Syzyfowe prace "językowe"

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.07, 21:43
"Dziś na własnej skórze przekonałem się, że stwierdzenie „Kobiety są z
Wenus a mężczyźni z Marsa” jest do bólu prawdziwe. Teoretycznie wiedziałem to
od dawna, dlatego postanowiłem nauczyć się języka Wenusjanek.

Postanowiłem pilnie słuchać co mówią, pytać się czy dobrze je rozumiem i
...okazywało się, że często mimo bacznego słuchania moja interpretacja treści
różniła się od tego co faktycznie zostało powiedziane. Mijały dni tygodnie.
Wiele rzeczy zrozumiałem. Dotarło do mnie jak ważny jest bezinteresownie dany
kwiatek; nauczyłem się że kobieta mówi żeby się wygadać, a nie żeby facet
dawał jej rade jak ma sobie poradzić z problemem o którym właśnie mówi; jak
ważne jest powiedzenie „pięknie wyglądasz”, jak istotne jest zwracanie uwagi
na fakt że ostatnio została nabyta nowa sukienka, buty, torebka; ile znaczy
buziak dany ot tak sobie w zwyczajnej chwili bez powodu; że czasem warto olać
najciekawszy nawet mecz, kiedy kobieta rozpaczliwie potrzebuje się przytulić
bo to moje ramiona są lekiem na całe zło a nie zimna poduszka..itd.

Im więcej wiedziałem tym bardziej byłem szczęśliwy widząc, że trud uczenia
się nie poszedł na darmo. Trudno opisać co czuje facet kiedy widzi, że zrobił
coś co sprawa że kobieta na której mu zależy (przyjaciółka, dziewczyna..) jest
naprawdę szczęśliwa i kiedy wie że jeszcze jakiś czas temu nie zadał by sobie
trudu żeby to zrobić. Tak naprawdę nie ma wspanialszej zapłaty dla faceta niż
kobieca radość, szczęście i radosny uśmiech.

Niestety w tej edukacji nie ma tak jak w szkole. Parę klas, dyplom i wiesz
wszystko.

„Programów nauczania” jest tyle co kobiet, To co jednej daje wielkie
szczęście dla drugiej jest ledwo miłym gestem, Nauka wenusjańskiego to
syzyfowa praca. Jedyna różnica w tym, że wtaczamy ten sam „kamień” tylko nam w
przeciwieństwie do Syzyfa parę razy w życiu zmienia się „górka”.

Dziś chciałem zrobić komuś przyjemność, Dowiedziałem się co jest jej
celem. Poprosiła o pomoc w jego realizacji i cel został osiągnięty. Nawet
więcej bo nie tylko osiągnięty, ale też osiągnięty z nieprzewidzianym
„bonusem”. Jaki byłem dumny z siebie że zobaczę uśmiech, radość, zadowolenie
..nie przewidziałem tylko jednego, że w tym wypadku nie cel był najważniejszy
ale to jaką drogą się go osiągnęło.

Zamiast uśmiechu było rozczarowanie, zamiast prawdziwej radości -
„dziękuję”, które było jak podanie dłoni wrogowi na powitanie bo tak wypada.

Cóż zrobiło mi się smutno i przykro nie dlatego, że ona nie umiała się
cieszyć z tego co zrobiłem i nie doceniła tego tak jakbym chciał, ale dlatego
że nie udało mi się sprawić że była szczęśliwa. Napisałem jedno proste
„przykro mi i smutno” bo myślałem że to zrozumiałe dlaczego, Zrozumiała że to
dlatego że mnie rozczarowała sobą ....więc kamień który „wtaczam” znowu jest
na dole. Pocieszające że tym razem „górka” jest ta sama i chyba znam jej
śliski stok troszkę lepiej. Trzymajcie się wszyscy Syzyfowie i wiedzcie, że
nie jesteście jedyni.

Drogie panie a Wy nie dziwcie się, że my czasem porzucamy nasz drogocenny
„kamień” i wyskakujemy w syzyfowym towarzystwie na piwo i mecz. W końcu nawet
w najtrudniejszej i najbardziej niewdzięcznej „robocie” powinny być przerwy
wypoczynkowe.

Na koniec mam też taką nieśmiałą prośbę uczcie się też marsjańskiego,
jeśli znajdziecie wolna chwilkę....choć on wcale nie jest łatwiejszy niż
wenusjański."
    • Gość: Oz Re: Syzyfowe prace "językowe" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 22:10
      Spostrzegawczy nieznajomy! Cieszy mnie, że są jednak poligloci języków
      planetarnych, dla których nie najważniejszą kwestią jest pupologia egotyzmu
      własnej osoby i jej biologicznych potrzeb.
      • Gość: nieznajomy Re: Syzyfowe prace "językowe" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.07, 00:42
        dziękuje :)
        • Gość: nieznajomy Re: Syzyfowe prace "językowe" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.07, 11:39
          :)
Pełna wersja