IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.10, 15:02

Witam Wszystkich zainteresowanych tematem i nie ukrywam będących również w tym
temacie: mamy, tatusiów a nawet dzieci alimenciarzy.
Najbardziej interesuje mnie wartość alimentów przyznawanych na dzieci w naszym
mieście, ile, jaki wiek dziecka itp. Piszcie swoje spostrzeżenia, wrażenia :)
sama jestem mamą 6-latka którego tata ma zasądzone 300 zł, od 3 lat nie
zmieniłam takiego stanu bo nie wierzę w sprawiedliwość w sądzie ciechanowskim.
a Wy ?
Obserwuj wątek
    • Gość: ;p Re: alimenty IP: *.chello.pl 25.08.10, 09:36
      19 lat - 600zł
      • Gość: Sak Re: alimenty IP: *.chello.pl 25.08.10, 09:38
        20 lat -750zł
    • Gość: mama2 Re: alimenty IP: *.tktelekom.pl 25.08.10, 13:43
      ja mam przyznane 500zl na 8-letniego synka ale placi mi fundusz
      alimentacyjny.wczesniej mialam 300zl ale postanowilam sprobowac podwyzszyc.nie
      mialam z tym problemu.juz na pierwszej rozprawie dostalam tyle ile chcialam
      czyli 500zl.niestety o wiecej jak narazie nie moge sie starac.radze sprobowac
      podwyzszyc,mysle ze uda sie to pani bez problemu.pozdrawiam
      • Gość: Lady K Re: alimenty IP: 213.199.253.* 25.08.10, 16:08
        Sąd bierze pod uwagę zarobki ...więc jeżeli "tatuś" zarabia 3tys.
        To może ktoś ma 700 zł :))

    • Gość: . Re: alimenty IP: 94.254.237.* 25.08.10, 14:00
      Ja mam zasądzone 250zł alimentów od rodzica,których nie mogę wyegzekwować.
      • Gość: jaaa Re: alimenty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 25.08.10, 14:52
        Moja siostra ma zasądzone na 5 latka 600zł, ale ponieważ ojciec nie płacił,to
        teraz dostaje 500 zł od funduszu.Spróbuj na pewno dostaniesz więcej - czym
        dziecko starsze tym droższe w utrzymaniu,niestety to jest prawda.
        • Gość: olo Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.10, 15:32
          Zamiast krzyczeć, że nie ufasz sądowi, najpierw pomyśl co możesz
          zrobić dla swojego dziecka żeby miało kompletną rodzinę i żeby o
          Twoje dziecko mogli się troszczyć po równo oboje rodzice.

          Jak Ci za mało co masz to postaraj się ułożyć z ojcem dziecka taki
          sposób opieki nad nim, żeby dziecko nie było tylko pod Twoją
          wyłączną kontrolą przez cały tydzień i cały rok na okrągło.

          Podziel się z ojcem czasem opieki nad dzieckiem, na przykład że
          przez jeden tydzień on się zajmuje, a przez drugi tydzień ty, albo
          nawet pozwól ojcu opiekować się przez trzy tygodnie a Ty opiekuj się
          tylko tydzień, albo jeszcze inaczej.

          Dziecko ma prawo być wychowywane przez oboje rodziców i wtedy nie
          będziesz miała kłopotów, że masz za mało pieniędzy.

          A jak będziesz pisała pismo do sądu to napisz od razu ile wydajesz
          miesięcznie na papierosy, alkohol, kosmetyki, kawiarnię, telefony
          komórkowe, ogródki piwne, drogie ciuchy, biżuterię, itp.

          To są dobre rady i dla dziecka i dla Ciebie, bo jak będziesz
          pozwalała dziecku przebywać z ojcem na jego utrzymaniu, to na tym
          skorzystasz bo będziesz miała więcej kasy na rozrywki i dużo czasu
          żeby latać za chłopami.
          • Gość: mama2 Re: alimenty IP: *.tktelekom.pl 25.08.10, 15:41
            idz sie lecz człowieku
            • Gość: yy? Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.10, 16:45
              Dokładnie. Jeśli normalnością nazywasz mieszkanie tydzień u matki a tydzień u
              ojca to nie jesteś normalny.
          • Gość: .,.zloman Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.10, 17:24
            Faktycznie osobnikow poje.anych tu nie brakuje! cie-chamow
            olo ewidentnie dzieci nie ma, i lepiej zeby sie nie rozmnozyl,chyba,
            ze dla eksperymentow naukowych ( ha, ha, ha) a o ile dzieci ma to
            im szczerze wspolczuje, ze maja takiego mejkera:(
            • Gość: alimenciarz Re: alimenty IP: *.xdsl.centertel.pl 25.08.10, 18:29
              Tak to czytam i się zastanawiam gdzie ja zyję?? Ciemnogród?? Sredniowiecze???
              Jakieś morały wsiowych babek?? Jestem po rozwodzie płacę alimenty mój syn co
              drugi wekend spedza razem ze mną ponadto połowe ferii wakacji i jakos nie widze
              po nim "wypaczenia" umysłowego!! Ludzie dogadać sie a nie "drzeć koty" i
              "szachować" dzieckiem!!
              • Gość: mama3 Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.10, 18:38
                masz słuszną rację alimenciarzu, ja tez jestem po rozwodzie sama wychowuje 2
                dzieci i wiem, że dzieci powinny mieć obydwojga rodziców, to ,że rodzice drą
                koty to nie znaczy że muszą dzieci przez nich cierpieć, one i tak swoje przeżywają.
                • Gość: jjjj Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.10, 09:29
                  ja mam przyznane na dwuletnie dziecko 400 zł alimentów a zarobki w sadzie
                  przedstawił najniższą krajowa.
                  • Gość: olo Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.10, 11:30
                    Jak czytam co napisał alimenciarz, to można odnieść wrażenie że ten
                    pan ma dużo kasy i woli płacić matce dziecka niż samemu stale
                    zajmować się własnym dzieckiem.

                    Może temu panu wystarczy dziecko tylko czasami "od święta", co
                    któryś weeend, trochę w wakacje i ferie. Chyba na codzień nie czuje
                    potrzeby kontaktu z własnym dzieckiem i traktuje je jako zabawkę od
                    czasu do czasu nawet na pokaz, którą jak się pobawi to odwiezie
                    matce i znowu jest wolny.

                    Czuć brak rodzinnych uczuć i sprowadzanie rodziny tylko do
                    pieniędzy. Ciekawe dlaczego ten pan zostawił matkę dziecka? Może też
                    się pobawił i znudził, a czy teraz wziął sobie inną kobietę "nowszy
                    model", to po co mu dziecko na co dzień?

                    A może warto porozmawiać dlaczego tak łatwo ludzie rozwalają własne
                    rodziny? Dlaczego nie szanują swoich małżonków, którym przysięgali
                    wierność aż do końca życia?

                    Dlaczego w interesie dzieci nie chcą żyć w normalnej kochającej się
                    rodzinie?
                    • Gość: mama Re: alimenty IP: *.centertel.pl 26.08.10, 11:52
                      Kochani nie przesadzajcie z tymi alimentami jestem matka samotnie wychowująca
                      dziecko tata płaci 400 i jakos mi starcza oczywiscie jezeli by było wiecej tez
                      bym była zadowolona.Pomyslcie logicznie rodzina 5 osobowa w ciechanowie zarabia
                      2.400 w tym 2 dzieci a wy chcecie alimenty po 700 ludzie to nic tylko miec
                      dzieci i sie rozwodzic nie trzeba pracowac
                    • Gość: ` Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.10, 12:27
                      To proste. Wiele par zawarło związki w stanie niezdolności do podejmowania
                      decyzji na całe życie. Tak samo wielu kocha wygodne życie a wychowanie dziecka
                      to wielki ciężar. Wielu nastawiło się na granie w związku pierwszych skrzypiec a
                      kiedy nie udało się zrobić ze współmałżonka sługi rezygnują.
                    • Gość: alimenciazr Re: alimenty IP: *.xdsl.centertel.pl 26.08.10, 18:44
                      Wiesz co "olo"?? Tobie to ktos w zyciu dogodził?? Najpierw pojechałes matkom
                      potem mnie a tak własciwie to mam wrazenie że nie masz zielonego pojecia co to
                      rodzina, problemy, dzieci itd!! Ot taki a Ciebie dyskutant o wszystkim i o
                      niczym jak wiekszośc na tym forum!!;))!!!
                    • Gość: las Re: alimenty IP: *.chello.pl 29.08.10, 20:44
                      To pisal jakis nieodpowiedzialny popapraniec. Jak on sobie wyobraza
                      jak ojciec dziecka mieszka np. 500 km od matki. Co dziecko co
                      tydzien ma chodzic do szkoly w innym miescie. Mysl glowa czlowieku a
                      nie d... Zrobic dzieciaka to latwo , ale utrzymac go to juz sprawa
                      matki co OLO puknij sie w kolo.
    • mau3 Re: alimenty 26.08.10, 15:27
      Podwyższenie alimentów przysługuje co 2 lata. Może skorzystaj z tego. zajrzyj na
      byłeżony.pl znajdziesz tam wśród innych tematów też wsparcie na temat alimentów.
      • Gość: twój sasiad Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.10, 18:56
        płace alimenty od 10 lat, miałem i obniżanie i podwyższane alimenty i
        inne rózne przygody i wiecie co ? jak niektórych tu czytam to jestem w
        niezłym szoku ...., mam prośbę w związku z tym, nie piszcie proszę nie
        zabierajcie głosu jeśli nie macie pojęcia o temacie ( to dotyczy
        niektórych ) , a Ty kobieto idź do sądu i staraj sie o podwyższenie
        alimentów, jakoś nie rozumiem że nie ufasz sądom, co to znaczy ? Nie
        zabiłas nikogo nie okradłaś, idź i walcz o pieniądze na utrzymanie
        dziecka, to nic nie kosztuje ! Powodzenia !
      • Gość: mama2 Re: alimenty IP: *.tktelekom.pl 26.08.10, 18:58
        nie co dwa lata,bo ja powyzszylam po roku i nie mialam z tym problemow,a tak
        wogole to na sprawie tatus mowi jak to kocha swoje dziecko,i zrobi dla niego
        wszystko a na ulicy niestety 'nie zna'swojego dziecka.....
        • Gość: olo Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.10, 21:10
          Można odczuć z Waszego pisania, że chyba większość ludzi to ma
          dzieci z przypadku i nieświadomości.
          Zagapili się w czasie seksu i zrobiło się dziecko, albo nawet się
          stosunkowali po alkoholu i nie zapanowali nad popędem seksualnym.

          Gdyby powszechne były świadome zapłodnienia to rodzice by razem
          wychowywali swoje dzieci, które chcieli i na które czekali.

          A tak bardzo często dziecko przychodzi na świat niechcący z
          zaskoczenia i niedojrzali rodzice dostają szoku, bo trzeba dziecko
          nakarmić, przewinąć, wykąpać, zmienić pieluszki, przytulić, itd.

          A tacy niedojrzali rodzice z przypadku chętnie by dalej balangowali
          z różnymi partnerami albo partnerkami.

          A później wszystkie problemy są z powodu nieodpowiedzialnego
          dziecioróbstwa.

          Taka jest prawda.
          • Gość: ola Re: alimenty IP: *.chello.pl 27.08.10, 12:36
            taka jest prawda "olo" że ty masz chyba z 15 lat i nie masz pojcia nic o życiu.
            sam nie masz rodziny i dzieci więc już przestan wypisywać te głupoty.
            A jeżeli ludzie rozwodzą się po 10-10 lata bycia razem to też uważasz że
            hajtneli się bez rozwagi i bez odpowiedzialności mają dzieci. no ku... daj
            spokój , poprostu w życiu różnie się układa a nie z każdym tatusiem ta radę się
            dogadać .
    • Gość: addhoc Re: alimenty IP: *.chello.pl 28.08.10, 12:59
      Dla "olo" szacunek za zdrowe i rozważne podejście do tematu. Rzucanie
      inwektyw obnaża poziom intelektualny przedmówców. Prawda jest taka, że
      często mama ma w nosie potrzeby dziecka, często nie pracuje i najlepiej
      jakby dostawała z 1.000 zł alimentów bo dzięki temu przez 3/4 życia nie
      musiałaby nic więcej robić. A to, ze ktoś się rozwodzi po 10, 20 czy 30
      latach nie oznacza wcale, że ślub był decyzją przemyślaną.
      Czy 16 latka po 10 latach małżeństwa może powiedzieć, że wzięła ślub z
      rozmysłem?
      • Gość: . Re: alimenty IP: 94.254.192.* 28.08.10, 15:55
        Ja miałam zasądzone 250 zł a później sąd podwyższył mi do 450 zł.Niestety tych
        pieniędzy nigdy na oczy nie widziałam,bo rodzic nie chce płacić.Fundusz też mi
        nie wypłaci,ponieważ drugi rodzic,z którym mieszkam za dużo zarabia.To trochę
        dziwne,bo jestem osobą dorosłą.Cóż taka sprawiedliwość.A szkoda,bo pieniądze na
        studia(nie na drogie ciuchy) by się przydały.
    • Gość: Michał Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.10, 18:18
      To co Pani pisze to trochę po łebkach. Po pierwsze, pytanie ile Pani zarabia ? Po drugie, ile zarabia ojciec dziecka ? ( nie żeby to Pani pisała na forum, albo żeby to mnie interesowało, ale to jest podstawa ustalania przez sąd kwoty alimentów ). Po trzecie, jak przedstawiła Pani przed sądem ogół wydatków jakie na dziecko Pani przeznacza. Te trzy kwestie przede wszystkim sąd bierze pod uwagę.

      Podstawowa sprawa to taka, że oboje rodzice, solidarnie mają obowiązek utrzymywać dziecko ( solidarnie nie znaczy po równo, ale nie po równo jest na ogół wtedy, kiedy różnice w zarobkach stron są znaczące ) - niby to oczywiste ale dla wielu jednak nie. To, że np. tatuś do niedawna ( np. do wyprowadzki z domu od dziecka i jego matki ) utrzymywał cała rodzinę to nie znaczy, że tak ma być dalej.

      Druga sprawa to wysokość alimentów. Sąd nie może przyznać takich alimentów, które by nie pozwoliły na egzystencję zobowiązanego do alimentacji - wiem brzmi śmiesznie bo jak gość zarabia 1000 zł , a sąd przyzna 300 zł alimentów to i tak trudno sobie wyobrazić żeby przeżył miesiąc za 700 zł. Ale tym trudniej wyobrazić sobie aby przeżył jeśli sąd przyznałby wyższą kwotę alimentów - to, że gość przedstawia zaświadczenie, że zarabia 1000 zł , a jeździ nowym BMW - cóż, to już inny temat i pretensje do sądu są tu nieuzasadnione. Winny jest system - szara strefa, z której tak wiele osób korzysta i dostrzega jej złe strony często dopiero w takich sytuacjach. Sąd nie jest od tego aby badać czy klient np. nie dorabia na budowie, albo czy jako lekarz nie fakturuje - bo przecież prywatnie u lekarza do tej pory nawet paragonu za przysłowiowe wyrwanie zęba się nie dostanie ( oczywiście takich zawodów jest więcej, żeby lekarzy nie stygmatyzować - choćby adwokaci - ta sama historia )

      No i na koniec trzeba potrafić sądowi udowodnić na co pieniądze na dziecko konkretnie się wydaje - to nie takie trudne ale trzeba się przygotować ( część opłat za mieszkanie, media, koszty ubrań, książek i przyborów szkolnych dla dziecka, koszty jedzenia, ew. leki - tyle, że zawsze domagając się takiej, a nie innej kwoty alimentów trzeba pamiętać, że osoba pozywająca o alimenty ma też obowiązek solidarnego utrzymywania dziecka - nie przejdzie tekst, że utrzymanie dziecka kosztuje np. 800 zł więc chcę od byłego/byłej właśnie 800 zł. ).

      Reasumując - na wysokość alimentów składa się szereg czynników,wiek dziecka może mieć znaczenie ale wcale nie musi determinować kwoty alimentów, np. że im starsze tym więcej kosztuje. Najważniejsze są wyżej wymienione kwestie - ile rodzice dziecka zarabiają i jakie osoba opiekująca się dzieckiem ponosi na nie wydatki. A to, że chciałoby się np. dziecko posłać na studia ale kasy na to nie ma - cóż przykra sprawa. Tyle, że prawie każdy chciałby mieć coś na co go nie stać.
      A tak na koniec.
      Wie Pani, jednego nie rozumiem. Najwyraźniej ma Pani żal do konkretnie ciechanowskiego sądu ( receptą może być przeprowadzka pod jurysdykcję innego sądu, np. do któregokolwiek z okolicznych miast powiatowych i złożenie tam pozwu - jeśli Pani z dzieckiem będziecie mieszkać na terenie tego sądu to on osądzi sprawę ). Skoro jednak od trzech lat nie wnosi Pani o podwyższenie alimentów ( a 3 lata to zdecydowanie wystarczający okres aby to zrobić ) pisząc jedynie, że nie wierzy Pani w sprawiedliwość ciechanowskiego sądu - cóż, jeśli to kwestia wiary to pewnie nikt Pani nie pomoże.

      • Gość: olo Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.10, 21:12
        Prostym sposobem żeby nie było sytuacji zwalania winy na sąd, że
        zamałe alimenty przysądził, jest żeby matki (co jest nagminne) nie
        blokowały totalnie kontaktów ojców z dziećmi.

        Na razie matki mogą bez żadnych konsekwencji znęcać się psychicznie
        i fizycznie nad małymi i dużymi dziećmi zastraszając je przed
        kontaktami z ojcem i rodzinami ojców.

        Na razie w Polsce każda matka po rozstaniu z ojcem dziecka (lub
        dzieci) może blokować bestialsko z użyciem wszelkiej przemocy
        psychicznej i fizycznej wobec dzieci, wszystkie ich kontakty z ojcem
        i jego rodziną, i nawet może liczyć na nagrodę pieniężną w postaci
        wyższych alimentów.

        Kiedy sądy rutynowo na rozprawach w sprawach alimentacyjnych pytają
        czy zobowiązani utrzymują kontakty z małoletnimi, z reguły
        zobowiązani odpowiadają prawdę, że nie utrzymują, bo nie mają
        możliwości.

        Ojcowie zaczynając uzasadniać, że nie mogą bo matki blokują
        kontakty, mają przerywane i nie mogą dalej kontynuować wyjaśnień, bo
        to nie jest przedmiotem rozpraw w sprawach alimentacyjnych. A do
        protokołów trafia tylko to, że nie utrzymują kontaktów z dziećmi, co
        jest argumentem za wysokimi alimentami, bo przecieć ojcowie nie
        interesują się swoimi dziećmi (!).

        Takie zjawisko stanowi wyraźną przesłankę generowania skrajnie
        patologicznych postaw społecznych na powszechną skalę, ponieważ
        rutynowe nagradzanie za przemoc w rodzinie musi prowadzić do
        postępującej, równie na masową skalę, brutalizacji zasad życia
        społecznego.

        Nie mówiąc już o wizerunku Państwa, jako kreatora postaw społecznych
        tworzonych w wyniku sądowego dowartościowywania postaw przestępczych.

        Praktyczne w RP wyłączenie z katalogu przestępstw wszelkich form
        okrutnego znęcania się nad dziećmi w celu zablokowania ich kontaktów
        z ojcami i ich rodzinami, połączone z nagrodą w postaci wyższych
        alimentów z powodu nie kontaktowania się ojców z dziećmi, na pewno
        znajdzie swój finał na arenie międzynarodowej, bo skala tego
        polskiego problemu staje się już nie do zniesienia, także dla
        wizerunku UE w świecie.
        • Gość: Michał Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.10, 15:47
          Nie zgadzam się z tobą całkowicie Olo. Kwestia utrudniania kontaktów z dzieckiem przez rodzica sprawującego pieczę nad dzieckiem, nastawianie przeciwko rodzicowi, któremu kontakty przysługuję i inne patologie, które opisujesz oczywiście mają miejsce i to całkiem często.
          Ale co ma piernik do wiatraka.

          Alimenty to kwestia w ogóle nie związana z kontaktami. Nie ma żadnego znaczenia czy, ojciec nie sprawujący pieczy nad dzieckiem, a mający przecież prawo do kontaktów z własnym dzieckiem, widuje to dziecko czy nie. To zupełnie inna kwestia.
          Ojciec dziecko spłodził i po prostu ma obowiązek na nie łożyć. Jeśli nie robi tego dobrowolnie to sąd jest od tego żeby na wniosek zasądzić alimenty.
          Koniec kropka.

          Kontakty są zupełnie innym tematem. Sąd nie bierze pod uwagę tego czy ojciec widuje się z dzieckiem czy nie, kiedy zasądza alimenty.
          Jak wyżej - te dwie kwestie to zupełnie dwa różne tematy. Choć doskonale rozumiem żal ojca ( czy matki, wszystko jedno ), kiedy ta druga strona sprawująca pieczę nad dzieckiem wyjeżdża z tematem np. dasz więcej kasy to Jasia zobaczysz, nie to spadaj. To nie w porządku ale takie jest życie - żaden sąd nie da rozumu głupiemu rodzicowi.
          • Gość: olo Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.10, 20:16
            Oczywiście sąd bada sytuację w zakresie starań o wychowanie dziecka
            przez oboje rodziców i uwzględnia (jeśli takie są) starania osobiste
            i nakłady rzeczowe i finansowe dokonywane stale przez ojca na rzecz
            dziecka.

            Sąd uwzględnia, że ojciec zajmuje się dzieckiem regularnie np. 2 - 3
            dni w tygodniu, gdy dziecko jest na jego utrzymaniu. Wtedy ustala
            kwotę alimantów płatną matce dziecka w mniejszej wysokości niż
            możliwa max., gdyż ojciec zabezpiecza istotną część potrzeb dziecka
            osobiście. Wtedy alimenty płacone dla matki są niższe.

            Jeśli matka gwałcąc prawa dziecka poprzez stosowanie przemocy w
            rodzinie skutecznie stale blokuje wszystkie kontakty ojca z
            dzieckiem, sąd przyjmuje to do wiadomości i zasądza wyższe alimenty
            płatne matce uzasadniając faktem, że ojciec w ogóle nie zajmuje się
            dzieckiem i osobiście nic nie łoży na jego utrzymanie finansowo ani
            staraniem osobistym. Wtedy alimenty płatne dla matki są większe, bo
            tylko ona przecież zajmuje się dzieckiem.

            Sytuacja, w której ojciec jest pozbawiony możliwości osobistego
            zajmowania się dzieckiem i finansowania jego potrzeb, także
            umożliwiania korzystania przez dziecko ze świadczeń własnej rodziny
            ze strony ojca, jest bardzo wygodne dla sądu, bo nie musi dokonywać
            rozdziału możliwej do zasądzenia, z reguły maksymalnej w stosunku do
            dochodów ojca kwoty, na część płatną matce i część przeznaczoną do
            samodzielnego wydania na dziecko.

            Najbardziej skuteczną w pozwie argumentacją za wysokimi alimentami
            płatnymi matce jest powołanie się na fakt, że tylko ona zajmuje się
            dzieckiem i tylko na niej spoczywa cały ciężar wychowania, gdyż
            ojciec wcale dzieckiem się nie zajmuje ani nawet dziecka nie widuje.

            Najwygodniej dla władzy jest więc preferowanie sytuacji, gdy
            dzieckiem zajmuje się tylko matka, a ojciec w ogóle nie bierze
            udziału w jego wychowaniu.

            Taki jest mechanizm urzędowego nagradzania za stosowanie brutalnej
            przemocy w rodzinie.

            Życzę miłych snów o świecie wolnym od przemocy wobec dzieci.
            • Gość: Michał Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.10, 12:10
              Rozważasz Olo jakąś konkretną sytuację - być może osobistą. Jeśli tak współczuję - też jestem ojcem i choć na moje szczęście nie mam tego typu problemów, potrafię, jak sądzę, wczuć się w sytuację innych - przynajmniej staram się.
              Piszą tutaj swoje posty staram się wprowadzić trochę zdrowego rozsądku i merytorycznego porządku - uświadomić tym co będą chcieli przeczytać, że spraw o alimenty - wysokości kwot alimentów ustalanych przez sąd - nie można sprowadzać do zestawu czynników typu wiek dziecka. Nie można też podchodzić do tematu z pozycji wiary - jak założycielka tematu, która nie wierzy ciechanowskiemu sądowi, więc nie wnosi do niego kolejnego pozwu od trzech lat, bo po prostu nie wierzy - wierzyć to można w Boga, przeznaczenie czy kto tam w co chce, ale wiara czy niewiara w sąd i to jeszcze opierając się na swojej jednostkowej sprawie - to nie ma sensu.

              Każda sprawa dot. alimentów jest inna bo i każdy ma swoją historię i każda wymaga indywidualnego podejścia. Prawo, które reguluje nasze życie, także kwestię alimentów, jest taką nieśmiałą próbą ogarnięcia rzeczywistości, która nas otacza.
              Ja próbuję jedynie zgeneralizować pewne sprawy, nie wdając się w szczegóły poszczególnych historii - choćby tej, którą opisujesz. Ale jak już zacząłem to jednak wdam się odrobinkę.

              Podtrzymuję moje zdanie powyżej. Ty piszesz teraz m. in. o nakładach jakie ojciec na dziecko ponosi - przecież jest to właśnie to, o czym pisałem wyżej, tylko z perspektywy osoby, która jest pozywana o alimenty. Tak jak osoba pozywająca ma obowiązek sądowi udowodnić ile wydaje na dziecko, tak osoba pozywana ma prawo się " bronić" przed nieuzasadnionymi oczekiwaniami powoda, udowadniając, że na dziecko łoży tyle to, a tyle.

              Druga sprawa dotyczy uniemożliwiania kontaktów. Jak pisałem wyżej - to nie ma nic do rzeczy w temacie alimentów. Brak kontaktów ojca z dzieckiem, nawet z powodu tego, że matka je uniemożliwia, nie zwalnia ojca z płacenia alimentów. Dziecko ojciec spłodził i ma na nie łożyć. Jeśli wzrastają potrzeby materialne dziecka i sąd uzna ten wzrost za uzasadniony to niby dlaczego ma nie zasądzić wyższych alimentów. To, co piszesz - cyt. " ...matka ... skutecznie stale blokuje wszystkie kontakty ojca z
              dzieckiem, sąd przyjmuje to do wiadomości i zasądza wyższe alimenty
              płatne matce uzasadniając faktem, że ojciec w ogóle nie zajmuje się
              dzieckiem i osobiście nic nie łoży na jego utrzymanie finansowo ani
              staraniem osobistym. Wtedy alimenty płatne dla matki są większe, bo tylko ona przecież zajmuje się dzieckiem. " - to się, wybacz, kupy nie trzyma. A co ma piernik do wiatraka. Matka uniemożliwia kontakty z dzieckiem tak ? - ale dziecko jeść chce itd. - tak ?. Ojciec nie widuje się z dzieckiem bo matka uniemożliwia - o.k. - a jaki to ma wpływa na zwiększenie potrzeb materialnych dziecka ? Otóż żaden. A jaka jest przeszkoda w łożeniu na dziecko ? - jest poczta, banki, można przelew zrobić, jako tytuł przelewu podać - alimenty na ... za miesiąc taki to, a taki i po sprawie.
              Wyjaśnij co to znaczy, jak piszesz - możliwość osobistego
              ... finansowania jego potrzeb ( dziecka ) ?. Tzn. ojciec miałby osobiście dziecku kupować kaszki, gacie, pampersy itd. ? Skoro matka sprawuje pieczę nad dzieckiem to sorry ale ona raczej wie lepiej co dziecku potrzeba na co dzień - nic natomiast nie stoi na przeszkodzie żeby dziecku robić ekstra prezenty.
              Nie można nigdy uzależniać wypłacania alimentów od możliwości widywania się z dzieckiem. Z drugiej strony nie można uzależniać widzeń od otrzymywanych alimentów. Przepraszam, ale po prostu głupi rodzice, tak niestety często rozgrywają między sobą swoje sprawy, wciągają w to Bogu ducha winne, często małe i nieświadome faktycznej sytuacji dziecko, które cierpi na tym najbardziej.

              I trzecia sprawa - piszesz dużo i emocjonalnie o przemocy w rodzinie - jeśli ojciec ma na to dowody albo choćby uzasadnione podejrzenie to należy to zgłosić do prokuratury ponieważ przemoc - także psychiczna - jest karalna.

              Najgorsze co może być to mieszanie emocji do spraw o alimenty. Wiem, to nieuniknione bo te sprawy są po prostu na wskrość przesycone emocjami ale uwierz mi - im ich mniej tym lepiej dla stron i przede wszystkim dla dziecka. Zwalanie na to, że władzy ( jak rozumiem sądowi ) tak wygodnie - cóż, coś w tym jest. Często jednak jest tak, że przed sądem ludzie, właśnie kierując się emocjami, nie potrafią udowodnić swoich racji. Potem Bóg wie do kogo mają pretensje. W sądach też pracują tylko ludzie, a prawo jak wspomniałem - nieśmiało próbuje ogarnąć rzeczywistość, która ciągle się zmienia.


              Kontakty z dzieckiem to inna sprawa nie będę jej rozwijał poza stwierdzeniem, że do sądu ojciec może złożyć wniosek o ustalenie kontaktów z dzieckiem. Ale to osobny temat.
              • Gość: olo Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.10, 21:25
                Nie chodzi o emocję tylko o strukturę problemu, ale przede wszystkim
                o świadomość problemu.

                Mechanizm nagradzania przez władze państwowe za przestępcze
                zachowania przy okazji spraw alimentacyjnych, być może nieświadome
                dla władzy, za brutalną przemoc w rodzinie wobec dzieci z rozbitych
                rodzin, jest taki:

                Sąd na rozprawie alimentacyjnej podczas składania wyjaśnień przez
                strony postępowania ustala rzeczywisty, wynikający z naturalnych
                organicznych mechanizmów rodziny, stopień partycypacji obojga
                rodziców w utrzymanie dziecka.

                Jeśli ojciec wykaże sądowi, że stale łoży w wysokim stopniu na
                utrzymanie dziecka podczas szerokich kontaktów, np. przez 2 albo 3
                dni w tygodniu, oraz przez 2 lub 3 miesiące w roku podczas wakacji i
                ferii, wtedy gdy dziecko jest u niego, sąd bieże to pod uwagę i
                uwzględnia tą okoliczność określając wysokość alimentów płatnych
                matce. Jest to argument za mniejszą kwotą alimentów, ponieważ ojciec
                samodzielnie stale pokrywa znaczną część kosztów utrzymania dziecka.

                W specyficznie, a nawet podle i nikczemnie pojmowanym interesie
                matki chcącej za wszelką cenę zemścić się swoim byłym partnerze,
                jest więc całkowite zablokowanie kontaktów dziecka z ojcem, po to,
                żeby przed sądem wykazać, że ojciec w ogóle nie zajmuje się
                dzieckiem i nawet dziecka nie widuje, gdyż tylko ona wyłącznie
                świadczy na rzecz dziecka.

                Wyjaśnienia ojca, że matka blokuje jego kontakty z dzieckiem są w
                sprawie alimentacyjnej pomijane, gdyż liczą się tylko fakty a nie
                ich nawet przestępcze przyczyny, nawet jeśli ich charakter
                jednoznacznie narusza naraz wiele przepisów prawa karnego.

                Sąd rodzinny nie umieszcza w protokole informacji powziętej w czasie
                rozprawy o znamionach popełnienia przestępstwa przewidzianego w kk
                ani w ustawie o przemocy w rodzinie, ani też z urzędu nie zawiadamia
                o tym fakcie prokuratury ani Policji.

                Takie działanie władzy powodują w opinii publicznej stan
                przyzwolenia na znęcanie się przez matki nad dziećmi w rodzinach
                rozbitych.

                Stan zablokowania przez matkę kontaktów z ojcem może dokonać się
                wyłącznie z zastosowaniem terroru wobec dziecka, z użyciem wielu
                form psychicznej i fizycznej przemocy wobec małoletniego -
                zastraszania, bicia, głodzenia, zamykania w domu, pozbawiania nagród
                za przejawy sympatii wobec ojca, wykluczanie możliwości
                samodzielnego przebywania poza zamkniętym mieszkaniem, zakaz
                odbierania telefonów (żeby dzieciak nie mógł spotkać się ani
                skontaktować z ojcem), totalnej kontroli zachowań i emocji dziecka,
                itp.

                Dlatego na użytek sprawy alimentacyjnej, w której sprawca przemocy w
                rodzinie otrzymuje nagrodę w postaci wyższych alimentów, dzieją się
                rzeczy, o których można tylko przeczytać w mrocznych horrorach.

                Dlatego pijany konkubent matki może dowolnie zajmować się dzieckiem
                swojej konkubiny, nawet rzucać dzieciakiem o ścianę tylko żeby się
                nie wydało, a ojciec nie może nawet zobaczyć swojego dziecka i
                powiedzieć mu, że jest jego ojcem.

                Oczywiście ten stan jest coraz bardziej wstydliwy dla władzy
                państwowej, dlatego na przestępczą przemoc w rodzinie lansowawe są
                niewinne hasełka w stylu "nastawianie przeciw rodzicowi" oraz, że to
                może wynik subiektywnej emocjonalności, itp. bagatelizujące
                eufemizmy.
                • Gość: kto Re: alimenty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.10, 12:31
                  Kim jest ten olo drodzy forumowicze, bo chyba zbyt emocjonalnie do tego watku podchodzi...
                  • Gość: olo Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.10, 21:27
                    Przemoc w rodzinie to naturalny powód do emocjonalnego podejścia, chyba że ktoś nie ma sumienia i nie czuje się człowiekiem.

                    Skoro tyle matek jest zdolnych do zabijania swoich dzieci jeszcze nie narodzonych, to dlaczego tyle samo matek nie miałoby mieć tendencji do znęcania się nad dziećmi narodzonymi?

                    Nie wszystkie matki są do tego zdolne, to mniejszość, ale bardzo dokuczliwa.

                    O tym porozmawiajmy, jak zmniejszyć zło w rodzinach, a nie o tym jak ośmieszyć tych co chcą o przemocy w rodzinach rozmawiać.

                    A może zadajmy pytanie: czy sąd rozstrzygając który z rodziców w rodzinie rozbitej może sprawować codzienną pieczę nad dzieckiem powinien obowiązkowo sprawdzać czy matka wcześniej już nie zabiła swego dziecka nienarodzonego? Czy w związku z tym jej moralność i skłonności nie stoją w sprzeczności z interesem dziecka żywego?

                    O tym pomówmy.
                    • Gość: mama Re: alimenty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.10, 15:21
                      bardzo ciekawe te wywody "olo". mam dziecko, ojciec jest zagranica, widuje tate ze 4 razy w ciagu calego roku wiec tak naprawde 30 dni w ciagu 365 dni, a sad mialby mnie sprawdzic czy utrudniam kontakty bo moze wlasnie utrudniam?! bo moze znecam sie nad nim psychicznie?! a moze to tata "zneca sie psychicznie" nie odwiedzajac Go czesciej?
                      • Gość: mama2 Re: alimenty IP: *.tktelekom.pl 10.09.10, 19:51
                        olo ty masz jakis problem ze soba...moze byles wlasnie dzieckiem dreczonym...z rozbitej rodziny.jezeli tak to wspolczuje i radze wybrac sie na terapie do psychologa bo widac ze cos cie gryzie w tym temacie...pozdrawiam
                        • Gość: 89898989 Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.10, 21:46
                          Dwa wpisy są piękne. Matki troszczą się o kontakty dzieci z ojcami. Każda matka, która godzi się na kontakty ojca z dzieckiem jest o.k. Zasługuje na szacunek. A co z matkami, które czynnie zwalczają kontaktów ojców z dziećmi?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka