koyod
07.05.15, 18:36
kreującego się na osobę, która nie szuka, unika i nie wywołuje kłótni.
Wpierw prezydent nie miał odwagi stanąć twarzą w twarz ze swoimi kontrkandydatami aby uczestniczyć w publicznej debacie ale zaraz następnego dnia krytykował wystąpienia swych przeciwników. A teraz ten "mąż zgody" w kolejnym już spocie reklamowym atakuje personalnie kontrkandydata, który zajmuje drugie miejsce w sondażach.
Czyżby sztab Komorowskiego utracił wiarę w te 64% poparcia, którym szczycił się jeszcze w lutym tego roku, a może "prezydent zgody" pokazał swe prawdziwe oblicze, chłoptasia którego stać tylko na kopanie konkurencji po kostkach?