temur78
14.03.11, 21:04
- Rozmawiałem ze wszystkimi kierownikami - mówi dyrektor Andrzej Kozieł. - Nie przypominają sobie takich sytuacji. Nigdy nie odprawiamy pracowników, którzy przychodzą na nocną zmianę, nawet jeśli nie ma dla nich pracy. Staramy się im znaleźć zajęcie. Rozumiemy, że powrót do domu nocą może być utrudniony.
Nie przypominają sobie, a to dobre. Nie wiem jak teraz, ale takie sytuacje zdarzały się średnio raz na tydzień jeszcze tak jakoś koło roku 2000 - dokładnie nie pamiętam. Jak się nie miało znajomości, żeby się zahaczyć np. w magazynie, to trzeba było szorować do domu. :]