segel
09.07.09, 19:37
W wątku o referendum w sprawie odwołania Prezydenta Wrony wspomniano o wczorajszym spotkaniu w parafii św. Jakuba w kaplicy przy ul. Kilińskiego.
Ponieważ sprawa jest bulwersująca wymaga osobnego wątku.
Sprawa przebudowy Alei i przyległych ulic – Szymanowskiego, POW, była już na tym forum poruszana. Protesty mieszkańcow mojej ulicy nagłośniła telewizja Katowice i częstochowskie gazety.
Pisałam o tym na forum, że uzyskaliśmy zapewnienie, że dojdzie do spotkania przedstawicieli wspólnot z władzami miasta w sali Urzędu Miasta w dogodnym dla mieszkańców terminie popołudniowym.
Pan Prezydent Wrona nie znalazł czasu dla nas, znalazł czas jednak, żeby w kameralnej atmosferze kaplicy, przed ołtarzem zapoznać jak sądził spokojne starsze panie i panów ze swoimi koncepcjami przebudowy Placu Biegańskiego i przyległych ulic.
Parafianie, ku zdumieniu Prezydenta nie byli zainteresowani mało porywającą prezentacją w wykonaniu Pana Augustyna, który monotonnym głosem opowiadał, jak to ma być pięknie.
Okazało się, że nie po to tu przyszli, żeby Prezydent snuł swoje wizje, tylko przyszli posłuchać, co Prezydent odpowie na nasze konkretne pytania.
Pokorne owieczki pokazały ząbki, poniekąd sprowokowane dość arogancką wypowiedzią Prezydenta do jednego z mieszkańców Szymanowskiego, który usłyszał, że nie musi tu być, nie ma przymusu, a z tonu wynikało, że najlepiej jakby sobie od razu poszedł i nie psuł Prezydentowi wiecu poparcia.
Zapytaliśmy więc Prezydenta, czy Urząd Miasta już tak zbiedniał pod jego rządami, że musi się tułać po parafiach, zapytaliśmy, kiedy się spotkamy w Urzędzie Miasta, tak jak obiecał mi Wiceprezydent Sobuś na posiedzeniu Komisji Infrastruktury. Zapytaliśmy, czemu nie była z nami konsultowana radykalna przebudowa ulicy, czemu mieszkańcy mają znosić chore koncepcje Prezydenta i jego ludzi, wycinanie drzew, zamknięte i zakorkowane w czasie imprez w Alejach przyległe ulice. Czemu zabrano przystanki autobusowe z Placu Biegańskiego, żeby przenieść je na wąską ulicę Kilińskiego mieszkańcom wprost pod okna. Czemu wydaje się miejskie pieniądze na przebudowę ulicy Szymanowskiego, na której niedawno, kilka lat temu położono nowe chodniki.
Wytknięto Prezydentowi, że boi się rozmawiać z mieszkańcami i kryje się w kaplicy, gdzie nie wypada podnieść głosu, ani spokojnie wyrazić swojej opinii. Okazało się także, że jednym z parafian jest pracownik tygodnika „Niedziela”, który potwierdził, to co mówili mieszkańcy, dokładając od siebie o hałaśliwym sąsiedztwie knajpek na tyłach Alei i braku reakcji miejskich służb, co zdziwiło Prezydenta, bo z tej strony raczej chyba spodziewał się poparcia. Oberwało się Prezydentowi za brak autobusów w III Alei, co szczególnie jest uciążliwe dla starszych mieszkańców.
Prezydent usiłował się pochwalić milionami pozyskanymi na skrzyżowanie z DK1, monitoringiem miasta (to akurat jedna z niewielu sensownych inwestycji). Usiłował się chwalić fontanną w Alejach (dziewczynką z gołębiami, co to się popsuła od razu po szumnym otwarciu), skate parkiem i amfiteatrem na Promenadzie.
Widać było, że jest wyraźnie zbity z tropu i zaskoczony mało przyjazna atmosferą na sali.
Kilka osób w pełnej po brzegi sali usiłowało go bronić, ale słabo im to szło, więc wyszli wcześniej.
Nie miałam do tej pory okazji tak blisko spotkać się z Prezydentem. Po wczorajszym spotkaniu, a szczególnie po jego aroganckiej pierwszej wypowiedzi nie mam złudzeń, że nie chodzi mu o nasze mieszkańców dobro.
Spotkanie w parafii było rozpaczliwym szukaniem poparcia wobec groźby referendum odwołującego Prezydenta przed upływem kadencji.
W dodatku, mimo kilkakrotnych moich zapytań nie uzyskałam odpowiedzi na pytanie, kiedy Prezydent spotka się z nami w swoim miejscu pracy, czyli w Urzędzie Miejskim.
Pytam więc po raz kolejny – kiedy Prezydent zacznie traktować mieszkańców jak swojego pracodawcę, któremu powinien się tłumaczyć ze swoich działań, bo to my mu ze swoich podatków płacimy.