IP: *.cs.bialystok.pl / *.cs.bialystok.pl 03.03.04, 12:38
Witam. Niedlugo wychodze za maz i zastanawiam sie nad piosenka na pierwszy
taniec. Malo oryginalne juz sa: Przetanczyc z Toba chce ... oraz Winda do
nieba. Chce cos innego. Jakie piosenki byly grane do pierwszego tanca u Was
na weselu?
Obserwuj wątek
    • niech Re: piosenka? 03.03.04, 12:40
      Ali-Babki - "Przelec mnie".
    • warzaw_bike_killerz Lombard - "Nasz ostatni taniec" /nt 03.03.04, 12:43

    • kixx Re: piosenka? 03.03.04, 12:44
      w starych dobrych czasach to był z reguły walc
      ale to było prawie 60 lat temu
      • niech Re: piosenka? 03.03.04, 12:46
        Za moich czasow to byl kadryl.
        • kixx Re: piosenka? 03.03.04, 12:48
          Wiem.Pokazywałeś nam ten film
          • niech Re: piosenka? 03.03.04, 12:49
            To niemozliwe. Kino ma dopiero sto lat.
            • kixx Re: piosenka? 03.03.04, 12:52
              To nie było w kinie
              • niech Re: piosenka? 03.03.04, 12:53
                A ile lat ma film?
                • kixx Re: piosenka? 03.03.04, 12:55
                  jesteś na nim młody.
                  100?
                  • niech Re: piosenka? 03.03.04, 12:58
                    Zdjecia z epoki filmu lupanego?
                  • Gość: Nessa Re: piosenka? IP: *.cs.bialystok.pl / *.cs.bialystok.pl 03.03.04, 12:58
                    Dlaczego na powazny temat takie gadki urzadzac? Nie macie gg zeby pogadac?
                    • warzaw_bike_killerz W Bialymstoku to chyba jakies regionalne 03.03.04, 13:00
                      tance i piesni som. Ni?

                      Moze o nich nam opowisz?
                    • kixx Re: piosenka? 03.03.04, 13:01
                      nie mamy.
                      GG już nie ma od prawie 60-ciu lat.
                      Przeciez popędziliśmy Niemca,nie wiesz?
                    • niech Re: piosenka? 03.03.04, 13:01
                      1. Temat jest faktycznie powazny. Moze troche za powazny jak na forum Warszawa?
                      2. Nie mam zadnego gg i nie chce miec. Po co mi jakies gg?
    • j_karolak Re: piosenka? 03.03.04, 14:12
      Windą do nieba, to raczej średnio dobrany tytuł na wesele. W tej piosence,
      babka wychodzi przecież za mąż z rozsądku, nie z miłości.


      U mnie na weselu, choć było to dawno pamiętam jak dziś, chór męski pod batutą
      niezapomnianego mgr. inż. Pawłowskiego zaśpiewał nam Bogurodzicę. Była to
      niezapomniana chwila. Należy pamiętać, że w moich czasach, nie wolno było
      swobodnie przyznawać się do polskich korzeni. Carska swolocz tępiła wszelkie
      przejawy patriotyzmu. Ale powróćmy do wesela - jednym z ważniejszych
      zaproszonych gości była hrabina Koniecpolska - dama niezwykle elegancka.
      Przybył również docent Miśkiewicz (tak, tak, ten znany Miśkiewicz).

      Ponieważ nie mogę teraz się rozpisywać, dalszy opis będzie już spisaną dawniej
      relacją

