Dodaj do ulubionych

sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 10:54
Nasz sześcioletni syn upiera się, żeby jeść z nami kolacje. Jednak ani menu,
ani pora posiłku nie jest dostosowana do jego potrzeb. Nie mówiąc o toczących
się przy stole rozmowach. Argumety do niego nie trafiają.
Podejrzewam, że ma to związek z dzieckiem znajomych, które nie wiadomo po co
rodzice zabrali do nas na proszoną kolację. Chłopczyk został odesłany do
naszych dzieci, jednak jego matka zażądała aby mógł on dostać posiłek przy
stole ogólnym. W dodatku malec ten kilkakrotnie schodził do jadalni i
przeszkadzał w rozmowie.
W końcu nieodpowiedzialni rodzice odjechali wcześniej, ale mój syn widocznie
zmienił zachowanie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Agata Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami IP: 90.201.134.* 05.06.07, 11:01
      Nie rozumiem, dlaczego dziecko jeszcze nie spi, jesli twierdzisz ze pora nie
      jest dla niego odpowiednia? Jest zrozumiale, ze maly chce siedziec przy stole z
      reszta rodziny. I dlaczego zabieranie ze soba dziecka na proszona kolacje jest
      nieodpowiedzialne, jesli jest dla niego towarzystwo w postaci twojego dziecka?
      Ja zabieram moja roczna coreczke na "proszone" kolacje, bo po prostu nie mam
      jej z kim zostawic. Nie jest to najwygodniejsze, ale jakos sobie radzimy.
      • Gość: dusia Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 11:19
        Oczywiście, że powinien wtedy spać, ale nie chce. Upiera sie, że będzie z nami
        jadł. Z tym właśnie jest problem.
        Z żadną resztą rodziny, tylko z mężem i mną. I może chce, ale my nie.
        Dotychczas nie było problemu.

        Jak zapraszam znajomych na kolację i w zaproszeniu nie ma nic o dziecku to
        oczywiscie przyjscie z dzieckiem jest nietaktem. I nie ma żadnego znaczenia, że
        jest dla niego towarzystwo. Żadnego. Dotychczas wszyscy akceptowali tę zasadę.
        Oni postanowili się wyłamać.
        Wyobraź sobie kolację o 21.00 kobiety w sukienkach, mężczyzn w garniturach i
        malca. Mnie to razi. Wielu gości też było oburzonych. Potem tańce, alkohol i
        palony tytoń a w środku tego wszystkiego dziecko? To na szczęście nie u mnie w
        domu.
        Jeżeli nie ma z kim dziecka zostawić to nie przychodzi. Tak jest od lat i u
        wszystkich naszych znajomych. Proszona kolacja, tańce czy wieczorny hazard to
        nie jest piknik rodzinny o 12.00, grill o 14.00 czy dziecięce urodziny.
        Na takie spotkania dzieci nie mają wstępu.
        • Gość: Aga Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 23:43
          Mój Boże, nie chciałabym być dzieckiem tak zasadniczych rodziców.
          • bszalacha Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 16.06.07, 16:16
            Lagodnie powiedziane"zasadniczych".To są ODRZUCAJĄCYrodzice.zastanawiam się
            jakie są motywacje osób bywających w tej rodzinie/i majacych dzieci/.Może
            iluzja,że nadal są beztroscy jak dzieci...
        • kasiaw143 Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 28.06.07, 23:20
          Dusia przykro mi to stwierdzić ale myśle że twoje rozumienie jest nietaktowane. Czy to znaczy że rodzice którzy mają dziecko lub dzieci które nie mają gdzie zostawić to nie mogą już wyjść do znajomych na kolacje??. Wiadomo na sale balową nie zabiore malców ale do znajomych?? czemu nie. Jesteś strasznie wyniosła My również spotykamy się ze znajomymi którzy mają dzieci a sama mam 2 malców i zawsze sobie jakoś radzimy. Albo w jednym pokoju kładziemy malce spać a w pozostałych pomieszczeniach jest kolacja albo zabieramy dzieci do oznaczonej godziny potem jade je położyć spać i wtedy mama mi przypilnuje w nocy a sama wracam na imprese. A jeśli chodzi o kolacje kiedy jemy w domu z mężem to jadamy zawsze o ile to możliwe wspólnie z dziećmi siadając do stołu.
          Nie rozumiem twojego obudzenia
    • asia.sthm Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 05.06.07, 11:03
      Zmiencie pore posilku i dostosujcie menu do dziecka. Choc jeden dziennie
      wspolny posilek w domu to moim zdaniem swietosc.
      Twoj post wydal mi sie nadzwyczaj bezduszny. Wyobraz sobie ze ciebie jakies
      towarzystwo nie chce przy stole...bo nie dorastasz poziomem intelektualnym.
      Dzieci nawet na przyjeciu wsuwaja co maja zjesc i prosza o pozwolenie oddalenia
      sie w swoich , wazniejszych sprawach.
      Na miejscu twojego syna obrazilabym sie smiertelnie za takie traktowanie.
      • Gość: dusia Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 11:26
        Nie mam najmniejszego zamiaru ani możliwości zmieniać menu ani pory posiłku. To
        że jesteśmy rodzicami nie znaczy, że całe nasze życie będzie do dzieci
        dostosowane.
        Tak, jadamy wspólny posiłek: śniadanie. Spedzamy z dziećmi czas ich
        podwieczorku, czy lkoacyjki przed snem.
        Kolacja dorosłych to nie jest miejsce dla dzieci. Żadna z rozmów nie nadaje się
        dla dzieci. Kiedy dzieci będą starszę i zaczną rozumieć więcej oraz nauczą się
        zachowywać właściwie być może w części takich spotkań będą brały udział.
        • agathos3 Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 05.06.07, 12:28
          Myślę, że już sobie odpowiedziałaś na pytanie - organizujesz kolacje
          nieprzeznaczone dla dzieci i w tym czasie Wasz syn ma iść spać. Nie chce iść
          spać, ale nie widzisz dla niego innego wyjścia, bo chcesz wieczór spędzić w
          innym towarzystwie. Zasady są po to, żeby się ich trzymać. Jeśli ma się dobre
          zasady, wynikną z tego tylko korzyści. Jeśli złe, na konsekwencje nie trzeba
          będzie długo czekać. Skoro urządzacie kolacje z treścią i menu niedostosowaną
          do dzieci, to trzeba dzieci z nich wyprosić, ale zadbać, by w tym czasie
          samotności były bezpieczne lub spały. Dobrze wiesz, że czeka Cię praca nad
          złamaniem uporu synka, bo Ty nie masz zamiaru się nagiąć. Sposoby na to też
          musisz znaleźć sama, bo znasz syna najlepiej. I na tym chyba ten post zakończę.
          Pozdrawiam
          • Gość: dusia Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 12:47
            Tak, natomiast nigdy nie wnosiłam wątpliwosci na forum z ekspertem i jestem
            ciekawa co taki ekspert może poradzić.Oczywiscie inni rodzice też.
            To, że konsekwentnie muszę wymagać to oczywiście wiem. Ale czy koniecznie to
            jedyny sposób?
            Może ktoś jest w stanie mi doradzić lepszą formę rozmowy z dzieckiem, może
            rozsądniej jest coś podkreślić, może powinnam na coś zwrócić większa uwagę.
            Dlatego pytam.
            Wydaje mi się, że to nie jest forum wyłącznie dla osób które nie mają zielonego
            pojęcia co robić.
            • Gość: emi Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami IP: *.dclient.hispeed.ch 11.06.07, 15:37
              Przestan na jakis czas organizowac kolacyjki dla doroslych
        • asia.sthm Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 05.06.07, 13:10
          Dusiu, z twojego pierwszego postu wyniklo ze pytalas co zrobic z upieraniem sie
          6-latka ktory chce jesc z wami (zrozumialam: rodzicami) gdyz niezaproszony
          dzieciak na proszona kolacje taka mozliwosc mu pokazal i wrecz "zdemoralizowal".
          Potem okazalo sie ze chodzi o proszone kolacje, a wlasciwie biesiady hazardowe
          lub bale sylwestrowe. Zdecyduj wreszcie o co chodzi. Czy o bale czy o codzienne
          kolacje z mama i tata? Na co sie twoj syn upiera, bo ja juz juz pogubilam.
          • Gość: dusia Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 14:02
            Nie bale sylwestrowe, ale zwykłe kolacje. Często w gronie znajomych albo
            współpracowników moich lub mojego męża. Zazwyczaj z muzyką. W węższym gronie z
            kośćmi lub grami karcianymi.
        • Gość: madzia2323 Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 14:00
          posłuchaj kobieto jesli wiesz co jest dla twojego dziecka najlepsze to po co tu
          piszesz.ja sobie nie wyobrazam zeby moje dziecko nie usiadło ze mna i z moim
          mezem do kolacji tylko dlatego ze poruszamy tematy o ktorych ono nie powinno
          słyszec.jesli chcesz rozmawiac na takie tematy to zrob to wieczorem np.w
          sypialni kiedy jestes z mezem sam na sam a nie odzucaj dziecka ktore nosiłas 9
          mies.pod sercem bo nie powinno słyszec ze np.mamusia ma problemy.
          zastanów sie czy aby napewno jestes stworzona do macierzynstwa.
        • makurokurosek Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 01.07.07, 12:59
          chyba potrafię ciebie zrozumieć, wynika że jesteśmy z zupełnie innych środowisk
          ( większość wypowiadających sie mama jest raczej z mojego poziomu). Podejrzewam
          , że w przypadku twoich znajomych nie ma problemu opieki nad dzieckiem bo od
          tego są opiekunki, w takim wypadku uważam że faktycznie zabieranie dziecka na
          spotkanie towarzyskie mające kształt taki jak opisałaś jest nietaktem i
          nieodpowiedzialnością . Z drugiej strony całkowicie rozumie twoje dziecko, które
          chce spędzać z wami więcej czasu, no cóż każdy z innych powodów decyduje się na
          dziecko i ma inny model jego wychowania, jednak potrzeby dziecka są zawsze takie
          same.
        • Gość: osesek Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 10:50
          Droga Dusiu, zapewne, gdy dzieci dorosną i zrozumieją, popełnia jeszcze jeden
          czyn: oleją rodziców dokumentnie. :)
          Nie jestem zwolenniczką męczeńskiego rodzicielstwa! Moje dzieci też wiedzą, że
          rodzice mają prawo pobyć wyłącznie razem. BEZ NICH. Ale nie przy posiłku,
          rodzice mają czas, gdy dzieciaki śpią, są w skzole, przedskzolu, na obozie
          itp... (chociaż od niedawna mamy 3. -noworodek i tu jest juz trudniej,ale
          oczywiscie to rpzejściowe) Myślę, że brak wam po prostu zdecydowania w uczeniu
          zasypiania samodzielnie, cierpliwości!!! no i warto czasem DOSTOSOWAĆ się do
          dziecka. Na wygodne życie bez problemó raczej bym nie liczyła.
          Od zawsze mam teorię: jak ktoś chce mieć święty spokój to nie POWINIEN mieć
          dzieci. Bo jeszcze nie daj Bóg kiedyś wnuki przyprowadzą????
          Życzę odrobinę dystansu. Do siebie przede wszystkim.
          pozdrawiam,
    • Gość: ewa Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami IP: 195.150.65.* 05.06.07, 13:32
      wiesz, czegoś tu nie rozumiem. zgadzam się całkowicie, że sa imprezy dla dzieci
      i nie dla dzieci, ale dlaczego dziecko nie moze jeść z wami normalnej
      codziennej kolacji? sorry, ale co takiego jecie, czego nie moze zjeść
      sześciolatek?
      co do imprez, to najlepiej podczas zapraszania jasno sie umówić, czy moga byc
      dzieci czy nie. jezeli jest impreza bez dzieci, to przyjście z potomstwem
      uważam rzeczywiście za duzy nietakt.
      ale co do codziennych kolacji, to mnie byłoby przykro odsyłac dziecko "do
      swojego pokoju". to przeciez członek rodziny. takie sa uroki rodzicielstwa:)))
      a jesli wam to nieodpowiada, to moze ustalcie jakąs porę, o której mały chodzi
      spać i róbcie sobie kolację, gdy on już śpi i tego nie widzi.
      • Gość: dusia Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 14:12
        Ach właśnie odmawia spania i chciałby uczestniczyć w naszych kolacjach.
        Czego nie potrafi?
        Widelce mu się mylą. Nie potrafi dobrze zjeść ryby. Uczy się, w końcu się
        nauczy, ale na razie nie jest wystarczająco biegły.
        Pora nie jest odpowiednia dla dziecka.
        Nie mówiąc już o rozmowach, które nie są przeznaczone dla uszu dzieci.
        Równie niestosowna byłaby jego obecność w operze czy filharmonii. Najpierw musi
        się osłuchać z muzyką i rozumieć co słyszy i w czym uczestniczy. Potem, o ile
        będzie się potrafił zachować zacznie chodzić.

        • verdana Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 05.06.07, 14:16
          A kiedy ma się nauczyć jeść, jak nie podczas kolacji z rodzicami?
          • miacasa Re: Dusia, ty tak na poważnie? 05.06.07, 14:19
            che, che Dusia, wkręcasz
            pachnie trolikem aż miło
            • asia.sthm Re: Dusia, ty tak na poważnie? 05.06.07, 14:30
              miacasa napisała:
              > pachnie trolikem aż miło

              mnie tez zalecialo


              :)))))))))))))))))))))
              Dusiu, te mylace sie dziecku widelce to straszne niedopatrzenie z waszej
              strony. Takiego dziecka nie mozna pokazac wspolpracownikom, bo kariera sie
              zwichruje.
              • kkokos Re: Dusia, ty tak na poważnie? 05.06.07, 14:38
                dałam się zwabić z forum Wychowanie z tego samego wątku, bo ciekawa byłam, co
                ekspert odpowiedział. ale ekspert milczy, a matki tak samo malo czułe na twój
                ból jak na tamtym forum :)
                ciekawe, że na tamtym forum nacisk połozony został na codzienne kolacje -
                zwykłe matki niech się wypowiedzą o codzienności, ekspert zaś niech zabierze
                głos w sprawach gier karcianych i wytwornych sukien

                • 75dusia Re: Dusia, ty tak na poważnie? 05.06.07, 15:23
                  No właśnie. Mam wrażenie, że jedynym problemem jest to, że reprezentuję jakiś
                  inny sposób życia.
                  Czy żeby wypowadać się na forum trzeba koniecznie zarabieć średnią krajową i
                  mieszkać z niedużym mieszakniu a wieczory spedzać przy telewizorze w dresie?

                  Dobrze, że nie napisałam, że jestem pracownikiem naukowym, a mąż adwokatem bo
                  pewnie by mnie zlinczowali. To w końcu niemożliwe, że w gronie profesorów czy
                  adwokatów i prokuratorów urządzamy sobie niewinne kolecje z tańcami a nawet
                  brydżem. Pracownicy naukowi nie mają pewnie dzieci. A adwokaci to już na pewno
                  nie.

                  Tak. Teraz już wiem dlaczego tak niewiele osób znajomych pisze na forach.


                  A poważnie kkokos. To pogadam z synkiem czy nie czuje się mniej ważny.
                  • kkokos Re: Dusia, ty tak na poważnie? 05.06.07, 15:39
                    jasne, najlepiej to obrazić się i uznać, że to wszystko motłoch wypisuje.
                    motłoch problemów państwa nie zrozumie.

                    trochę pokory!
                    gdybyś była stałym forumowiczem paru forów na gazecie, wiedziałabyś, że kilka
                    najbardziej ostrych wobec ciebie dziewczyn ma co najmniej tak dobre
                    wykształcenie jak ty, twój mąż adwokat i jego koledzy - jeśli nie lepsze :))

                  • asia.sthm Re: Dusia, ty tak na poważnie? 05.06.07, 15:41
                    Dusiu, spokojnie.
                    Na dwoch forach zrobilas raban, rozpoznano cie jako trolla, a nie zadnego
                    pracownika naukowego. Zaloz dresy i zrelaksuj sie wreszcie.
                  • fogito Re: Dusia, ty tak na poważnie? 05.06.07, 16:28
                    Zabawne to bylo:)))) Ja tez mam wyzsze wyksztalcenie a na dodatek moj maz jest
                    adwokatem :) I my staramy sie, zeby trzyletni synek jadl z nami kolacje, bo to
                    uwielbiamy. Wspolne jedzenie zaciesnia wiezy rodzinne no i tatus moze troche z
                    dzieckiem pogadac, bo przeciez adwokaci tak dlugo pracuja, ze nie zawsze uda
                    sie razem zjesc kolacje. A wszelkie niedozwolone dla dzieci rzeczy robimy jak
                    malec zasnie:) Wystarczy polozyc go wczesniej spac.
                    Wyglada jakby dziecko ci w czyms przeszkadzalo - dla mnie to smutne co piszesz
                    i pewnie synkowi tez jest przykro.
                    • verdana Re: Dusia, ty tak na poważnie? 05.06.07, 17:45
                      A ja dla odmiany jestem profesorem. Fakt, na razie uczelnianym.. I jakoś jem z
                      dzieckiem, dla mnie może do końca życia nie wiedzieć jaki widelec do ryby. jak
                      3/4 znanych mi profesorów.
                      • miacasa Re: Dusia, ty tak na poważnie? 05.06.07, 20:01
                        Verdano, jest szansa, że Twój małżonek nie jest znanym mecenasem i brak obycia
                        Twemu dziecięciu jeszcze uchodzi :)
                        Pojąć tylko nie mogę dlaczego ów 6-letni bohater wątku nie posiada bony, która w
                        stosownym momencie taktownie usunęłaby w strefę prywatną rezydencji tę
                        niechlubną wizytówkę swoich rodziców a tym samym oddaliła widmo towarzyskiej
                        porażki.
                      • joannka2 Re: Dusia, ty tak na poważnie? 05.06.07, 20:18
                        Oj, Verdana, z takim podejściem to Ty kariery nie zrobisz... ;-)))
                        • asia.sthm Re: Dusia, ty tak na poważnie? 05.06.07, 21:29
                          Nie robcie jaj na eksperckim forum , bo nas pani Justyna na pysk stad wywali ;)

                          A z drugiej strony to zajrzalam na forum Wychowanie i kolanowki mi opadly:
                          Dusia robi sobie zarty, a tam ciagle ktos daje sie nabierac czytajac tylko
                          pierwszy post w watku.

                          To sa marzenia "blondynki" (uwaga na cudzyslow) o wspanialym, przyszlym zyciu,
                          gdzie jedynym problemem bedzie upor dziecka co do wspolnych kolacji.
                          Moga to tez byc podrzegania "naukowca" (uwaga na cudzyslow) robiacego
                          dochodzenie na temat jakiej kategorii ludzie ukrywaja sie pod tzw anonimowymi
                          nickami.
                          Tak czy siak, zycze powodzenia.... i znikam z tego watka ;)
                      • croyance Re: Dusia, ty tak na poważnie? 05.06.07, 23:13
                        Ja jestem obecnie - fakt, od niedawna - tez pracownikiem naukowym (co wiecej,
                        zagranica! ach, ach), a moj facet profesorem (och, och) i szczerze powiem,
                        jakbysmy mieli bawic sie w takim pretensjonalnym towarzystwie, jak towarzystwo
                        Autorki watku, to chyba umarlibysmy z nudow :-)

                        Usmialam sie, chociaz temat smutny. Nie wiem, jak Autorka watku przyjelaby
                        fakt, ze na kolacje zapraszamy zawsze syna mojego faceta, ktory ma zespol
                        Aspergera i czasami mowi rzeczy zadziwiajace dla "normalnych" (he, he) ludzi.

                        Swoja droga, mam nadzieje, ze dzieci Autorki watku sa wystarczajaco
                        reprezentacyjne. Bron Boze niepelnosprawne ..? Z takim przyjsc na party to
                        dopiero nietakt. Tu panowie w garniturach (w domu? he he) i panie w
                        wieczorowych sukniach ... (swoja droga, byla kiedys taka scena w ktoryms z
                        filmow, gdzie mamusia bohaterki, prosta kobieta ze wsi, przedstawiana byla
                        gosciom jako "gosposia").

