Gość: wkurzony
IP: 212.160.86.*
08.08.06, 18:06
sytuacja z soboty , dziecko ma 39 stopni goraczki , przychodnia nieczynna
wiec żona zabiera malego na partaczke , nauczona doswiadczeniem , wczesniej
jak cos dolegalo corce to na pogotowiu mowili zeby z dziecmi od razu jezdzic
na partaczke bo tam przyjmaja dzieci caly czas . Wychodzi wymieniony w tytule
doktor i zaczyna besztac moja żone ze tam przyjechała po pomoc , ta
zaskoczona , delikatna kobieta nawet mu nie bardzo odpowiedziala , jak
skonczył wykład kazał sie malemu rozebrac , szybko stwierdził ropna angine i
wyjał z kieszeni fartucha ulotke ktora pewnie wczesniej jakis rep mu tam
wcisnał, przepisał z ulotki nazwe leku , dawkowanie , zapisany antybiotyk to
Ospen . Do dzisiaj goraczka synka utrzymywała sie okolo 39 stopni , dziecko
wymeczone , słabe ( syn ma 10 lat ) , żona zabrała dziecko do przychodni ,
lekarka stwierdzila , że przy ropnym zapaleniu gardła zastosowany antybiotyk
i dawkowanie było zdecydowanie za słabe , zapisała Zinat i dziecku już po
pierwszej dawce znacznie spadla temperatura i widac wyraźną poprawe . Widac ,
że doktor Lewanowicz to taki sam lekarz jak gentelmen , a wiedze o
lekarstwach czerpie z ulotek promocyjnych firm farmaceutycznych ( czyzby
jakieś szkolenie na wyspach kanaryjskich ) ?? Serdecznie przestrzegam