Dodaj do ulubionych

Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 22:52
Jak Wam się wydaje, dlaczego byłe żony nie potrafią pogodzić się z odejściem
męża i na siłę próbują zniszczyć jego nowy związek? Jak długo tak można żyć i
postępować? Skoro małżeństwo się skończyło, nie ma żadnego uczucia z jego
strony, to dlaczego Ona tak usilnie próbuje zniszczyć jego nowy związek?
Dlaczego z honorem nie pozwoli odejść mu od tej innej... którą On kocha?
Obserwuj wątek
    • Gość: ggg Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.06, 22:56
      To chyba przez źle rozumianą własność i siłę przyzwyczajenia.
      • Gość: po_prostu_ja do ggg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:01
        Ale ta siła przyzwyczajenia usilnie próbuje zniszczyć to co jest między Nim i tą
        nową osoba, z którą jest szczęśliwy i chcą wspólnie zbudować przyszłość. Jak się
        bronić przed byłą? Ignorować? Czy posuwać się do tych samych kroków, czyli
        oczerniać, kłamać, próbować skłócić - bo ona właśnie w taki sposób działa... Bez
        sensu...
        • kontrasto Re: do ggg 25.08.06, 23:04
          Nie wiem czy wiesz, ale chyba weszlas z butami w jej "budowanie sobie
          przyszlosci".
        • Gość: ggg Re: do ggg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:05
          Zdecydowanie ignorować. Przeżyłam to i wiem, że to jeszcze bardziej irytuje, a
          zniżać się do poziomu nie polecam...
    • kontrasto Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? 25.08.06, 23:03
      Mysle ze owe zony nie potrafia sie pogodzic z odejsciem meza, poniewaz ow maz
      przed slubnym kobiercem powiedzial: slubuje ze Cie nie opuszcze az do smierci.
      Teraz natomiast mowi: opuszczam, az do smierci.
      Pytalas jak dlugo mozna tak zyc i postepowac? Obawiam sie ze az do smierci.
      • Gość: po_prostu_ja do: kontrasto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:07
        Czy sugerujesz że zawsze będzie przyrzekał i opuszczał? A może tym razem trafił
        na tą drugą połówkę...?
        • kontrasto do po prostu 25.08.06, 23:13
          Nie nie, zdanie: "Pytalas jak dlugo mozna tak zyc i postepowac? Obawiam sie ze
          az do smierci." dotyczylo postepowania jego bylej zony, a nie jego. Ale skoro o
          tym mowisz. No coz, raczej watpie zeby zawsze przyrzekal i opuszczal. Przeciez
          milosci nie znajduje sie codziennie. Choc musze przyznac ze istnieje taka
          mozliwosc, aczkolwiek i tak pewnie uplynie duzo czasu, zanim cos takiego
          mogloby sie wydarzyc.
          Chodzi tylko o ta zone, przeciez ona znalazla juz swoja polowke. A mimo to jest
          teraz sama... Dlatego nie mozna sie dziwic ze teraz sie wpienia.
          • kontrasto Re: do po prostu 25.08.06, 23:14
            Hehe, odpowiedzialem Ci wlasnie u gory.
          • Gość: po_prostu_ja do kontrasto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:20
            No tak, teraz się wpienia, ale Ona przez tyle lat nie potrafiła go docenić i
            teraz nagle przypomniało jej się, że ma męża, aleza późno, bo teraz On znalazł
            tą drugą.
        • Gość: aNIA Re: do: kontrasto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 10:09
          a może odejście człowieka, którego się kochało ileś lat boli tak bardzo, że
          jedyną( chorą) myślą jest zemścić się, jest takie przysłowie - z wrogami sobie
          poradzę ale strzeż mnie od wzgardzonej kobiety... panowie była żona to nie
          przedmiot, który wymieniło się na nowszy.. my przeżywamy to inaczej i tylko od
          kultury i intaligencji kobiety zależy w jaki sposób pozwoli Wam odejść..
      • Gość: ggg Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:08
        A może tak poszukać winy również w sobie??????????
        • Gość: po_prostu_ja do ggg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:09
          Winy w sobie? Ale jakiej winy? Za co? Że chce się zbudować nowy związek?
      • Gość: 12.12m Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:08
        kontrasto masz racje.kobietami kieruje zazdrosc ,zawisc ,moze nie moga odnalezc
        sie w nowej sytuacji,czuja sie zranione i oszukane.rozstanie boli.bardzo...
        • Gość: po_prostu_ja do kontrasto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:11
          Przep0raszam źle odebrałam Twoją interpretację. Czyli wynika z tego, że była
          żona nie spocznie dopóki nie zniszczy nowego związku męża? Zaczynam się
          zastanawiać gdzie w tym wszystkim logika i dlaczego ludzie nie potrafią godnie
          się rozstać...
          • kontrasto Re: do kontrasto 25.08.06, 23:17
            Tak, chodzilo o zone. Ale to tez tylko przypuszczenia. Przy czym znam przypadek
            ze maz, nie mogl sie pogodzic z tym ze zona go zostawila. Ale to troche inna
            bajka, bo ten koles byl wielkim draniem i teraz oboje sa sami.
          • Gość: 12.12m Re: do kontrasto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:17
            jesli jedna ze stron nadal kocha to nie jest to takie proste.
            • kontrasto Re: do kontrasto 25.08.06, 23:20
              Nie jest i pewnie nie bedzie. Jedynym rozwiazaniem byloby zeby byla zona
              znalazla sobie osobe na ktorej bedzie mogla polegac. Dopoki bedzie sama i
              bedzie sie czula porzucona, to pewnie bedzie wariowac.
          • kontrasto Re: do kontrasto 25.08.06, 23:19
            Nie wiem czy tak bedzie w tym przypadku, nie musi byc. Ale probuje Ci wlasnie
            wytlumaczyc, jak to jest z jej strony. Spotykasz kogosc, spotykacie sie, jest
            wam dobrze. Bierzecie slub, mieszkacie razem, pracujecie jeden dla drugiego,
            budujecie przyszlosc. I nagle jedno z was mowi: sorry znalazlem kogos innego...
            • Gość: po_prostu_ja Re: do kontrasto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:23
              No tak... ale skoro już i tak nie ma chęci naprawienia czegokolwiek z jego
              strony, to i tak z tego nic nie będzie, a Ona posuwa się do tragicznych metod
              walki o nic.. brak słów...
              • kontrasto Re: do kontrasto 25.08.06, 23:26
                No teraz to nie ma co plakac nad mlekiem. Rozlalo sie, trudno. Mam nadzieje ze
                to sie ulozy jakos, calej waszej trojce. Ale nie dziw sie prosze jej, ze to co
                ona robi, jest ochydne, bo jej sytuacja jest po prostu nie do pozazdroszczenia.
                Milego wieczoru
              • Gość: 12.12m Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:27
                walka z wiatrakami to zostaje.ale nie masz sie co bac,skoro ćiebie teraz
                kocha...
                • Gość: 12.12m Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:29
                  i nie zazdroszcze jej tej sytuacji,wiem co czuje i nie zycze tego zadnej
                  kobiecie.pozdrawiam.miłej nocy.
                  • Gość: po_prostu_ja do kontrasto ; do 12.12m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:31
                    Dziękuje za komentarze. Dobranoc.
          • Gość: ggg Re: do kontrasto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:33
            Chodziło mi o żonę- one nigdy nie widzą winy w sobie...
            • Gość: 12.12m Re: do ggg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:37
              zgadza sie,ale zazwyczaj wina lezy po obydwu stronach.nic sie nie dzieje bez
              przyczyny.
              • Gość: po_prostu_ja do 12.12m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:41
                Fakt, każdy medal ma dwie strony... ale do kogo teraz te pretensje? Ona ma
                pretensje, że jemu udało znaleźć się szczęście? A gdzie była przez te wszystkie
                lata? Wydawało jej się, że skoro jest, to będzie juz zawsze. Więc po co starać
                się o cokolwiek... no i się przeliczyła.
                • Gość: Gosia Re: do 12.12m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 09:27
                  Będąc tą drugą żoną czy partnerką bierze się mężczyznę niestety czy stety z
                  całym dobrodziejstwem inwentarza. Po pierwsze trzeba się z tym pogodzić, bo to
                  jest po prostu wpisane z związek. Wiem, bo sama jestem drugą żoną, przy czym
                  mój mąż rozwiódł się z tą pierwszą 7 lat przed naszym spotkaniem, toteż tamta
                  chyba większych pretensji do mnie o to nie ma. Ale problemy początkowo były
                  duże, bo ja byłam po prostu o tamtą głupio zazdrosna. Teraz już nawet nie
                  pamiętam, że jestem tą drugą :)
                  • 1973l Re: do 12.12m 31.08.06, 15:59
                    witam w klubie. Masz szczescie, ze objeta zostalas tak dluga kwarantanna. Co
                    prawda w moim przypadku to ona zlozyla pozew o rozwod zanim Nam stalo sie "po
                    drodze", ale i tak zbieram srogie ciegi za jej nieudane zycie po rozwodzie do
                    ktorego sama doprowadzila. On by tego nie zrobil, wiec moze szczescie w
                    nieszczesciu, ze byla na tyle lekkomyslna, zeby zastosowac takiego straszaka?
                    Niewazne, jest ciezko. Ona jest niezorganizowana, bezradna i "taka mala", a ja
                    mam dosc odmawiania sobie przyjemnosci, zeby ona nadal nie musiala uczciwie
                    pracowac.
            • Gość: po_prostu_ja Re: ggg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:38
              Tak właśnie, i uważają, że do tej pory były najlepszymi żonami świata... ale
              chyba coś jednak było nie tak, skoro mężczyzna decyduje się na odejście.
              • Gość: 12.12m Re;do po_prostu_ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:46
                nie znam sytuacji aby kogos oceniac lub osadzac,nie wiem ile lat byli i czy
                maja dzieci.jesli mezczyzna podejmuje tak trudna decyzje w zyciu i decyduje sie
                na odejscie i budowanie zwiazku od nowa u boku innej kobiety to cos o tym
                swiadczy.porzucone kobiety doceniaja mezczyzne jak go straca(nie wszystkie
                oczywiscie) ale wiekszosc.
                • Gość: po_prostu_ja do 12.12m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 23:51
                  Właśnie, nie jest to łatwa decyzja, ale taka zapadła. Pozostaje jedynie kwestia
                  co zrobić z "byłą", żeby przestała już niszczyć ten drugi związek, żeby żyła i
                  pozwoliła żyć. Ale na to wszystko potrzeba chyba czasu...
                  • Gość: ona29 Re: do 12.12m IP: *.centertel.pl 26.08.06, 00:06
                    a co zrobic z byłym żeby pozwolił spokojnie zyc??
    • taiken Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? 26.08.06, 00:06
      Bo chce byłego zniszczyć, ściągnąć do poziomu buta, którym można go dodatkowo
      kopnąć. Ma być szczęśliwy z inną?! Nieodczekanie.
      Zemsta jest rozkoszą bogów. To strasznie niszczycielskie uczucie.
      Najgorsze, że odbija się na dzieciach.
      • Gość: po_prostu_ja do taiken IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 00:39
        Zemsta rozkoszą bogów... ale jakim kosztem. W końcu skończą jej się pomysły, po
        drodze odsuną się znajomi, wszystko brnie w jednym kierunku... tym najgorszym.
        Nie po trafię tego zrozumieć, i chyba nawet nie chcę, bo wtedy musiałabym się
        zniżać do jej poziomu. A przecież nie o to chodzi...
    • Gość: janka Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.net.pl / *.realestate.net.pl 26.08.06, 08:36
      Stary, oj ja bym Ci dopiero dała popalić, a ta następna niech się jeszcze
      zastanowi i dobrze zabezpieczy, bo zaraz znajdziesz następna miłość swego życia
      i to ona będzie na miejscu Twojej byłej żony. Znam już takie przypadki....
      I o jakim Ty mówisz honorze....
      A wina zawsze leży po dwóch stronach, więc nie uciekaj jak tchórz od
      odpowiedzialności, bo jakby nie było ona zawsze była tą 1-szą. A tak poza tym,
      zaraz rany się zagoją, zacznie się szara rzeczywistośc z druga panną, a Ty
      jeszcze możesz zatęsknić za 1-szą żonką.
      pozdrawiam i życzę szczęścia

      ps. A trzymam kciuki za Twoją pierwszą żonę!!!!!!!!
      • taoo Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? 26.08.06, 09:27
        Co Ty chrzanisz, kobieto?
        Przemawia przez Ciebie straszna zawiść. Wybrali, to niech się męczą. Tak nie
        wolno.
        Właśnie najczęściej się zdarza, że żona nr 2 to najlepszy wybór.
        Ludzie, jak są młodzi czy bardzo młodzi, wybierają partnera nie z tych powodów,
        co powinni. Dopiero wspólne życie sprawia, że ogniskowa nam się zmienia i
        ustawia na odpowiedniej pozycji. Wtedy wiemy, czego chcemy i czego nie chcemy.
        Jeśli się okazuje, że pierwszy wybór nam odpowiada, wtedy jest super. Ale jeśli
        nie, jeśli próby ratowania związku spełzają na niczym, wtedy ludzie powinni się
        rozstać - ZWŁASZCZA dla dobra wspólnych dzieci, które obserwują relacje między
        rodzicami, a potem w dorosłym życiu zazwyczaj je powielają.
        Mamy tylko jedno życie. Męczyć się w imię przysięgi danej "pod karabinem"?
        Nigdy.
        Kocham moich rodziców, ale uważam, że byliby znacznie szczęśliwsi osobno albo w
        nowych związkach. Są cholernie niedobrani charakterami. Nie podoba mi się, jak
        mama traktuje tatę, to jej kapralstwo, i nie podoba mi się, że mój ojcio nie
        protestuje, gdy jest traktowany niemal z buta. Widzę też, jak mój tata, gdy
        spotyka się ze swoją rodziną, a nie ma w pobliżu mamy, to on odżywa i zachowuje
        się jak normalny facet. Nie wiem, dlaczego niektórym baburom (nie umiem znaleźć
        innego określenia na część przedstawicielek płci "pięknej") podoba się, jak
        gnoją faceta, zwłaszcza swojego faceta.
        Uważam, że ludzie mają wolny wybór, powinni szukać dla siebie optymalnego
        miejsca na ziemi i partnera, z których chce się zestarzeć, i nie należy im się
        wpieprzać do życia umoralniającymi radami typu "wybrałeś, przysięgałeś, to
        teraz cierp i morda w kubeł".
        Przepraszam, trochę się rozpisałam, ale mnie to wkurza.

        Pozdrowienia dla po_prostu_ja i partnera. :)
        • taoo Tylko poprawka 26.08.06, 09:30
          Uważam, że ludzie mają wolny wybór, powinni szukać dla siebie optymalnego
          miejsca na ziemi i partnerów, z którymi chcieliby się zestarzeć...
          • Gość: po_prostu_ja do tatoo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 12:40
            Dziękuję za słowa otuchy :) Mam nadzieję, że te wszystkie Twoje słowa będą długo
            trzymać mnie na duchu. Właśnie "wspólnie się zestarzeć" :) chyba o to włąśnie
            chodzi, by przeżyć życie w taki sposób, by wspólna starość była przyjemnością
            dla wspomnień i duszy, a nie przykrością i żalem za tym co mogło być a nie było.

            Pozdrawiam Cię serdecznie tatoo :)
          • taoo Aforyzm... 26.08.06, 14:17
            Miłość to szanowanie ludzkich uczuć, a nie wystawianie ich na próbę.
            • Gość: po_prostu_ja Re: Aforyzm... do taoo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 14:37
              Niestety... nie wszyscy potrafią szanować uczucia innych. Mówią też, że jeżeli
              się czegoś pragnie to cały wszechświat działa, by pomóc spełnić się marzeniom :)
              Dlatego mam nadzieję, że mój wszechświat mnie nie zawiedzie i pomoże :)

              Pozdrawiam
        • Gość: Kamilek Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 13:05
          Widze że jednak istnieją rozsądne kobiety. Trzymaj się taoo
    • Gość: xyz Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.net.pl / *.realestate.net.pl 26.08.06, 09:34
      Zgadzam się po częsci z Tobą, tylko skoro nie jestes pewny tej osoby lub cos Ci
      nie pasuje to po co ślub. A tera po ślubie nagle same -, nie wierzę w to, że
      przed slubem byla bajka, a teraz już się nienawidzą. Skoro mamy wątpliwości to
      po co dalej się motać w jaki kolwiek związek, po co zawracanie drugiej osobie
      głowy, przysięganie, a za chwilę zmiana zdania, a jesli dla tej 1-szej to była
      ta milośc życia i nie może sie z tym pogodzić.
      Wiem skoro kocha powinna dac odejść, ale tak łatwo się poddać....
      Może nie mam racji, bo jestem w szczęśliwym związku, nie powiem, bo czasem też
      bylo ciężko, ale milość zwycięża :)
      • Gość: Antolka Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 11:01
        Do; po-prostu-ja
        Mało piszesz jakie były powody rozstania twojego partnera z byłą żoną. Bo od
        tego wszystko zależy. Ale może twoj ukochany nie powiedział całej prawdy. Mój
        były mąż też odszedł, chociaż zaledwie tydzień wcześniej był cudownym mężem,
        zapewniał o miłości i tym podobnych bzdurach. Po czym nagle oświadczył, że mnie
        już CHYBA nie kocha. Poprosiłam żeby się wyprowadził z domu i NIGDY nie
        przyjęłabym go z powrotem. To on próbował się ze mną na siłę przyjaźniź -
        cokolwiek to mialo znaczyć. Pomimo, że było mi bardzo ciężko pogodzić się z tym
        jak mnie potraktował, nie dałam mu satysfakcji zobaczenia mnie w złym stanie. I
        wiem że bardzo żałuje tego co zrobił. Ale jest już za późno, minęło kilka lat
        od rozstania i stwierdzam, że ja go chyba nigdy nie kochałam. Jedyny powód, że
        jestem dziś smutna to taki, że nie mogę spotkać nikogo fajnego - ale na pewno
        nie taki, że mój były mąż się zmył. Choćby ci się rozsypało serduszko na
        tysiące kawałków, jeżeli odszedł, zachowaj swój honor i zostaw go w spokoju. I
        tak nic nie zrobisz, żeby pokochał cię znowu. Takie jest po prostu życie, i
        niektórzy dostają po dupie a inni mają sielanke. A ty - po-prostu-ja spróbuj
        też zrozumieć tamtą kobietę, jej jest bardzo cięzko. I życzę ci, aby twój
        partner cię nie opuscił tak jak to zrobił ze swoją byłą żoną. na początku
        związku nikt nie dopuszcza że cokolwiek w relacjach może się zmienić, ze może
        wygasnąc namiętność. A to wszystko jedna wielka bzdura - czasem tak po prostu
        się zdarza.Oby ciebie to nie spotkało, bo zrozumiesz co teraz czuje tamta
        kobieta. A tak swoją drogą, to ile wy macie lat, bo to też jest istotne.
        • Gość: po_prostu_ja do Antolka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 12:45
          Swoje lata już mamy :), a oni pobrali się tylko dlatego, że ona była w ciąży...
          i po latach, kiedy My się spotkaliśmy okazło się, że zadziałała ta chemia, o
          której tyle się mówi :)) Wchodząc w każdy nowy związek moglibyśmy się obawiać
          "że odejdzie i co wtedy", ale przecież to nie miałoby sensu, sami zapędzalibyśmy
          się w kozi róg, dlatego ja zaufałam intuicji i oboje chcielibyśmy spróbować.
          Pytanie, czy Nam się uda, skoro ona nie daje za wygraną... :(
          • Gość: Gosia Re: do Antolka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 14:36
            "Pytanie, czy Nam się uda, skoro ona nie daje za wygraną... :("
            To zalezy tez trochę od Was, czy dacie się zastraszyć, czy uwierzycie w siebie
            i będziecie bronić swojej miłości. Jak uczucie jest prawdziwe, to żadna bl
            żona, żadna teściowa, matka, swatka czy prababka nie da mu rady. A jak reaguje
            twój mężczyzna na byłą zonę? Twoje pytanie zacytowane powyżej trochę bym
            przeparafrazowała na " czy mnie się uda, zatrzymać go przy sobie, skoro ona nie
            daje za wygraną".
            • Gość: po_prostu_ja Re: do Gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 14:44
              Słuszna parafraza... czy uda mi się go zatrzymać przy sobie... tego nie wiem, bo
              to przecież zależy również od niego. Nigdy na siłę nie próbowałam zatrzymać
              kogoś przy sobie, bo to bez sensu. Jeżeli coś się psuje, można to naprawić, ale
              nie zawsze później wszystko się układa, bo przecież na zerwanej nicte zawsze
              zostaje już pęk. Dlatego cały czas wierzę, że wcześniej czy później Ona
              przestanie walczyć i pozwoli nam żyć... i oboje poradzimy sobie z całym tym
              bałaganem, który jej zawdzięczamy.
              • Gość: Gosia Re: do Gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 15:07
                "TEn cały bałagan, który jej zawdzięczacie" może również pogłębić wasze
                uczucie. Może kiedyś będziesz jej nawet wdzięczna, że w ten sposób was
                sprawdziła :) Czas pokaze.
                • Gość: po_prostu_ja Re: do Gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 15:19
                  Może masz rację, bo teraz to jest dla Nas prawdziwy sprawdzian, który Ona nam
                  robi, i póki co udaje nam się przez niego przechodzić z pozytywnym wynikiem. :))

                  Pozdrawiam
    • uwagabrzydal logika u kobiety ? :) 26.08.06, 15:16
      to nie milosc tylko zawisc. musisz byc glupcem oczekujac od kobiety logiki.

      tam gdzie konczy sie logika tam zaczyna sie kobieta.
      • Gość: Ela do po_prostu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 19:04
        Gratuluje Ci odwagi, bo nie każdego na nią stać i życzę Wam długich w szczęściu.

        Pozdrawiam
        • Gość: Ela do po_prostu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 19:06
          Gratuluje Ci odwagi, bo nie każdego na nią stać i życzę Wam długich lat w
          szczęściu.

          Pozdrawiam

      • taoo Re: logika u kobiety ? :) 26.08.06, 21:53
        Oj, uwagabrzydal...
        Bardzo Cię przepraszam w imieniu kobiet. Widać, że któraś (któreś) nieźle Ci
        zalazła (zalazły) za skórę...
        Jesteś bardzo surowy w swoich sądach.
        Mogę Ci dać szereg przykładów kobiet, które są z logiką za pan brat, ale
        domyślam się, że nie będziesz chciał tego czytać.
        Zresztą pewnie chodzi Ci o ogół kobiet, a nie pojedyncze przypadki ;)
        Mimo to przesyłam Ci cieplutkie pozdrowienia, bo zgodnie z pokrętną logiką,
        którą wg Ciebie się kierujemy, pragnę Cię ułagodzić i zatrzeć nieco złe
        wrażenie, jakie odnosisz obcując z tym gorszym gatunkiem ludzi...
    • Gość: Zgodna Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 19:14
      Czy nie jesteś zbyt łatwowierna???
      Piszesz : "oni pobrali się tylko dlatego,że ona była w ciązy..."
      On ci tak powiedział??
      Czyli są dzieci (bo do tej pory wporost nie odpowiedziałaś na to pytanie)
      Była złą żoną - to też on ci powiedział??
      A między Bogiem ,a prawdą to na czyimś nieszczściu nigdy
      nie zbudujesz szczęśliwego związku.
      Może ona go kocha i walczy o męża

      • Gość: pantoflarz Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 26.08.06, 23:57
        Odpowiadając na temat napiszę krótko: nie ma na świecie stworzenia bardziej
        mściwego od współczesnej kobiety.
    • pszczola99 Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? 27.08.06, 01:32
      A może odwróćmy pytanie: Panny interesujące się żonatym facetem- czemu nie dają
      spokoju??
      • Gość: realistka........ Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 02:06
        Cudowne co piszesz, wielka miłość Ty i On i ta zła żona, która nie da mu
        odejść...i nie daje spokoju...pomyslałaś, że nie ma takiej siły, która
        powstrzymała by miłość o której piszesz (gdyby istaniała),może to Ty jesteś
        tylko chwilową odskocznią i nie wiesz, że kiedy on wraca do domu wskakuje do
        małżeńskiego łoża i z dziką rozkoszą kocha się z żoną, kiedy Ty samotnie leżysz
        w łóżku z gorączką i piszesz sms o tym jak tesknisz.Sadzisz,że gdyby cię
        kochał ....mógłby kłamać i zdradzać swą wielką miłość......czy Ty wiesz co to
        jest miłość i związek raczej nie, Twoje szanse na to,że ktoś będzie chciał się
        z Tobą zestarzeć są znikome.Mężczyzna, który kocha robi wszystko, aby być z
        kobietą, zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa .....a Ty zadawalasz się tylko
        ukradzionymi chwilami z czyjegoś życia i seksem w wynajetym mieszkaniu, na tym
        chcesz budować związek i o "to" obwiniasz jego żonę z którą jest od kilkunastu
        lat.To naprwdę fascynujące. Wiesz, nie było by tematu żony, gdyby
        Twój "partner" naprawdę był z Tobą, ale skoro nie jest, to może TY powinnaś
        zastanowić się dlaczego są kobiety, które wchodzą z butami w czyjeś życie
        i .....dlaczego nie dają spokoju.Pozdrawiam
        • Gość: do pantoflarza Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 09:03
          Ale to mężczyzna tą mściwość potęguję.
          • Gość: do realistki Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 09:16
            Brawo za rzeczową i bardzo ciekawą wypowiedż.To przecież mężczyżni chodzą do
            seksshopów i szukają ciekawości innego życia. Ale ja nie napisałem,że kobietki
            są winne.Świat po to chyba jest stworzony by robić sobie nawzajem psikusy.
          • Gość: pantoflarz Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 27.08.06, 21:26
            Typowa argumentacja kobiety: zawsze winny mężczyzna! Kiedyś słuchałem programu
            Sznuka, kiedy pani feministka tłumaczyła jakie potworności czynią mężczyźni
            kobietom: otóż odwiedziła kiedyś więzienie dla kobiet. Wiele kobiet odsiadywało
            tam wyroki za zamordowanie mężczyzny. Była oburzona: cóż za zbrodnia mężczyzny
            sprowokować kobietę do zamordowania go. Jak widzisz przy maksymalnie złej woli
            nawet takie brednie można wypowiadać.
    • Gość: ... wszystkie dupy to downy!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 11:14
      tak było jest i będzie zawsze
      • taoo Re: wszystkie dupy to downy!!!!!!! 27.08.06, 11:57
        Bardzo elokwentne stwierdzenie.
        ;)
    • Gość: nieznajoma Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: 212.87.236.* 27.08.06, 18:39
      Byłam w związku z rozwodnikiem - i nie polecam. Zona zniszczyła wszystko;(
    • Gość: megan Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.man.czest.pl 28.08.06, 14:00
      a co ty sobie wyobrażasz wogóle żona pozostanie zona do końca życi on jej
      ślubował przed bogiem milość a nie tobie takich facetów co odchodzą do innej
      powinni wieszac w centrum miasta i te drugie co rozbijaja rodzine i zabieraja
      dziecku ojca tez
    • Gość: magda Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.man.czest.pl 29.08.06, 15:43
      spokoj to raczej ty byś sobie dała i zgadzm sie z megan NA SZUBIENICE z takimi
      jak i z takimi facetami
      • Gość: żona 1 Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: 80.54.171.* 31.08.06, 18:05
        Nie dają spokoju z żalu, że zmarnowały z byle palantem parę dobrych lat życia.
        Prały, gotowały, sprzątały, słuchały kąśliwych uwag, przebaczały zdrady. A
        teraz były mąż odmładza się u boku młodszej pannicy, która myśli, że wszystkie
        rozumy zjadła...
        • Gość: MICHAL Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: 195.117.253.* 31.08.06, 20:00
          do zony Dokladnie masz racjie!!!te mlode sa ........Sam jestem mlody ale juz
          coraz mnie jest takich kobiet jak piszesz!!!!A jak wezmiesz juz taka co
          poprawia humor staruchowi to tylko klopoty!
    • Gość: Kamilek Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 13:00
      Mam ten sam problem. Jestem w trakcie rozwodu, nie mieszkamy juz razem od roku.
      Odkąd moja, już prawie była żona dowiedziała się że jestem z nową kobietą,
      zaczęła sie zachowywać jak DZIKI ZWIERZ. Po prostu tragedia.Widze ze od
      wielkiej miłości do nienawiści jest bardzo krótka droga. niestety (((.
      Pozdrawiam
      • Gość: xxx Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 13:59
        a byli mężowie - czemu nie dają spokoju???
      • Gość: xyz Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 19:06
        A może z tymi żonami to jest tak jak z psem ogrodnika.... :))
        Skoro ona mieć go nie może to inna tym bardziej... głupie podejście, ale jak
        widać ten problem jest dosyć znany "byli/byłe". Dlaczego dorośli ludzie nie
        potrafią zamknąć za sobą drzwi bez przepychanek i zatruwania sobie życia?
        Przecież takie jest życie, coś się kończy i coś zaczyna... ale jak widać nie
        wszyscy mają tego świadomość, a szkoda... bo żyłoby się łatwiej.
        • Gość: xxx Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.06, 09:49
          dokładnie dlaczego nie potrafimy sie normalnie rozstac, skoro nie udało się, a
          do tego łaczy nas dziecko to chocby własnie ze względu na nie ludzie powinni
          sie rozstać w zgodzie - jesli mozna to tak nazwać - wkońcu dziecko bedzie
          chciało utrzymywac kontakt z druga stroną a jak mu nie pozwolimy na to albo
          będziemy utrudniac to będzie jeszcze gorzej
          • Gość: xyz Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 10:29
            No właśnie dzieci, to one cierpią najbardziej.. zwłaszcza gdy rodzice toczą ze
            sobą ciągłe batalie właśnie przy nich, manipulują dziećmi, niszczą ich psychikę.
            A przecież rozstać się we względnej zgodzie to pożytek zarówno dla rodziców jak
            i dla dziecka. Nie można manipulować dziećmi, nie można grać na ich uczuciach,
            bo to jest chore i świdczy tylko o niedojrzałości tego z rodziców, któy to robi.
            Niestety, jest tak, że dziecko staje się świetnym sposobem na szantaż. Pytanie
            tylko co powiedzą dzieciom rodzice, gdy naprawdę się rozstaną... jak będą
            tłumaczyć, że tak właściwie tatuś czy mamusia nie są tacy źli, że mieszkają
            osobno, ale nadal kochają dzieciaka... albo inny scenariusz... gdy jednak
            zostaną ze sobą, to jak przekonają dzieciaka, że te wszystkie złe rzeczy i
            awantury tak właściwie nic nie znaczyły...? dorosły zapomni, a dziecko? nie
            sądzę...
            • Gość: xxx Re: Byłe żony - dlaczego nie dają spokoju? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 08:45
              dokładnie, zgadzam sie z Tobą, a co będzie w przyszłości gdy dziecko dorośnie
              przyjdzie i powie że dlaczego ty zabroniłaś(eś) spotykać mi się z mama /tatą to
              wszystko Twoja wina, ze teraz nie mam z nią/nim kontaktu albo cos w tym stylu
              po co to wkońcu i tak tymi rodzicami bedziemy czy razem czy osobno ojciec
              zostanie ojcem a matka matką i nic ani nikt tego nie zmieni.
              A juz najgorsze jest to jak ludzie sie rozstają i wmiare chca sie dogadac ale
              mamusia jednego z nich skutecznie to utrudnia (wspaniała teściowa)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka