Gość: napisawszy
IP: 172.16.8.*
05.11.08, 13:27
Na wyborcza.pl przeczytałem to, co poniżej dołączam i otwarcie sobie
myślę, że coś porównywalnego mogłoby zaistnieć w Elblągu? Czy kiedyś
starczy wizji przywódcom naszego grodu...hmmm
"Gdy w 1997 roku w Bilbao ukończono budowę Muzeum Guggenheima, nikt
nie sądził, że jedna budowla odmieni prowincjonalne hiszpańskie
miasto. Przez wieki Bilbao było znane z kopalń i hut - wizjonerski
gmach, który dla muzeum zaprojektował Frank Gehry, nie tylko zmienił
ten wizerunek, ale też spowodował napływ do miasta dużych
pieniędzy. "Już w pierwszym roku po otwarciu muzeum miasto zarobiło
148 mln euro ( ). Ludzie z całego świata chcieli oglądać muzeum. W
czasie krótszym niż rok zwróciły się nam koszty budowy. Co więcej,
dochody miasta wciąż rosną" - mówił niedawno "Gazecie" wiceprezydent
Bilbao Ibon Areso Mendiguren.
Złożony z pozornie niepasujących do siebie elementów, obłożony
błyszczącą blachą budynek stał się największą atrakcją turystyczną w
regionie - i o "efekcie Bilbao" zaczęli marzyć włodarze miast na
całym świecie. Narodziła się moda na budynki ikony, które nie
musiały być funkcjonalne, nie musiały też szanować zastanego
otoczenia - celem ich istnienia było zwrócenie na siebie uwagi i
rozsławienie miasta. Z tego też powodu rozstrzygnięciu konkursu na
siedzibę warszawskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej towarzyszyły głosy
protestu - surowy, minimalistyczny projekt Christiana Kereza okazał
się mało "ikoniczny".
I choć jak dotąd "efektu Bilabo" nigdzie na świecie nie udało się
powtórzyć, nadal u starchitektów zamawiane są budynki, które można
nazwać "współczesnymi ikonami". W księgarniach na całym świecie
można kupić przewodniki turystyczne, w których trasy wyznaczają
hotele zaprojektowane przez znanych architektów (np. Hotel Puerta
America w Madrycie, w którym każde z 14 pięter zaprojektował inny
architekt, m.in. Zaha Hadid i Norman Foster). Rem Koolhaas,
holenderski architekt i teoretyk, uznany niedawno przez
magazyn "Time" za jednego ze sto najbardziej wpływowych ludzi
świata, mówi otwarcie, że starchitektów wymyślili sterujący rynkiem
deweloperzy. Tam, gdzie są pieniądze, wcześniej czy później pojawią
się starchitekci. Doskonale widać to dziś w Rosji, Chinach,
Emiratach Arabskich."