23.01.11, 13:05
Czy mogę coś zrobić, by urodzić bez vacuum?
Pierwszy poród był z - zdecydował lekarz, choć położna chciała czekać jeszcze 5 min - do 2,5 godz. trwania skurczów partych. W trakcie porodu dostałam coś na przyspieszenie rozwierania szyjki, coś przeciwbólowego i oksytocynę. Skurcze były marne i rzadkie mimo to. O żaden z tych środków nie prosiłam i chciałam rodzić naturalnie, choćby długo, choćby z bólem. W pierwszej fazie porodu 2 godz. leżałam pod ktg zanim mnie ktoś zbadał, po czym okazało się mam rozwarcie na 6 cm. Potem byłam zdenerwowana, nie informowano mnie, co się dzieje, nie wiedziałam, czy mam przeć - położna odpowiadała na moje pytania patrząc z dala: tak, jak pani robi, jest dobrze. A ja nie parłam, będąc w pozycji na czworakach i chyba mając skurcze parte. Wtedy też nakrzyczała na mnie lekarka, że jestem za głośno. Potem tak silnych skurczów już nie było, mimo tej oksytocyny. Jestem nosicielką paciorkowca typu B.
Położna powiedziała mi jeszcze, że ładnie prę oraz że to vacuum pociągnęło naprawdę lekko i wystarczyło.
Bardzo chcę urodzić fizjologicznie...
Obserwuj wątek
    • katarzynaoles Re: vacuum 25.01.11, 00:08
      Przede wszystkim radziłabym zapomnieć o pierwszym porodzie, bo za drugim razem może być zupełnie inaczej. Radziłabym poszukać takiego szpitala, gdzie będzie Pani miała realny wpływ na to, jak będzie wyglądał poród - warto, naprawdę, pojechać nawet dość daleko, żeby doświadczyć aktywnego porodu. I poćwiczyć asertywne wyrażanie potrzeb - to przyda się nie tylko na sali porodowej. Życzę powodzenia, pozdrawiam :)
      • mamablazeja Re: vacuum 25.01.11, 13:47
        Bardzo dziękuję. Mam wobec tego nastepujące pytania i będę bardzo wdzięczna za odpowiedź. Mam maluszka w domu i niełatwo szperać w necie, szukając inf. (przeczytałam tylko podlinkowany przez Panią tekst ustawy):

        1. Czy nie pozwolić się położyć pod ktg na tak długo, lecz chodzić itp.?
        2. Czy nie pozwolić wstrzyknąć sobie zastrzyku na przyspieszenie rozwierania szyjki? Skąd wiedzieć, że to konieczne (1/2 cm/h - tak?)
        3. Czy przeć, kiedy będę miała na to ochotę, po informacji, że rozwarcie jest na 10?
        4. Czy paciorkowiec mógł być przyczyną kłopotów ze skurczami? O ile w ogóle były jakieś kłopoty...
        5. Wody odeszły same i zaraz ocenione rozwarcie było na 6, ale potem (po ok. 1, 5 h) położna jeszcze przebijała pęcherz - pozwolić?

        Po porodzie tłukło mi się w głowie przez pół roku: nie umiałam go urodzić... I było to straszne uczucie. Nadal muszę usilnie próbować nie obwiniać się za taki przebieg porodu.

        Zapomnę o nim, jak Pani radzi, ale teraz to dla mnie najbliższy punkt odniesienia.

        Choć nie było tak strasznie... Mimo że straciłam pól litra krwi, byłam łyżeczkowana, nafaszerowana głupimi jasiami, a dziecka nawet nie zdążyłam dotknąć, bo zabrano go na oddział noworodków, a ja po 10 h omal nie mdlejąc i nie mogąc ruszać nogami dowlokłam się do niego (potem położna się dziwiła, że dałam radę) - to był bardzo szczęśliwy dzień.

        Lekarz, który zajrzał do sali (nie do mnie bynajmniej) powiedział mi, że jestem cała pocięta i poszyta, ale ja zapytałam tylko czy to jakoś obciąża na przyszłość.
        Lekko się zdziwił i uśmiechnął: Nie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka