Dodaj do ulubionych

Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią si...

IP: *.prenet.pl 21.07.05, 21:40
Siedzi się na dupie w domu a nie jeździ za wielkimi pieniędzmi po świecie.
Teraz niech sie ludzie martwią przez swą łapczywość.
Obserwuj wątek
    • Gość: lud_eko podziękujcie swemu preziowi Kwaśniewskiemu, który IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 23:58
      rok temu namawiał młodych po wejściu do UE, aby wyruszali do pracy za
      chlebem! "Tam będą na was czekać wielkie perspektywy!" Szkoda, że wtedy nie
      dodał, nie przyjeżdżajcie tu nigdy, jak ojciec w filmie "300 mil do nieba". On
      i jemu podobne czerwone twarze już się ustawiły na pokolenia! Oni wyjeżdżać do
      pracy nie będą! chyba, że do Monte Carlo, albo Davos popić, pohulać i udać
      głupa - znawcę od ekonomii.
      • Gość: jam Re: podziękujcie swemu preziowi Kwaśniewskiemu, k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.05, 17:15
        BO POLSKA TO GÓWNO I NIE MA TU PRACY,TRZBA STAD SPIE..C BO UTONIEMY!
    • Gość: metan Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.05, 01:30
      łapczywosc?? czlowieku nie przesadzaj, wiele osob pojechalo tam dlatego ze
      przez kila lat nie mogli znalezc u nas ZADNEJ pracy a nie dlatego ze pracowali
      i 1000 brutto to byl dla nich cios w policzek:/ tez niby niemam zmaiaru
      wyjezdzac, kazdy by chcial na dupie w domu siedziec i isc do normlanej pracy za
      godziwe i pewne[w terminie] wynagrodzenie, ale kto wie czy nie bede musial..
      • Gość: Filip Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.219-96-207.hull.mt.videotron.ca 22.07.05, 04:49
        "czlowieku nie przesadzaj, wiele osob pojechalo tam dlatego ze
        przez kila lat nie mogli znalezc u nas ZADNEJ pracy..."

        ...ladnie to zabrzmialo....a tymbardziej na obrone Kwasniewskiego...Millera
        calej tel choloty z politycznych ugrupowan.

        Czy zdajecie sobie sprawe, jak wielki bezsens zawiera powyzsze zdanie...?
        Taka sytuacja miala miejsce w latach 50-tych we Wloszech, kiedy krajem trzesla
        mafia.
        Powiedzcie temu prezydentowi, niedoszlemu magistrowi od koziolkow aby skonczyl
        ze strukturami fafijnymi a wowczas nikt nie bedzie musial opuszczac kraju w
        poszukiwaniu pracy za granica...i niech lepiej sam wyjedzie do Izraela zmywac
        naczynia bo najprawdopodobniej bez mafijnych PRL-owskich ukladow sobie nie
        poradzi.
        • Gość: Filip Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.219-96-207.hull.mt.videotron.ca 22.07.05, 05:05
          ."..teraz sie martwia...". i tak jest z kazdym przyglupawym pokoleniem....a gdy
          przyszlo isc do urn wyborczych i glosowac na rzad ocalenia narodowego to w tym
          dniu nie mieli czasu bo robili "za-kupy"
          • Gość: axl Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.prenet.pl 22.07.05, 12:19
            Ja do urn nie chodzę, mogą sobie patrzec w twarz przed luterkiem i się nie
            wstydzić ze wybrałem jakiegoś mnatola.
      • Gość: axl Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.prenet.pl 22.07.05, 12:17
        Przez pare lat nie mogli znaleźć pracy w Polsce?! To tylko śmierdzący leń,
        który szuka roboty leżącej za 3000 netto tyle szuka pracy. U siebie w firmie
        (której pracuje) załatwiałem prace paru osobom i olali. Wolą nic nie robić i
        narzekać, ta praca niebezpieczna, ta w nieodpowiednich godzinach, ta za daleko,
        ta za blisko... itd. Każdy u nas chce być kierownikiem (łącznie z tymi po
        podstawówkach). Za granicą wolą zmywac gary, bo sąsiedzi wiedzą że jest w
        Angllii (powód do dumy rzekomy).
    • desperato Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią 22.07.05, 13:10
      ..nóż mi się otwiera jak czytam wypowiedzi takich DEBILI !!! Przecież to winna
      rządzących Państwem, że młodzi nie mają perspektyw przy prawie 20% bezrobociu i
      wyjeżdżają za chlebem. To wina Kwacha i rządu. Nikogo innego!
      • Gość: obiektywny Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.prenet.pl 22.07.05, 14:18
        Sam jesteś debilem, prawda jest taka, że ludziom się robić nie chce jak już tu
        zostalo napisane w komentarzach, a jak juz "zechcą" pracować to za
        astronomicznme kwoty. Nieudacznik nigdy nie bedzie pracował, tylko narzekal na
        państwo i na wszystkie inne rzeczy.
    • Gość: tibor Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.cable.ubr03.newm.blueyonder.co.uk 22.07.05, 14:15
      Ludzie o czym wy mowicie? Jaka lapczywosc? Wlasnie najgorsze rozwiazanie to
      siedziec na dupie i rozkladac rece albo godzic sie na wyzysk za pare groszy. Co
      w tym zlego ze ktos chcialby zarabiac 3000 na miesiac? Kilka lat temu
      wynajmowalem w Czestochowie mieszkanie, placilem za wszystko okolo 800 zlotych
      miesiecznie. Sorry ale nie da sie zarabiac 1000 zlotych i normalnie zyc.
      Czlowiek, ktory pracuje w pelnym wymiarze godzin, powinien zarobic na to by
      utrzymac siebie, mieszkanie, normalnie sie ubrac, wyjachac na urlop i jeszcze
      troche odlozyc. Bez znaczenia czy jest robotnikiem, czy zmywa gary w knajpie,
      czy jest pielegniarka, czy gliniarzem. Co niektorzy mysla ze normalne zycie
      nalezy sie tylko wybitnym przedstawicielom spoleczenstwa albo po prostu tylko
      samym cwaniakom i oszustom... Szkoda gadac...
    • Gość: ratko Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: 212.20.225.* 22.07.05, 15:09
      co wy ludzie bredzicie.. wyjechalem, bo chcialem miec normalna prace i zyc
      normalnie nie szczypac sie z kazdym groszem. dostalem to co chcialem, prace mam
      taka, jaka bym w polsce co najwyzej po znajomosci dostal (*.gov.uk) a tu
      normalnie przeszedlem rekrutacje i tylko i wylacznie sobie zawdzieczam, ze
      pokonalem przy tym stado szkotow..

      a skonczylem tylko czestochowskie wsp.. i nie, nie robie tam kawy ani nie myje
      podlog, chociaz przez ten etap tez przejsc musialem..

      ciesze sie ze wyjechalem i wracac nie zamierzam. a najbardziej szczekaja ci,
      ktorym w polsce nie idzie a wyjechac nie wyjada...
      • Gość: Filip Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.195-96-207.hull.mt.videotron.ca 22.07.05, 22:48
        ...O ku.. !...czlowieku co ty pie..sz..?...

        ...i jeszcze powiedz ze wszysko sobie sam zalatwiles...poszedles do urzedu
        zatrudnienia a tam przemila sekretarka usmiechajac sie do ciebie zupelnie
        zaskoczona twoim przybyciem wyjakala ; "jak sie cieszymy ze pan
        przyjechal...wyrucha nam pan tu Szkotow bos jest pan dobru i choc ni be ni me
        po angielsku....a wogole ci nasi Szkoci to przyglupy - dostanniesz ich pan cala
        wataszke i chajda Zbrucz.
        • Gość: ratko Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.ipt.aol.com 22.07.05, 22:59
          haha, nie z tej ziemi, nie? dlatego drwisz bo nie rozumiesz?

          wzialem ogloszenie z urzedu pracy, zadzwonilem i podalem adres, pod ktory przyslali mi aplikacje. wypelnilem i odeslalem. zaprosili mnie na testy, pozniej na interview. a jeszcze pozniej przyslali list, ze to mnie wybrali. i teraz sprawdzaja referencje oraz to czy bylem karany.

          nic bardziej normalnego...
          • Gość: Filip Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.195-96-207.hull.mt.videotron.ca 22.07.05, 23:34
            ...no to mow czlowieku od razu ze masz nawet referencje z Liverpool Street a
            nie od Paulinow....

            Jak pieknie nawet bajkowo wyglada taki pierwszy zarys naszych zagranicznych
            sukcesow....lecz w miare ciagniecia za jezyk ten bajkowy opis przerawdza sie
            nam w horror losu uciekiniera z Polski za praca.
            • Gość: ratko Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.ipt.aol.com 23.07.05, 12:46
              twardoglowy typ jestes, cokolwiek do ciebie dociera, to rozumiesz to po swojemu. baw sie dobrze w kanadzie, tez piekny kraj.

              poza tym emigrant wyszydza innych emigrantow.. toz to parodia..
              • Gość: Filip Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.216-96-207.sherb.mt.videotron.ca 23.07.05, 16:47
                ...cos mi tu przypisujesz Ratko co mija sie z prawda.

                JA NIE WYSZTDZAM EMIGRANTOW ALE MOCNO UBOLEWAM NAD ICH LOSEM !

                Ja o tobie rowniez moge napisac ze jestes zwyklym czestochowskim
                cwaniaczkiem... ktoremu udalo sie wyrwac z kraju ( z pewnoscia tak jak mnie )
                przy pomocy rodziny z ta tylko roznica ze ja oplakuje los mlodych ludzi
                zyjacych w Polsce, a ty zachecasz ich do emigracji.
                Emigracja nie jest zadnym zyciowym rozwiazaniem a uswiadomisz sobie to dopiero
                gdy juz poczujesz ze doszedles do szczytu wieku, a teraz moze byc juz tylko z
                gorki.
                Zdobywanie szczytow, jakichkolwiek moze byc ciekawym hobi, ale to nie ma zbyt
                wiele wspolnego z pojeciem OSOBISTEJ WOLNOSCI.
                Bo jej pojecie buduje tysiace wartosci towazyszacych naszemu zyciu na codzien.

                Gdyby mi przyszlo jeszcze raz podjac ta sama decyzje na kilka tygodni przed
                stanem wyjatkowym; wyjechac czy zostac......ZOSTAL BYM w kraju nie liczac sie z
                konsekwencjami, wizja wiezienia, i represji....bo dzis juz cos wiem, a wowczas
                nie wiedzialem nic, i jak mi sie wydawalo - nie mam nic do stracenia.
                • Gość: Basia Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.resnet.cranfield.ac.uk 23.07.05, 18:32
                  To prawda co piszesz, majac troche doswiadczenia, wie sie ze pewne decyzje
                  mogly byc podjete inaczej. Jak pisalam wczesniej jestem tu na praktyce
                  studenckiej, wiem ze najprawdopodobniej tu wroce, ale jest mi nieszwykle
                  smutno, gdy czytam jak ktos pisze ze na zachodzi jest cudownie i to ogolnie raj
                  mlekiem i miodem plynacy. Tylko najczesciej tym ludzia wcale nie jest tak
                  dobrze jak pisza, sami siebie oklamuja zeby poczuc sie lepiej. Znam dziewczyny,
                  ktore wyjezdzaja za granice staja sie sprzataczkami, a wszystkim mowia ze sa
                  pomocami biorowymi - w Polsce nigdy by sie nie podjely tego zajecia poniewaz
                  byloby to ponizej ich godnosci. Bedac w Belgii na wymianie studenckiej
                  (Socrates-Erasmus) aby przezyc sprzatalam, nie bylo mi latwo, ale wszyscy
                  dookola wiedza co tam robilam i nie wstydze sie tego. Teraz pracuje w RR i wiem
                  co znaczy zycie bez stresu o jutro, bardzo bym chciala moc stwozyc takie zycie
                  swojej rodzinie w Polsce, ale wiem ze to jest nie mozliwe.
                  • Gość: ratko Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.ipt.aol.com 23.07.05, 20:14
                    o tym ze chce wyjechac z polski wiem od nastolatka, juz mnie wtedy w swiat ciagnelo. no i poszwendalem sie juz troche, erasmusa tez przeszedlem, nawet zasiedzialem sie na rok ekstra. najgorsza prace tez wykonywalem, sprzatalem w takim miejscu, ze sobie wyobrazic tego nie potrafilibyscie.. w twoim toronto filipie tez troche pomieszkalem.. teraz los mnie rzucil do edynburga i zanim do czegos doszedlem o wlasnych silach mylem gary w hotelu majac za szefow aroganckich i chamskich szkotow, a na sobie niebieski drelich ala oboz pracy.
                    to juz za mna i wiem ze kazda parszywa praca cos dobrego ci da na przyszlosc.

                    nie zalowalem zadnego wyjazdu i czuje sie na zachodzie na tyle dobrze, ze nie zamierzam wracac do polski na stale.

                    ale ja wiem czego chce, sam nie ubolewam nad swoim losem (bo nie ma nad czym ubolewac) a i inni przynajmniej nade mna tez nie musza.
                  • Gość: Filip Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: 207.96.151.* 24.07.05, 01:53
                    Kocham takie szczere wypowiedzi niepozbawione sensu i troski o wlasna
                    przyszlosc.
                    Ja nie jestem przeciwnikiem wyjazdow mlodych ludzi z Polski w celach
                    rozpoznawczych, naukowych, kulturoznawczych. Tacy odwazni ludzie to wielka
                    nadzieja mojej i twojej Polski, ale czasem dreczy mnie niepokoj ze w ten tak
                    prosty sposob twoj Rakow, Dzbow, czy Tysiaclecie juz nigdy, moze nie odzyskac
                    tego potecjalu ludzkiego jakie wydaly.
                    Przepraszam za moj polski fanatyzm ale tym wlasnie potecjalem zasilamy innych,
                    i to z pozycji bardzo czesto samym sobie bardzo niewygodnych, ponizajacych.
                    Ja nie mialem wyboru ale jak widac i wy zbytnio tego wyboru tez nie macie.
                    Forma organizacji naszego kraju takiego wyboru nam nie daje.
                    Kiedys jeszcze w liceum mazylem aby zostac nauczycielem, albo kims kto moze
                    miec wplyw w jakis znaczacy sposob wplywac na kreatywnosc, przedsiebiorczosc i
                    zaradnosc rodakow. No coz urodzilem sie w komunie i innego swiata czy innych
                    wartosci nie znalem. Sile i piekno Ojczyzny widzialem we wspolnym nas
                    wszystkich wysilku, ludzkich nieograniczonych zdolnosciach i europejskim etosie
                    pracy ( choc go widzialem na codzien do jego poznania bylo mi jeszcze daleko).
                    Moja wizje kraju bardziej budowalem na utopijnych marzeniach niz na znajomosci
                    politycznych realjow.

                    Mam pytanie do ciebie Basiu.

                    ...Czy kiedykolwiek bedac w WB czulas podskornie dzemiacy rasizm wzgledem
                    obcokrajowcow..?

                    Pytam o to, nie dlatego by znalesc potwierdzenie do moich osobistych
                    kompleksow, ale po to by niszczyc stereotypy o innych narodach jakie maja
                    zmanipulowani politycznie rodacy zamieszkali w kraju.

                    ...i jeszcze ;

                    Czy Anglicy wedlug ciebie sa nacionalistami...?
                    Czy ich narodowe sukcesy nie rodzily sie czasem na gruncie swiadomego dzialania
                    elit spolecznych (zabespieczania i zabaspieczania wylacznie tylko wlasnych
                    narodowych interesow)...?

                    Ja wiem ze byc moze oprocz pracy, praktyki nie masz zbyt szerokiego kontaktu z
                    pokoleniami ktore dzierza w Angli wladze, a mlodziez takich cech napewno nie
                    przejawia....ale, a noz...
                    • Gość: Basia Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.resnet.cranfield.ac.uk 24.07.05, 11:24
                      Wychowali mnie rodzice patrioci, pokazali czym jest milosc do ojczyzny, ale
                      rowniez pokazali bledy jakie robi "elita rzadzaca". W moim domu od zawsze bylo
                      slychac Kaczmarskiego i to nie dlatego ze byl on "bardem Solidarnosci" ale
                      dlatego ze on doskonale potrafil wytykac bledy i tego na wysokim stolku i tego
                      od podnozka. Urodzilam sie w '78 i liznelam troche komuny, wiec wiem o czym
                      mowisz.
                      Sam wiesz, ze Anglicy to wyspiarze sam ten fakt sprawia, ze sa oni
                      nacjonalistami. Mowiac tylko swoim jezykiem i majac swiadomosc ze caly swiat
                      uczy sie angielskiego staja sie bardzo ograniczeni i dyskryminuja, choc zapewne
                      robia to podswiadomie ludzi zle mowiacych po angielsku. Ja w zaden sposob nie
                      odczulam, przebywajac w Anglii, jekiegokolwiek zachowania rasistowskiego, byc
                      moze dlatego, ze w firmie jestem traktowana raczej jako specjalista niz
                      obcokrajowiec. Natomiast w pobyt w Belgii dal mi wiele do myslenia, Belgowie
                      wprost nie znosza obcokrajowcow, a najchetniej wykozystuja i wyzyskuja ludzi,
                      ktozy przyjezdzaja na tzw zarobek. A juz osoba, ktora chce zajac miejsce pracy
                      takiego przykladowego Belga, bedzie musiala pokonac wiele poprzeczek zanim
                      uzyska taka sama stawke godzinowa, jaka otrzymuje mlody Belg, zaraz po studiach
                      i bez jakiejkolwiek praktyki, za swoja prace.
                      Mysle, ze odpowiednim przykladem na Twoje ostatnie pytanie bedzie to, ze
                      Anglicy nie podpisali sie pod ostatnim budzetem UE, przec co Polska i wiele
                      innnych krajow swiezo przyjetych stracily miliardy...
    • Gość: Basia Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.sme.cranfield.ac.uk 22.07.05, 16:37
      W tej chwili jesten na praktyce studenckiej w Anglii, to ze tu jestem
      zawdzeczam tylko i wylacznie swojej ciezkiej pracy. Po skonczeniu studiow
      najprawdopodobniej wroce do firmy w ktorej mam teraz praktyki i nie zamiezam
      zostawac w kraju, w ktorym nie mam zadnych perspektyw, w ktorym nie ceni sie
      ludzi, ktorzy sa naprawde dobrze wyksztalceni, tacy ludzie staja sie u nas
      popychadlami mozecie sie nie zgodzic ale nasz kraj nie jest normalny. Poki nie
      zmieni sie ekipa rzadzaca, poki Ci kolesie nie odejda ze stolkow i nie jest
      wazne ktora jest to strona policzna nic sie u nas nie zmieni. Wszyscy tak samo
      kradna i rzadza, zeby im bylo lepiej, a nie ludzia ktorzy zyja i placa
      podatki...
      • Gość: londoner Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.server.ntli.net 22.07.05, 20:58
        hey Basia

        how are things? fancy a chat-drop me a line on Lafar_2000@yahoo.com

        do uslysz.
      • Gość: Filip Re: ....z Dover do Calais (Calle) IP: *.195-96-207.hull.mt.videotron.ca 22.07.05, 23:00
        ...piekna rozsadna wypowiedz Basi....dokladnie jest tak jak piszesz !

        Twoj list sprawil mi wyjatkowa przyjemnosc...gdy tylko dotrzemy na prom P&O
        Stena zapraszam na kawe.
        • Gość: Basia Re: ....z Dover do Calais (Calle) IP: *.resnet.cranfield.ac.uk 22.07.05, 23:27
          A dziekuje:-) jade 26 sierpnia
          ale kazdy placi za siebie:-)
          pozdrawiam
          • Gość: Filip Re: ....z Dover do Calais (Calle) IP: *.195-96-207.hull.mt.videotron.ca 22.07.05, 23:42
            Wobec tego milej podrozy....i pozdrawiam z Toronto

            Bardzo lubilem moje podroze z Toronto do Londynu...kilka dni w Londynie
            buszowania a dalej juz pociagiem lub autobusem 22 i pol godziny do Warszawy
            Krakowa czy Czestochowy...oczywiscie ze na promie ma sie rozumiec podrywalem
            przy kawie.
    • 2yoo4yoocorne2 Polish Express nie jest polonijna gazeta... 22.07.05, 16:59
      Zawiadamiam uprzejmie kochana Czestochowe,ze Polish Express nie jest polonijna
      gazeta.To flyers,to znaczy gazetka reklamowa rozdawana za darmo.A wlasciwie nie
      rozdawana,a zalegajaca polskie sklepy,gdzies pod sciana,lub biura podrozy.Celem
      istnienia tego flyersa jest agresywna reklama biura,ktore miesci sie w tym
      samym pokoiku/dwa biurka/co"redakcja".Biuro to robi kase na posrednictwie w
      zalatwianiu np.insurance number,otwarciu konta itp.Z gazetami
      polonijnymi,takimi jak Cooltura lub Goniec ma niewiele wspolnego,a wlasciwie
      nic.Cooltura i Goniec sa wydawane tak jak w Polsce np.Newsweek lub Polityka.A
      Expressik tak,jak np.Nie,tylko na gorszym papierze.
      • Gość: Londynczyk Re: Polish Express nie jest polonijna gazeta... IP: *.bulldogdsl.com 22.07.05, 19:35
        Nie no wogole nie jest. Przeciez jest wydawany w Londynie, po polsku (i
        niektore rzeczy po ang.), a to przeciez oznacza ze nie moze byc polonijna
        gazeta ;-P. Pozatym jest chyba najbardziej profesionalnie skladana gazeta
        polonijna w Londynie. Nie jest to jak piszesz "ulotka" w ktorej reklamuja
        wylacznie swoja agencje posrednictwa. Zobacz co robi Cooltura, najwiecej
        ogloszen jest firmy SARA-INT, wlasciciela gazety. Firma ktora zajmuje sie
        wszystkim: budowlanka, sprzatanie, pomoc w formalnosciach (NIN, bank, prawko,
        CIS itd.), no i oczywiscie wydawaniem Cooltury. Pozatym widziales ostatnio
        (choc pytanie powinno byc czy wogole) Polish Express??? Jezeli dobrze pamietam
        (choc moge sie mylic bo nie moge nigdzie dopasc ostatnio choc szukalem nawet
        pod regalami w sklepie ;-P) 48 stronicowa porzadnie przygotowana gazeta.
        Jak chcesz o czyms pisac zaznajom sie z tematem.
        Pozdrawiam z Lodnynu.
    • Gość: Londynczyk Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.server.ntli.net 22.07.05, 20:50
      male sprostowanie - polacy ktorzy przyjezdzaja do londynu nie zarabiaja duzych
      pieniedzy.
      • Gość: Filip Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.195-96-207.hull.mt.videotron.ca 22.07.05, 23:05
        Powiedz prawde;...to znaczy ile..?
        • Gość: Filip Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.195-96-207.hull.mt.videotron.ca 23.07.05, 00:45
          ...i nie powiedzial....przestraszyl sie !

          Francja: Szkic do scenariusza - Człowiek z Europy (felieton)

          Czy czasem oba filmy zamiast obnażać rzeczywistość nie spełniły roli
          przestrogi. Oto zabaczcie co was czeka, wy gó..arze niepokorni, synalkowie
          nomenklatury, robociarze oczytani i wszelki elemencie wywrotowy. Nawet miłość
          do władzy jest nie dla każdego chama i warto o tym wiedzieć zanim podniesie się
          swoje cielęce z zachwytu spojrzenie na oblicze jaśnie nam panujących.

          To co napisałem to taka sobie wakacyjna preambuła do poniższego scenariusza,
          który można odbierać na równi jako manifest zarówno zwolenników jak i
          przeciwników Unii Europejskiej.

          Rzecz dzieje się w Belgii roku pańskiego 1993 w czerwcu. Zaczyna się upalne
          lato i od kilku dni zniknęły posterunki graniczne pomiędzy Belgią a Francją.
          Europa zjednoczyła się ku uciesze Francuzów a trochę mniej Belgów. Albowiem
          czujne ucho, szczególnie Belgijek nadal wyłapywało złośliwe francuskie kawały a
          to o belgijskiej kuchni w której króluje majonez ze wszystkim /wg. Francuzów w
          Belgii nawet kawa jest podawana z majonezem/, a to o belgijskich
          turystach /znane we Francji powiedzenie: ubrałaś się jak Belgijka/. W ogóle
          Francuzi uwielbiają kawały o Belgach, a w to że Belgia ma trzy rządy, czyli
          jeden brukselski, drugi flandryjski a trzeci waloński wierzy każdy Francuz.

          Ale do tematu. Otóż w kierunku podbrukselskiego Wezembeek mknie z okolic Paryża
          półciężarówka wyładowana po brzegi narzędziami i materiałami budowlanymi. A w
          niej czterech śmiałków czyli wiadomo, że Polaków. Niczym pionierzy zdobywajacy
          amerykańskie prerie, szczęśliwi, podchmieleni nie wiadomo czy bardziej ognistą
          wodą czy też brakiem celników na granicy. W Wezembeek czeka na nich ziemia
          obiecana, czyli domek jednorodzinny do remontu a nawet i rozbudowania. Europa
          zjednoczyła się i zgodnie z wolą władzy, firmy francuskie mogą nie tylko
          budować ale i burzyć Belgię.

          Czterech muszkieterów spod Paryża obstalował do remontu sam mistrz Belgii w
          motocyklowej klasie 250cm, co dodatkowo upewnia naszych bohaterów o
          szczególności ich misji.

          Jakoż i praca na miejscu okazuje się łatwa i przyjemna. Mistrz w klasie 250cm
          ma już wszystko, a nawet żonę i kochankę, co dodatkowo uatrakcyjnia letnie
          weekendy całej ekipie. Rycerskość Polaków podziwiana jest zarówno przez żonę
          jak i przez kochankę. Oczywiście ze zrozumiałych względów przez każdą z osobna,
          o co dba szczególnie mistrz w klasie 250cm. Mistrz szczególnie dba też o
          zaopatrzenie brygady budowlanej w piwo a gdy w sobotę odwiedza i podziwia
          budowę żona, to w niedzielę umila smażeniem kiełbasek kochanka. Nawet nie
          wspomnę, że cała czwórka po cichu ma nadzieję, że w końcu mistrz w klasie 250cm
          którąś zostawi a wtedy kto wie, kto wie. Szef ekipy nie na darmo podkręca wąsa.

          O jednym tylko mistrz w klasie 250cm nie lubi rozmawiać. O pieniądzach.
          Dżentelmeni jak wiadomo też nie lubią o tym rozmawiać, w związku z tym
          ustalono, że kasiora będzie na koniec. A z uwagi na żonę i kochankę nikomu do
          rychłego końca nie było śpieszno. I tu ciekawostka. Obie to Belgijki. No proszę
          jak zjednoczenie Europy łamie utarte przesądy. I jak jednoczy narody. Polacy z
          Francji w Belgii. Ura, ura, Czapajew gieroj.

          Ale jak to w każdym filmie nadszedł koniec. A właściwie to kawałek końca bo
          tylko koniec budowy ale nie koniec filmu. W tym momencie właśnie akcja nabiera
          tempa i wkracza belgijska policja. Mistrz w klasie 250cm zamiast do banku po
          pieniądze udał się na najbliższy komisariat i zawiadomił, że w jego własnym
          domu czterech muszkieterów polskiego pochodzenia ale o francuskich nawykach
          romansuje z jego żoną i to na czarno wbrew unijnemu prawu o ochronie
          belgijskiego rynku pracy.

          Oczom przybyłej na miejsce policji ukazał się widok czterech, wyposażonych w
          narzędzia do molestowania żon, budowlańców. W oficjalnym protokole stwierdzono,
          że jeden miał w ręku kielnię, drugi śrubokręt, trzeci młotek i obcęgi a czwarty
          palnik podłączony do butli z gazem i ziejący ogniem piekielnym. O żonie
          napisano, że miała zdziwienie na twarzy i wyraźnie broniła czterech
          cwaniaczków. Ten jej czyn posłużył zresztą potem do rozwodu w imieniu
          belgijskiego prawa, a że już na sprawie okazało się, że kochanka nic o żonie
          nie wiedziała, to mistrz w klasie 250cm pozostał chwilowo z kasą ale bez zony i
          kochanki.

          Ubawieni zaistniałą sytuacją Polacy okazali francuskie dokumenty tudzież
          wycinki z prasy o wolnej wymianie usług w zjednoczonej Europie. Policjanci
          postanowili sprawę wyjaśnić bo artykuły mogły być z prasy która kłamie. W
          przypadku wąsiatego, który najbardziej smalił cholewki do żony mistrza w klasie
          250cm sprawdzanie trwało trzy tygodnie. Aby mu się w tym czasie nie nudziło co
          kilka dni zmieniano mu belgijskie więzienie. Jak sam wspomina czasy z
          pierwszych dni zjednoczonej Europy, był nawet w więzieniu z basenem. Wiadomo,
          Europa.

          Najwięcej śmiechu miała belgijska policja z tego Polaka ze śrubokrętem. Otóż
          biedny uporczywie twierdził, że ma w polskiej ambasadzie w Paryżu zamówiony
          ślub i wręcz żądał kontaktu z wybranką, która być może biedna czeka u wrót
          ambasady powrotu kochanka. Jakaż była jej radość, kiedy wybladły zapukał do
          drzwi jej paryskiego szamberka po trzech bezpiecznych miesiącach spędzonych w
          belgijskim areszcie.

          Jeden tylko młodzian został na koszt belgijskiego rządu reprezentowanego przez
          trzech ministrów sprawiedliwości belgijskiej, wydalony do Polski bo napisał
          oświadczenie, że już nie chce nigdy być ani Francuzem, ani Belgiem, ani
          Europejczykiem. Chce tylko wrócić do tych łąk i lasów zielonych. Do tych pól
          zbożem pachnących. Do tych Polek mlekiem płynących... I to szczególnie
          przypadło do gustu służbie więziennej, która uległa jego prośbom i w zamian za
          kilka adresów gospodarstw agroturystycznych odstawiła go do Ojczyzny.

          Czwartego, który z uporem maniaka twierdził, że jest Francuzem umieszczono w
          więzieniu we flandryjskiej części Belgii, gdzie poznał wiele słów flamandzkich
          przeważnie nienadających się do druku ani w oryginale ani w tłumaczeniu. Z
          więzienia wywalono go, dosłownie, za bramę dokładnie 14 lipca, czyli w dniu
          święta jego ukochanej Francji. Lało wtedy niemiłosiernie a on bez grosza i w
          przemoczonych spodniach i podkoszulku usiłował bez biletu wsiąść do pociągu
          byle jakiego. Jak mi ostatnio opowiadał, ten dzień bedzie pamiętał do końca
          życia.

          Pozostaje jeszcze tylko jedno wyjaśnienie. Ile w tym wszystkim prawdy? Tyle
          samo co w „Człowieku z marmuru” z dzisiejszej perspektywy, a może jeszcze
          więcej. A jak dodam, że wąsy noszę do dzisiaj to możecie być tak samo zdziwieni
          po „Człowieku z Europy” jak ja, po „Człowieku z żelaza”.

          Andrzej Kowalczyk, Paryż, 22 lipca 2005 r.

          • Gość: Wojtek Re: Rodzice częstochowskich londyńczyków martwią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 22:16
            W anglii przy prod. prefabrykatów(ciezko fizycznie) polacy zarabiaja 1300 f/m-c
            za domek w leeds moj kumpel placi 600Euro w przeliczeniu (2 pok)

            A powracajac do tematu to to wy tu o praktykach itd. a ludzia chodzi o zwyklych
            polskich bezrobotnych ktorzy wyjechali, a to juz nie jest takie rozowe jak
            praktyki studenckie.
            Ja co prawda nie mam nic wspolnego z anglia ale raczej z niemcami( mam tam firme)
            i naprawde wielu polakow pozycza w polsce kase od rodziny i roznych firm jedzie
            na swoj zachod i potem laduje pod mostem (nawet nie ma kasy na bilet) nie znaja
            jezyka nie maja zadnych kontaktow(nawet tam sa potrzebne)
            Tak ze prosze nie klamac ze na zachodzie jest tak pieknie .... bo jak czlowiek
            sobie nie radzi w polsce to niech nie mysli ze za granica czeka na niego
            pracodawca i bedzie prosil zeby u niego pracowal,jak tu jest bezrobotny to na
            80% tam tez bedzie albo bedzie mial tylko dorywcza robote.
            Najbardziej smutne jest to ze polacy nie chca sie przyznac do bledow i nie
            wracaja do kraju jak sobie nie dadza rady tylko licza na szczescie .... a to ich
            gubi.
            Ja tam nikogo kto pracuje za granica nie zaluje wybral taki los to jego osobista
            sprawa.
            A fakty sa takie ze jak ja biore do pracy polaka (budownictwo) to na 5 ktorzy
            mowia ze sie znaja ..zna sie jeden

            pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka