piszacynaforum
21.04.08, 07:45
1.
Niezły burdel, granda, skandal, cyrk na kółkach – to najdelikatniejsze epitety jakie można usłyszeć od elblążan korzystających z krytej pływalni przy ul. Karowej w Elblągu.
Dymisja z powodu rażącej niekompetencji dla Jerzego Mullera - Kierownika Krytej Pływalni i kontrola instytucji nadzorczej czyli Wydziału Sportu w Urzędzie Miejskim kierowanego przez Marek Burkhardta to decyzję, które powinien jak najszybciej podjąć Prezydent Miasta Elbląga. Skala problemów z jakimi mają do czynienia elblążanie na krytej pływalni dawno przekroczyła poziom masy krytycznej.
2.
Pływalnia w dni powszednie zaprasza od 18 do 20, w weekendy od 8 do 15.Wstęp na pływalnię to płatna usługa – kupujemy bilet od MOSiR (dane na bilecie z kasy fiskalnej)
Zanim wejdziemy kupić bilet parkujemy pod obiektem na ul. Karowej.
Parking to pierwszy odcinek walki. Walczymy o miejsce dla naszego samochodu na powierzchni przewidzianej dla 9( słownie: dziewięciu) samochodów. Część z tych miejsc jest stale zajęta. Dlatego przy całkowitej bierności pracowników MOSiR rozjeżdżany jest trawnik przed pływalnią oraz zajmowane miejsca przysługujące mieszkańcom położonego bloku mieszkalnego spółdzielni Filar. Zainteresowani usługą MOSiR są zmuszeni przez organizatora do łamania przepisów drogowych, niszczenia trawnika lub wchodzenie w konflikty z mieszkańcami bloku ww. spółdzielni.
3.
Wchodzimy do budynku pływalni
Zacznijmy od początku czyli od momentu kupienia biletu na krytą pływalnię.
Elblążanie są mają ograniczony dostęp do zakupu biletów wstępu w dni powszednie – organizator usługi czyli MOSiR w Elblągu reglamentuje ilość sprzedawanych biletów wstępu nie przedstawiając w Regulaminie Pływalni podstaw prawnych do reglamentacji. W praktyce oznacza to przekazywanie do sprzedaży biletów w minimalnej ilości zmuszającej elblążan do stania w kolejkach 40-60 minut po bilet uprawniający do pływania 30 minut. Na poziomie praktycznym pani pracująca na etacie bileterki-szatniarki sprzedaje udostępnioną pulę biletów wg własnego widzi misie chaotycznie kreując zasady sprzedaży w zależności od godziny, dnia tygodnia lub miesiąca. I najczęściej większość osób odchodzi spod kasy basenu z niczym: bez biletu, bez informacji dlaczego tych biletów nie ma, dlaczego przedsprzedaż nie ma żadnych zasad i jest robiona na dziko. Po szybkiej sprzedaży bileterka-szatniarka wraca do rozwiązywania krzyżówek ...ale o samej pracy personelu na basenie w dalszej części...
Elblążanie mają również ograniczony dostęp do rezewowania biletów drogą telefoniczną. Udostępniony numer do dokonywania informacji działający w godzinach 14:00 – 17:00 najczęściej nie odpowiada na zgłoszenia lub zgłasza sygnał zajętości. Na poziomie praktycznym pani przyjmująca rezerwacja wg własnego widzi misie i pomysłu potrafi przyjąć rezerwację w poniedziałek na cały tydzień od jednej osoby. Brak jakichkolwiek zasad dotyczących sposobu realizacji rezerwacji w Regulaminie Pływalni powoduje, że również tutaj wiele osób odchodzi z kwitkiem.
4.
Jakimś cudem udało Nam się kupić bilet!
Teraz poczekalnia, przebieralnie i prysznic przed pływaniem
Stoimy na schodach czekając aż pracownik-wpuszczacz zaprosi grupę posiadaczy biletów do przebieralni. To schody i półpiętro są miejscem gdzie elblążanie za własne wydane pieniądze zaczynają korzystać z usługi MOSiR. Formalna poczekalnia bowiem jest zajęta przez osoby, które właśnie wyszły z pływalni: suszą włosy, rodzice ubierają swoje dzieci...do tego miejsca My trafimy dopiero po pływaniu i o tym jeszcze opowiemy...
Pracownik-wpuszczacz zanim Nas zaprosi również zajęty jest rozwiązywaniem krzyżówek i to jedyna osoba, która siedzi wygodnie na krześle – My którzy zapłaciliśmy siedzimy na brudnych schodach lub stoimy.
5.
W końcu wchodzimy! Przebieralnie mają zabite okna i nie posiadają aktywnej wentylacji. Wita Nas zaduch i specyficzny zapach, który pozostanie z Nami i na naszych ubraniach jeszcze długo po wyjściu z pływalni. To jedna z wielu usług dodatkowych jaką wyświadcza dla Nas MOSiR. Podłoga jest albo brudna albo zachlapana wodą i nie jest to woda „naniesiona” przez wcześniej pływającą grupę. To woda z mopa jakim pracownik-wpuszczacz oblewa przebieralnię.Obsługa pływalni nie używa obecnych w Aqua Parku w Sopocie lub Ostródzie gumowych „ściągaczy” do naniesionej wody, nie używa odświeżaczy do powietrza, w kontaktach 220V nie widzimy obecnych w wielu domach preparatów zapachowych. Woda do mopa jest bezbarwna i nie dolano do niej żadnego płynu. Kierownictwo pływalni nie zauważyło działającego od paru lat pobliskiego KAUFLANDu z działem chemi gospodarczej.
6.
Nasze rzeczy osobiste wkładamy do starych nie zamykanych szafek. Wcześniej szatniarka-bileterka ostrzegała Nas, że „lepiej wszystkie rzeczy zostawić u mnie” Teraz wiemy dlaczego. Żałujemy, że nie przebraliśmy się do kąpielówek przy szatni lub w samochodzie na parkingu. Z nadzieją, że dookoła Nas są sami uczciwi ludzie idziemy pod pryszcznic. Zagrzybione ścianki, wyłamany zamek do toalety, zapchane kratki spływowe i znany Nam już zapach (okna nadal zabite, wentylacja nie działa). Przed naszym wejściem pracownik-wpuszczacz zrosił podłogę szlauchem. I wrócił do krzyżówki - „niemiły zapach, fetor – poziomo na 5 liter, pierwsza s”. Smród.
7.
Teraz czas na najważniejsze.
Pływanie – za to zapłaciliśmy...
Kończy pływać grupa zaczynająca wcześniej. Kilka osób wychodzi z wody bez czepków i spokojnie przechodzi koło ratowników. Zdziwieni zauważamy, że w naszej grupie też kilka osób nie posiada czepków. Na dźwięk marynarskiego dzwonu wchodzimy do wody. Dla słabiej pływających udostępniono szerokie miejsce, dla sprawniejszych trzy tory. A w zasadzie dwa. Na bocznym tuż przy trybunie mamy bowiem dzieci z „Grupy Wodnej” i tor jest niedostępny o czym informuje Nas ratownik. Pływamy. Po chwili pierwsze zderzenie z jednym dzieciaczkiem z bocznego toru, który płynie w poprzek basenu. Za chwilę taranuje Nas mężczyzna w masce i płetwach wynurzający się niespodziewanie spod Nas. Pierwsza długość pokonana. Nawrót i nagle skacze na Nas dwoje młodych roześmianych ludzi. Bomba! Zaliczamy 50m i już wiemy, że od dziś pływanie dołącza do sportów ekstremalnych. Część osób stosuje znany z polskich ulic ruch prawostronny – część w tym czasie płynie na czołowe zderzenie z płynącym. Manewrujemy, wymijamy. Różnice w poziomie zaawansowania robią też swoje. Zwalniamy przed leniwie pływającymi osobami lub uciekamy bo nadpływa ktoś wybitnie sprawny w wodzie. Ratownik zajęty swoją Nokią siedzi na krześle.
Pływający komentują: wystarczyłoby oznakować tory kolorami: czerwony – szybkie pływanie, niebieski – średnie tempo, żółty – wolne tempo. Ratownik dostał nowego SMS`a.
Nasze 30 minut kończy się...
8.
Powtórka z wejścia
Prysznic. Przebieralnie ...
W czasie naszego pływania nikt nie umył podłogi, nie widać obecności obsługi pod prysznicami.
Wychodzimy żegnając pracownika-wpuszczacza nad krzyżówką. „potoczna nazwa poprzedniej epoki na trzy litery – poziomo” PRL. Suszymy włosy. Część kontaktów nie działa. Brudne stare linoeum z dziurami w poczekalni.Nikt nie zamiata i nie zmywa tu podłogi. Jedyna atrakcja to automat z napojami do picia. Dajemy zarobić firmie Coca-Cola...Pracownik-wpuszczacz nadal nad krzyżówką...na schodach gromadzą się nowi amatorzy pływania...na dole przy szatni podniesione głosy tych którzy właśnie się dowiedzieli, że nie ma biletów...
Woda wyciąga. Zgłodnieliśmy.
Punkt gastronomiczny w piwnicy pływalni
Dwie mikrofalówki, popcorn ale również czepki, okularki do nurkowania, stroje kąpielowe, klapki.
Przeglądamy podawane przez sprzedawczynię artykuły pływackie. Chcemy jednak zamówić coś do
jedzenia ale...w punkcie nie ma zlewu do umycia rąk dlatego widząc jak pracownik tego punktu po kontakcie z artykułami i pieniędzmi wkłada zapiekankę do popularnej „mikrofali” przech