      "W wigilię ślubu o 7 wieczorem pojechałem do Bronowic, gdzie w domu Tetmajerów
      i w domu moich teściów tańczono. Cała wieś była sproszona. Z miasta nie było
      jeszcze tego pierwszego wieczora nikogo. Zabawa trwała do 12 w nocy. Ja byłem
      ubrany po chłopsku (...).
      Nazajutrz rano około 7 poczęli się schodzić zaproszeni goście wiejscy.
      Muzyka, stojąca na progu domu, witała każdego a wstępu do domu. Podawano
      herbatę z rumem, kołacze, zimne mięso i wódkę.
      Jadwisia ubrana była w swój pyszny strój ślubny: na głowie wspaniały
      wieniec z pięcioma kolorowymi, różnobarwnie haftowanymi wstęgami, które
      spływały jej na plecy. Na szyi pięć nitek bladoróżowych korali. Koszula pod
      szyją, na gorsie i u rękawów haftowana bielutko, gorset z materii zielonej,
      przetykanej w złote kwiaty i wyrabianej czerwonymi ornamentami. Cały przód
      gorsetu wyszywany gęsto kolorowymi paciorkami, świecidelkami, lampasikami,
      galonkami, guzikami. Spódnica z atlasu białego w żółte, zielone ż czerwone
      barokowe kwiaty, obszyta dookoła kolorowymi wstążeczkami ż jedwabiem. Zapaska z
      zielonego atlasu również w czerwone i żółte kwiaty, obszywana dookoła białą
      koronką. Na nogach wysokie buciki.
      O 8 przyjechała powozem z Krakowa moja Matka wraz z Wujem: przybyli na
      błogosławieństwo przedślubne (...) Po udzieleniu go (...) Mama pierwsza z Wujem
      pojechała do Krakowa wprost do kościoła Panny Maryi, aby dać znać księdzu, że
      już czas świece zapalać. Zanim ogromny orszak ślubny porozsiadał się na wozach,
      poszedlem przebrać się z sukmany we frak. Do samego Sakramentu postanowiłem,
      bowiem przystąpić w czarnym stroju dla uniknięcia choćby pozorów teatralności i
      pozy. Zresztą przez tale wesele ubrany byłem po chłopsku. (...) O 9 rano, w
      cudny, słoneczny, ciepły dzień jesieni pędziliśmy do Krakowa. Na Rynku tłumy
      ludzi. Wzdłuż linii A-B do samego kościoła stało kilka tysięcy osób, wśród nich
      mnóstwo, którzy witali nas z powiewaniem kapel uszów. W kościele ścisk i flak
      nie do opisania. Zjechaliśmy na placyk przed śsv. Barbarą i z trudem
      przedostaliśmy się do kaplicy Matki Boskiej Częstochowskiej, bo to jest
      parafialny ołtarz bronowicki. (...) Ścisk był taki, że Matkę moją i rodzeństwo
      i krewnych, i przyjaciół zaproszonych - nieproszeni spektatorowie wyparli na
      kościół. Pól godziny trwał zamęt niesłychany, zanim udało się wikaremu ż kilku
      moim młodym krewniakom odnaleźć i sprowadzić moją rodzinę. Ja sam stanąłem w
      progu kaplicy i przepuszczałem do wnętrza tych, których pragnąłem mieć
      świadkami ślubu (...). Wreszcie pluton straży ogniowej zawezwanej telegramem,
      zrobił porządek. Ślub odbył się szybko.
      (...) Ponieważ sporo krewnych moich, z daleka przybyłych, wyjeżdżać
      miało pociągiem o godzinie 2 w południe, żeby im umożliwić poznanie się z
      Jadwisią, Matka moja urządziła śniadanie, na którym nie było nikogo prócz
      samych przyjezdnych i nas, państwa młodych. Krewni zaś moi, mieszkający w
      Krakowie, byli proszeni do Bronowic, na drugi dzień wesela, na tzw. "czepiny" -
      a z kościoła rozeszli się prosto do domów. Rodzina Jadwisi i wiejscy goście
      weselni pojechali wprost do Bronowic, gdzie starodawnym zwyczajem w pierwszy
      dzień wesela nie w domu p. młodej, ale w karczmie na ten cel wynajętej odbyło
      się przyjęcie.
      Drużbowie zaś, druhna i wszyscy ci, którzy na jednym wozie z nami
      jechali do kościoła, z kościoła pojechali do mojego mieszkania, gdzie czekało
      ich zastawione.śniadanie. Pierwotnie prosiła ich Matka moja do siebie, ale
      wymówili.się, że nie byliby dość swobodni wobec tylu nieznajomych pań i panów.
      Śniadanie u Mamy trwało do 11 (...). Od Mamy pojechaliśmy powozem do
      mojego mieszkania, robiliśmy honory kończącym.śniadanie wiejskim gościom, po
      czym znowu na wozie z drużbami konnymi, przodem cwałującymi, ruszyliśmy do
      Bronowic. Z karczmy wysypało się przed nami wesele, witające nas okrzykami i
      muzyką. Natychmiast z fraka przebrałem się w sukmanę i już do wieczora
      tańczyliśmy tego dnia.
      Na drugi dzień były "czepiny", czyli uroczyste zdjęcie wieńca, a
      włożenie pannie młodej czepca na głowę. Odbywa .się to wieczorem. Około 7
      przyjechała Matka moja z siostrą, a w ślad za nią zjechało kilka powozów, które
      przywiozły do 20 osób moich krewnych i przyjaciół (...) Był widok jedyny w
      swoim rodzaju i zupełnie niezwykły, kiedy a Tetmajerów zasiedli przy stole
      panowie sve frakach a między nimi wiejskie kobiety w naszywanych gorsetach i w
      koralach na szyi i panie w sukniach wizytowych i chłopi w sukmanach. A
      najmilsze z wszystkiego było to, że tale tak nadzwyczajnie dobrane towarzystwo
      było bardzo swobodne i wesołe i najwidoczniej wybornie się bawiło. Na wprost po
      drugiej stronie sieni młodzież tańczyła w wielkiej izbie, w domu zaś a moich
      teściów reszta wiejskich zasiadła do stołu.
      Około 9 (wieczorem - S.W.) zaczęły się "czepiny". Mężczyzn usunięto pod
      ściany, same kobiety i dziewczęta otoczyły p. młodą i druhnę. One able tańczyły
      naprzód ze sobą, potem kolejno z wszystkimi dziewczętami i wszystkimi
      kobietami. Każda tańcząca kobieta i dziewczyna stawała przed muzyką,
      przyśpiewywała piosenkę na cześć panny młodej. Potem starszy drużba rozpoczął
      taniec z panną młodą, taniec solo, podczas którego zamężne kobiety usiłują
      pannę młodą odbić gwałtem drużbie, a kiedy. się to nie udaje, targują się z nim
      o cenę kupna (...). Drużba dob ja targów i bierze zaplata, a kobiety .sadzają
      pannę młodą na stołku (...). Wszystkie kobiety zamężne zapalają świeczki, które
      trzymają w ręku - a starościna uproszona do odbycia ceremonii.śpiewa pieśń, w
      której wzywa matkę, aby się po raz ostatni przyjrzała córce w wianuszku na
      głowie i przeżegnała krzyżem świętym wianek. Gdy się to stało, powtórzono tę
      samą do mojej Matki, która również przeżegnała wianek. Wtedy wianek z głowy
      zdejmuje starościna, a nakłada czepiec i podaje pannie młodej rozpostartą
      chustkę. Na chustce leży wianek. Panna młoda trzyma wianek na kolanach, a
      wówczas starościna śpiewa w kółko piosenkę, w której wzywa każdą kobietę, aby
      na wianek dala pieniądz (...) Odśpiewana kobieta jedna za drugą rzuca pannie
      młodej pieniądze. Widok jest wspaniały, bo każda baba trzyma w ręku zapalaną
      świecę, tak że kilkadziesiąt płomieni oświetla naszą scenę. Twarze oblane
      blaskiem płomyków ciekawie i dziwnie wyglądają, stroje świetnie migocą
      światlami.stubarwnymi. Wreszcie wzywa .starościna papa młodego, aby pannę młodą
      spróbował do tańca i oddaje mu ją. Pan młody przepija wódkę z jednej flaszki,
      wodą z drugiej do panny młodej. Ale ona wie, która wódka, a która woda.
      Przepijając wodą, pan młody zalewa żonie oczy. Potem oboje tańczą. Drużba
      podaje im harap. Sztuka polega na tym, aby on wyrwał jej harap i uderzył po
      spódnicy, a ona trzymając harap byle po sukmanie - a ciągle tańczą. Świeczki
      dopalają się, inne pary przyłączyły się do tańca - koniec czepienia, ale nie
      koniec wesela. Jeszcze cały dzień, czwartek do północy, trwało moje wesele,
      zatem tale 4 dni"

