agata744 01.01.09, 08:02 Byłam, widziałam, polecam. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: vlado@poczta.onet. Miranda vel Kinsky, czyli bubel świąteczny IP: 212.76.37.* 02.01.09, 22:19 Swoim nachalnym kiczem przedstawienie przypomniało mi widziany niedawno film o przedstawieniu Kinsky'ego "Jezu Chrystus Zbawiciel". Jakiś bełkot o beznadziei potrzebujących pomocy przetykany wulgaryzmami, feministycznymi waginaliami i melodramatyzmem autorki, której dramatyczne przeżycia ponoć dają prawo patrzeć na tragedię świata z pozycji nauczyciela. Dla widzów wychowanych na "Plebanii", "Klanie" i innych prostackich treściach podobne przedstawienie może być wstrząsem. W innym wypadku obawiam się, że mamy szansę wyjść z przestawienia z poczuciem bezpowrotnie nadużytego zaufania. Tym bardziej, że aktorsko jest to poziom żenujący, faktycznie amatorski. Ostatnia uwaga: pani Piano jest przestawiana jako aktorka z dorobkiem, natomiast kompletnie jej nie kojarzę z żadnego udziału w czymś w Polsce. Nazwiska jej reżyserów nic nikomu nie mówią, równie dobrze mogą to być prezydenci Timbuktu. Omijać z daleka. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Miranda vel Kinsky, czyli bubel świąteczny 02.03.09, 15:10 Niestety zgadzam się z powyższym. Żenada, amatorszczyzna. Naprawdę nie wystarczy powiedzieć parę wulgaryzmów i zainicjować stosunek seksualny ze statywem do mikrofonu, żeby być cool. Rozumiem, że miało to na celu zaszokować publiczność. Mnie raczej zażenowało. Teksty na poziomie internetowych wynurzeń forumowych, choć one czasem lepsze. Wielkie, wielkie rozczarowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
katya22 Re: Miranda vel Kinsky, czyli bubel świąteczny 08.03.09, 18:49 Zgadzam się stuprocentowo. Byłam na tym przedstawieniu w czwartek i żałuję wydanych pieniędzy, które wydaliśmy po to aby być obrażanymi. Pani Miranda obrała sobie za cel bowiem, najwidoczniej, skrytykować wszystkich ludzi wokół siebie przedstawiając swoją osobę jako jedyną nieomylną, wszechwiedzącą istotę, którą nie przyjmuje istnienia jakiejkolwiek innej prawdy niż jej własna. Nie mówiąc już o zachowaniach typu - grzebanie osobie z widowni w torebce, wyjmowanie jej z torebki różnych osobistych przedmiotów bez żadnego celu scenicznego - zachowanie dziecka z podstawówki ( dodam, że kobieta tej scenie opuściła salę). Poza tym sztuka opierała się przede wszystkim na opisywaniu swoich przeżyć erotycznych w sposób wyjątkowo wulgarny, które nie były w żaden sposób oryginalne ani tym bardziej ekscytujące a jedynie wyjątkowo płytkie. Prawdę powiedziawszy przypominały mi serial Sex w Wielkim Mieście. Naprawdę nie warto iść. Spektakl wywołuję jedynie zniesmaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś