położne na tysiącleciu

11.05.07, 15:06
2 miesiace temu urodziłam synka na PCK.poród.lekarz-Sikora-wspaniale,a gdy
trafiłam na oddział noworodków to przeżyłam szok!!!!!!!!!!!!!straszne
pielegniarki i polożne!!wylałam tyle łez.że nie moge im tego
zapomniec.traktowały nas wszystkie jak wyrodne matki,które nie chca i nie
potrafia zajac sie swoim dzieckiem.miałam zastój pokarmu.chodziłam cała noc po
korytarzu i dosłownie wyłam z rozpaczy i bezradnosci.nikt mi nie
pomógł!!!jakbym miala ponownie rodzic to tez na pck,ale juz bym nie pozwoliła
sie tak traktowac.czy ktos ma podobne wspomnienia z pck?
    • ancymonka Re: położne na tysiącleciu 11.05.07, 15:12
      > gdy trafiłam na oddział noworodków
      A to nowość, od kiedy kobiety kładą na oddział noworodków??

      Te położne od noworodków faktycznie nie są sympatyczne, no może ze 2 wyjątki by
      się znalazły.
      Natomiast położne z oddziału położniczego - niczego żadnej zarzucić nie mogę.
      Jak dziewczyny miały zastoje, to robiły masaże, czasem w środku nocy. Zawsze
      pomagały jak się dało.
      Ja tam 2 razy rodziłam.
      • beatka821 Re: położne na tysiącleciu 11.05.07, 15:42
        ja wiem swoje.lezałam w szpitalu tydzień i miałam stycznośc z 7 dziewczynami i
        wszystkie miały podobne odczucia.nasze dzieci miały żółtaczki i były zabierane
        na naświetlanie,a tam-dokarmiane bez naszej zgody.
        • ancymonka Re: położne na tysiącleciu 11.05.07, 15:52
          Moje też miały żółtaczkę. Z czego starsze to rodziłam, za starego ustroju i
          dziecko cały czas leżało na noworodkach i było przynoszone co 3 godziny na
          karmienie. A że małpy dawały dziecku jeść mieszankę na półgodziny przed porą
          karmienia, to inna bajka.
          Młodsze się urodziło w b.ciężkim stanie i przez 5 dób leżało na OIOMie. Też było
          dokarmiane, bo jeszcze nie miało odruchu ssania.

          I też uważam że te baby od noworodków są jakieś nieteges. I w sumie każda
          kobieta, która ma tam rodzić powinna być uprzedzona o tym jakie ma prawa i jak z
          tymi osobami tam postępować.
          Ale tym od opieki poporodowej niczego zarzucić nie mogę.
          • Gość: acc Re: położne na tysiącleciu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.07, 19:11
            ancymonko,a jakie ma prawa kobieta po porodzie i jak postepować z
            pielęgniarkami od noworodków?Czego wymagać i na co się nie zgadzać?Dziewczyny
            piszą,że teraz nie pozwoliłyby się tak traktować?Co to znaczy?Pytam,bo sama
            zaniedługo będę rodzić i nie chcę,by to przeżycie było dla mnie traumatyczne...
            • beatka821 Re: położne na tysiącleciu 11.05.07, 20:03
              czego wymagac?aby byc godnie potraktowaną.ja byłam w sytuacji,kiedy po
              naswietlaniu/miało żółtaczkę/pielęgniarka z noworodków przywiozła mi w nocy moje
              dziecko,oczywiście głodne i płaczące i kazała mi je szybko nakarmic,a że ja
              miałam zastuj pokarmu i nie umiałam sobie dobrze odciągac mleka i w
              konsekwencji potrzebowałam kilku sekund aby rozmasowac piersi,aby dziecko było w
              stanie wogóle złapa pierś.Niestety to było o kilka sekund za długo jak na ową
              pielęgniarkę,która w konsekwencji zabrała mi dziecko i kazała zrobi sobie
              porządek z piersiami,a dziecko?mimo protestów nakarmiła sztucznym mlekiem.a ja
              zostałam w srodku nocy sama,z bolącymi piersiami napełnionymi mlekiem,którego
              nie potrafiłam sama zciagnąc.
          • Gość: anika Re: położne na tysiącleciu IP: 83.2.140.* 11.05.07, 19:13
            Taże mam koszmarne wspomnienia związane z pielęgniarkami z noworodków na PCK.
            Traktowana byłam poniżej godności ludzkiej - jak ciemna, ubezwłasnowolniona
            kobita. W sytuacji, kiedy jest się osłabionym po porodzie nie miałam siły się
            bronić. Opryskliość, oschłość i przekonanie o tym, że teraz one - pielęgniarki
            tu rządzą i mogą robić, co chcą, było na porządku dziennym i nocnym. Dodam
            jeszcze, że po trudnym porodzie przez całą noc nie zajrzała do mnie nawet raz
            położna. Bardzo krwawiłam, cierpiałam z bółu. Kiedy próbowałam wyjść do
            toalety - zasłabłam i upadłam na korytarzu - w dyżurce nie było nikogo. Mimo
            moich nawoływań nikt nie przyszedł. Doczołgałam się na czworakach do
            łóżka.Marzyłam o tym, żeby nadszedł juz dzień. Rano, kiedy przyszedł mój
            lekarz, dały znać o sobie komlikacje neurologiczne. Miałam zaburzenia mowy,
            widzenia i słuchu.Dopiero wtedy udzielono mi rzetelnej pomocy. Dodam, że
            lekarzy z tego odziału wspominam cudownie, o pielęgniarkach i części położnych
            oraz lekarkach od noworodków mam negatywną opinię. PS. Pozdrawiam wszystkie te
            osoby, które pracują tam z sercem i oddaniem ( a takie w tym miejscu też
            spotkałam).
    • Gość: zuzia Re: położne na tysiącleciu IP: *.realestate.net.pl 11.05.07, 22:25
      Co robilas caly dzien ze nie karmilas dziecka tylko dopiero w nocy??W dzien
      przyjmowalas cala armie gosci a w nocy oprzytomnialas ze masz dziecko do
      nakarmienia!!!Uwazam ze jestes mocno przewrazliwiona i skupiona tylko na swojej
      osobie.Oprocz ciebie lezaly na oddziale inne pacjentki ktore swietnie dawaly
      sobie rade ze swoimi dziecmi.Chwala im za to.Nie doroslas jeszcze do
      macierzynstwa pobaw sie lalkami!!!
      • Gość: kasia Re:do Zuzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.07, 08:14
        Oj kobieto podejrzewam że jesteś położna bo tak kobieta nawet doswiadczona nie
        wypowiadałaby sie o dziewczynie która 1 raz rodziła,która po prostu nie
        wiedziała co ma robić z pokarmem i na dodatek pisze że się zle czuła i nikt nie
        pomógł jej.Wspólczuje dziewczynie tyle negatywnych wrażen jej się nazbierało.
        POŁOŻNE OD DZIECI są beznadziejne dzieci traktują jak przedmiot,z matki która
        nie ma pojecia co robic drwią i wyzywają.Ja nie pozwole sobie na takie
        traktowanie po raz drugi bo teraz to jam mam DOŚWIADCZENIE we wszystkim co
        związane z dzieckiem i problemami po porodowymi.Tylko wspólczuje Paniom które
        po raz 1 beda tam rodzic.Muszą z tym porzadek zrobic bo inaczej dziwczyny
        zapłacza sie na oddziale, zdołowane swoja bezsilnościa.
        • Gość: młoda Re:do Zuzi IP: *.streamcn.pl 18.05.07, 10:42
          witam.jestem położną.rodziłam na tysiącleciu.do położnych nic nie mam,bardziej
          do pielęgniarek które traktowały mnie jak powietrze,szczególnie pielęgniarka o
          imieniu Żaneta-może też dlatego,że będąc uczennicą przyłapałam ją z lekarzem i
          ta małpa mnie zapamiętała.bużka
      • beatka821 Re: położne na tysiącleciu 12.05.07, 09:05
        ty chyba żle przeczytałaś mój list!!!!!!!!!!!w dzień karmiłam normalnie jak
        każda inna kobieta ,a problem był w nocy,poniewaz raczej nie możesz sie
        spodziewac ,o której przywioza twoje dziecko z naświetlania ,a gdy masz zastuj
        pokarmu,to po obudzeniu potrzebujesz chwili aby rozmasowac bolące i skamieniałe
        piersi,aby dziecko mogło wogłóle złapac brodawke .tylko również potrzebujesz
        zrozumienia pielęgniarki,która albo chwilę zaczeka,albo ewentualnie ci
        pomoże.teraz jestem w domu.jestem wspaniała matką!!i dorosłam do
        macierzyństwa.nawet nie wiesz jak bardzo.apropo tłumów gościktórych mi zarzucasz
        to akurat nie masz racji-jak zreszta w całym swoim liscie.
        • Gość: ola Re: położne na tysiącleciu IP: 212.87.241.* 12.05.07, 10:15
          rodziłam tam w listopadzie 2006 pierwsze dziecko. moja julia nie umiała złapać
          sobie brodawki i do tej pory jest na sztucznym mleku przychodziła położna do
          domu jednak nic to nie pomogło. Może gdyby po porodzie jakaś nadąsana małpa by
          pomogła to byłoby ok. zero pomocy. poszłam do pań od noworodków prosiłam czy
          mogłyby mi przyjsc pomóc dziecko przystawic do piersi a one na to ze nie mają
          czasu zebym dziecko przywiozła to one nakarmią.co one tam robią? jeśli bede
          rodzić tam drugi raz to sobie juz napewno nie pozwole zrobie im koło
          pióra .Najbardziej wkurzyło mnie to jak dały moje dziecko na lampy a przyszedł
          lekarz i powiedział mi ze po co na lampy ją dąły skoro nie ma zółtaczki.
          jestescie nienormalne jak wam nie odpowida ta praca to wypad!!!!!!!!!!!!!
          • beatka821 Re: położne na tysiącleciu 12.05.07, 11:20
            na temat pielęgniarek na tym oddziale złe słowo usłyszałam juz podczas przyjęcia
            na porodówke od dziewczyny,która razem ze mna była przyjmowana.pomyślałam,że
            jest przewrażliwiona!zresztą w głowie miałam poród,który mnie za chwilę czekał,a
            nie j akieś tak niemiłe pielęgniarki.poród ciężki,ale bardzo mi pomógłlekarz
            Sikora.Dlatego w głowie mi się nie mieści,że w tym szpitalu należy obawiac sie
            nie porodu/ponieważ lekarze są profesjonalistami/ale jakiś zwykłych
            niedouczonych pielęgniarek,które robią łaskę,że tam pracują.Poród jest dla
            kobiety jedną z najcięzszych powinności,przez,którą musimy przejśc,więc wydaje
            mi się,że na tym oddziale powinny pracowa mądre,życzliwe i pomocne osoby!!!
            Jedna z dziewczyn odpisał mi,że pozostałe dziewczyny,które ze mną lezały "nie
            narzekały".A z kąd Ona mogła to wiedziec?właśnie że były równie zdziwione i
            wręcz nie mogłyśmy uwierzy jak traktowane są pacjentki i ich dzieci.
            • Gość: anika Re: położne na tysiącleciu IP: 83.2.140.* 12.05.07, 13:01
              Beatko, osoba podpisana nickiem zuzia przypomina swym prymitywizmem własnie te
              pilęgniarki. Nie zamartwiaj się jej słowami - po prostu chciała Cię upkorzyć.
              Wierzę, że jesteś dobrą matką, a opowieści, że inne kobiety nie narzekały są
              bzdurą - w moim pokoju wszystkie narzekały ( oprócz jednej, bardzo młodziutko
              wyglądającej mamy - bardzo zastraszzonej i traktowanej przez nie z koszmarną
              napastliwością). Pozdrawiam i życzę powodzenia !
              • Gość: adolka1 Re: położne na tysiącleciu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.07, 13:34
                Popieram Ancymonke.Może jakieś pismo do dyrektora albo lepiej do dyrektor spraw
                pielęgniarstwa i do okręgowej izby pielęgniarstwa.
      • Gość: ola Re: położne na tysiącleciu IP: 212.87.241.* 12.05.07, 13:57
        a Ty zuzia nie bądz taka mądra jeśli jestes jedną ztych pań to współczuje
        niebawem sie przekonasz
    • ancymonka A może tak??? 12.05.07, 13:16
      Wiecie, tak sobie pomyślałam... skoro jest nas, matek nie zadowolonych (łagodnie
      rzecz ujmując) z opieki położnych nad dziećmi, to może wystosujemy jakiś list
      zbiorczy do dyrektora szpitala (bądź co bądź ginekologa) w prośbą o interwencję
      w tej sprawie???
      Ja już myślałam, czy się jako wolontariusz nie zgłosić do pomocy położnicom
      (czyl;i tym kobietom po porodzie). Jak rodziłam 2 dziecko tam, to już byłam
      powiedzmy doświadczona, ale np. byłam po cesarce, jak minie zzo to ból brzucha
      jest niedowytrzymania. Leżałyśmy we dwie i się przez 2 godziny darłyśmy, żeby
      nam dali coś p.bólowego! Bo oczywiście po co w szpitalu dzwonki?? Przecież można
      się drzeć na całe gardło (szczególnie jak komuś słabo jest) budząc przy okazji
      pół oddziału w tym Bogu ducha winne dzieciaczki!

      Ginekolodzy na tym oddziale są wg mnie do rany przyłóż. Nie spotkałam się też z
      jakimkolwiek przejawem niesympatyczności ze strony położnych "kobiecych".

      Ale te paniusie od noworodków - o zgrozo!
      Dziewczynie, która leżała ze mną na pooperacyjnej przywieźli dziecko 1 raz -
      rozebrane, bo po badaniu, paniusia wwiozła i powiedziała - "niech sobie pani
      dziecko ubierze i nakarmii"
      A ona 1,5 doby po cesarce, ledwo łazimy obie, dla niej to pierwszy kontakt z
      dzieckiem. Byłaby się chyba popłakała. Zwlokłam swoje zwłoki i jej pokazałam jak
      dziecko ubrać. Ale czy tego nie powinny te babsztyle robić?
      • Gość: ola Re: A może tak??? IP: 212.87.241.* 12.05.07, 13:56
        jestem za musimy cos wymysleć tak nie może dalej być!!! nie mozemi im wiecznie
        pobłażać bo tatkto nic sie nie zmieni...
        • beatka821 Re: A może tak??? 12.05.07, 16:28
          bardzo dobry pomysł z tym pismem!!!!!!!!tylko jak to zrobic w praktyce?jestem
          przekonana,że tak rozgoryczonych mam jak ja jest więcej.wiem to,bo chodzby te 7
          dziewczyn z którymi miałam przyjemnośc leżec na jednej sali.
          • ancymonka Re: A może tak??? 12.05.07, 16:35
            No właśnie - JAK? Robić łapankę pod oddziałem? Bez sensu trochę...
            Może ja spróbuję takowe pismo napisać, poślę Wam mailem do ewentualnych poprawek
            i zatwierdzenia, a potem stworzymy listę do podpisów i każda będzie wśród
            znajomych podpisy zbierać???
      • Gość: Alllla Re: A może tak???-petycja... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.07, 16:44
        Ancymonko, JESTEM ZA!!! Dwa razy rodziłam w szpitalu na PCK: położne -
        SUUUUPER, lekarze - SUUUUPER, lekarki od noworodków - SUUUUPER, ale położne od
        noworodków - TOTALNY KOSZMAR..... Po pierwszym porodzie miałam siniaki na
        piersiach - tak "umiejetnie" przykładały mi dziecko... Nie informowały mnie o
        niczym, zabierając małą - o badaniach, szczepieniach, itp. Apropo - Adamkiewicz
        o tym doskonlale wie, bo z nim rozmawiałam. Nie wiem na co czeka, bo przez to
        oddział położniczy w tym szpitalu coś zatraca...
    • utunia Re: położne na tysiącleciu 12.05.07, 16:47
      Rodziłam w tym szpitalu osiem miesięcy temu.
      Nie mam żadnych zastrzeżeń do opieki około i poporodowej, oczywiście jeśli
      chodzi o mnie. Położne i lekarze na położnictwie REWELACJA!

      Natomiast jeśli chodzi o oddział noworodkowy, no cóż :-(
      w sumie w szpitalu spędziłam 10 dni, gdyż moje maleństwo jest wcześniakiem i
      miałam dużo czasu na obserwacje.
      Lekarki- neonatolożki jak dla mnie super, oazy cierpliwości, odpowiadały nawet
      na najbardziej infantylne pytania.
      Za to pielęgniarki - FATALNE!!!
      Dwie z nich były ok, tzn. były miłe i można się było z nimi porozumieć a reszta
      robiła łaskę, że jest w pracy i traktowała nas jak bandę idiotek.

      Dyrekcja naprawdę powinna zrobić z tym porządek!!!
      • Gość: adolka1 Re: położne na tysiącleciu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.07, 17:00
        Ancymonko takie pismo trzeba napisać do Dyrektor od Spraw Pielęgniarstwa tego
        szpitala i myśle że trzeba też napisać do Okręgowej Izby Pielęgniarstwa(tak
        jak wcześniej już pisałam).Zeby to coś dało. Pozdrawiam.
        • beatka821 Re: położne na tysiącleciu 12.05.07, 17:12
          super.czyli jednak było warto zacząc na ten temat rozmowę,a wczoraj już miałam
          wątpliwości.jestem za pismem gdzie tam tylko potrzeba!Ancymonko pisz.A może
          zgłoszą się jeszcze jakieś niezadowolone mamy?a owakich jest wiele!!!
          • beatka821 Re: położne na tysiącleciu 13.05.07, 23:13
            hej.co z ty pismem?
            • beatka821 Re: położne na tysiącleciu 14.05.07, 10:33
              wszystko chyba przepadło.znowu im się upiecze
              • Gość: julia Re: położne na tysiącleciu IP: 213.186.88.* 14.05.07, 13:41
                ja rodzilam dwa lata temu uwazam ze swietny pomysl z tym pismem ale adresatem
                powinna byc ordynatorka z oddzialu neonatologicznego notabene fajna babka dr
                ogrodniczak to jej podlegaja pielegniarki z noworodkow i ona powinna
                zaprowadzic porzadek moze nic do niej nie dochodzi jezeli na porodowce jest
                spoko jestesmy w wiekszosci zadowolone z lekarzy to znaczy za mozna zaprowadzic
                porzadek ale o takie pracy i porzadku na gnekologii zaprowadzonej przez
                ordynatora mitasa to juz kraza legendy ja to sie nasluchalam jak lezalam bo
                wtedy byl bardzo ciezki przypadek dziewczynie nie dawali szans na zycie a zyje
                ordynator opereowal ja cala noc po tym co widzialam to drugie dziecko urodze
                tylko na pck wszysko jedno przy jakim lekarzu ipoloznej byle ordynator byl ten
                sam
                • morgan999 Re: położne na tysiącleciu 14.05.07, 14:38
                  Julia, tą dziewczyną, której uratował życie dr Mitas to byłam chyba ja. Dr
                  Mitas operował mnie całą noc, ale dopiero teraz, po tym jak zmarła sędzina na
                  Parkitce zrozumiałam jak wiele mu zawdzięczam.
                  Chyba masz rację z tym pismem. Powinnaś go skierować do ordynatora neonatologii.
            • ancymonka Re: położne na tysiącleciu 14.05.07, 13:54
              Zaraz się biorę do pisania. Sorki, wcześniej nie miałam czasu, musiałam
              "odbębnić" rocznicę komuni córki.
              Napiszcie do kogo to pismo powinno być zaadresowane!
              Może być oczywiście wysłanych kilka z dopiskiem "do wiadomości..."
              Wogóle nie wiem czy NAD Adamkiewiczem to jeszcze ktoś stoi czy dopiero ministerstwo?
              No i nie wiem - związek zawodowy pielęgniarek i położnych??
        • adolka1 Re: położne na tysiącleciu 14.05.07, 21:21
          Gość portalu: adolka1 napisał(a):

          > Ancymonko takie pismo trzeba napisać do Dyrektor od Spraw Pielęgniarstwa
          tego
          > szpitala i myśle że trzeba też napisać do Okręgowej Izby Pielęgniarstwa(tak
          > jak wcześniej już pisałam).Zeby to coś dało. Pozdrawiam.
          Dyrektor takie pismo kieruje właśnie do "Dyrektor Spraw Pielęgniarstwa" a do
          Pani Ordynator Oddziału Noworodków i Wcześniaków wydaje mi się że nie ma sensu
          bo chyba nie raz były zażalenia.
          • adolka1 Do zaopiniowania!!! 14.05.07, 21:24
            adolka1 napisała:

            > Gość portalu: adolka1 napisał(a):
            >
            > > Ancymonko takie pismo trzeba napisać do Dyrektor od Spraw Pielęgniarstwa
            >
            > tego
            > > szpitala i myśle że trzeba też napisać do Okręgowej Izby Pielęgniarstwa(
            > tak
            > > jak wcześniej już pisałam).Zeby to coś dało. Pozdrawiam.
            > Dyrektor takie pismo kieruje właśnie do "Dyrektor Spraw Pielęgniarstwa" a do
            > Pani Ordynator Oddziału Noworodków i Wcześniaków wydaje mi się że nie ma
            sensu
            > bo chyba nie raz były zażalenia.
    • ancymonka Do zaopiniowania!!! 14.05.07, 14:31
      Składamy zbiorowe zażalenie na stosunek położnych z Oddziału Noworodków Szpitala
      Zespolonego im. W.Orłowskiego w Częstochowie do nas oraz naszych nowonarodzonych
      dzieci.
      Uważamy, iż stanowcza większość tych pań minęła się z powołaniem i pracuje na
      ww. oddziale z przymusu, robiąc wielką łaskę samym swoim pobytem na oddziale.
      Żadna z nas nie dostąpiła zaszczytu poinstruowania o zasadach pielęgnacji
      noworodka, ani o sposobach właściwego przystawiania dziecka do piersi.
      Położne te są bardzo niemiłe, a czasem wręcz opryskliwe w stosunku do matek, a w
      stosunku do dzieci wykazują się wyjątkową znieczulicą. Noworodki traktują, jak
      nic nie czujące lalki. Nie reagują na ich płacz. Notorycznie wręcz, wbrew woli
      matki, dokarmiają dziecko sztucznie. Stosują swoiste metody wybudzania dziecka
      do karmienia – szczypią w policzki, ciągną za włosy i uszy, zatykają nosy. W
      trakcie pobytu dziecka w inkubatorze nie reagują na sygnały alarmowe czujników,
      uznając z góry, że „coś nie styka”.
      Żądamy natychmiastowej interwencji odpowiednich władz w tej sprawie!
      Uważamy oddział ginekologiczno - położniczy tego szpitala za naprawdę dobry i
      fachowy. Jesteśmy wyjątkowo zadowolone z opieki okołoporodowej nad nami,
      matkami. Niestety stosunek położnych do naszych dzieci negatywnie rzutuje na
      naszą ogólną opinię. Natomiast, jak mamy nadzieję wszyscy wiedzą, nasza opinia
      przenosi się na wybór szpitala do porodu naszych ciężarnych koleżanek.
      Żywimy głęboką nadzieję, iż w najbliższym czasie sytuacja ta ulegnie stanowczej
      poprawie!



      Powiedzcie co o tym sądzicie, nanieście poprawki :)
      • Gość: Michał R. Re: Do zaopiniowania!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 15:26
        Chyba jest ok. Warto zacytować też w załączniku wypowiedzi niektórych forumowiczek, które doświadczyły opieki na tymże oddziale. Nie jestem pewiem, czy z prawnego punktu widzenia ich zgoda jest konieczna, ale podejrzewam, że nie, ponieważ cytowanie wypowiedzi publicznych jest dozwolone, a to forum jest publiczne.

        Życzę powodzenia. Niedawno miałem okazję odwiedzić szpital na Śląsku, w którym opieka od momentu wejścia kobiety jako ciężarmej do momentu wyjścia jako mamy jest bez zarzutu. Informacja potencjalnego pacjenta czy krewnego wyczerpująca, obsługa sympatyczna, opinie osób które akurat tam przebywały (miałem czas więc sobie rozmawiałem z mamusiami) chwalebne i zachęcające. Z tego co piszecie o tym naszym oddziale, sprawa koniecznie do naprawienia.
      • niunia_1977 Re: Do zaopiniowania!!! 14.05.07, 20:06
        pismo rewelacyjne, ja osobiście rodziłam 10 lat temu na parkitce, ale o
        tysiącleciu słyszałam różne opnie w tym także te mniej pochlebne. ancymonka,
        masz głowę na karku, bardzo mądre pismo, gratulacje i życzę powodzenia w
        finalizacji tej sprawy.
        pozdrawiam:)
      • samanta05 Re: Do zaopiniowania!!! 14.05.07, 20:52
        podpisuje sie pod tym.
        • Gość: Położna Do wszystkich Pań IP: *.flatpla.net 14.05.07, 21:17
          Żadnej z Was mi nie Zal!Wszystkie się pchacie na PCK ijest tam tyle pracy że
          położne i pielęgniarki nie wyrabiają.Powinnyście rodzić w Szpitalu Przyjanemu
          Matce i Dziecku na Parkitce i wymagać.Jesteśie niby współczesne a nie umiecie
          sobie wybrać szpitala.Zresztą czy tam nie ma oddziałowej która nadzoruje pracę
          pielęgniarek?A czy nie wiecie że na każdym oddziale jest książka życzeń i
          zażaleń do której można się wpisać.
          • Gość: Michał R. Do Położnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 21:40
            > Żadnej z Was mi nie Zal!
            Bo żal to ludzki odruch, więc tutaj się nie dziwie...

            To wpisz się do tej książki, jeśli uważasz , że położne i pielęgniarki nie wyrabiają. Pewnie wtedy zobaczysz jaką owa książka ma moc. Piszesz, że współczesne matki pchają się na PCK. To mają się tam nie pchać ? To czym się tam zajmujecie na tym oddziale położniczym, bo ja myślałem że połogiem. Napiszcie jakąś kartke na drzwiach o takiej np treści:

            "Współczesna matko, dobrze wybierz szpital, taki który jest przyjazny matce i dziecku bo my tu mamy kupe roboty i nie wyrabiamy, a to że jest to oddział ginekologiczno - położniczy nie upoważnia cie do normalnego traktowania przez położne na Oddziale Noworodków. Jeszcze raz powtarzam, my tu mamy kupe roboty! "

            I po kłopocie, nie będą Wam te niedouczone matki zaprzątać głowy w godzinach pracy

            • adolka1 Re: Do Położnej 14.05.07, 21:51
              Gość portalu: Michał R. napisał(a):

              > > Żadnej z Was mi nie Zal!
              > Bo żal to ludzki odruch, więc tutaj się nie dziwie...
              >
              > To wpisz się do tej książki, jeśli uważasz , że położne i pielęgniarki nie
              wyra
              > biają. Pewnie wtedy zobaczysz jaką owa książka ma moc. Piszesz, że
              współczesne
              > matki pchają się na PCK. To mają się tam nie pchać ? To czym się tam
              zajmujecie
              > na tym oddziale położniczym, bo ja myślałem że połogiem. Napiszcie jakąś
              kartk
              > e na drzwiach o takiej np treści:
              >
              > "Współczesna matko, dobrze wybierz szpital, taki który jest przyjazny matce i
              d
              > ziecku bo my tu mamy kupe roboty i nie wyrabiamy, a to że jest to oddział
              ginek
              > ologiczno - położniczy nie upoważnia cie do normalnego traktowania przez
              położn
              > e na Oddziale Noworodków. Jeszcze raz powtarzam, my tu mamy kupe roboty! "
              >
              > I po kłopocie, nie będą Wam te niedouczone matki zaprzątać głowy w godzinach
              pr
              > acy
              > Dobre! Ciekawe czy to się spodoba Panu Dyrektorowi -który zresztą jest
              ginekologiem
    • annpos2 Re: położne na tysiącleciu 14.05.07, 21:39
      Sorki, chyba będę jedyną osobą, która nie ma ZADNYCH zastrzeżen co do oddziału
      położniczego i noworodkowego na Tysiącleciu. Rodziłam tam dwa razy, co prawda 1
      raz 15 lat temu, drugi raz 3,5 roku temu i powtarzam, żadnych ale to żadnych
      zastrzeżen i żadnych łapówek. Lekarze w porządku , położne w pożadku i
      pielęgniarki w porządku. Zaznaczam, że ostatnim razem byłam tam tydzień, gdyż
      syn miał żółtaczkę , też był naświetlany, też był dokarmiany, ale o tym byłam
      poinformowana, że tak w jego przypadku będzie lepiej, położne pomagały mi z
      laktacją, nawet jedna przyniosła liście kapusty na bolące piersi, a
      pielęgniarki od noworodków zabierały małego żebym mogła spokojnie iśc pood
      prysznic przed wizytą poranną lekarzy. SZOK , czy tak się tam strasznie
      zmieniło od tego czasu??
      • utunia Ancymonko! 14.05.07, 21:47
        Spokojnie możesz cytować mój post. Jeżeli potrzebujesz moich danych osobowych to
        daj znać na priv...
    • Gość: przyszla mama Re: położne na tysiącleciu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 22:36
      ...slyszalam o niezbyt milej opiece w tym szpitalu. Moj lekarz prowadzacy jest
      wlasnie z tego szpitala i w czasie porodu mam jechac wlasnie tam ale po
      wysluchaniu komentarzy moich kolezanek zdecydowalam sie rodzic na slasku.
    • Gość: happy mum Re: położne na tysiącleciu IP: 80.54.168.* 14.05.07, 22:52
      Brak wiedzy i zrozumienia dla problemów z laktacją to z pewnością słaby punkt
      tego oddziału. Ja też przeżyłam "masaż na siłę" - aby minął zastój pokarmu,
      potworny ból, żadna skuteczność, dowcipy pielęgniarki. Niestety "doświadczone"
      pieleniarki mają przestarzałe metody i nie zamierzają ich zmieniać, kobieta ma
      wytrzymać wszystko. Jest jednak nadzieja dla przyszłych mam, bo jest tam jedna
      młoda dziewczyna, która zna się na tym jak nikt, pomaga i to bezboleśnie, to
      Ania Wosik, powinna przeszkolić cała reszte.
      • Gość: lulu Re: położne na tysiącleciu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.07, 00:57
        Dziękuję za ten wątek...!
        I ja się dołączam do listu!

        Rodziłam 8 miesięcy temu i do dziś jest we mnie potworny żal...! Jak kazda z nas
        pierwszy raz zostająca matką, niedoświadczona, oszołomiona porodem, który
        niespodziewanie zakończył się cesarskim cięciem, obolała...
        Ropdziałam w znieczuleniu ogólnym, w nocy a jednak mimo wszystko tak bardzo
        chciałam szybko zobaczyć moje ukochane, wyczekane maleństwo, przytulić, przecież
        ten pierwszy kontakt jest tak bardzo ważny... nie było mi dane. Synka zobaczyłam
        ponad 12 godz po porodzie. Po wielkich prośbach, płaczu, ale i tak po tym jak
        pielęgniarki od noworodków postawiły na swoim czyli "po obchodzie bo teraz
        [wcześniej] nie mają czasu"
        Leżałam po cesarce cała obolała, nie mogąc się ruszyć - synka położono obok mnie
        a położna wyszła - nie mogłam go przytulić, dokładnie zobaczyc..., o
        przystawieniu do piersi nie było mowy... ( a tyle się słyszy , że trzeba jak
        najszybciej przystawić dziecko .. ;(( )
        Kiedy wreszcie stanęłam na własnych nogach pokuśtykałam sama po moje dziecko
        chciałam je zabrać i już nigdy więcej nie odwozić na odział noworodkowy...
        Gdy weszłam na odziała zobaczyłam jak mój synek leży sam i potwornie płacze, a
        pielęgniarki siedzą w swoim pokoiku, okno otwarte, kawka, ciasteczka..
        (widocznie miały przerwę). Usłyszłam złośliwa uwagę, że już mi współczują bo
        dziecko jest rozdarte i ciagle wyje...
        Zabrałam synka ze sobą. Niestety miałam problemy z przystawianiem ze względu na
        płaskie brodawki, a pokarmu było mało (no ale jak miał być skoro nie
        przystawiałam dziecka do piersi bo nikt mi nie pomógł) Prosiłam o pomoc, ale
        jedyne co usłyszłam to, że dziecko trzeba dokarmiać sztucznie, a gdy pokazałam
        moje brodawki pielęgniarka wzięła je w dwa palce i z pogardą prychnęła... "z
        tym...? to ja nie wiem czy coś z tego karmienia będzie..."
        Walczyłam o karmienie sama nie do końca wiedząc jak sobie z tym wszystkim
        poradzić, synek chwytał te moje płaskie brodawki i udawało mu się ssać, a jednak
        gdy zawoziłam go na naświetlanie lampami wracał brudny na buźce od sztucznego
        mleczka i nie chciał już piersi. Prosiłam by nie dokarmiać, mówiłam, że pokarm
        jest , ale by rozbudzić laktację synek musi ssać pierś, a jak ma to robić skoro
        nie jest głodny bo dostaje sztuczne...? Usłyszałam, że jest tyle dzieci, że one
        nie są w stanie zpamiętać, która matka ma jakie zyczenia...

        Walczyłam o laktację jeszcze 6 miesięcy, jednak od poczatku musiałam dokarmać -
        synek przyzwyczajony do oddziałowej butelki, nienauczony od początku dobrze ssać
        nie nauczył się prawidłowo ssać, a laktacja była przez to mizerna.

        Z pobytu na odziale pamiętam miłych lekarzy, bardzo uczynne położne opiekujące
        się mną po porodzie,
        ale przede wszystkim pamiętam przeraźliwy płacz mojego dziecka, potworne
        poczucie winy, że ja leżę tu, a moje maleństwo tam samo płacze wśród obcych
        ludzi (wiem, ze to może głupio zabrzmi, ale myslałam wtedy, że zatraciłam
        bezpowrotnie możliwość zbudowania tej magicznej więzi, która tworzy się podobno
        w kilka chwil po porodzie, gdy matka przytula maleństwo, myślałam tylko o tym
        co czuje moje maleństwo wyjęte z brzucha, przerażone ta nową sytuacją a ja nie
        mogę być przy nim, przytulić tak by usłyszało bicie mojego serca, by wiedziało
        że wszystko jest dobrze).
        Te wszystkie złe wspomnienia zostały we mnie na długo, żal że nie karmię jest do
        dziś i nawet teraz gdy to wszystko piszę łzy płyną mi po policzkach...

        Mam nadzieję, że uda się coś zmienić!
        • Gość: Położna Re: położne na tysiącleciu IP: *.flatpla.net 15.05.07, 09:14
          Ja pracuję na Parkitce.Uważam że problem na Tysiącleciu jest związany z brakiem
          organizacji.U nas wszystkie mamy po porodzie dostają dzieci.Po cięciu cesarskim
          także.Matką zostaje się kilka razy w życiu ija Was rozumiem że jesteście
          rozżalone.Zdrowe dziecko powinno od razu iść z matką na oddział.Mimo że
          jesteście zmęczone jesteście bardzo szczęśliwe.Te Panie które nie rodziły niech
          skorzystają ze Szkoły rodzenia.Jedna jest na ul.Czecha druga na Mireckiego.Na
          zajęciach między innymi poznacie prawidłową technikę karmienia piersią i
          poćwiczycie sobie.Zyczę powodzenia wszystkim i dużo cierpliwości w wychowaniu
          maleństw.
          • Gość: morgan999 Re: położne na tysiącleciu IP: 195.117.48.* 15.05.07, 16:18
            Nie wiem z czym związane są problemy na Tysiącleciu. Myślę, ze jak wszedzie
            czesc problemow mozna zrzucic na zly system zdrowotny. ALe nawet jeśli niektore
            z pielegniarek zdarzy się, ze sa niemile i zle wrazenie pozostaje - to szpitale
            wybiera sie glownie z powodu lekarzy. Gdy w szpitalu pracuja wysokiej klasy
            specjalisci i mozna im powierzyc zdrowie swoje i swojego dziecka to jest
            najwazniejsze. Tam kobiety czują sie po prostu bezpiecznie. Takim lekarzom jak
            np. dr Mitas można zaufać i powierzyc w ich rece swoje zdrowie. Trzeba WALCZYĆ
            ze złymi nawykami pielegniarek czy połoznych, ale nie mozna z ich powodu
            niszczyc calego oddziału, który ma dobrą renomę.
        • Gość: julia Re: położne na tysiącleciu IP: 213.186.88.* 15.05.07, 09:18
          adolka a skad ty wiesz ze byly pisma do pani ordynator oddzialu
          neonatologicznego ona odpowiada za prace swich pielegniarek a tylko do nich sa
          zastrzerzenia i ona powinna byc poinformowana oficjalnie pierwsza zreszta jak
          zrozumialam ty ancymonka chyba tez tak uwazasz ale czytajac ten watek musze tez
          zgodzie sie z polozna dziewczyny wala do szpitala na pck bo tam jest
          bezpiecznie przeczytajcie post morgan999 ja rozumiem tez rozalone dziewczyny
          ale to naprawde jest rewelacyjny oddzial nie niszczmy go sprobojmy wplynac na
          PRZEMIANE DUCHOWA NIEKTORYCH PIELEGNIAREK
          • Gość: Do Julki Re: położne na tysiącleciu IP: *.flatpla.net 15.05.07, 09:58
            Jestem obrażona!U nas w szpitalu też jest bezpiecznie.Nasz szpital jest
            specjalistyczny więc są kierowane najcięższe przypadki.Na całym świecie zdażają
            się zgony kobiet ciężarnych !Oby było ich jak najmniej.
            • sek_unda Re: położne na tysiącleciu 15.05.07, 10:49
              Rodziłam tam już ponad rok temu, był to mój drugi poród (pierwszy na
              Mickiewicza), druga cesarka. Oceniam szpital na PCK lepiej niż ten na
              Mickiewicza, ale...
              Pielęgniarki od noworodków : porosiłam je, że zostawię u nich dziecko, bo chcę
              się wykąpać. Ponieważ moje dziecko było płaczliwe a głosik od razu niczego
              sobie miało, panie od razy odwiozły mi dzidzię , że niegrzeczny i nie będą się
              nim zajmować! Nie wiem jaką zrobiłyby minę gdybym powiedziała, że chcę się
              przespać godzinę i mały będzie w tym czasie u nich, hihi!
              Położne: oj, była jedna zołza, pani Ch. Wyżyła się na moich piersiach i dpoiero
              gdy zobaczyła blizny po operacji trochę przystopowała. Ale innym dziewczynom
              też dała popalić. Albo kiedy świeżo po porodzie młoda dziewczyna mówiła że musi
              iść do ubikacji wysikać się, to owa pani Ch. stwierdziła, że nie musi, tylko
              jej się tak wydaje. Dziewczyna wlokła się przez cały korytarz z moją pomocą !
              Moim nawałem pokarmu zajęto się dopiero gdy na obchodzie poskarżyłam się
              ordynatorowi. Dopiero po moich łzach przyszła położna której masaż był
              delikatny i skuteczny, a nie bolesny i powodujący tylko siniaki.
              Kobiety: upominajcie się o szacunek i należyte traktowanie! Mówcie lekarzom o
              złym traktowaniu Was i Waszych dzieci! To jedyny sposób aby sobie pomóc!
            • Gość: julia Re: położne na tysiącleciu IP: 213.186.88.* 15.05.07, 11:49
              a niby dlaczego masz byc obrazona ja nie pisze ze twoj czy inny szpital jest
              taki czy owaki bo tam nie lezalam ja pisze o swoich odczuciach i o tym co
              widzialam a jak czytasz to morgan jest tego najlepszym przykladem i nie
              zmienisz tego ze pck obecnie kroluje w rankingach pewno ze kobiety umieraja
              wszedzie i moze sie to zdarzyc w kazdym szpitalu ale jak maja takiego szpeca
              jak mitas to szanse sa mniejsze
              • adolka1 Re: położne na tysiącleciu 15.05.07, 14:05
                Julia podzielam twoje zdanie co do tego oddziału położniczego.Ja jestem bardzo
                zadowolona z opieki okołoporodowej i poporodowej(rodziłam tam dwa razy) Super
                wykwalifikowana kadra ,mili, sympatyczni lekarze ginekolodzy oraz lekarze
                neonatolodzy.Położne super zawsze pomocne,uczynne.ALE... mam zastrzeżenie co do
                nie których pielęgniarek zatrudnionych na oddziale noworodkowym. Powiem, że
                jest tam pare ciepłych oddanych sercem swojej pracy pielęgniarek ale jest kilka
                które pomyliły się z powołaniem.Ich zachowanie przyczyniły się do tego że po
                pierwszym porodzie miałam dużego "doła" uważałam się za nie dobrą matke.Dla
                mnie to było bardzo duże szczęscie że urodziłam taką cudowną istotke .Ale za
                bardzo sobie nie radziłam i wystarczyło pare wskazówek ,życzliwości i uśmiechu
                na twarzy żeby poczuć się cudowną matką a te "nie które "panie mi to odebrały.
                • adolka1 Re: położne na tysiącleciu 15.05.07, 14:21
                  ale kiedy rodziłam drugi raz to już było inaczej .Mam cudowne dwa 'słoneczka'i
                  jestem szczęsliwą matką:):):).Może częściej były na zmianie te fajne pelegnarki
                  od noworodków.:):):).Nie wybrałabym innego szpitala do porodu i napewno będe go
                  polecać moim koleżanką-ale z jedną tylko uwagą żeby uważały na nie które
                  pielęgniarki od noworodków i nie przejmowały się ich uwagami.(teraz jestem
                  mądra).
                  • Gość: ula Re: położne na tysiącleciu IP: *.49.inds.pl 16.05.07, 15:59
                    hej!rozumiem Wasze rozgoryczenie, też rodziłam niedawno na tysiącleciu ale nic
                    takiego nie odczułam .Dla mnie było ok,wiem że w tym okresie naszego zycia jest
                    się dość przewraźliwionym i może mam inny charakter, dlatego dałam sobie spokój
                    i nie roztrząsam tego tak.Pomyślcie sobie jak idziesz do jakiegokolwiek urzędu i
                    tam piją kawkę, chodzą z pokoju do pokoju a ty stoisz i czekasz jakby cię nikt
                    nie widział.I co ?Robisz za każdym razem rozróbę? A oni mają cię gdzieś....i
                    jeszcze za dzwiami się cieszą bo jest trochę atrakcji.A co do szpitala to zawsze
                    można iść gdzie indziej - tylko jaką będziesz mieć pewność ,że tam będzie
                    inaczej.Ludzie opowiadają niestworzone rzeczy!
                    • ancymonka Re: położne na tysiącleciu 16.05.07, 16:11
                      Paniom w urzędzie zwracam grzecznie uwagę, że tu jestem i czekam. Jak nie pomaga
                      proszę o rozmowę z kierowniczką. Samo to słowo starcza, żeby dostały speeda.
                      A jakby Twoje dziecko leżało pod aparaturą i ty z sali słyszysz, że to wyje i
                      wyje, lecisz na ten OIOM i widzisz panią, która siedzi z nogą na nogę i sobie
                      paznokcie piłuje, nie reagując na alarm bo "pewnie znowu nie styka" - nie
                      trafiłoby cię coś? Jakby dziecko autentycznie przestało oddychać, to przecież 5
                      minut w tą czy w tamtą różnicy nie zrobi, prawda? Pani paznokcie ważniejsze!
                      Ciesz się, że nie widziałaś jak one dzieci myją!!! Przerzucają je jak jakieś
                      lalki wypchane. Przez 10 dni pobytu na oddziale nie widziałam, żeby którakolwiek
                      z tych pań choćby półgębkiem się uśmiechnęła. Chodzą jak wielkie panie obrażone
                      na cały świat. Kazały mi odciągać pokarm do takiej szklanej butelki, której wlot
                      miał może 1 cm średnicy. Pomijam fakt, że pokarmu nie miałam, bo przez 6 dni po
                      porodzie nie miałam dziecka przy sobie ani razu, a samym odciąganiem to sobie
                      można...
                      • Gość: gosia Re: położne na tysiącleciu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.07, 18:24
                        a czemu dziecka w ogole nie mialas przy sobie az przez 6 dni? nie chcialy Ci
                        przyniesc pielegniarki? to moze trzeba bylo sie na nie wtedy od razu poskarzyc
                        np. pani doktor?
                        • ancymonka Re: położne na tysiącleciu 18.05.07, 12:06
                          Dziecka nie miałam bo leżało w inkubatorze, pod tlenem. Nie było w stanie
                          oddychać zwykłym powietrzem. Nie miałam się na co skarżyć. Pokarmu nie miałam,
                          bo widać organizm nie czuł potrzeby produkcji.
                          Butelka była starego typu, taka z lat 70siątych, szklana, pewnie większość z Was
                          nie wie jak takie cejco wygląda. Wlot ma o średnicy około centymetra, na taką
                          butelkę naciągało się smoczek i karmiło, bez żadnych zakrętek. Ale odciągać
                          "pokarm" (kilka kropelek siary), który leci jak sam chce do czegoś takiego się
                          nie da!
        • Gość: darek Re: położne na tysiącleciu IP: *.realestate.net.pl 17.05.07, 01:15
          do lulu;sam jestem ojcem i jak czytam te wasze wypowiedzi to rece opadaja.Nie
          wyobrazam sobie zeby moja zona zajmowala sie gapieniem w komputer i
          wypisywaniem takich bzdur jak wy piszecie majac w domu malutkie
          dziecko.Zajmijcie sie DOBRYM wychowaniem tych waszych wspanialych dzieci ktore
          za kilka lat"pokaza"wam jak wyglada BEZSTRESOWE wychowanie.PS.jestem
          szczesliwym i zadowolonym z zycia ojcem i mezem.Czego i wam zycze.
        • Gość: karolina Re: położne na tysiącleciu IP: 212.2.101.* 17.05.07, 16:25
          kiedy przeczytałam twój post aż mnie serce ścisnęło i łzy w oczach się pojawiły.
          W przyszłym roku też planujemy dziecko jeśli mi sie uda pewnie tez rodziłabym
          na PCK znam ten szpital moja babcia pracowała tam 40 lat,tam rodziła większośc
          kobiet z mojej rodziny.A jak czytam te wszystkie posty to jestem
          przerażona.Pamiętam taką sytuacje jak poszłam odwiedzić kuzynke ona była po
          cesarskim cienciu,problemy miała z pokarmem te sie na nią wydzierały,to było
          straszne.Ona płakała,dziecko płakało.Naprawde cos powinno być z tym
          zrobione.Bardzo dobrze że napisałyście to pismo,ja rozesłałam tego linka do
          koleżanek które rodziły na PCK .Pozdrawiam i życze powodzenia













          • Gość: julia Re: położne na tysiącleciu IP: 213.186.88.* 18.05.07, 09:45
            czym to niby jestes przerazona przestancie siac zla propagande darek ma racje
            morgan i alda tez kilka niemilych panienek na noworodkach a ty jestes
            przerazona dzierwczyny zastanuwcie sie jak wy podgrzewacie atmosfere bezpieczny
            oddzia bez zadnej popeliny do tego jeszcze fajnie wyremontowany opowiadala mi
            tez kuzynka ktora lezala tam pol roku temu co prawda na ginekologii ze wykonuja
            tam skomplikowane operacje laparoskopie tez macie racje wszedzie sa niemile
            osoby czy mniej kontaktywne niezyczliwe czy zlosliwe aLE CZY TO MA BUDZIC
            PRZERAZENIE a idz rodzic gdzie chcesz ale nie piszcie egzaltowanych bzdur
            darek tak trzymaj ale ancymonka ma duzo racji ona pisze rozsadnie chce zmienic
            tylko zachowanie sposob podejscia na milszy nie roztacz zbednej falszywej
            propagandy bo ona tak jak ja lezala na tym oddzile i potrafi go docenic
            • utunia JULIA! 18.05.07, 20:46
              Poczytaj dokładnie nasze wypowiedzi a dopiero potem krytykuj.
              Większość z nas WYRAŹNIE pisze, że WSZYSTKO JEST OK poza kilkoma wrednymi babami
              na noworodkach...
    • Gość: lulu Re: położne na tysiącleciu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.07, 14:20
      ja tez pamiętam dwie takie położne opiekujące sie noworodkami, które były
      naprawdę świetne. Niestety nie znam nazwisk. Jedna młodziutka dziewczyna z
      kręconymi włosami w okularach i druga w średnim wieku, wtedy w sierpniu miała
      kilkutygodniową wnusię i widać było, że po prostuy kocha dzieciaczki.
      Widziałam, ze ta Pani jako jedyna dokarmiała maleństwa strzykawką by nie
      przyzwycziły się do ssania butelki..
      innym niestety łatwiej było podac butlę, a co później...? Cóż niech matki się
      martwią.

      Faktem jest że czasem na odziale noworodkowym jest masa pracy, a personelu mało
      i rozumiem, ze dzieci tam płaczą bo dwie osoby nie sa w stanie zająć się
      wszystkimi maleństwami naraz, ale jeśli dziecko płacze, a te Panie siedzą sobie
      piją kawę i nie zwracają na to uwagi to jest zwykły brak powołania i rutynowe
      "odwalanie" swoich obowiązków.
      Możemy się spierać pewnie z tymi położnymi, ze pracy za dużo, płaca za mała
      tylko tak naprawdę trzeba być po prostu człowiekiem i tyle.
    • ancymonka Adresy!!!!??? 15.05.07, 14:22
      Dziewczyny drogie!
      Gdzie to wysłać???
      I mam prośbę - mogłybyście poprzysyłać na mojego maila (ancymonka@gazeta.pl)
      swoje dane (imię i nazwisko) oraz swoje wypowiedzi na temat położnych
      noworodkowych (żebym nie pomyliła w dopasowywaniu nazwisk do wypowiedzi z forum)???
      • utunia Wysłałam n/t 15.05.07, 16:28

      • beatka821 Re: Adresy!!!!??? 15.05.07, 20:49
        wysyłam e-maila.powodzenia!!!!!!!!!11może coś się zmieni,może kogoś pouczą,bo
        chyba nie zwolnią.WIADOMOSC DLA DZIEWCZYN RODZĄCYCH W PRZYSZŁOŚCI NA
        PCK>PRZECZYTAJCIE TE WSZYSTKIE LISTY I WYCIĄGNIJCIE WNIOSKI>NIE REZYGNUJCIE Z
        PORODÓW W TYM SZPITALU<UWAŻAJCIE TYLKO NA BEZDUSZNE PIELĘGNIARKI OD
        NOWORODKÓW>WIECIE CZEGO MOŻECIE SIĘ SPODZIEWAC!!
        • Gość: agata nareszcie... IP: *.35.inds.pl 15.05.07, 22:21
          ...ktoś się za to wziął. Oby skutecznie. Popieram, mnie też się tam te baby nie
          podobały.
          Trzymam kciuki.
          • ancymonka Re: nareszcie... 16.05.07, 14:26
            To dopisz się do listu:) Opisz w kilku zdaniach swoje przeżycia, załącz imię i
            nazwisko i przyślij mi na maila :)
            • beatka821 Re: nareszcie... 16.05.07, 21:36
              ancymonko.mam pytanie.dostałaś jeszcze jakieś e-maile od dziewczyn?
    • Gość: ala Re: położne na tysiącleciu IP: 195.205.202.* 17.05.07, 17:13
      Cierpnie mi skóra jak przypomnę sobie jak te panie myją dzieci. Wkładają
      gtakiego nagiego kurczaczkabezpośrednio pod strumień wody.
      • Gość: agata Re: położne na tysiącleciu IP: *.35.inds.pl 17.05.07, 17:22
        A Ty, Asiu, nie uogólniaj - pisałam w tej sprawie tuż po porodzie do
        ogólnopolskiej gazety, która zbierała informacje o warunkach porodu w
        szpitalach, a równolegle wzięłam udział w akcji "Rodzić po ludzku", gdzie
        również podzieliłam się swoją opinią (a raczej wątpliwościami).
        Uprzedzając być może kolejne pytanie - tak, dostałam w obu przypadkach
        odpowiedź, do domu, imiennie. Nie ma mowy zatem o akcji anonimowej, jeśli o mnie
        chodzi.

        PS. Jeśli masz odmienne zdanie, po prostu je napisz, a nie neguj wypowiedzi
        innych kobiet.

        Pzdr.
        • Gość: agata Re: położne na tysiącleciu IP: *.35.inds.pl 17.05.07, 17:24
          Przepraszam, nie do Asi a do "gościa" skierowałam poprzednią wypowiedź.
          Pośpiech.
      • Gość: ola Re: do smiesznej ali IP: *.realestate.net.pl 17.05.07, 23:00
        a moze wg ciebie woda z kranu ma plynac do gory albo w bok .ZASTANOW SIE ZE
        PISZESZ-BREDNIE!!!!!!lol
        • beatka821 Re: do smiesznej ali 18.05.07, 10:19
          piszę do dziewczyny podpisanej"gośc".Ja też rodziłam w marcu i masz racje
          ruszały się jak mróweczki,bo sa sprytne i doświadczone,ale ich stosunek do mam i
          ich dzieci to inna sprawa!a co do sprawy anonimowości.to wyobraz sobie,że leżąc
          tydzień w szpitalu obolała i wykonczona porodem,młoda niedośwadczona mama nie
          miałam czasu,a raczej do głowy mi wtedy nie przyszło iśc i kogoś skarzyc.byłam
          raczej zajęta opieka nad swoim maleńkim dzieckiem,chyba nie musze ci wyjasniac
          skoro sama rodziłaś-jak wiele czasu pochłania niworodek.Dopiero teraz gdy
          ochłonełam i mam więcej czasu dla siebie mogę z perspektywy czasu spojrzec na to
          co działo się na oddziale.postanowiłam napisac o tym na forum i posłuchac opini
          innych rodzących tam mam,aby nikt mi póżniej nie zarzucił,że jestem
          przewrażliwiona i osamotniona w swoich osądach.a jak widzisz wiekszośc dziewczyn
          jednak odbiera zachowanie owych pielęgniarek podobnie żle jak ja!!nie wiem,czemu
          ty uważasz,ze wszystko było ok.może to kwestia twojej wrażliwości?nie wiem.
          • Gość: pracownik HURA,HURA! IP: *.49.inds.pl 18.05.07, 11:12
            wreszcie te tabuny pójdą dzięki Wam na parkitkę, na mickiewicza i do
            blachowni.Tam będzie Wam zdecydowanie lepiej a te niedobre pielęgniarki i
            położne z noworodków i położnictwa nikomu nie będą już szkodzić i doprowadzać do
            "depresji".POWODZENIA
    • Gość: agata Re: nareszcie... IP: *.35.inds.pl 17.05.07, 17:14
      ancymonko, napiszę Ci to jutro po południu na maila, bo w tygodniu nie mam
      niestety zbyt wiele czasu (a tym bardziej przy kompie).
      Pzdr.
    • Gość: iza Re: położne na tysiącleciu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 20:09
      Bardzo mnie cieszy ze decydujecie sie na nastepne dziecko i na kolejny porod w
      szpitalu przy PCK. Masz ponowna szanse sprawdzic na wlasnej zonie jaka jest
      opieka w tym szpitalu i zycze ci aby byla taka jak przy pierwszym porodzie.
      Tym razem moze byc troszke inaczej i nawet slowo dziekuje moze nie poskutowac.
      Ale sami zobaczycie. Masz druga szanse aby twoja zona to sprawdzila.


      PS Zaskoczona jestem ze mezczyzna wypowiada sie na temat opieki poporodowej w
      danym szpitalu, no chyba ze to on rodzil a nie kobieta.
      • Gość: gosia Re: położne na tysiącleciu IP: *.realestate.net.pl 17.05.07, 22:03
        a czemu jestes zaskoczona, ze wypowiada sie mezczyzna? to, ze nie on lezal na
        lozku nie oznacza, ze nie zdazyl poznac sytuacji. A poza tym chyba jednak zona
        z nim na ten temat rozmawiala...i jeszcze jedno - wlasnie to, ze nie on rodzil
        i nie byl pod wplywem tych specyficznych emocji moze sprawiac, ze ma bardziej
        obiektywne spojrzenie na sprawe...tyle.
    • Gość: ula Re: A może tak??? IP: *.49.inds.pl 18.05.07, 10:43
      i tu się zgadzam .Jak coś będzie to sama sie podpiszę.!
    • Gość: lulu Do darka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 11:55
      Nie rodziłeś , nie byłeś tam na moim miejscu więc to Ty nie wypisuj bzdur.
      Być moze Twoja żona nie miała problemów z laktacją, być moze urodziła naturalnie
      i szybko miała Wasze ukochane maleństwo w ramionach, być może trafiła na
      życzliwą pielęgniarkę, która jej wszystko wyjaśniła, a może po prostu pomoc nie
      była jej potrzebna...
      Tak czy siak gratuluję udanego porodu i życze podobnego w przyszłości, ale to
      nie daje Ci prawa do oceniania i obrażania innych.
      Ja mam inne doświadczenia z opieki nad moim maleństwem, ale skąd Ty to możesz
      wiedzieć...?
      • Gość: jurek Re: Do darka IP: 213.186.88.* 18.05.07, 12:33
        darek trzymam twoja strone taka meska solidarnosc co te baby wypisuja brak
        opieki nad ich dziecmi kto jak nie maTKA MA SIE OPIEKOWAC SWOIM DZIECKIEM nie
        mam doswiadczenia pozniej tez napisza nie mam doswiadczenia czemu nauczyciele
        mi nie pomagaja wychowac dziecka przerzuca odpowiedzialnosc na innych szpital i
        oddzial rewelacja i tak jak napisala polozna i troche ostro pracownik nikt
        nikogo nie zmusza do porodu czy leczenia w danej placowce ale dlaczego zawsze
        jest tlum na tysiacleciu bo sa najleopsi!!!!!!!!!!!!!! jurek z
        zadowolona zoneczka i karolinka
      • Gość: lulu położne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 12:36
        z jednym się moge zgodzić nie można uogólniac.
        Jest kilka Pań , które dośc dobrze zajmowały się dzieciaczkami, kilka takich ,
        które minęły się z powołaniem. Pewnie czasem jak my wszyscy te Panie tez mają
        gorszy dzień, ale prawdą jest , ze wystarczy poczytać standardy porodu (patrz
        np. : www.rodzicpoludzku.pl) by wiedzieć,że np. matka powinna mieć dziecko zaraz
        po porodzie przy sobie, ze karmienie powinno się odbyć jak najszybciej
        (najlepiej jeszcze na sali porodowej) i że przydałby się porządny doradca
        lakatacyjny (i tu np. prośba do dyrekcji szpitala o wysupłanie gotówki na
        szkolenie)
        Nie chodzi tu o to, żeby kogokolwiek oczerniać, czy spowodowac zwolnienie
        kogokolwiek z pracy, ale moze ten wątek powinien być sygnałem, zeby ktoś kto
        odpowiada za odział zebrał grupę pielęgniarek neonatlologicznych i z nimi
        pogadał, że kilka spraw można by zmienić.
        Pozdrawiam
        • Gość: pracownik Re: położne IP: *.49.inds.pl 18.05.07, 12:46
          Nie macie pojęcia jak wygląda praca na oddziale noworodkowym a wymagacie , żeby
          każdą prawie "królewną" zajął sie ktoś osobiście .podobnie na oddziale
          położniczym.I jak chcecie wiedzieć moje Panie, to za niedługo na ten oddział nie
          przyjdzie ani jedna pielęgniarka ani połozna do pracy bo na noworodkach juz jest
          kłopot z personelem i nie ma chętnych.A może Wy przyjdziecie - bedziecie super
          bo takie jesteście mądre.!!!
          • Gość: pracownik Re: położne IP: *.49.inds.pl 18.05.07, 12:48
            ten post odnosił sie do ancymonki i innych!
            • beatka821 do Jurka 18.05.07, 12:59
              nie rodziłeś,wiec nie wiesz,co czujemy po porodzie.masz wogłóle
              dzieci?zakładam,że masz.wyobraz sobie,ze żona po przyjeżdzie ze szpitala wręcza
              Ci niemowlaczka i karze Ci się nim zając,przewinąc,ubrac,nakarmic-byłoby Ci miło
              gdyby Cię poinstruowała jak to robic.ona niestety jest zbyt zmeczona i jeszcze
              drwi z twojej niewiedzy.tak ja się czułam,gdy potrzebowałam pomocy,a ktoraś
              ''pani'' nie miała ochoty pomóc.tylko nie wiem do czego mam przyrównac jeszcze
              zmęczenie po porodzie.
              • ancymonka Re: do Jurka 18.05.07, 13:22
                >tylko nie wiem do czego mam przyrównac jeszcze
                zmęczenie po porodzie.

                Coś ty - jakie zmęczenie - wg facetów to poród to sam relak. Leżymy sobie
                oddychamy głęboko, a lekarz nam od dołu - cyk, dziecko wyciąga...

                No sory, zaraz mnie coś trafii!
                Chyba damy zakaz wypowiedzi na tym wątku dla facetów i niematek ;)
                • Gość: marek Re: do ancymonki IP: *.realestate.net.pl 18.05.07, 21:37
                  Ty denna babo to ty przestan ciagnac ten cholerny watek bo flaki sie
                  czlowiekowi przewracaja jaka ty jestes malpa w zyciu prawdziwa z ciebie
                  ANCYMONKA!!!!!!!!!BLEEEEEEE
          • ancymonka Re: położne 18.05.07, 12:56
            Ja bym z chęcią przyszła, tylko, że odpowiedniego wykształcenia nie mam, ani
            znajomości, dzięki którym w naszym mieście się pracę dostaje. To raz.
            A dwa
            > Nie macie pojęcia jak wygląda praca na oddziale noworodkowym a wymagacie , żeby
            > każdą prawie "królewną" zajął sie ktoś osobiście

            Mamy pojęcie!
            Nie "królewną", bo nie chcemy opieki nad nami, tylko DZIECKIEM! Malutkim
            niewinnym noworodkiem!
            I nie "chcemy", tylko RZĄDAMY przestrzegania podstawowych praw człowieka. To tak
            dużo???
            No sory, ale jak ktoś się decyduje na pracę z malutkimi dziećmi, to chyba jest
            tego świadomy. Wie, że nie będzie siedział sobie 8 godzin za biureczkiem i pił
            kawkę!

            Proszę o odrobinkę rozsądku!
            • Gość: lulu Do pracownika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 13:21
              Odział noworodkowy to nie obóz pracy i niekogo się tam nie zsyła za karę. Jeżeli
              ktoś tam pracuje to dlatego, ze taki zawód sobie wybrał!
              A że jest ciężko i płaca nie taka...? Takie mamy czsy drogi Pracowniku i to nie
              jedyna grupa zawodowa, której źle się dzieje. Pensje pracowników służby zdrowia
              powinny być większe i pracy mniej - popieram w 100 % , tyle że podobnie w stos.
              do piekarzy, dekarzy, nauczycieli, sprzątaczek i całej masy innych ludzi!
              To moze teraz wszyscy w ramach protestu zaczniemy byle jak sprawowac nasze
              obowiązki...?

              Może ja jako nauczycielka przestanę zabierać także TWOJE , jeśli je masz, dzieci
              na wycieczki, przestanę robić po godzinach pomoce naukowe, szperać w internecie
              w poszukiwaniu czegoś co sprawi , że lekcje będa ciekawsze...? Zacznę robić
              minimum z naburmuszoną miną, obrażona na cały świat...?
              I co nie będziesz się odzywał i protestował...? Nie zależy Ci by Twoje dzieci
              dostawały to co najlepsze...?

              Róźnica między nami polega na tym, ze ja skoro wybrałam taki zawód jaki wybrałam
              to staram się wykonywać go z oddaniem i najlepiej jak potrafię!
              I też jest mi ciężko, słabo zarabiam i czasy coraz bardziej wredne!
              Zejdź na ziemię!
              • Gość: pracownik Re: Do pracownika IP: *.49.inds.pl 18.05.07, 13:24
                i tak ich nie zabierasz. widocznie moje dziecko trafiło na taką nauczycielkę jak
                ty na pielęgniarkę!
                • Gość: zofia Re: Do pracownika IP: *.man.czest.pl 18.05.07, 19:29
                  wczoraj czytałam sporo bardzo pozytywnych uwag szkoda ze sa usuwane dziwne ze
                  zostaly tylko te zle
                  • bo-tak Re: Do pracownika 18.05.07, 20:25
                    Wczoraj NAPISAłAś bardzo dużo pozytywnych uwag.
                    Podpisywałaś/łeś się tutaj wieloma nicami zarówno męskimi jak i żeńskimi.
                    Daruj już sobie.
                    • Gość: zofia Re: Do pracownika IP: *.man.czest.pl 18.05.07, 21:46
                      to były pozytywne opinie znajomych wysłane z mojego kompa a ja jestem wdzięczną
                      młodą mamą
              • ancymonka Re: Do pracownika 18.05.07, 13:32
                Ukłony dla koleżanki "po fachu" :)))
        • utunia lulu! 18.05.07, 20:49
          właśnie dokładnie o to mnie (nam) chodzi!!!
          Ja nie chcę nikogo z pracy wyrzucać, tylko uwagę zwrócić...
    • Gość: nina Re: położne na tysiącleciu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.07, 22:01
      Podobno na noworodkach jest już lepiej.........Nie śledzę tego wątku na
      bieżąco.Wiem,że chciałyście wysłać skargę na pielęgniarki na noworodkach.O
      poprawie na noworodkach powiedziała osoba,która orientuje się w sprawach
      oddziału..Wasze działania przyniosły chyba dobry efekt:-)
      • Gość: pacjent Re: położne na tysiącleciu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.07, 13:41
        Warto poczytac !

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=55&w=63241163&a=63333741
Pełna wersja