Dodaj do ulubionych

o generale Sikorskim

IP: 5.1R* / *.net81-65-241.noos.fr 19.06.02, 02:07
GENERAL WLADYSLAW SIKORSKI
(dlatego to skopiowalem, ze moze nie wszyscy Polacy wiedza ; wiem ze nie
KAZDEGO musi to interesowac, ALE A NUZ KOGOS JEDNAK ZAINTERESUJE ?...
(tak jakos wydaje sie mi, ze W PRZECIWIENSTWIE NA PRZYKLAD DO MLODYCH
FRANCUZOW, wiekszosc ktorych totalnie olewa ; tak jaby Polacy troche wiecej sie
interesowali historia. A moze to kwestia KOMU BARDZIEJ HISTORIA W RYJ DALA ?
(sorry bez znakow polskich ; nie posiadam...)


- O Sikorskim -
STANISLAW MACKIEWICZ (CAT)
Historia Polski (rozdzial : “Rzad polski w czasie katastrofy francuskiej”

“Najmniej orientowal sie general Sikorski.Dnia 29 maja [1940 r.], general
Weygand przewidywal ewentualnosc kapitulacji. Dnia 4 czerwca general Sikorski
wyglosil przed Rada Narodowa w Angers exposé o sytuacji wojennej. Rada Narodowa
miescila sie w Angers a hotelu “Pod Bialym Koniem”. Przyniesiono mapy do sali
obrad, rozwieszono je na scianie. General Sikorski wlozyl okulary, a wtedy
twarz jego tracila sztuczna marsowosc, stawala sie starsza, poczciwsza,
sympatyczna. General wyjasnil nam przyczyny “niepowodzen” francuskich i
zakonczyl exposé informacja, ze sytuacja jest nie tylko opanowana,
lecz “odwrocona”. [...] Nigdy niewlasciwosc polaczenia w jednym reku urzedow
naczelnego wodza i premiera nie dala sie tak odczuc, jak za czasow katastrofy
francuskiej. General Sikorski chce odwiedzac polskie dywizje na froncie, chce
miec kontakty polityczne w Paryzu, to znow zabiega o widzenie Weyganda, to
powinien przewodniczyc rzadowi w Angers. W rezultacie jest zupelnie rozlatany i
nic nie rozumie z tego, co sie naokolo dzieje.
Pomiedzy 5 a 10 czerwca armia francuska jest ostatecznie rozbita, rzad
francuski przyjezdza do Tours.
Dnia 12 czerwca general Sikorski radosnie zawiadamia swoj rzad : “Jest dobrze,
bedzie jeszcze lepiej”. [...]
W nocy z 13 na 14 czerwca rzad francuski zada, aby rzad polski opuscil Angers.
14 czerwca zajety jest Paryz.
General Sikorski gdzies sie gubi. Odwiedza front, szuka Weyganda, 16 czerwca
rzad polski, ktory juz uciekl do Libourne, otrzymuje wreszcie polaczenie
telefoniczne z premierem, ktory jest w Tours.
„Zaraz bede mowil z generalem Weygandem, na ktorego czekam“ – mowi Sikorski.
„Ale co pan opowiada, Weygand jest w Bordeaux, Francuzi kapituluja”.
Dnia 17 czerwca po poludniu Sikorski jest na Radzie Narodowej.Jest on tak
zdumiony tym, co zaszlo, ze to zdumienie goruje u niego nad innymi
uczuciami. “Kto by sie spodziewal, ze Francuzi beda tak haniebnie kapitulowac”-
powtarza.
Czlowiek ten byl typowym Polakiem. To, co Anglicy okreslaja wyrazami “wishful
thinking”, przeslania mu rzeczywistosc. [...]
General Sikorski byl sympatyczny, gdy wkladal okulary. Byl klotliwy, zaczepny,
krzykliwy, kiedy chcial sie wykrecic z wlasnych glupstw i gdy zaslanial sie
uniwersalnym srodkiem uzywanym przez wszystkich polskich niezdarnych generalow
i wszystkich polskich ograniczonych politykow, mianowicie honorem narodowym.
Posluchajmy, w jaki nieprzyjemny sposob przemawial general Sikorski na Radzie
Narodowej w Londynie dnia 18 lipca 1940 r. :
[Mowi Sikorski] „Wspominam o tym, gdyz w malym swiatku emigracji londynskiej
pojawily sie ostatnio niesmiale glosy, oskarzajace mnie, ze zatracilem Armie
Polska we Francji. Autorzy tych kalumni wiedza az nadto dobrze, ze gdybym byl
wydal wojskom walczacym rozkaz opuszczenia frontu, nie bylibysmy dzisiaj w
Wielkiej Brytanii, jako rzad sprzymierzony i jako ceniona tak bardzo za swoja
lojalnosc rycerska armia sojusznicza. Nic innego nie pozostaloby nam jak
niewola haniebna. Honor, sumienie, racja stanu, nie pozwalaly nam na
postepowanie innego rodzaju.”

