buzby.matol
04.05.03, 13:21
Drinki czy raczej napitki. Poszlismy wpierw do Lezakow na Piwnej. Ostatni
raz. Choc czterech kelnerow siedzialo trzy metry od nas uzyskanie czegos od
nich moglo potrwac do przyszlego roku. W drinku z grenadina nie bylo
grenadiny. Syf. Muzyka tak oblesna, ze chetnie bym zwymiotowal, ale balem sie
pojsc do tamtejszej toalety - pewnie byla na Ochocie.
No to poszlismy do Heliconu na Piwnej. Byl ful wiec obsluga przychodzila
rzadko. Ale dalo sie wytrzymac. Drinki syfiaste, ale przezornie walilem
wodki - zgodnie ze staropolska tradycja (!) podawane w kieliszkach 40-
gramowych. Okolo polnocy wszyscy goscie znikneli - takze w sasiednich
knajpach! Warszawa to umie i lubi sie zabawic. To miasto to mega-kila.
No to poszlismy na rozchodniaczki do Metal Baru. Kiedys slynacego z dobrych
drinkow i wysokich cen. I co? Roczarowanie. Pozytywne. Mila obsluga, extra
muza, drinki znakomite, ceny srednie, darmowy dostep do netu, tez nikogo nie
bylo, ale akurat tam nam to nie przeszkadzalo, bo bar jest malutki, akurat
dla naszej dzielnej osemki. Spokojnie polecam. W soboty-niedziele otwarty do
drugiej.