    • Gość: kohol Re: piosenka? IP: *.crowley.pl 03.03.04, 14:30
      My mieliśmy "Shake the Disease" Hooverphonic (standardowo ta piosenka jest
      Depeche Mode).
      Oryginalnie i tak jak chcieliśmy.
      Po co ma być sztampowo.
      Aha, na wejście mieliśmy "The power of love" Frankie Goes To Hollywood.
      • niech Re: piosenka? 03.03.04, 14:36
        Czy to byl slub homoseksualny? Frankie to przeciez zespol gejowski...
        • Gość: kohol Re: piosenka? IP: *.crowley.pl 03.03.04, 15:19
          niech napisała:

          > Czy to byl slub homoseksualny? Frankie to przeciez zespol gejowski...

          Czy jak ktoś słuchał sobie jakiegoś Rynkowskiego na ślubie, to to był ślub
          łysych? Że już o Zausze czy Alibabkach nie wspomnę...
          Nie, to nie był ślub homoseksualny. Takich jeszcze w Polsce nie ma.
    • Gość: Iza Re: piosenka? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 14:35
      A nie macie jakiejś "swojej" piosenki? Byłoby najlepiej, choćby to miała być
      Metalica ;-)
      Ja na pierwszy taniec miałam Andzeja Zauchy "Miła ma"
      To leci jakoś tak:
      "czemu więc do siebie lgniemy tak
      że nam nawet z sobą siebie brak"

      • cza_ha Re: piosenka? 03.03.04, 20:18
        Nesso, przyjmij wpierw życzenia od obcego a Tobie życzliwego :)
        Piosenkę obstawiam: 'Ach, co to był za ślub' grupy Qurom, bo i goście mogą ją
        dośpiewać i Pan Młody solo pociągnąć.
        Podałbym Ci link do 'Biesiad' ,ale lepiej będzie z użyciem poczty, zapraszam ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka