pewnie już śpicie, a ja właśnie wróciłam że szpitala. Od południa czułam takie
dziwne skurcze, nie wiem czy to żołądek, czy macica, poza tym po takim skurczu
lądowałam w łazience - czy to coś z ciążą , czy zatrucie cholera wie. Poszłam
do lekarza, a ten skierował mnie najpierw na jakiś test sikany, a potem
wysłał do szpitala na oddział wczesnej ciąży. Tam powiedzieli mnie że mnie nie
zatrzymają, zrobili mi pobranie krwi i test na mocz. Chyba chodziło o bete i
progesteron. Za tydzień mam mieć powtórzone badanie żeby wykluczyć ciąże
pozamaciczną, no i dopiero w przyszłym tygodniu usg, bo jak twierdziła lekarka
dziś nic by nie zobaczyła. Czyli nadal czekanie, testów już nie robię,
temperatury nie mierzę bo zwariuje. Co będzie to będzie, a ta moja czarna
rozpacz to tylko mi szkodzi. Bo jestem dziś kłębkiem nerwów. Jutro nie idę do
pracy, zamierzam się wyspać, tylko najgorzej że po te wyniki mam zadzwonić
koło 10 rano, No właśnie miało być bez paniki, a już zaczynam.
Edziunia cieszę się bardzo że jest Dzidek!!!! Przyznam się że dziś zapomniałam
trzymać kciuki no ale wcześniej myślałam... Oli trzymaj się dzielnie i musimy
jakoś dać radę z tymi bladymi krechami. Jestem z Tobą myślami. I w ogóle raz
jeszcze dzięki że jesteście. Aaaa i witam serdecznie wszystkie nowe Panie

buziaki