Dodaj do ulubionych

Mój kolejny Poród

09.02.12, 13:53
Witam.

a wiec jestem już po porodzie...
Wizyte u mojego dr miałam w piatek 27 stycznia. Powiedziałam mu ze wolę rodzic w Gliwicach. Miałam czekać do 30 na samoistny poród a jak nie to zgłosić sie w poniedziałek 30 stycznia na wywoływanie kroplówka do Gliwic albo do Chorzowa, tam gdzie bym podjęła decyzje rodzić.
Na wizycie u dr miałam 5 cm rozwarcia, lekarz mnie "porozciągał" trochę, i tego dnia postanowiłam pochodzic po schodach, łącznie przez cały dzień 14 pieter zrobiłam.. ;)
Wieczorem skurcze zaczęły sie robić w miare regularnie, były co 10 minut nawet co 7 potem juz co 15 minut, w koncu poszlam spac, w nocy skurcze sie wyciszyly i pojawial sie skurcz gdy przewracalam sie na drugi bok.Rano gdzieś od 9 jak wstalam znow zaczely sie skurcze tak co 10 minut, gdy byly co 5 a nawet chwilami co 3 min to zdecydowalismy sie jechac do Gliwic. Zostalam przyjeta o godz 13.00
Zgodziłam sie na lewatywe ale juz na porodówce a nie na IP, o goleniu nawet nikt nie wspominal. i dobrze. Na porodówce spokój. Po przyjęciu skurcze osłabły na sile i częstotliwości. Pospacerowałam troche po korytarzu. Gdy podłączono mnie do ktg to sie załamałam bo czułam bolesne skurcze a ktg pokazywalo sile skurczu 0, najwyzej dochodziło do 3. Stwierdzilam ze w takim tepie to ja miesiac bede tu rodzic. Połozna probowała mi przebic pecherz pensetą, zeby przy rozwarciu 5 cm te skurcze byly efektowne, ale sie nie dało, pecherz nie byl napiety i nie dalo sie przebic. Wiec po ktg nadal robilam kilometry po korytarzu, skurcze powoli zaczely sie nasilac. potem robilam troche cw na pilce i juz byly skurzcze jeszcze silniejsze co bylo nawet widac bo ryczalam z bolu.
Potem połozna zaproponowala prysznic, co jeszcze mi nasililo skurcze. Mimo ze bolalo mocno, cieszylam sie ze porod ruszyl i blizej do konca.
Co mi sie podobalo, nikt nawet nie zaproponowal mi kroplowki z oksytocyna, moja aktywność wszystko zdziałała sama.
Nie mogłabym miec porodu bez chwili grozy.
Małemu spadało tetno do 80-90. polozna stwierdzila objaw Gaussa. telefon po lekarke i decyzja o zakonczeniu porodu. II faza trwała całe 7 minut. dopiero lekarka przebila mi pecherz w II fazie, co i tak nie było dla niej łatwe. musiałam przec z calej sily czy czuje skurcz czy nie, próżnociag był w gotowości. na szczescie obyło sie bez niego. zostałam nacieta, rozmawialam z polozna zeby nie nacinala jesli zycie dziecka nie bedzie zagrozone.
braku zgody nie wreczałam. zaufałam poloznej bo byla naprawde rewelacyjna.
o 16.52 urodził się Michałek. waga 3260g, 56 cm, 10 pkt Apgar.
jest zdrowy.
rodziłam bez znieczulenia drugi raz.

Dziekuje wszystkim za pomoc i wsparcie.
Obserwuj wątek
    • mamatin Re: Mój kolejny Poród 10.02.12, 00:06
      Gratuluje:) Niech malenstwo zdrowo sie chowa.
    • katarzynaoles Re: Mój kolejny Poród 10.02.12, 19:27
      Gratuluję wytrwałości w dążeniu do tego, żeby poród był jak najbliższy Pani wyobrażeniom i tego, że wysiłki przyniosły efekt w postaci udanego porodu :)!
    • alicja_wk Re: Mój kolejny Poród 15.02.12, 23:15
      Gratuluję zdrowego syneczka! Ilekroć czytam o porodach, przypominam sobie swój sprzed 2 lat i aż mi sie chce płakac ze wzruszenia, bo to najpiękniejsza chwila w zyciu kazdej kobiety. Mam juz 2 synów, ale wciąz mi sie jeszcze marzy 3 dziecko :)
      A dla Was duzo zdrówka i radosnych chwil!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka