Dodaj do ulubionych

Czy mercedes mógł sam jechać

    • Gość: budaro Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.07, 21:32
      do właściciela motorynki
      ta twoja motorynka walnęła cię chyba w łeb, bo nie wiesz co piszesz - zginął
      człowiek i 3 osoby są ranne.
    • Gość: Kazimierz Wirpszo Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.14-37-24.mc.videotron.ca 02.02.07, 21:56
      Wierze temu czlowiekowi. Sam mialem podobna, podobna, ale nie taka samo.
      Zdarzylo sie to w samochodzie marki Ford Taurus SHO. Jest to wersja policyjna
      samochodu Ford Taurus. Dobrze, ze obylo sie bez wypadku. Jedac na autostracie w
      pewnym momencie samochod bez jakichkolwiek powodow gwaltownie przyspieszyl, a
      przyspieszac ten samochod moze bardzo silnie: silnik 3.2 l, moc 250 KM.
      Musialem hamowac bedac bardzo zaskoczony, aby nie wpasc na jadacy przede mna
      inny samochod.Jestem profesorem inzynierem w zakresie elekroniki. Somochody sa
      obecnie przeladowane elektronika, procesorami, itd. Szczegolnie w elektronice
      zdarza sie cos co nazywa sie uszkodzeniem przemijajacym. Wystepuje na skutek
      zbiegu okolicznosci nieuwzglednionych albo bedacych poza kontrola. Raz, dwa
      trzy lata potem drugi, albo juz nigdy. Szukaj wiatru w polu. Elektronika jest
      obecnie bardzo niezawodna, ale nie w 100%. Najczesciej ludzie ,specjalisci,z
      ktorymi sie potem rozmawia ze wzgledu na wlasny interes wola w podobne rzeczy
      nie wierzyc. Badanie samochodu potem nic najczesciej nie daje. Mysle, ze to
      przestawienie licznika tu nie ma nic do rzeczy. Jezeli nie ma innych
      okolicznosci obciazajacych to nalezy w podobnych sytuacjach dawac wiare
      ofiaram, tu kierowcy. Ja rowniez moglem sie znalezc w podobnej sytuacji.
      Kazimierz Wirpszo
      Longueuil, Kanada
      • Gość: Medalik Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.07, 22:35
        Panie Profesorze ! Jak wcześniej pisałem - auto mogło "samo z siebie"
        przyspieszyć a nawet mógł nie zadziałać hamulec zasadniczy (ale ręczny już
        powinien !) Natomiast kierownica działała !!!! To nie auto kręciło kierownicą
        ani kierownica kierowcą - to kierowca kierował autem !!!
        Piloci samolotów jak już wiedzą że spadną to usiłują skierować samolot w odludne
        miejsce. Nawet za cenę własnego życia ! Natomiast ten facet był z Radomska, eh -
        to wszystko tłumaczy !!!!
        • Gość: aurora Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.icpnet.pl 02.02.07, 22:45
          łatwo się pisze siedząc w ciepłym domku przy kompie :/ masz ułamki sekund żeby zareagowac i skad masz pewnosć, ze zareagujesz tak, ze wszystko bedzie gites? facet i jego rodzina, tak samo jak ofiary mają już życie przewrócone do góry nogami. żal mi wszystkich, i sprawcy, i ofiar ale nie bedę wydawać jednoznacznych sądów. tak samo Ty nie mozesz powiedzieć co byś zrobił w takim wypadku, gdy większa część urządzeń w samochodzie Ciebie zawodzi, zresztą nawet gorzej - te urządzenia myślą, ze są mądrzejsze od Ciebie a Ty mozesz sobie tylko popatrzeć.
          co do kierunku jaki wybrał - pierwszym odruchem jest raczej uciekanie przed przeszkodą, która jest przed samochodem, każdy normalny człowiek machnie raczej kierownicą w prawo a nie w lewo - a potem??? potem juz są ułamki sekund, gdzie nawet mistrzowie moga stracić panowanie na samochodem i tragedia gotowa.
          • Gość: Medalik Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 16:37
            Nie masz racji.
            Życie każdego z nas egzaminuje często w bardzo ekstremalnych warunkach. Ja byłem
            kilka razy w takiej (ekstremalnej) sytuacji na drodze i egzamin zdałem. Tylko
            dwa razy była to kolizja ( 2 razy na przejechanych 600 000 km ! i tylko raz z
            mojej winy !) ale to tylko kolizje, których szkody nie przekraczały minimalnej
            szkody z ubezpieczenia OC. Czyli były znikome i dlatego mam pełną zniżkę w
            ubezpieczeniu OC!!
            Natomiast w ub roku mieliśmy do czynienia w Częstochowie z dwoma głośnymi
            wypadkami w których zginęli ludzie bo sprawcy tych wypadków popisali się
            przerażającą wprost głupotą i brakiem jakiejkolwiek odpowiedzilności o
            umiejętnościach prowadzenia auta już nie wspominając. Na dodatek - do dnia
            dzisiejszego nie zostali skazani a ofiary bezskutecznie oczekują na należne im
            odszkodowania. I to ma być państwo prawa ?????
            • Gość: qża tfaż Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.07, 23:19
              Co do wypadku przy Focha to zgodzę się z Tobą, ale nie porównuj wypadku przy JPII do tamtego. Tam była brawura, lekkomyślność, brak doświadczenia, a tutaj mamy do czynienia zupełnie z czymś innym. Nie wierzę, żeby trzeźwy, doświadczony kierowca z 30 letnim stażem pojechał taki kawał po chodniku bez niecodziennej przyczyny. Wierzę, że jego samochód odmówił posłuszeństwa. Owszem, działała kierownica, ale też uważam, że w takiej ekstremalnej sytuacji decydują odruchy instynktowne. Instynkt samozachowawczy nakazuje nam ominąć najbliższą przeszkodę, czyli skręcić w prawo, nie wiemy przecież czy potrącimy ludzi. Kiedy jesteś już na chodniku możesz liczyć na to, że się zorientują i uciekną, albo uda Ci się ich minąć, a jednocześnie walczysz z techniką i próbujesz znaleźć sposób na wyhamowanie samochodu. Ktoś napisał, że samochód jednak wyhamował skoro uderzył w słup z niedużą prędkością. No może właśnie dzięki ręcznemu, tylko, że przy takim mocnym silniku trudno jest ręcznym szybko i skutecznie wyhamować auto. To są sekundy, działasz odruchowo i wydaje mi się, że odruchy kierowcy były właśnie prawidłowe, tylko, że w tym akurat przypadku okazały się tragiczne w skutkach. Gdyby ludzie się wcześniej zorientowali może nie byłoby ofiar. Kierowca mógł na to liczyć. Uderzając w samochód przed sobą też mógł komuś zrobić poważną krzywdę, ale normalny odruch jest taki, że omijasz najbliższą przeszkodę, potem następną i następną próbując jednocześnie zatrzymać samochód. Nie sądzisz chyba, że ten człowiek jechał po ludziach specjalnie? Jak możesz pisać, że tak się zachował bo był z RADOMSKA? Jestem częstochowianinem od urodzenia, ale kiedy słyszę takie brednie, że ktoś jest"ćwokiem", albo "burakiem" albo zachował się tak a nie inaczej bo jest z Radomska, albo z Częstochowy, albo z Pcimia, to ręce mi opadają. Głupotę i buractwo można spotkać wszędzie. I nie porównuj też sytuacji tego kierowcy do sytuacji pilota samolotu. Pilot w przeciwieństwie do kierowcy na ogół ma chwilę do namysłu. Sytuacja rozgrywa się na pewnej wysokości, kiedy pilot wie, że nie ma już najmniejszych szans na uratowanie samolotu, to oczywiście robi to co w jego sytuacji zrobiłby każdy normalny człowiek, niezależnie od tego czy jest z Radomska, czy z Częstochowy, czy jest przedsiębiorcą, czy robotnikiem, czyli szuka takiego miejsca, w którym nie ma ludzi. Tu sytuacja była zupełnie inna, a przez wielu z Was przemawia jakaś głupia zazdrość. Ja Mercedesem nie jeżdżę, ale nikomu nie zazdroszczę dobrych samochodów i dużych firm. I nie szukam okazji, żeby komuś dokopać niezależnie od tego czy był winny czy nie, tylko dlatego, że dobrze mu się do tej pory żyło. Skąd wiesz czy to co facet miał zostało zdobyte nieuczciwie? Jeżeli było nieuczciwie zdobyte, a Ty masz na to dowody, to poinformuj prokuraturę, a nie szukaj okazji, żeby skopać leżącego za to, że upadł. Nie oceniajmy ludzi, których nie znamy! Jak również sytuacji w których nie było dane nam się znaeźć.
              • Gość: Medalik Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 23:48
                Zarzucasz mi poglądy, których nie napisałem.
                To, że z Radomska to dlatego, że poprzedniej zimy właśnie w Radomsku tamtejszy
                "geniusz za kierownicą" wywinął mi taki numer, że ledwo uratowałem siebie (i
                jego oczywiście też !) przed czołowym.
                Ale fakt - nie można generalizować. W całej Polsce są kierowcy lepsi lub gorsi i
                każdemu może się zdarzyć wypadek. Na temat posiadania tego czy owego i źródeł
                tego posiadania nic nie pisałem a więc wciskasz mi przysłowiowe "dziecko w brzuch".
                Co do Mercedesa to jest to rzeczywiście wspaniała "reklama" dla tej marki jeśli
                potwierdzi się ekspertyza o przyczynach tego wypadku. Z tego co piszą inni w tej
                dyskusji wynika, że podobne przypadki również w innych markach już się zdarzały.
                Jak się natomiast czyta o tzw "samochodach przyszłości" co to mają być
                wyposażone w "cuda elektroniki" pozwalające na całkowite prowadzenie auta przez
                autopilota - no to strach będzie wyjść na ulicę - również wsiąść do takiego auta !
                Wracając do tego konkretnego przypadku podtrzymuję swoją opinię: facet
                spanikował i nie zdał egzaminu w sytuacji ekstremalnej. Nie jest
                najprawdopodobniej sprawcą umyślnym tylko nieumyślnym. Był trzeźwy - to na jego
                korzyść. Nawet w tej sytuacji była jednak szansa uniknięcia ofiar w ludziach ale
                gość ratował swoje auto za cenę innych ludzi będących w pobliżu !Facet niestety
                nie zdał tego egzaminu podobnie jak codziennie wielu kierowców na całym świecie
                powoduje nieumyślnie wypadki ze skutkiem śmiertelnym. Do wymiaru sprawiedliwości
                należy ustalenie prawdy obiektywnej i wydanie takiego czy innego wyroku. A
                właściciel feralnego mesia może zawsze wystąpić do koncernu w Stuttgarcie o
                odszkodowanie dla siebie i ofiar wypadku.Jeśli niezależni eksperci (a nie
                pozwany koncern motoryzacyjny !!) stwierdzą, że taka usterka miała miejsce to
                każdy sąd (poza Polską ma się rozumieć) bez cienia wątpliwości zasądzi takie
                odszkodowanie, że Mercedesowi aż w pięty pójdzie a rodziny ofiar wypadku dostaną
                wielomilionowe odszkodowania w eur a nie w pln. Musi jednak udowodnić, że było
                tak jak mówi... Proste ? To tylko tyle i aż tyle.
                Pozdrawiam
                • Gość: qża tfaż Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.07, 15:20
                  Słowa o zazdrości nie były oczywiście skierowane do Ciebie. Napisałem " przez wielu z Was przemawia jakaś głupia zazdrość", ponieważ w niektorych wcześniejszych postach wyczułem taki klimat. Jeśli poczułeś się urażony to przepraszam. A co do ustalenia obiektywnej prawdy, obawiam się, że to może nie być możliwe. Jeśli usterka była przemijająca trudno będzie udowodnić, że naprawdę miała miejsce. Myśle jednak, że miała miejsce, bo nie bardzo mi się chce wierzyć, żeby trzeźwy, dorosły człowiek pojechał w taki sposób sprawnym samochodem. Podobnie jak Ty obawiam się na drodze aut przeładowanych elektroniką. Postulowałbym nawet wprowadzenie prawa, zakazującego stosowania układów elektronicznych tam, gdzie większe bezpieczeństwo i niezawodność zapewnia układ mechaniczny. Pozdrawiam również.
                  • Gość: Medalik Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.07, 21:23
                    Nie jestem elektronikiem ale tzw komputery w samochodach mają pamięć błędów
                    wykorzystywaną do celów serwisowych. Wszystko co w elektronice silnika dzieje
                    się normalnie jest pomijane. Każdy natomiast błąd jest rejestrowany i w
                    zależności od wagi błędu kierowca jest informowany zapaleniem się odpowiedniej
                    kontrolki (np "usterka" elektroniki silnika). Jadąc do serwisu podpinamy się pod
                    komputer diagnostyczny i odczytujemy kod błędu a dalej to już fachowiec wie (lub
                    powinien wiedzieć) co robić. Pytanie czy mogło dojść do wykasowania pamięci
                    błędów ? Po odłączeniu akumulatora w moim Oplu błędy kasują się po około 10-15
                    minutach samoczynnie! Jak jest w mesiu - prawdopodobnie podobnie - chyba, że
                    jest niezależne zasilanie pamięci, ale myślę że wątpię. Jeśli nie to
                    prawdopodobnie po wypadku odłączono rutynowo akumulator tym samym kasując dowód
                    winy lub niewinności kierowcy !
                    Nadal jednak pozostaje kwestia działającej kierownicy oraz zagadka
                    niezadziałania hamulców - przecież hamulce nie są na tyrystorach ani
                    serwomotorach ! - hamulce to układ mechaniczno-hydrauliczny, który albo działa
                    albo nie, a nie raz tak czy siak.
                    Badanie auta po wypadku stwierdziło, że układ kierowniczy i hamulcowy były
                    sprawne - i ja całkowicie wierzę w tę ekspertyzę.
                    Na tym kończę dyskusję - bo wszystko co więcej napiszemy to już tylko gdybanie.
                    Są ludzie, którzy biorą za zbadanie tej sprawy pieniądze - niech oni dociekają
                    prawdy a sąd wyda sprawiedliwy wyrok.
                    Dziękuję za uwagę.
      • absurdello O głupocie elektroniki - z życia wzięte 02.02.07, 22:53
        Jestem inżynierem elektronikiem, naprawiam urządzenia grające, między innymi
        konsolety mikserskie.

        Mieliśmy taki ciekawy przypadek, w niemieckiej konsolecie 8 kanałowej.
        Podniesienie tłumika (suwakowy regulator głośności kanału) nr 1 powodowało
        częściowe otwieranie tłumika nr 8 (najbardziej odległego od 1) i błędną
        sygnalizację otwarcia tłumika.
        Ogólnie działanie układu było banalnie proste. Komputerek konsolety odczytywał
        kolejno, 32 razy na sekundę napięcie odpowiadające położeniu każdego tłumika.
        Przetwornik analogowo-cyfrowy przetwarzał napięcie z zakresu 0 do 5 woltów na
        liczbę 0 do 255 używaną potem w komputerku sterującym do regulacji proporcji
        sumowanych kanałów. Dodatkowo, gdy komputerek stwierdził, że liczba odczytana
        jest większa niż 3, to ustawiał sygnał kanał otwarty.
        Nie będę się wgłębiał jak długo szukaliśmy przyczyny awarii (producent też
        wymiękł, bo chyba w międzyczasie zwolnił już ludzi co projektowali tę
        konsoletę i prawie oferował wymianę jej na nową) ale przyczyna okazała się
        bardzo prozaiczna. Złe zamocowanie potencjometrów suwakowych spowodowało po
        pewnym czasie ich lokalne przerywanie (sprężynki suwaka nie kontaktowały z
        plastikiem oporowym) do tego nieregularne, czasami przewodziło czasami była
        przerwa.
        Układ czytał kolejno napięcia z potencjometrów, tyle, że czasami
        czytał "powietrze" na danym kanale. Dodatkowo zamontowane w obwodzie pojemności
        filtrujące powodowały z powodu tych lokalnych przerw przelewanie się ładunków
        pomiędzy kondensatorami poszczególnych kanałów co powodowało, że w kanale niby
        zamkniętym gdzie była przerwa pojawiało się "znikąd" napięcie interpretowane
        przez komputer jako tłumik otwarty na tyle, że spełnaiło to warunki otwartego
        kanału (odczyt >3) i pojawiały się sygnały "duchy" w obwodach sygnalizacji.

        Tak to właśnie wygląda komputeryzacja pewnych urządzeń - komputer wie tylko
        tyle ile mu się wydaje, że wie - prosta awaria czujnika (nieswoista, nie
        spełniająca założonych przez producenta, o ile w ogóle to założył, parametrów
        awarii) powoduje rozprzestrzenianie się tego głupiego błędu po całym procesie
        sterowanym.

        Kiedyś w konsoletach sygnał akustyczny przechodził bezpośrednio przez
        potencjometr i jakiekolwiek jego uszkodzenie było od razu sygnalizowane
        trzaskami przy przesuwaniu. Obecnie komputer pracujący na supertajnym programie
        producenta (użytkownik czy nawet serwisant nie ma dostępu do kodu źródłowego
        programu sterującego) robi głupoty na podstawie fałszywych informacji z
        czujników. A takich rzeczy zwykle producent nie zakłada (czego dowiodły moje
        boje z producentem) - dla niego wszystkie układy są idealne, elementy sprawne i
        wiecznem, a wyrób jest doskonały i tylko użytkownik jest do bani ....


        I tu mogło być tak samo - jakieś zakłócenie informacji z czujników i komputer
        zaczął "wariować" interpretując fałszywe dane jako sytuację awaryjną i usiłując
        naprawiać "złe" czynności użytkownika (kierowcy).

        Inna możliwość to chwilowe zatkanie się magistral danych (ale tego można się
        tylko domyślać nie znając architektury systemu).

        Ładnie takie przypadki komputeryzacjyjne były opisane w opowiadaniach mistrza
        Lema np. w:

        "Ananke" gdzie przetrenowany komputer zatykał się danymi i doprowadził do
        zagłady załogi interpretując brak danych jako alarm meteorytowy i włączając
        pełny ciąg tuż przy powierzchni planety.

        Pasuje to jak ulał :)))))
        • Gość: Medalik Niemiecka "elektronika" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 20:49
          to wszystko tłumaczy.
          A mają się (szwaby) za takich eu-"geniuszy"...
    • Gość: Wojtek a moze to duch? IP: *.server.ntli.net 02.02.07, 23:31
      moze jakis duch opanowal auto? dlaczego wyklucza sie te mozliwosc?
      \
      • paulinka1303 Ja jestem z tego wypadku... 03.02.07, 00:18
        Moze ja sie wypowiem. Nie pamietam samego momentu uderzenia ale jakby facet
        mial rozum to juz by jechal ta ulica i rozpieprzylby sie na drugim aucvie jemu
        nic by sie nie stalo w sumie moze doznalby obrazen jakis ale nie takich jak 4
        osoby i ja. Dla mnie to jest brak jakiejkolwiek wyobraźni i teraz jestem
        załamana bo wiem ze za zabicie czlowieka go nie wsadza tylko sie z tego wywinie
        bo to śledztwo juz za dlugo trwa! Ale koleś nie ma w ogóle rozumu i myśli ze to
        nic takiego nawet sie nie zainteresował ofiarami a to świadczy tylko o jednym o
        tchórzostwie i braku odwagi cywilnej zeby sie przyznac do winy tylko kombinuje
        jak Żyd pod góre a powienien sobie zdawać sprawe z konsekwencji tego co zrobił
        a on po prostu wolał sie nami pobawić w kręgle brak mi słow i jakbym mogla to
        nie wiem co bym mu zrobila ale bardzo bym chciala zeby on teraz cierpial tak
        jak i ja cierpie do tej pory i mimo iż mam teraz 16 lat to wydarzenie pociągnie
        sie za mną do końca życia. Brak słów i wyobraźni!!!
        • Gość: qża tfaż Re: Ja jestem z tego wypadku... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.07, 00:18
          Ja Ci Paulinko serdecznie współczuję, sam często tamtędy chodzę i też mógłbym być jedną z ofiar, ale na miejscu kierowcy, któremu samochód odmówil w takich okolicznościach posłuszeństwa też bym nie chciał być. Tak jak ktoś, kogo to nie spotkało nie zrozumie Twojego cierpienia fizycznego i psychicznego, tak też ktoś kto nie był na miejscu tego kierowcy, nie wie do końca co sam zrobiłby w takiej sytuacji. Możemy sobie tylko wyobrażać co Was tam spotkało, ale to nie jest to samo. Specjalnie tego nie zrobił. Spanikował i nie wiedział co robić. Nie widziałem całego zajścia więc trudno mi je oceniać, nie wiem jak facet zachowywał sie po wypadku, ale trudno takie zachowanie oceniać bo z pewnością był w szoku. Prawdopodobnie jechał po chodniku bo szukał wolnej przestrzeni, żeby mieć czas na zatrzymanie samochodu. Liczył chyba na to, że uda mu się zahamować zanim natknie się na pieszych, albo, że piesi uciekną, ale faktycznie popełnił błąd, że nie próbował zatrzymać samochodu ocierając się np. o budynki MPK, albo wpadając w krzaki. Poszkodowani w wypadku i ich rodziny przeżywają tragedię, ale na jego miejscu też bym nie chciał być. Dla niego też chyba nie jest to miłe wspomnienie.
    • jarek.gurtowski facet przysnął za kółkiem, zabił i bredzi... 03.02.07, 00:25
      ma kasę na dowolną ekspertyzę. nawet taką, która wykaże, że w momencie wypadku
      lewitował 16 metrów na autem
    • Gość: Gupek Mógł wyskoczyć z auta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.07, 00:39
      Kiepską przyjął linie obrony, bo nie zwiał. Mógł chwile przed słupem wyskoczyć
      i zwiać do domu. Wtedy w ogóle nie brał by udziału/nie był sprawcą, a jedynie
      użyte do tego byłoby auto, należące do niego. On sam mógłby powiedzieć, że auto
      samo odpaliło, wyjechało z garażu i pojechało sobie w nieznanym kierunku. On
      wtedy oglądał "Auta" na DVD.
      • Gość: itaki Re: Mógł wyskoczyć z auta IP: *.futuro.pl 03.02.07, 04:13
        Gość portalu: Gupek napisał(a):

        > Kiepską przyjął linie obrony, bo nie zwiał. Mógł chwile przed słupem
        wyskoczyć
        > i zwiać do domu. Wtedy w ogóle nie brał by udziału/nie był sprawcą, a jedynie
        > użyte do tego byłoby auto, należące do niego. On sam mógłby powiedzieć, że
        auto
        >
        > samo odpaliło, wyjechało z garażu i pojechało sobie w nieznanym kierunku. On
        > wtedy oglądał "Auta" na DVD.

        Plan był dobry tylko źli ludzie nie pozwolili go zrealizować i musiał biedaczek
        czekać do przyjqazdu policji. A tak na marginesie dlaczego chciał uciekac skoro
        to nie jego wina tylko samochodu.
    • Gość: zonk Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.gorzow.mm.pl 03.02.07, 01:22
      Jakiś czas temu przeczytałem w prasie motoryzacyjnej, że nowe renault laguna
      pędziła po francuskiej autostradzie z prędkością ok. 200 km/h, a kierowca nie
      mógł w żaden sposób zredukować prędkości i zapanować nad samochdem. Dopiero po
      wyrwaniu na siłę karty mikroprocesorowej, która jest zamiennikiem kluczyka w
      tym aucie, silnik się wyłączył i samochód można było zatrzymać. Podobno awarii
      uległ tempomat.
    • Gość: DOMINIK Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 09:58
      TO POWÓD ŻEBY KUPOWAĆ KONKURENCJE LEXUS


    • Gość: GOSC Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: 212.87.241.* 03.02.07, 10:05
      Witam.Ja mialem rok temu opla corse B automat,mialem czasami taki defekt ze podczas jazdy auto samo przyspieszalo nienaciskajac pedalu gazu.Dzwignia byla w pozycji Drive,np. ruszajac z pod swiatel tez samo przyspieszalo auto a gorzej bylo jak zwalnialem skrecajac w prawo lub w lewo obroty silnika rosly jak cholera,a jak hamowalem to obroty silnika rosly,w koncu dziada sie pozbylem.
    • Gość: buc Podobnie było rok temu we Włoszech IP: *.lodz.msk.pl 03.02.07, 11:04
      Facet jechał mercem po autostradzie i nie mógł sie zatrzymać.Robił wszystko
      włącznie z wyjęciem kluczyka i nic nie pomagało. Silnik pracował i utrzymywał
      stałą prędkość. Ale to było na autostradzie. Zadzwonił i zorganizowali mu wolny
      przejazd przez pół kraju aż do wyczerpania paliwka.
      Media podawały to jako żartobliwą ciekawostke bo wszystko dobrze się skończyło i
      działo gdzieś w odległym kraju.
      Dlatego nie wydawajcie pochopnych sądów.
    • Gość: misiak Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 11:23
      "(...)49-letni mężczyzna nie przeżył wypadku. Zmarł osierocając troje dzieci.
      (...)Sprawca wypadku - notabene posiadacz zawodowego prawa jazdy od ponad 30 lat - trafił na siedem miesięcy do aresztu..."
      czegoś nie rozumiem... najpierw zmarł a potem trafił do aresztu...??
    • Gość: gosc Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.zgora.dialog.net.pl 03.02.07, 15:44
      moj matiz sam mi piwo przywozi
      • Gość: hmmm Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: 217.153.246.* 04.02.07, 10:43
      • Gość: Jarek Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: 217.153.246.* 04.02.07, 10:47
        W moim Oplu był uszkodzony / wedlug serwisu sprawny/ jakis tam podzespół
        komputera pokładowego i faktycznie samochód zachowywał się dziwnie.Miałem
        wrazenie, jak by jeszcze jedna osoba usiłowała kierowac samochodem.Dlatego,niech
        lepiej fachowcy się wypowiedż ale znajac zycie, dla dobra marki stwierdzą,ze
        wszystko było OK
        • paulinka1303 Re: Czy mercedes mógł sam jechać 04.02.07, 13:53
          Nie okazywał przerażenia. Nie pamietam samego momentu uderzenia. Zawsze mogl
          (jak juz powiedzialam) ejachac w inny samochód.... Ehhh co za ludzie
    • Gość: Jarek Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: 217.153.246.* 04.02.07, 16:49
      faktycznie, mógł wiechac w inny samochód.To najbardziej logiczne rozwiazanie ale...

      ....ale do tego trzeba mieć zdolnośc podejmowania decyzji w ułamkach sekund i
      potrafić zachowac zimną krew w sytuacjach ekstremalnych.
      Uderzcie się w piersi i sami sobie zadajcie pytanie czy byscie tak potrafili.
      Ja 2 razy podjałem własciwe decyzje za kierownica,nawet o tym nie myslac ale nie
      wiem jaka podejme za 3 razem.

      Przejezdzam ok 5-10 tyś km w miesiacu,prawo jazdy mam od 1989 r i od niedawna
      wcale się nie uwazam za dobrego kierowce.Wiek daje troche pokory.
    • Gość: chavez6 Czy mercedes mógł sam jechać IP: 213.192.64.* 04.02.07, 17:44
      A co ma elektronika do dawania gazu i skręcania?... Nawet jeżeli to był automat,
      to nie widzę związku, a układ wspomagania nie może skręcać sam... może najwyzej
      sie wyłączyć. Zawsze można ręczny zaciągnąć, jeżelisamochód jedzie dalej. A co
      do samoistnego przemieszczania się samochodu naprzód... to pewnie kolesiowi
      zawinął się na pedał dywanik i w ten sposób mógł zablokować pedał gazu.
    • Gość: Kaśka Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.cn.com.pl 05.02.07, 15:38
      nareszcie napisali coś na ten temat,myslałam że facetowi się totalnie upiekło i
      nie poniesie żadnych konsekwencji za swój czyn.Zastanawia mnie jeszcze fakt
      dlaczego opinia naszych specjalistów od mercedesów nie wystarczy...
      • Gość: Proctoglywenoll Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.07, 22:13
        Przesiadaja sie ludziska na wieksze fury, z abs-em i sresem i mysla ze po
        alejach to sie fruwa ale nieeeee! trzeba burasom powiedziec stanowczo nie!!!!!!
        • Gość: :D Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.i-dsl.info 06.02.07, 21:36
          Bo facet ma najdrozszego prawnika ktory ma wtyki i nic nie robi tylko za to
          kase bierze i wciaz cos odwleka teraz ma byc sprawa bo facet chce udowodnic ze
          ma cos z glowa zeby nie isc siedziec
    • lidiawarchol1 Czy mercedes mógł sam jechać 07.02.07, 05:05
      Zapomnialam dodac ,ze samochod,ktory prowadzilam,a ktory nagle przyspieszyl
      Mazda 323,jak sie okazalo pozniej mial cofniety licznik o jakies 70km.Tak
      wynikalo z dokumentow poprzedniego wlasciela.Inna liczba w dokumentach
      (poprzednich przegladow samochodu ) a inna na liczniku.Tak wlasnie robia Polacy
      cwaniacy kiedy sprzedaja samochody z duzym przebiegiem.Im wiecej pokrecone tym
      lepiej nigdy prosta droga
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka