surma_bojowa
04.03.09, 11:19
No i bardzo dobrze, że Komarnicki zaczyna chodzić po ziemi! Gdyby tak jeszcze
Prezio...
Nie mam nic przeciw żużlowi, jednak pod warunkiem, że będzie traktowany w taki
sposób, na jaki zasługuje. Czyli jako pewna dziedzina rozrywki, ale nie
sportu. Jeżeli jest dostateczna liczba chętnych, by zapłacić za bilety oraz za
reklamy - to oki, niech się biznes kręci. A jeżeli nie - trudno, trzeba go
zwinąć lub zredukować do takich rozmiarów, żeby mógł się utrzymać.
Piszę to, bo widzę niebezpieczeństwo, że władze miasta nie wytrzymają nerwowo
i z myślą o "elektoracie" i przyszłych wyborach sypną dodatkowym, dużym
groszem, żeby jednak utrzymać "Staleczkę" w ekstraklasie. No bo to niby duma i
chluba gorzowian, półwiekowa tradycja, jeden z symboli miasta itd. Trzeba
jednak pamiętać, że czasy się zmieniły, dzisiejsza Caelum Stal to nie ten
dawny klub przyzakładowy, wrośnięty w tkankę miasta. Tu nie drużyna oparta na
wychowankach, lecz głównie kondotierzy, wynajęci za grubą kasę. Zbyt grubą,
nie tylko jak na czasy kryzysu, ale i w stosunku do dochodów, które napędzają
klubowi, który tak naprawdę jest firmą.
Sport dotować trzeba, gdyż niesie cenne wartości wychowawcze i pomaga
utrzymywać społeczeństwo w kulturze fizycznej. Dotyczy to również tych
dyscyplin, które uległy profesjonalizacji na poziomie wyczynowym, bowiem
sukcesy pierwszo czy drugoligowych zawodników przyciągają młodzież na boiska
i do klubów, które mają wręcz obowiązek prowadzić odpowiednią ilość drużyn
dziecięcych, młodzieżowych i juniorskich oraz zgłaszać je do rozgrywek w
niższych klasach.
Żużel, przynajmniej ten w obecnym wydaniu, tych walorów nie posiada. Choć mamy
w okolicy miasta dwa minitory (Wawrów, Stanowice) i B. Nowaka ofiarnie
pracującego z dzieciakami, drużyna Caelum Stal oparta jest na zawodnikach,
których z Gorzowem łączy wyłącznie kontrakt. Jeżdżą w niej (i nie tylko w
niej, co jest ewenementem, gdyż w innych dyscyplinach wykluczone jest
reprezentowanie więcej, niż jednego klubu) tylko dlatego, że im za to bardzo
dobrze płacą> I bynajmniej, co było widać gołym okiem, nie gryzą trawy (a
właściwie nawierzchni toru).
Wiem, że w Gorzowie i okolicach jest kilka tysięcy ludzi gustujących w
oglądaniu motocyklowych wyścigów na cztery okrążenia, napawających się
zapachem spalin metanolu i całą otoczką żużlowego spektaklu. Trzeba liczyć się
z ich potrzebami oraz opinią, ale i zachowywać proporcje. Miasto i mieszkańcy
mają bardzo wiele znacznie pilniejszych i ważniejszych potrzeb, dlatego należy
podpisać się pod deklaracją Komara: "Musimy podejść gospodarsko do żużla".