Co za stek nonsensow ! Gdyby general Sikorski potrafil wywiezc z Francji jakies
wojska polskie, bylyby one oczywiscie w Anglii spotkane z otwartymi ramionami,
tak samo jak byly spotkane [brytyjskie] wojska z Dunkierki. [...]
Ludzie slepi maja wydoskonalony wech i czucie w palcach. ORAGNIZM POZBAWIONY
JEDNEGO ZMYSLU STARA SIE GO CHOC CZESCIOWO ZASTAPIC INNYM. ORGANIZM NARODU
POLSKIEGO NIE JEST W STANIE NALEZYCIE SELEKCJONOWAC SWEGO MATERIALU LUDZKIEGO
[n.d. pisane w 1940 !]. DO WLADZY BARDZO RZADKO DOCHODZA U NAS LUDZIE
ODPOWIEDNI, PRZEWAZNIE FRAZESOWICZE, BLAGIERZY LUB POCZCIWE NIEDOLEGI. TOTEZ
ORGANIZM NARODU POLSKIEGO STARA SIE WYROWNAC TE SWOJA ORGANICZNA WADE, ow
niewlasciwy dobor ludzi na stanowiska kierownicze, ofiarnoscia i EGZALTACJA
PATRIOTYCZNA. Im glebiej beda topic rzady polskie sprawe polska w czasie tej
wojny, tym wieksze dowody heroizmu skladac bedzie narod polski w rozpacznej
walce o niepodleglosc. [...] [Francuski publicysta] Pertinax [Wscibszczak] w
swej ksiazce „Grabarze” opowiada z usmiechem o paplaninie fryzjera w Bordeaux,
ktory golac klienta 14 czerwca wieczorem, perorowal :
„Je suis bien tranquille. Weygand résèrve aux Allemands un tour à sa façon”.
Dobrze, ze Pertinax nie wiedzial, iz general Sikorski mial w tymze czasie
zupelnie z tym fryzjerem identyczny poglad na sytuacje wojenna. [...]
S. Mack. „Cat”, rozdzial „AMERYKA” :
Jaka role w zwiazku z przystapieniem Ameryki do wojny odegral w 1942 r. Rzad
generala Sikorskiego ?
Rola ta byla mala i bez godnosci.
Ze byla mala wynikalo to ze slabosci Polski.
Ze byla bez godnosci, zawdzieczamy to generalowi Sikorskiemu i jego
wspolpracownikom politycznym.
Do Stanow Zjednoczonych wyjezdza general Sikorski, ks. Kaczynki, min. Stanczyk.
Nie wspominaja tam ani slowem, ze Rosja zada pol Polski dla siebie, przeciwnie,
zachwycaja sie Rosja, ks. Kaczynski twierdzi, ze w Rosji panuje swoboda
religijna, wszyscy prowadza prosowiecka propagande. [...] Nie tylko do
prosowieckiej propagandy wykorzystano Sikorskiego, lecz takze do wzmacniania
wplywow Roosevelta, w istocie bardzo niebezpiecznego nieprzyjaciela interesow
Polski. Wszystkie te roboty zlecone generala Sikorskiego nie mialy zreszta
wielkiego znaczenia, bo Polacy w Ameryce sa liczni, lecz pozbawieni
politycznego znaczenia, sa przedmiotem, a nie podmiotem rozgrywek politycznych
i wyborczych. [...]
Aby zrozumiec nalezycie zachowanie sie i polityke generala Sikorskiego, trzeba
brac pod uwage jego dziecinna proznosc i plytkosc. Po jednym z jego pobytow w
Ameryce na stol obrad w Radzie narodowej przyniesiono dwie ksiegi
formatu „Times’a”. Jak sie okazalo, byly to dwa egzemplarze zbiorow wycinkow
prasowych z gazet amerykanskich, z ktorych kazdy byl wklejony raz do jednej,
raz do drugiej ksiazki. Wsrod tych wycinkow byly istotnie artykuly polityczne o
pobycie Sikorskiego w Stanach, pochodzace zreszta przewaznie z prasy polskiej w
Ameryce, ale 90% tych wycinkow skladala sie z nic nie mowiacych wzmianek lub
wzmianeczek, czesto drukowanych petitem w kronice, jak na przyklad : „Wczoraj
przybyl tu gen. Sikorski, premier rzadu polskiego. Zamieszkal w hotelu takim a
takim”. Z podobna mania zbierania wycinkow prasowych o sobie spotkalem sie u
pewnej primadonny prowincjonalnych teatrzykow operetkowych.


JOZEF CZAPSKI pisze w „Na nieludzkiej ziemi” [jest r. 1942, Polacy formuja
wojsko ; kontekst – caly czas brakuje calej masy kolesi z Kozielska,
Starobielska itp] NKWD organizuje rauty dla „nowego sojusznika” ; do czasu... :

W glodnym Buzuluku znalazly sie nagle w wielkich ilosciach miesiwa i ryby, i
przerozne alkohole, dostarczone przez wladze NKWD. Wszystkie stoly byly gesto
zastawione butelkami i zakaskami. Cala sluzba uslugujaca podczas bankietu
skladala sie wylacznie z Rosjan, dostarczonych nam rowniez przez NKWD, ktorzy
do tego, przed wejsciem dygnitarzy na sale, pozamykali wszystkie drzwi i
przeprowadzili w ciagu godziny drobiazgowa rewizje, zagladajac do wszystkich
Obserwuj wątek
    • Gość: GW LBM ciag dalszy... IP: 5.1R* / *.net81-65-241.noos.fr 19.06.02, 02:10
      ...wszystkich szaf, opukujac deski, zagladajac pod stoly. Mial byc przeciez na
      sali „sam WYSZYNSKI”.
      Sikorski byl chory, mial goraczke, zjawil sie na krotko i juz chyba po zupie
      wyszedl z sali. Mial oczy bardzo podkrazone, uderzala mnie zawsze ich jasnosc
      siwo-niebieska, wygladal na zmeczonego, ale trzymal sie jak dawniej
      po „generalsku”.
      Przed tym bankietem widzialem go tylko dwa czy trzy razy w zyciu. Pierwszy raz
      pare miesiecy zaledwie po zabojstwie Narutowicza, w pierwszych miesiacach 1922
      roku. Jako uczen akademii pod wrazeniem zabojstwa prezydenta, chcialem utworzyc
      z kilkoma kolegami organizacje akademicka oporu przeciw fali nacjonalizmu,
      antysemityzmu. Chcielismy sie zgrupowac pod znakiem praworzadnosci i rzetelnej
      wspolpracy z wszystkimi mniejszosciami. Trafilem do Sikorskiego, ktory wowczas
      byl premierem, z listem polecajacym od jego przyjaciela, a ojca mojego kolegi
      prof. Leopolda Jaworskiego, i zostalem przyjety w Prezydium Rady Ministrow w
      Palacu Namiestnikowskim. Sikorski zrobil na mnie wrazenie nieoczekiwanie
      mlodego i rzeskiego, byl nadzwyczaj uprzejmy i mowil prawie bez przerwy podczas
      audiencji i to na tematy nie majace nic wspolnego z celem mojej wizyty.
      Musze przyznac, ze wyszedlem zupelnie rozczarowany i ocenilem go z
      okrucienstwem wrodzonym mlodosci – Sikorski przestal dla mnie istniec.
      Zastanawiam sie dzis dlaczego – czy to bylo porownanie z Pilsudskim, ktorego
      kazdy gest byl dla mnie niespodzianka i fascynacja ?
      Sikorski robil wrazenie czlowieka nadzwyczaj z siebie zadowolonego. Nie bylo w
      nim wowczas nic z tego uroku prostoty absolutnej, glebi i czlowieczenstwa
      Pilsudskiego, wszystko, co wowczas mowil, bylo na pewno inteligentne i pewno
      ciekawe, ale nacechowane nieslychanym zajeciem sobo.
      Ja juz moge odejsc – mowil mi, prawie biegajac po gabinecie, ja przeprowadzilem
      uznanie granic wschodnich, ja o wladze nie dbam, itd., itd.
      Sikorski mial ten charakterystyczny i demaskujacy ruch ust ludzi zajetych soba,
      te pewna sztywnosc i sztucznosc, ktora znac najbardziej w kacikach ust, w
      zaciskaniu i otwieraniu warg.
      Spotkalem go jeszcz po 1930 roku w Paryzu na obiedzie w „Chathamie”, gdzie bylo
      nas wszystkiego 6 osob. Owczesna sytuacja Sikorskiego w Polsce sklaniala mnie
      do sympatii do tego czlowieka, general o wybitnych zaslugach, odsuniety od
      wszystkiego, wlasciwie polemigrant. Tego wieczora Sikorski byl w smokingu, mial
      ruchy twrde, zdradzaly one jednak generalskosc. Rozmowy przy obiedzie toczyly
      sie malo interesujaco. Sikorski uprzejmie sztywny, bez sladu wdzieku,
      wypowiadal ogolniki, ktorych sluchano z namaszczeniem, tylko w pewnej chwili
      wypowiedzial jedno zdanie, mialem wrazenie z glebi serca. Gdy zeszla mowa na
      marszalka Pilsudskiego, twarz mu sie zaciela i powiedzial lakonicznie :
      - Tak, ale ja jego napewno przezyje ! – i oczy mu blysnely zimnym blaskiem.
      Byla w tym zacietosc i nieslychana pewnosc.
      Teraz widzialem go po raz trzeci. Jakrze sie postarzal ; jego jasnoblad wlosy
      bardzo posiwialy, wydal mi sie o wiele sympatyczniejszy, ta twarz zorana
      zmarszczkami byla o tyle naturalniejsza.
      Zetknalem sie z nim blizej jeszcze dwa razy. Raz w Kirkuku, w Iraku, na
      godzinnej trudnej rozmowie w cztery oczy, i raz przed samym jego wyjazdem do
      Gibraltaru, w naszym poselstwie w Kairze. Podczas tych dwoch spotkan odnioslem
      wrazenie bez porownania bardziej ludzkie, jego wrazliwosc osobista, proznosc
      byly jakby przygaszone czy zrownowazone trudem kazdej chwili, ten czlowiek o
      zawsze napietej twarzy placil, placil ogromny nieustajacym wysilkiem,
      maksymalnym poczuciem odpowiedzialnosci. On wtedy czul sie naprawde wodzem
      Polski i byl nim.
      Nie zapomne jego ostatnich slow. Przyjal mnie w Kairze przed samym odlotem, na
      pare minut i tak krotko przed katastrofa. Mial twarz diwnie jak na Sikorskiego
      odprezona. Pierwszy raz mialem wrazenie, ze rozmawiam ze zmeczonym i dobrym
      czlowiekiem.
      „Niech pan przyzna, ze zrobilem dobrze, ze przyjechalem do was, ze wiele
      nieporozumien, wiele trudnosci udalo mi sie wyrownac. Trzeba koniecznie
      pracowac razem. Trzeba zacierac rozdzwieki”.
      W tych jego jasnych, zmeczonych oczach, na pooranej zmarszczkami twarzy nie
      bylo nawet cienia gry czy sztucznosci, byla troska najszczersza o jedyna dla
      nas wszystkich sprawe.”
      • Gość: Wlodek Re: ciag dalszy... IP: 5.3R* / *.vf.shawcable.net 19.06.02, 09:35
        To ciekawe. O Sikorskim i Gibraltarze rownie interesujace spekulacje sa w
        Newsweeku - polskiej edycji.
    • Gość: ninka Re: o generale Sikorskim IP: *.n.club-internet.fr 21.06.02, 01:05
      Z opowiesci rodzinnych obilo mi sie o uszy, ze siostra
      gen. Sikorskiego miala majatek pod Czestochowa
      (Wancerzow? Zawada? gdzies tam)
      Moze ktos cos wie na ten temat
      • Gość: ninka no i General bywal IP: *.n.club-internet.fr 21.06.02, 01:06
        tam na wywczasach. Nawet chyba latem 1939 roku (glowy
        nie daje)
        • Gość: Wlodek Re: no i General bywal IP: 5.3R* / *.vf.shawcable.net 21.06.02, 02:05
          Gość portalu: ninka napisał(a):

          > tam na wywczasach. Nawet chyba latem 1939 roku (glowy
          > nie daje)

          Moze i tak, ale watpie. W Czwie bylo jednak sporo zwolennikow Marszalka, ktorzy
          mocno nie lubili stronnikow Sikorskiego. W koncu i u nas dzialalo POW
          Za nazwanie kogos endekiem mozna bylo zarobic w nos.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka