Gość: msp
IP: *.zim.pcz.czest.pl
29.10.04, 12:44
Witam, Chciałam się podzielić moimi ostatnimi przeżyciami związanymi z wizytą
w przychodni. Otóż poszłam do lekarza z moją 77-letnią Babcią do lekarza w
sprawie szczepionki na grypę i przy okazji wykonać badania kontrolne. Do tego
doszło prześwietlenie kręgosłupa gdyż od sierpnia Babcia uskarżała się na
wyjątkowo uciążliwy ból w okolicy lędźwiowej i chodząc używała laski. Przy
prześwietleniu pani technik poprosiła mnie na zaplecze, gdzie wywoływała
zdjęcia i powiedziała mi że kręgosłup jest wyjątkowo zniszczony oraz wyraźnie
widoczne są ubytki masy kostnej wywołane osteoporozą. Powiedziała że leczyć
to będzie ciężko, jednak można utrzymać ten stan i przystopować chorobę
odpowiednimi lekami i rehabilitacją. Do tego odbierając wyniki krwi z
laboratorum zostałam poinformowana o niezwykle wysokim OB mojej Babci. W
związku z tym postanowiłam niezwłocznie udać się do lekarza. Ponieważ lekarz
Babci przyjmował od godzin popoludniowych postanowiłam skorzystać z innej
lekarki. Sądziłam że lekarz to lekarz. I tu jakie rozczarowanie.
Pani "doktor" stwierdziła że czego ja wogóle chcę od kręgosłupa kobiety w tym
wieku i że w tym wieku to tak to już jest i że już kobiety w wieku 50 lat
cierpią na kręgosłup i nic się nie poradzi. Powiedziała również że to nie
jest osteoporoza ale zdjęcia są niewyraźne i źle zrobione. Tymczasem na
opisie wyraźnie jest napisane w pierwszym zdaniu że są znaczne zaniki masy
kostnej. Mało tego to Babcia pytała czy może pić kawę. A lekarka że oczywiści
że może jeśli tylko ma na to ochotę. Dopiero jak jej powiedziałam w tym
momencie żeby zróciła uwagę na Babci ciśnienie (dzień wcześniej 200/100),
Babcia jest leczona na nadciśnienie, to postanowiła je zmierzyć, przy czym o
kawie już nie wspomniała. Do tego wszystkiego była okropnie niemiła i moje
zdanie na jej temat jest jak najbardziej negatywne. Lekarka Babci przepisała
sok z pokrzywy, witaminę B i plaster rozgrzewający. I jakąś kontrolę za pół
roku. O OB ani słowa a było 75/130.
Następnego dnia poszłam do Babci lekarza który gruntownie ją zbadał i
zdecydował o pobycie w szpitalu na badania kompleksowe.
Napisałam o tym wszystkim z jednego względu. Nawet nie chcę myśleć co byłoby
gdyby nie nasz decyzja o odwiedzeniu lekarza raz jeszcze - innego. Gdybym
uwierzyła temu babsztylowi to kto wie jak długo jeszcze cieszyłabym sie
obecnością Babci. Bo sok z pokrzywy by nie pomógł. Babcia aktualnie jest
gruntownie badana i lekarz stwierdził że są pewne sprawy na które trzeba
zwrócić uwagę i je leczyć, łącznie z kręgosłupem.
Dlatego chciałam ostrzec wszystkich, że czasami jeden lekarz nie wystarczy.
Ja jestem i byłam tak tym oburzona że brak mi słów. Może miliście podobne
przypadki takich rażących uchybień??? Napiszcie.
PS. Dodam jeszcze że zbulwersowało mnie jej podejście do faktu w jakim wieku
jest moja Babcia. Wynikało z tego w mojej opinii że starszych ludzi już się
nie leczy. ZGROZA......