                        I te rozmowy: Panie magistrze, czego sie Pan napije? :-D
                        • Gość: croyance Re: Dusia, ty tak na poważnie? IP: 86.29.153.* 06.06.07, 15:02
                          Po ponownym przemysleniu doszlam do wnioski, ze Autorka watku ma jednak racje :-
                          P
                          Wszak te 20 minut kolacji to jedyny posrod ciaglych rautow czas, jaki moze
                          spedzic z wlasnym mezem ...
                  • marta406 Re: Dusia, ty tak na poważnie? 06.06.07, 01:22
                    Mam wrażenie że stałaś się niewolnicą która musi poświęcać swój wolny czas żeby
                    zachować "dobrą pozycje" w jakiejś grupie? Dla mnie to objaw niskiej samooceny.
                    Czy twoi "przyjaciele" faktycznie są warci takich poświęceń? Czy naprawdę ta
                    dobra pozycja jest ci tak potrzebna do szczęścia?
                    Bo nie wmówisz mi że w każdej inteligenckiej rodzinie tak jest. Sama pochodzę z
                    takiej rodziny i mój ojciec wcale nie musiał codzinnie zapraszać gości (lub
                    wychodzić do kogoś) żeby zrobić doktorat czy habilitacje. Nawet powiem ci że
                    nie jest specjalnie lubiany a został profesorem (belwederskim) bardzo szybko...
                    Ludzie go szanują i podziwiają choć specjalnie towarzyski to on nigdy nie był.
                    Wśród twoich przyjaciół są głównie ludzie bezdzietni oni mogą sobie pozwolić na
                    codzienne kolacje ze znajomymi ty masz dziecko. A może trudno pogodzić ci się z
                    utratą wolności, skoro wszyscy wokół ją mają?
                    Nie chodzi mi o to że powinnaś każdy wieczór spędzać w dresie przed tv (to też
                    uważalabym za marnowanie czasu) ale sama pomyśl jeden wieczór tygodniowo (lub
                    nawet mniej) dla dziecka, szczególnie że jesteś czynna zawodowo...
                    Poza tym czy zastanowiłaś się co musi czuć twój syn, kiedy wy świetnie się
                    bawicie w pokoju obok, a on jest traktowany jak intruz i wypraszany do swojego
                    pokoju? I tak prawie codziennie, bo pozostałe dni też mamy nie ma...
                    Nie chodzi mi o to żeby na ciebie najeżdzać, zdaje sobie sprawę że nikt nie
                    jest idealny, ale może warto byłoby się nad tym chwile zastanowić, szczególnie
                    że chyba zauważyłaś że wiele osób to zbulwersowało...
                  • marysienka110 Re: Dusia, ty tak na poważnie? 11.06.07, 13:38
                    Nie zarabiam sredniej krajowej.
                    Sama jestem matka, ale to co przeczytalam mnie zszokowalo.
                    Do momentu gdy urodzil sie nasz synek dosyc sporo pracowalam i mialam bardzo dobry kontakt z
                    bezdzietna szefowa.
                    Czesto bylam zapraszana z mezem na eleganckie imprezy etc. A po jego urodzeniu, zabieralismy go
                    wszedzie ze soba. Po pierwsze dlatego ze nie mielismy babci pod reka, po drugie uwazam ze tak
                    nalezy.
                    Chcialam i chce zeby moj szn znal moich znajomych itd, a nie tylko inne dzieci . Uwazam ze dziecko
                    powinno brac udzial w zyciu rodzicow. Jak juz byl zmeczonz to zasypial w cichym katku, lub szlismy do
                    domu.
                    Nigdy jednak nie pozwalam na palenie w moim albo mojego syna towarzystwie. Zreszta na eleganckich
                    imprezach z reguly raczej sie nie "jara". Niestety moich znajomych zaczela razic nasza szczesliwa
                    rodzina, szczesliwa matka kochajaca swoje malenstwo i lubiaca z nim przebywac. Najpierw powoli
                    zaprzestano nas zapraszac, w koncu yaczelam byc mobbowana i wypowiedzialam prace.
                    Ale nie zaluje tej decyzji. W racz przeciwnie, Dotarlo do mnie jaka jestem szczesliwa i jakie mam
                    wspaniale zycie. I czego te baby mi naprawde zazdroszcza.
                  • Gość: titta Re: Dusia, ty tak na poważnie? IP: *.botany.gu.se 18.07.07, 21:10
                    O...tylko pracownikiem naukowym? A juz mozna bylo pomyslec ze jakas zona szejka
                    na forum zawitala. Litosci kobieto, albo przestaj spamowac, albo nadymac sie,
                    bo ci babelki uszami pujda. Troche tolerancji, takze dla wlasnych dzieci...
        • malgoska13 Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 07.06.07, 00:11
          Sama sobie stworzyłaś problem. Skoro nie potrafisz dziecka położyć spać zanim
          rozpoczynasz swoje biesiady to się męcz. Piszesz jak 15-sto latka, której
          mamusia zabroniła iść na randkę bo ma młodszą siostre która nie śpi.
          Ile Ty masz lat kobieto? Matką jesteś?
        • Gość: magam5 Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami IP: *.chello.pl 08.06.07, 11:24
          Dusiu nadęta paniusiu !!!!! Trzeba było się najpierw zastanowić nad posiadaniem
          dziecka skoro masz takie twarde zasady, albo załatw dziecku opiekunkę, która z
          nim zje przy stole i przytuli jak będzie tego potrzebowało, a jak nie chcesz
          mieć dzieci na przyjęciu to je organizuj w lokalach wtedy nikt z dzieckiem nie
          przyjdzie, bo z góry będzie odczytywał charakter imprezy. sorry, ale impreza w
          domu zawsze moze zakładać obecność dzieci chyba , ze sie je wczesniej zawiezie
          do babci itp. Porażka ta baba !!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • kasiaw143 Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 28.06.07, 23:29
          Ojej dziewczyno skąd ty się urwałaś??. Niewiem jak można tak traktować własne dziecko?. Supoer że ty urodziłaś się z umiejętnością posługiwania się nożem i widelcem. Świetnie mój 2 letni sym właśnie się uczy i mam taką radość gdy widze jak nieporadnie ale jednak sam zjada obiad czy kolacje. Jestem z niego dumna nawet gdy musze po raz któryś odkurzyć porozrzucane kawałki jedzenia które spadły z widelca. To jest dziecko i wcale się go nie wstydze że nie urodził się z widelcem w ręku więc Rusz głową kobieto bo chyba coś jest z tobą nie tak!!!!!!!!!!!!111
    • steffan ale podpucha!!!! 06.06.07, 10:55
      a ja prawie się nabrałam:) ale wymiękłam przy widelcach do ryby:))
      dusiu, powodzenia w wychowywaniu!
    • nchyb zła organizacja! 06.06.07, 11:18
      >Mam wrażenie, że jedynym problemem jest to, że reprezentuję jakiś
      >inny sposób życia.
      >Czy żeby wypowadać się na forum trzeba koniecznie zarabieć średnią krajową i
      >mieszkać z niedużym mieszakniu a wieczory spedzać przy telewizorze w dresie?


      Dusiu, to nie kwestia innego stylu życia, bo my tu w znacznej mierze z tych
      podobnych do Twojej się wywodzimy. U Ciebie widzę nie inny styl życia, ale
      poważne błędy organizacyjne.

      Czyli:
      1. Złe umiejscowienie pokoi dziecinnych. Pokoje te powinny być w najbardziej
      odległym od sal reprezentacyjnych skrzydle domu
      2. dobrze oddzielić jej jeszcze pokojami guwernerów i niań.
      3. Dzieko od najmłodszych lat powinno być uczone dobrych manier. Nieumiejętość
      posługiwania się właściwymi sztućcami, jeszcze ie daj Boże, używanie do ryby
      dwóch widelców, miast specjalnego zestawu sztućców, mimo, że zawinione przez
      guwernantki, źle jednak głównie o Was świadczy. Rozumiem więc, że nie chcesz
      rzedstawiać syna towarzystwu. Też bym się wstydziła. Bo zdadzą sobie sprawy z
      waszego braku umiejętności doboru właściwej służby domowej, a przynamniej
      gospodyni odpowiedzialnej za reszt personelu.

      Czyli kolejna ważna sprawa:
      1. zmiana osoby nadzorującej persone przez Was zatrudniony
      2. koniecznie zmiana nauczycieli domowych
      3. dodatkowe kształcenie dziecka (SV, kultura, sztuka, estetyczne podejśce do
      życia)

      No i najważniejsze, nie załamuj się. Już niedługo wrzesień, od września oddsz
      syna do ekskluzywnej szkoły z internatem, przyjmują już 5-latki. Tam ochłonie i
      po roku, góra dwóch, będziesz ogła go raz w miesiącu zaprosić do domu na
      weekend i czasami nawet pozwolić chwilę pobyć w towarzystwie.

      Do zobaczenia już wkrotce na kolejnym raucie. Bo mam wrażenie, że a tych samych
      bywamy. My również w porze koktajlowo-olacyjnej gości przybyłych w obuwiu i
      odzieży sportowej nie przyjmujemy. Zapraszamy tylko gości, którzy na same wina
      wydają iesięcznie więcej niż średnia krajowa.
      Pozdrawiam, życząc polepszenia organizacji życia domowego i towarzyskiego.
      • kai_30 Re: zła organizacja! 06.06.07, 18:43
        nchyb - kocham Cię :D:D:D:D:D:D:D:D
    • cyborgus Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 06.06.07, 20:40
      czy dusia to od Pani Dulskiej? pasowaloby...............
      • 2razy_mama Re: A może Dusi potrzebna jest pomoc? 06.06.07, 22:16
        Psycholog? Psychiatra? Chyba coś z nią nie w porządku skoro uważa, że tylko
        pospólstwo niewykształcone jada ze swoimi dzieciakami kolacje...
    • Gość: Agata Czy to serio, czy jakas funny prowokacja? Bo chyba IP: 90.201.134.* 07.06.07, 10:25
      nie ma juz takich ludzi jak Dusia w Polsce?...Nie mieszkam tam od 10ciu lat
      wiec nie wiem, ale jesli ona na serio, to strasznie mi to zalatuje Misiem,
      aLTERNATYWY 4 i tego typu klasykami lat 80tych. Trzeba by ja do morfiny i
      uwiecznic dla przyszlych pokolen. Kto dzisiaj uzywa wyrazen typu "proszona
      kolacja"?
      • Gość: Aga Re: Czy to serio, czy jakas funny prowokacja? Bo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 23:51
        Do morfiny?... Miałaś na myśli naftalinę czy formalinę?
    • news21 Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 07.06.07, 10:46
      Wg mnie to żona przy męzu obstawiona dzieciakami która wieczorem ma dosyć i
      chcialaby trochę pożyć.Przyjęcia są tego namiastką. Do tego snobizm do
      sześcianu i podpieranie się pozycją męża. Biedne dzieciaki.
      • azza4 Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 08.06.07, 14:52
        Czy ta pani to nie rodzina Magdy M?
    • saskiaplus1 Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 11.06.07, 12:16
      Słuchajcie, ale jak tu zajrzy jakiś udręczony rodzic, który taki problem będzie
      miał na serio? Nie podpowiecie, co zrobić? Może się komuś przyda prosta porada,
      jak to robi pospólstwo: jak się robi imprezkę, to się umawia: "z dziećmi" czy
      "bez dzieci" (w wersji wykwintnej dla sfer wyższych można napisać skrótem na
      zaproszeniu: "z.dz." albo "b.dz." a dla arystokracji to samo po francusku).
      Dziecię się wtedy pakuje do dziadków (wersja dla pospólstwa), niani (wersja dla
      sfer nieco wyższych), guwernantki (dla arystokracji) lub w ogóle zabrania się
      latorośli powrotu na ten łykend z zagranicznej szkoły z internatem (wersja full
      wypas dla wszystkich chętnych).
      U nas to działa (w wersji dla prostego ludu). Nie wpadłabym na to, że można z
      tego zrobić problem.
      • mooh Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 11.06.07, 14:29
        saskiaplus1 napisała:

        Nie wpadłabym na to, że można z tego zrobić problem.

        :))))) Ze wszystkiego można zrobić problem, jeśli sie tylko bardzo chce.
    • justyna_dabrowska Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 11.06.07, 16:11
      Nie rozumiem co stoi na przeszkodzie by dziecko jadało z rodzicami? To chyba
      marzenie wielu rodzin by ten czas móc wspólnie spędzic razem...Sześciolatek
      może jeśc wszystko to co dorośli więc w kwestii menu chyba nie ma żadnych
      przeciwskazań.
      Amerykanie ogłosili ostatnio wyniki ogromnych przekrojowych badań nad rodziną z
      których wynika między innymi że wspólne jedzenie posiłków z rodzicami zmniejsza
      u dzieci ryzyko rozmaitych patologii o 50 %! Czy to nie brzmi zachęcająco?

      Pozdrawiam
      JD
    • gacusia1 Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 12.06.07, 04:14
      Piszesz,ze jak ktos nie ma co z dzieckiem zrobic,to nie powinien na przyjecie
      przychodzic ale sama "nie masz co zrobic" z wlasnym dzieckiem i nie akceptujesz
      jego obecnosci na proszonej kolacji.Znaczy,ze dziecko przeszkadza Ci w planach
      na wieczor.Wniosek-zla organizacja.Dziecko powinno znalezc sie pod opieka
      doroslych(dziadkow,ciotek,opiekunki) gdy Ty balujesz na przyjeciu.Kolacja
      powinna odbywac sie w gronie rodzinnym-widocznie Twoje dziecko tego potrzebuje-
      poczucia bezpieczenstwa i zainteresowania.Powodzenia!
    • bietka1 Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 26.06.07, 00:55
      Dokladnie to, czego mi brakowalo podczas odwiedzin moich rodzinnych stron.
      W zadnym domu nie robino miejsca przy stole dla dziecka. Tylko drosli. Zupelnie tego nie
      rozumiem. Juz sama jego obecnosc jest tego uzasadnieniem od samego jego urodzenia.
      Niesamowite, ze dzieci maja czasem wiecej rozumu niz niektorzy dorosli.
    • bazylea1 Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 28.06.07, 12:23

      ten problem najlepiej załatwić wysyłając dziecko do mamki na wieś od razu po
      urodzeniu i odebrać jak będzie miało z 10 a najlepiej 15 lat i nie przyniesie
      wstydu rodzicom.
      ps. jestem prawnikiem a moj mąż pracownikiem naukowym i chyba bysmy umarli ze
      smiechu w towarzystwie nadętych sztywniaków których opisujesz.
      • malutkie2 Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami 28.06.07, 12:51
        jako (mam nadzieję coraz bardziej) znany adwokat, zgadzam się z propozycją
        oddania malucha do mamki lub wysłania dziecka (w starszym wieku) do szkoły z
        internatem.
        dusiu, twoje guwernantki biora pieniądze za darmo i nie wykonują podstawowych
        obowiązków. wiadomo bowiem, ze dziecko powinno widywać rodziców raz dziennie w
        porze herbaty, całować ich w rękę i zdawać krótką relację z postępów w nauce.

        kolacja z rodzicami przed ukończeniem 16 roku życia? to po prostu zgroza!

        zastanów się nad sobą i swoją rodziną
        • happymom malutkie 28.06.07, 16:47
          jak to się nazywa? anty-patologia ? <buaahahahaa>
          Mój syn ma w domu na podłodze wyrysowane koło,z którego nie wolno mu się ruszać.
          W ten sposób utrzymuję porządek w domu i mogę całymi dniami pić kawkę ze
          śmietanka towarzyską. A jak się gó..arz nie stosuje do zasad to walę go linijką
          po łapach. Przecież on ma już prawie20 miesięcy! Powinien to w końcu zrozumieć!


          <hjehjehje>
    • Gość: iwonatyl Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami IP: *.is.net.pl 29.06.07, 20:50
      Eee,ja tam sie Dusi nie dziwię,wiem co to znaczy wstydzić sie za dzieciaka!!!
      Mój dwulatek w ubiegłym tygodniu na przyjęciu chciał pić szampana z kieliszka do
      czerwonego wina!!!!Wiecie,jaki obciach??
      Dusiu,musisz go uczyć obycia,bo za rok pójdzie chłopak do kasyna i nie będzie
      miał pojęcia jak sie gra w ruletkę czy pokera....
      • Gość: olkak Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami IP: 193.201.167.* 04.07.07, 11:28
        A ja tam się kobiecie nie dziwię. Sama jestem przeciwniczką wspólnych kolacji
        od kiedy mój 5 latek wsadził palucha do mojego kolacyjnego kieliszka z
        ajerkoniakiem i oblizał mówiąc że dobre.
        Może gdybym nie zrezygnowała z tego posiłku w towarzystwie młodego, następnym
        razem wsadziłby całego jęzora. A potem już o krok do demoralizacji i rozpicia,
        nie wspomnę o złej reputacji w oczach otoczenia, na którą nie mogę sobie
        pozwolić.
    • Gość: zdegustowana!!!!!! Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 12:31
      Trzeba było sobie psa kupić a nie dziecko robić !!!
      • Gość: Mira Kurcze!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 12:57
        Ta kobieta (dusia) jest chora i powinna się leczyc. Dzieciaki do rodziny
        zastępczej, bo kiedyś pozabija. Co do psa to ostrożnie "pies też człowiek..."
        - a swoją drogą to dawno się nie wypowiadała ta dusia-kretyniusia :-))
        • Gość: mloda121 Re: Kurcze!!! IP: 194.246.124.* 18.07.07, 13:15
          bo to była prowokacja mam wrażenie :)
          • Gość: Mira Re: Kurcze!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 13:57
            Niestety chyba nie...
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=63682648&v=2&s=0
            • agnieszkaw19 Re: Kurcze!!! 21.07.07, 21:26
              I tacy ludzie wogóle istnieją? Normalnie jak to czytam to nóż mi się otwiera w
              kieszeni! Wykastrować, żeby nie daj Bóg nie mieli jeszcze jednego dziecka, choć
              może mały miałby przynajmniej bratnią duszę i nie musiał sam siedzieć w pokoju
              kiedy rodzice jedzą rybę pięcioma widelcami:))) Na prawdę nie wiem czy śmiać
              się, czy płakać. Mam tylko nadzieję, że wielmożna pani po przeczytaniu tylu
              słów krytyki zrozumie, że robi krzywdę własnemu dziecku!!!! Opamiętaj się
              kobieto, póki jeszcze nie jest za późno, póki jeszcze nie skrzywiłaś psychiki
              tego biednego chłopca i póki jeszcze Cię nie znienawidził. Czy ty masz wogóle
              uczucia wyższe, bo mam wrażenie, że kształciłaś się w złym kierunku?Obrażasz
              osoby wykształcone, a samej słoma z butów wystaje! To jest tylko dziecko, Twoje
              dziecko kobieto z "wyższych sfer"!!!!!
              • chalsia Re: Kurcze!!! 27.07.07, 01:05
                > osoby wykształcone, a samej słoma z butów wystaje! To jest tylko dziecko,
                Twoje
                >
                > dziecko kobieto z "wyższych sfer"!!!!!

                errata - winno być "kopieto s fyszszych zwer"
                • agnieszkaw19 Re: Kurcze!!! 27.07.07, 08:33
                  Masz rację Chalsia, ale wiesz siedziałam ze słownikiem poprawnej polszczyzny,
                  bo chciałam pasować do tej wyniosłej paniusi:)))))
                  • Gość: dodo1 Re: Kurcze!!! IP: *.centertel.pl 28.07.07, 01:16
                    Rozumiem że dziecko musi do różnych rzeczy dorosnąć,ale od urodzenia może i
                    POWINNO uczestniczyć w życiu swoich rodziców. Oczywiście są momenty kiedy dzieci
                    wysyłam do drugiego pokoju, ale kolacje jadają z nami. Żałuję tyko że nie zawsze
                    mam dla moich chłopców tyle czasu ile oni go potrzebują. Wspólne posiłki właśnie
                    KOLACJE to najmilsze wspomnienie mojego dzieciństwa. Nie uznaję osobnego stołu
                    dla dzieci w końcu ode mnie uczą się pewnych zasad. Zgadzam się że proszona
                    kolacja może odbywać się bez dzieci bo krawaty, garnitury, alkohol i
                    nieodpowiednie rozmowy, ale codzienność tylko z dziećmi, w końcu jesteśmy RODZINĄ.
                    • gabi_10 Re: Kurcze!!! 06.08.07, 09:02
                      Twierdze podobnie jak inni-dziecko powinno jadac razem z rodzicami! A jak chce
                      cie sobie urządzic kolacje tylko we dwoje-to jak dziecko spi. ale niech
                      pierwsze idzie spać, a jak zaśnie to kolacja- a nie ma iśc spać, bo jest
                      kolacja. a bez wzgledu na to, czy bedziecie jeśc ta kolacje tylko we dwoje, to
                      wcześniej powinnaś i tak zrobic wspólną'kolacyjkę' dla całej rodziny. wtedy syn
                      nie bedzie pokrzywdzony.
    • Gość: Aga Re: sześciolatek upiera się, żeby jeść z nami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.07, 22:32
      Droga Dusiu jeśli Twój post był próba prowokacji mającej na celu
      zainicjowanie dyskusji to gratuluję- udało Ci się to zrobić. Jeśli
      to co piszesz jest relacją z Twoich autentycznych przeżyć to,
      wybacz, pomimo Twojego WYKSZTAŁCENIA,nie masz pojęcia o tym co w
      życiu się najbardziej liczy. Twój egoizm mnie poraża. Nie chodzi tu
      o to,że nie chcesz aby Twój synek uczesniczył w imprezach, które nie
      są dla niego przeznaczone- to zrozumiałe ale ...argumentacja: "bo
      nie wie jakim widelcem zjeść rybę"...Kobieto obudź się. Zapalnowałaś
      wszystko.Jeszcze parę lat i będzie gotowy by ujawnić go światu...A
      jeśli nie będzie tak doskonały jak sobie zaplanowałaś. Jeśli nie
      będzie prymusem w szkole a za parę lat zostanie mechanikiem
      samochodowym np. (nie ujmując nic przedstawicielom tych zawodów )bo
      na własnej skórze odczuje jak smakuje blichtr "wyższych swer". Jeśli
      nie wkręcasz uczestników tego forum to radzę Ci przemyśl czy zasady
      którymi się kierujesz w życiu są właściwe.A tak na marginesie to
      proponuję przeczytaj sobie powieść pt. "Poczwarka" Terakowskiej.
      Zmusza do refleksji.Pozdrawim.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka