Porod na Mickiewicza

01.03.09, 10:21
jak jest czy zawsze macie lekarza prowadzacego przy porodzie czy przy 1-wszym
dziecku decydujecie sie na porod sn czy cc gdyz niechcecie ryzykowac jak teraz
wyglada porod w szpitalu czy cos jest lepiej chodzi o polozne i wogole
traktowanie.ja jestem wciazy z 1-wszym i bardzo sie boje i zastanawiam sie czy
porod sn czy cc.
    • Gość: Ania Re: Porod na Mickiewicza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.09, 10:43
      Ja też będę rodzić na Mickiewicza , i tyle słyszałam , że łóżka są nowe do
      porodu , łazienki mają remontować, ale mój doktor powiedział że się nie załapię
      na nowe bo rodzę za 2 tygodnie.A co do położnych to zależy jak się trafi , że
      zależy od człowieka, ale jak się ich słucha to pomagają bardzo.Ale wiem to tylko
      z opowieści koleżanek , które ostatnio tam rodziły.
      • Gość: Ania Re: Porod na Mickiewicza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.09, 10:47
        A co do lekarza przy porodzie , to nie obieca Ci że będzie gdyż mają całkowity
        zakaz przyjazdów , mnie doktor powiedział , że postara się bardzo , a jak nie da
        rady to na pewno zadzwoni do kolegi i poprosi o pomoc itd. Ewentualnie umówienie
        się na dyżury !!
        • edyta12345 Re: Porod na Mickiewicza 01.03.09, 10:50
          Ja termin mam na wrzesien a z tym lekarzem przy porodzie to ze na blachowni
          zrobili tak ze twoj lekarz nie moze byc przy porodzie bo straci prace. wiesz jak
          bede na nastepnej wizycie to zapytam sie co nieco jak to wyglada.
    • Gość: anka Re: Porod na Mickiewicza IP: *.54.173.8.tvksmp.pl 01.03.09, 14:41
      ja rodziłam na Mickiewicza 2 razy w odstępach 4,5 roku i miałam to szczęście ,że
      przy porodzie miałam swojego lekarza,a pecha bo miałam 2 cesarki,bo dzieci na
      świat nie chciały przyjść normalnie.Po 1 cesarce nie mogłam dojść do siebie
      przez 3 miesiące kręgosłup mnie bolał od znieczulenia lędżwiowego ,przeziębiłam
      się na sali operacyjnej i przez ten okres czasu bałam się wziążć dziecko żeby
      nie upuścić.2 cesarka na drugi dzień wstałam do dziecka i nie było żadnego
      problemu.
    • Gość: anka Re: Porod na Mickiewicza IP: *.54.173.8.tvksmp.pl 01.03.09, 14:44
      Położne na Mickiewicza są bardzo pomocne może robią z siebie jakieś zołzy, ale
      jeśli do nich będziesz podchodzić grzecznie ,to i one też są miłe mnie osobiście
      pomogły mimo,że wyglądały na BEZ KIJA NIE PODCHODż
    • Gość: Beata Re: Porod na Mickiewicza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.09, 20:33
      witam
      rodziłam na Mickiewicza dwukrotnie (wrzesień 2002 i luty 2006)Przy
      pierwszym porodzie z rana odeszły mi wody a urodzilam o 17.30. W tym
      czasie był ze mną mąż. Położne na bieżąco śledziły postępy w
      porodzie, równiez na opiekę lekarską nie mogę narzekać (nie miałam
      skurczy więc podali mi po południu oksytocyne)Mój lekarz prowadzący
      nie był przy porodzie ale dzwonił kilka razy w ciągu dnia do lekarzy
      dyżurujących więc czułam się spokojna choć to był pierwszy poród.
      Przy drugim porodzie wszystko poszło znacznie szybciej (bo miałam
      skurcze) tym razem byłam sama ale panie położne bardzo mi pomagały.
      (może pieczątki w karcie ciąży od pana ordynatora były dość
      motywujące - na trzy ostatnie wizyty poszłam właśnie do Niego
      prywatnie na Zajączka)
      Co do opieki w połogu to już zależało od pań na dyżurze. Były Panie
      bardzo pomocne, przy dostawianiu do piersi, przy przewijaniu i myciu
      dzieci a były i takie, które uważały że matka powinna wszystko robić
      sama, dostawiać do piersi jakby od lat nic innego nie robiła... ale
      myślę że i w innych szpitalach jest podobie - zależy na kogo się
      trafi.
      Po przykrych doświadczeniach mojej sąsiadki (z sierpnia ubiegłego
      roku właśnie na Mickiewicza) wiem jedno są rzeczy których trzeba
      rządać i się domagać. Ona właśnie trafiła na taką MENDE która nie
      wezawala lekarza mimo że sąsiadka zgłaszała skurcze i o włos nie
      stracila córeńki.
      Również dziewczyny które czekały na poród (po terminach) na sali
      obok, swoje przeszły. Lekarze zdecydowali się na cesarki dopiero
      po "zapłaceniu" a z dziewczyną z którą leżałam, mimo że miała
      wskazania do cesarki i tak za nią zapłaciła. Ale o podobnych
      przypadkach pewnie możesz się nasłuchać i z innych szpitali. Mnie za
      pierwszym razem bardzo pomógł mój lekarz prowadzący a za drugim
      jestem pewna że pieczątki w karcie ciąży.
Pełna wersja