Dodaj do ulubionych

Na spacerze bez pieluchy

08.05.10, 19:26
Właśnie odpieluchowuję synka i w domu nie jest to żaden problem -
trzeba tylko być w każdej chwili jak straż pożarna gotowym, by
rzucić wszystko i na sygnale pędzić do nocnika. Co jednak robić na
spacerach? Nawet zakładając, że dwulatek powstrxzymałby się przez
kilka minut (co na razie jest nierealne), to na moim osiedlu nie ma
żadnej toalety, ani baru czy tojtojki, gdzie można by "wysadzić"
dziecko. Jak postrzegacie sikanie pod krzaczkiem? Gołe pupy maluchów
podtrzymywanych przez rodziców? Dopuszczalne czy absolutnie nie?
A co robić np. w supermarkecie - jak tam dać sobie radę? Porzucić
zakupy i biec pędem do toalety licząc na siłę zwieracza czy nie
zabierac tam przez kilka miesięcy dziecka? Albo w parku typu
warszawskie (nomen omen) Łazienki - trawnik odpada w 100%, kibelek
jest gdzieś lecz nie wiadomo gdzie.
Obserwuj wątek
    • bweiher Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 19:34
      Ja na początku zakładałam na wyjścia pieluchę.Czy na jazdę
      samochodem czy na spacer czy na zakupy,właśnie po to żeby nie pędzić
      na złamanie karku albo zeby nie szczać na placu zabaw(moim zdaniem
      to brzydko bardzo).
      Potem jak wychodziliśmy bez pieluchy to blisko domu,potem już na
      jazdę samochodem(np w gości jak jedziemy córka sika przed samym
      wyjściem żeby wytrzymała jazdę).Jak jadę na zakupy to jeszcze
      zakładam,bo nie wytrzyma tak długo.
      • najma78 Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 20:02
        Twoje dziecko nie jest jeszcze odpieluchowane. Wysadzanie dziecka na trawniku
        czy pod krzaczkiem jak dla mnie porazka.
        • sarabanda2 Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 20:08
          No własnie, ale czy to nie jest sprzeczny sygnał dla dziecka, raz
          wołamy siusiu i mama bije brawo, a raz wołamy siusiu, a mama mówi: a
          teraz siusiaj w pieluchę.
          • najma78 Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 20:17
            Tak sprzeczne, dlatego ja czekam a moj ma 2l i 10 m-cy , trenujemy ale nic na
            sile, jeszcze nie zaskoczyl, kiedy jest zajety sika i nie mysli o tym, kiedy
            przypominam jest lepiej, ale nie o to w tym chodzi. Starsza corka miala 2 lata
            gdy ja odpieluchowalam w 3 dni i wpadek nie bylo wogole, w nocy tez nigdy nie
            wysadzalam poprostu przesypiala cale bez siusiania.
            • sarabanda2 Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 21:09
              No to nie rozumiem, co robić, gdy dziecko nie jest w tak szczęśliwym
              położeniu, jak Twoja córka. Zakladać stale pieluchę? Ale jak ono w
              takim razie ma w ogóle szanse na załapanie, o co chodzi?
              Najlepsze byłyby jakieś nocniczki jednorazowe z parawanikiem do
              rozstawienia na uboczu pleneru, "po" hermetycznie zamykane, żeby
              potem je bezpiecznie przenieść do miejsca utylizacji wink
            • lenka273 Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 22:47
              my gdy sciagnelismy pieluszke to przez pierwsze dni wozilam ze soba
              nocnikbig_grin a juz 3 tygodniu po odpieluchowaniu odbylismy podroz 2000km
              spalismy po roznych hotelach i troche sie obawialam ,ale nie
              mielismy zadnej wpadki.
            • podkrecone Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 14:03
              a moja córa już pięknie wie kiedy chce siku czy kupke i sama sciaga
              gatki i gna na nocnik czy mówi że chce na kibelek i tylko krzyczy
              wszystkim "zrobione pięknie brawo"smile
              na dżemki popołudniowe nie zakładam pieluchy sika przed i po i
              jeszcze nie wstała mokra ani razu tylko na noc ma pieluche ale od
              jutra już nie a dzis zaczynam wychodzić z nią na spacer bez pieluchy
              i najwyżej bedziemy podlewać krzaczkismile bo juz też siebuntowała że
              zakładamy pieluche na spacer szybko zakumała o co w tym wszystkim
              chodzi a brawa i i pochwały bardzo ja w tym mobilizowałysmile
          • mika_p Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 22:24
            sarabanda2 napisała:
            > No własnie, ale czy to nie jest sprzeczny sygnał dla dziecka

            Nie jest, bo zasada jest prosta: nie ma pieluchy, to trzeba wołać, jest
            pielucha, siusia się do pieluchy.
            Jak wiesz, że dziecko siusia co poł godziny, to może wystarczy wam czasu, żeby
            skoczyć do kiosku pod blokiem. Jak dojdzie do godziny, to mniejsze zakupy. Jak
            dojdzie do dwóch, to i powstrzymac się będzie mógł na dłużej niż tylko kilka
            sekund od sygnału.
            • sarabanda2 Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 10:27
              Moje dziecko na razie nie jest tak regularne. Czesem siusia w
              odstepach 10-minutowych, czasem trwa to dłużej niż godzinę.

              > Nie jest, bo zasada jest prosta: nie ma pieluchy, to trzeba wołać,
              jest
              > pielucha, siusia się do pieluchy.

              A to stwierdzenie muszę przetrawić, bo jest tak zupełnie sprzeczne z
              moim dotychczasowym przekonaniem, jakby nagle ktoś zaczął mi mówić,
              ze buciki kupowac tylko używane albo kąpać raz na tydzień.
              Przyznaję, byłoby to bardzo wygodne - na wyjście pielucha, w
              domu "wołanie", tylko że dotychczas uważałam to za ewidentny błąd w
              sztuce. Muszę to przemysleć.
              • bweiher Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 12:08
                sarabanda2 napisała:

                na wyjście pielucha, w
                > domu "wołanie", tylko że dotychczas uważałam to za ewidentny błąd
                w
                > sztuce. Muszę to przemysleć.

                Czemu bład?Moja córka tak sie nauczyła w ciagu 2 tyg.Jak miała
                pieluchę to mówiłam jej ze ma pieluchę.I to był znak że można lać w
                nia jak jesteśmy np na dworzu.Gdy byliśmy w domu pieluchę
                zdejmowałam i mówiłam ze na nocnik,bo pieluchy nie ma.Oczywiście to
                zależy od dziecka.
                • sarabanda2 Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 12:37
                  No i to własnie jest dla mnie nowość, którą muszę przemyśleć.
        • hanalui Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 20:52
          Cytat najma78 napisała:

          > Twoje dziecko nie jest jeszcze odpieluchowane. Wysadzanie dziecka
          na trawniku
          > czy pod krzaczkiem jak dla mnie porazka.


          Zaraz ci powiedza ze glupia jestes, ze na tym polega odpieluchowanie
          ze sie sciaga i cwiczy, a wiadomo ze na poczatku takie sikanie pod
          krzakami to normalna sprawa, bo to tylko dziecko i psy tez robia w
          koncu, no i personalnie do ciebie ze za pozno swoje dzieci zaczelas
          uczyc wiec sie nie znasz, trza bylo w wieku pol roku wysadzac to do
          18 mies mialabys z glowy wink, bo kto to widzial zeby 2 latek do
          pieluchy robil wink
          • sarabanda2 Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 21:06
            Hanalui, przykro mi, ale ja nie bardzo zrozumiałam, do kogo ten
            sarkazm, i jakie jest Twoje zdanie. Poważnie, mogłabyś jeszcze raz
            wyłuszczyc prościej, bo mam mózg zablokowanym wiosennym
            przeziębieniem. To do mnie bylo w ogóle czy do najmy 78.
            • hanalui Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 21:10
              Cytat sarabanda2 napisała:
              To do mnie bylo w ogóle czy do najmy 78.


              Skoro cytat najmy to do najmy smile.
              Mam takie samo zdanie jak ona, nie umie dziecko wytrzymac powinno
              chodzic w pieluszcze, nie sikamy pod krzaczkami i drzewami, nie
              uczymy tego dziecka. Ale to jest moje zdanie, wiele pewnie tu ci
              doradzi ze trawniki sa OK, bo psy...itd.
              • sarabanda2 Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 21:14
                Ok, ale ja mam wrażenie, ze to błędne koło: nosić pieluchę, póki się
                nie nauczy, a nauczyc się moze dopiero, gdy zdejmie pieluchę. A są
                tu może jakieś mamy stosujące elimantion communication czy jak to
                tam się nazywa? Jak one sobie z tym radzą?
              • najma78 Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 21:23
                Ja mam dwoje dzieci, roznych choc maja tych samych rodzicow, corka zalapala w
                wieku 2 lat bez wpadek zadnych, natomist syn zupelnie inaczej, poprostu chodzi w
                pieluszce a gdy mam czas trenujemy, czyli rano wysadzamy na toalete (ma
                nakladke), a potem idzie do opiekunki (rodzaj domowego przedszkola) owszem sadza
                go raz po posilku, pozniej jest w przedszkolu tez trenuja nocnik ale nie co
                chwila tylko o okreslonych porach, czyli uczy sie wciaz, systematycznie.
                Hanalui masz racje - wiem, ze moge sie tego spodziewac, zazwyczaj nie zabieram
                glosu ani nie czytam dyskusji o odpieluchowywaniu akurat odezwalam sie na ten
                post, znam podejscie polskich mam, terror wczesnego odpieluchowania,
                odsmoczkowania, odbutelkowania, ,, ma rok i jeszcze nie chodzi'' oraz czy
                kozaczki w maju sa ok.
                • sarabanda2 Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 22:32
                  2 lata i kilka miesięcy to chyba nie jest wczesne odpieluchowanie?
                  Nie wiem, skąd i dlaczego ten nagły potok zarzutów wobec "polskich
                  mam", nie wiem, czy mam to brac do siebie?
                  Śmiem pochlebiac sobie, że jestem przeciwniczką "wyścigu zbrojeń",
                  ale pielucha nie jest zbyt zdrowa dla dziecka, u mojego zaczęły się
                  odparzenia, krostki, mimo wypróbowywania różnych pieluch.
                  Po prostu zawsze wydawało mi się, że odpieluchowania nie można
                  przeprowadzać własnie tak "od-do", ze to proces, który trzeba
                  przeprowadzać radykalnie. Ty masz inne podejście - to dla mnie
                  nowość. Ciekawe, co miałby do powiedzenia jakiś psycholog, może
                  wrzucić pytanie na forum eksperckie?
                  • najma78 Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 11:56
                    Zaznaczam, odpowiadam bez sarkazmu ale czekalam na haslo psycholog. Urodzilam
                    swoje dzieci za granica i tu je wychowuje, zagladam na rozne fora i polskie i
                    angielskojezyczne i stad moje ''zarzuty'' wobec polskiego podejscia do tematu,
                    taki swoisty wyscig rzuca sie mocno w oczy. Skoro ma rok i nie chodzi to jeszcze
                    jakos przejdzie, ale skoro ma 14-15 m-cy i nie chodzi to pewnie napiecie miesni
                    za duze albo za male lub cos w tym rodzaju, skoro ma 18-24 m-ce i nadal uzywa
                    butelki np. do mleka to tez problem, skoro ma 2 lata i nie opanowalo panowania
                    nad fizjologia to psycholog. Opiekunki mojego syna to osoby w tym kierunku
                    wyksztalcone, wiele z nich z wieloletnim doswiadczeniem i jakos nikt absolutnie
                    nie widzi nic niepokojacego w tym ze 34 m-czne dziecko nosi pieluche i nie pnuje
                    nad potrzebami choc nikt tez nie mowi ze nie nalezy uczyc - tyle ze kazdy
                    potwierdzi ze bieganie i przypominanie dziecku co 15 min o siusianiu,
                    przerywanie mu zajec i sadzanie na nocnik to stres i nie dosc ze nie pomoze ani
                    niczego nie przyspieszy moze zaszkodzic. Podobnie jak z mamami, ktore wiecznie
                    mowia o jedzeniu, bo jesli dziecko nie zje wymaganej porcji z tabeli na osesek
                    to niejadek, i tak wciskaja dziecku jedzenie, cale zycie sie wokol tego kreci
                    podobnie jak wokol nocnika. Sa naprawde ciekawsze rzeczy do robienia z dzieckiem.
                    Nie slyszalam aby pieluchy byly szkodliwe, skoro tak to nie nalezaloby ich
                    zakladac wogole.
                    • najma78 Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 12:13
                      Sarabanda dodam jeszcze jedno jesli zalatwianie potrzeb twojego dziecka pod
                      krzaczkiem nie jest zgodne z twoim poczyciem estetyki, z moim to sie bardzo
                      kloci, to mozna z soba nosic nocnik turystyczny, byc moze to zda rezultat,
                      zakladajac ze dziecku publiczne zalatwianie potrzeb nie bedzie przeszkadzalo, a
                      z tym bywa roznie w zaleznosci od dziecka, wiele z nich chowa sie lub zaslania
                      chocby firanka podczas tych czynnosci. Sa powody dla ktorych toalety sa
                      podzielone na kabiny i sa w nich zamki, skoro zachowanie intymnosci dla
                      doroslych jest wazne to i dla malych dzieci moze miec znaczenie choc wydaje sie
                      ze tak nie jest. Problemy jak zaparcia czy wstrzymywanie moczu maja swoje
                      podloze czasem ostatnia rzecza jaka przyjdzie nam do glowy jest psychika.
                      • sarabanda2 Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 13:14
                        > zakladajac ze dziecku publiczne zalatwianie potrzeb nie bedzie
                        przeszkadzalo,

                        Ależ nie siusiałoby na środku placu zabaw. Byłoby w stanie wytrzymać
                        kilkdziesiąt sekund, żeby podbiec do kępy drzew czy krzaków. Nasze
                        osiedle nie jest tak zupełnie wystrzyżone i zadbane.
                        Wydaje mi się, że jak się zacznie kontrolować siusianie, to potem
                        równie dobrze problemem może stac się oddawanie moczu tak jak się
                        stoi, bez zdjęcia spodni itd - ja miałabym problem z używaniem w
                        pampersa, gdybym, załóżmy, była kasjerką w wyjątkowo nieprzyjaznym
                        dla pracownikó supermarkecie.
                    • sarabanda2 Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 13:06
                      - tyle ze kazdy
                      > potwierdzi ze bieganie i przypominanie dziecku co 15 min o
                      siusianiu,
                      > przerywanie mu zajec i sadzanie na nocnik to stres i nie dosc ze
                      nie pomoze ani
                      > niczego nie przyspieszy moze zaszkodzic.

                      Najma, a ja czuję, ze się nie rozumiemy. Właśnie tego chcę uniknąć -
                      od początku uważam, że dziecko powinno samo sygnalizować o swoich
                      potrzebach i że rodzic, skoro je tego uczy, powinien na te sygnały
                      reagować.


                      > Nie slyszalam aby pieluchy byly szkodliwe, skoro tak to nie
                      nalezaloby ich
                      > zakladac wogole.

                      Tak nawiasem mówiąc, ja kiedyś na forum przeczytałam, że a)
                      wypełniacz jest kancerogenny, b) utrzymywanie się wyższej
                      temperatury w oklicach jąder owocuje bezpłodnością. Oczywiście nie
                      ma żadnych badań, które by to sprawdzały, a nawet byłoby to trudne,
                      bo pieluszek jednorazowych używa się stosunkowo krótko.
                      Jednak dla higieny psychicznej (żeby nie zwariować) odpędzałam te
                      myśli. Moje zastrzeżenia są banalne: pod sztuczną pieluchą inaczej
                      czuje się pupa w ciepły dzień, a inaczej w bawełnianych majtkach. Z
                      drugiej strony pampers jest rewelacyjnym podkładem w piaskownicy -
                      można się nie przejmować, że dziekco się przeziębi.

                      • najma78 Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 13:16
                        Mysle, ze myslimy podobnie, tyle ze ty jestes pod ta specyficzna
                        ''presja''procesu odpieluchowywania a ja nie wysikuje dziecka pod przyslowiowym
                        krzakiem, nie zabieram z soba toalety turystycznej, zakladam pieluche, gdy
                        jestesmy w domu zakladam majtki i albo sa zsiusiane albo zawola (czasem sie
                        zdarzy) ale bez naciskow z naszej strony. Uwazam ze powinnas zaufac wlasnej
                        intuicji i rozsadkowi oraz nie dac sie wariowac, podejsc do temu z cierpliwoscia
                        i spokojem, a wszystko przyjdzie w swoim czasie. Pozdrawiam.
                    • lenka273 Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 15:08
                      zgadzam sie zupelnie z toba.
    • alpepe Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 21:15
      ja nosiłam ze sobą nocnik turystyczy i zawsze starałam się tak iść z dzieckiem,
      by akurat było po sikaniu.
      • alpepe Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 21:17
        młoda nie umiała ani na toaletę, ani na trawę (aha i nie mam nic przeciwko
        wysadzeniu małego dziecka na trawę do sikania).
        • iit2 Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 21:27
          Ja też mam ten sam problem , jak było ciepło to był spokój, bo wysadziłam synka
          po prostu pod krzaczkiem, cieszyłam się, że mówił siku,ale jak taka paskudna
          pogoda, to zaczęłam znowu zakładać pampersa i mam wrażenie, że się cofamy, a
          więc wypróbuję chodzenie bez pampersa w te gorsze dni, problemem tylko wtedy
          jest rozebranie małego, bo trochę zimno. Myślę, że nie chodzi tu o to, czy pod
          krzaczkiem robią siku pieski, czy nie, tylko uważam to za jak najnormalniejszą
          rzecz, żeby dziecko , które uczy się załatwiania bez pampersa wiedziało, że nie
          ma problemu z wypróżnieniem zawsze, a nie stresowało się mamusią, która krzyczy,
          że jeszcze nie teraz, to jest dopiero okropne.
          • sarabanda2 Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 10:38
            iit2 napisałatylko uważam to za jak najnormalniejszą
            > rzecz, żeby dziecko , które uczy się załatwiania bez pampersa
            wiedziało, że nie
            > ma problemu z wypróżnieniem zawsze,

            No właśnie, ja też miałam takie podejście, zwłaszcza że dziecko
            strasznie się zawsze cieszy, że zawołało, widac, ze jest dumne, bije
            sobie brawo. Trudno mi wobrazic sobie, że nagle to osiągnięcie
            wkładamy do kieszeni. Z drugiej strony chciałabym uniknąć
            nieestetycznych i niehigienicznych zachowań.
      • sarabanda2 Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 22:34
        alpepe napisała:

        > ja nosiłam ze sobą nocnik turystyczy i zawsze starałam się tak iść
        z dzieckiem,
        > by akurat było po sikaniu.

        Nie zetknęłam się jeszcze z turystycznym nocnikiem. Czym różni się
        od zwykłego? Można go normalnie kupić?
    • maniolka05 Re: Na spacerze bez pieluchy 08.05.10, 21:54
      Wysadzam tam gdzie dziecku wygodnie czyli jeśli w domu to nocnik a
      teraz juz sie ciepło zrobilo to na trawkę...nie sikamy na środku
      chodnika czy na placu zabaw...
      • ga-ti Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 09:16
        O to, to. Moje dziecię też pod krzaczki czasem zrobi. Pisałam już o tym, była niedawno długa dyskusja wink
        A co do nocników turystycznych, one maja jakieś zamknięcie, tak by siusiu nie wylało się i można je było donieść do domu i wylać do sedesu???
        • kaja-a Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 10:39
          Młodego odpieluchowałam przed zimą i niestety mały długo "nie miał ochoty" wstrzymywać xD Zakomunikował i siku trzeba było zrobić natychmiast i koniec smile W domu latał bez jednak na dwór zakładałam. Z tą różnicą, że zakładałam pieluchomajtki mówiąc, że to już majteczki dla dużych dzieci i tak jak w domciu woła na dworze też ma wołać wink
          Co do siusiania pod krzaczkiem wiem, że to brzydko wygląda ale zdarzało nam się gdyż wolałam to niż mokre portki wink
          • dzoaann Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 13:30
            jesli musisz byc gotowa jak straz pozarna i leciec z dzieckiem na nocnik w ciągu
            kilku sekund, to twoje dziecko jest niegotowe na odpieluchowanie.
            Ja wczesnie swe dzieci odpieluchowałam, ale na nocnik latał samesmile
            • podkrecone Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 14:11
              a ja uważam ze nie koniecznie nie jest sotowe na odpieluchowanie a
              raczej ze trening i trening i jeszcze raz trening ja mlodej na
              poczatku mówiłam trzymaj siusiu w pupie i w koncu zakumała jak to sie
              robi nauka trwała kilka dni z przypominaniem czy siusiu chce potem
              sama po chyba tyg zaczęłą latać na nocnik i żadnego stresu nie
              miałasmile ma 20 mies
            • sarabanda2 Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 15:10
              dzoaann napisała:

              > jesli musisz byc gotowa jak straz pozarna i leciec z dzieckiem na
              nocnik w ciąg
              > u
              > kilku sekund, to twoje dziecko jest niegotowe na odpieluchowanie.
              > Ja wczesnie swe dzieci odpieluchowałam, ale na nocnik latał samesmile

              Czyli do odpieluchowania się dojrzewa i nabywa się tę umiejętność w
              sposób naturalny? Bo ja zawsze myślałam, że to kwestia treningu i
              nawyków.
              • najma78 Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 16:01
                To kwestia treningu ale i dojrzalosci. Nie chodzi tylko o wytresowanie, kazda
                wpadka to niezadowolenie mamy i stres dla dziecka, ale o dorosniecie emocjonalne
                dziecka, zapanowanie nad tym samodzielnie, czyli ide bo czuje ze musze, zabawa
                ciekawa ale ja musze do toalety, mamo chce mi sie siusiu, a wytrzymasz jeszecze
                troche? i swiadoma odpowiedz tak lub nie. Trening dotyczy pewnych zachowan,
                robie siusiu do toalety lub nocnika, wytrzymuje okreslona ilosc czasu zanim
                dotre do toalety a nie sikam pod krzakiem, do piaskownicy, czy gdziekolwiek
                gdzie akurat mi sie chce.
    • kanna Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 14:50
      Nie rozumiem problemu.

      Co ZŁEGO jest w sikaniu pod drzewem, albo wylewaniu nocnika pod
      drzewem - lub kratki ściekowej? (oczywiście, nie mówię o kupie ani o
      placu zabaw)

      Wg mnie konsekwencja jest wazna - jak w domu dziecko uczymy, że ma
      sygnalizowac potrzeby, to na dworze też. Oczywiście, można załozyć
      majteczko-pieluszki na dwór, na wypadek wpadki, ale informacja "masz
      pieluche, sikaj do pieluchy" do dzieciaka, co woła "siku" jest
      jakims nieporozuminiem uncertain
      • hanalui Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 15:23
        Cytat kanna napisała:
        informacja "masz
        > pieluche, sikaj do pieluchy" do dzieciaka, co woła "siku" jest
        > jakims nieporozuminiem uncertain


        Takim samym nieporozumieniem jest uczenie dziecka wolania i nie
        sikania na dywan, na podloge tylko bigniecia do nocnika/kibelka po
        czym wychodzac na dwor uczymy to samo dziecko: sikaj na trawe, pod
        drzewkiem, pod krzaczkiem czyli sikaj gdzie popadnie, ot sciagamy
        gacie i siup.
    • sarabanda2 :) 09.05.10, 16:43
      Dziękuję wszystkim za wypowiedzi i za danie mi do myslenia.
      Nocnik turystyczny wygląda super, ale tak własnie zastanawialiśmy
      się z mężem, że na naszym osiedlu w podwarszawskim miasteczku
      wywołałby sensację i zamiast przydać intymności, zwróciłby uwage
      wszystkich na siusiające dziecko. Natomiast bieg za krzaczek
      niekoniecznie, bo cięgiem w porze ciepłej widujemy gołe pupy (co nas
      nie zachwyca i czego wolelibyśmy uniknąć).

      Tu chciałabym przytoczyć anegdotę, zaczerpniętą z książki o
      ks.Tischnerze "Kapelusz na wodzie" (W. Bonowicz, Znak). Tischner
      opowiadał o zdarzeniu w Tylmanowej. Jego znajomy jeździł tam na
      ryby. I jego żona, przynaglona przez naturę, zagadnęła raz
      przechodzącą góralkę: "Proszę pani, nie wie pani, gdzie tu jest
      toaleta?". Kobieta bezradnie rozłożyła ręce: "Cy jo wiym? Cheba za
      granicom".
      Jan Paweł II podobno omal nie udlawił się kawałkiem melona.
      A u nas jest podobnie wink
    • ata99 Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 22:28
      Nie rozumiem dlaczego pies może sikać pod krzaczkiem i jest to
      powszechnie akceptowane, a dziecko nie może?
      • iit2 Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 22:48
        No właśnie nie tylko pies, a wy drogie mamy i wasi mężowie, nigdy nie zdarzyło
        wam się sikać pod drzewkiem? o czym w ogóle jest ten temat, chyba żadna matka
        nie wychodzi na spacer z dzieckiem, żeby podlać krzaczek, tylko wiadomo, że w
        awaryjnych sytuacjach to się zdarza, ja z synkiem idę np. na zakupy, gdzie mam
        spory kawał do przejścia i wiem, że może nie wytrzymać pomimo załatwienia
        potrzeby w domu, bo akurat wiatr wieje, albo coś innego i co gdzie mam się wtedy
        udać? Bez sensu...
        • leneczkaz Re: Na spacerze bez pieluchy 10.05.10, 10:17
          może nie wytrzymać pomimo załatwienia
          > potrzeby w domu, bo akurat wiatr wieje

          Tylko trzeba wtedy pamiętać, żeby nie sikać pod wiatr hahah wink
      • hanalui Re: Na spacerze bez pieluchy 09.05.10, 22:53
        Cytat ata99 napisała:

        > Nie rozumiem dlaczego pies może sikać pod krzaczkiem i jest to
        > powszechnie akceptowane, a dziecko nie może?


        A widzisz roznice miedzy psem a dzieckiem? Jesli nie widzisz to
        twoje dziecko moze robic pod krzaczkiem tongue_out
        • niesia22 Re: Na spacerze bez pieluchy 10.05.10, 16:15
          my właśnie się przymierzamy do spacerów bez pieluchy(czekamy na
          ciepłe dni)- jeśli zajdzie taka potrzeba córka będzie sikać na
          trawkę bądź pod krzaczek w ustronnym miejscu, myślę że nasze
          miasteczko zbytnio na tym nie ucierpi, nocnika nie będę nosić wolę
          za to łopatki, grabki, wiaderko, wózek dla lalek i co tam sobie
          córcia wymyśli....wink
        • ata99 Re: Na spacerze bez pieluchy 11.05.10, 14:11
          Sikanie zarówno psa, jak i małego dziecka jest czynnością
          fizjologiczną, trudną do powstrzymania. Leje pod krzaczkiem kiedy
          potrzeba.
    • a.g.r.e.s.t Re: Na spacerze bez pieluchy 10.05.10, 19:57
      W serwisie eDziecko uwazają, tak jak autorka wątku, por.
      www.edziecko.pl/male_dziecko/1,85614,4666056.html
      zwłaszcza akapit "Muszę siusiu!"

      Specjaliści piszący tam mylą się, ulegając presji szybkiego
      odpieluchowania?
      • leneczkaz super link 10.05.10, 20:23
        "Z początku podróżowanie z malcem bez pieluchy będzie nieco stresujące - na
        hasło "siusiu" trzeba będzie natychmiast znaleźć toaletę albo odosobnione
        miejsce pod krzaczkiem.
        Czekają was także zmiany w garderobie - dziecko musi
        mieć na sobie ubranko, które może szybko i sprawnie zdjąć (odpadają spodnie
        ogrodniczki i inne skomplikowane zapięcia). Na początku trzeba będzie mu pomagać
        w wycieraniu pupy (dziewczynkę od przodu do tyłu, nigdy odwrotnie), jednak pod
        koniec przyszłego roku (przed pójściem do przedszkola) malec powinien umieć już
        sam się obsłużyć. Po każdym skorzystaniu z nocnika (nawet wtedy, gdy dziecko nie
        dotknęło papieru toaletowego ani pupy) musi umyć ręce - tak wyrabia się nawyk."

        No patrz. A jednak mam rację! big_grin
        • hanalui Re: super link 10.05.10, 21:45
          leneczkaz napisała:
          > No patrz. A jednak mam rację! big_grin

          Tak cie cieszy ze jakas baba uwaza ze dziecko mozna trakowac jak
          zwierze i wysikiwac je pod krzakiem, bez szacunku dla jego
          intymnosci?

          Pewnie duzo wody w Wisle uplynie zanim coponiektorzy zrozumieja ze
          dzieci to nie male, glupie, durne istoty, ze trzeba je traktowac z
          szacunkiem, jaki nalezny jest doroslym osobom, ze nie nalezy ich
          obnazac w miejscach publicznych, ze nie nalezy ich klapsowac, ze
          nalezy im zapewnic cywilizowane miejsce do zalatwienia potrzeby itd,
          itd. 21 wiek a tu niektorzy nadal sredniowiecze w glowach maja, moge
          tylko pozalowac i tyle.
          • sarabanda2 Re: super link 11.05.10, 10:20
            Pojechałaś, hanalui.
            • hanalui Re: super link 11.05.10, 10:45
              Cytat sarabanda2 napisała:

              > Pojechałaś, hanalui.


              Coz...nie mam zwyczaju bulke przez bibulke big_grin
          • leneczkaz Re: super link 11.05.10, 10:37
            > Pewnie duzo wody w Wisle uplynie zanim coponiektorzy zrozumieja ze
            > dzieci to nie male, glupie, durne istoty, ze trzeba je traktowac z
            > szacunkiem,

            I tym szacunkiem jest nakaz robienia POD SIEBIE przez 3 lata?

            ze nie nalezy ich
            > obnazac w miejscach publicznych,

            Obnażanie w miejscach publicznych to bardziej golasy z plaży niż dziecko
            siusiające pod krzaczkiem W USTRONNYM MIEJSCU.

            >nie nalezy ich klapsowac

            Pomyliłaś wątek.

            > nalezy im zapewnic cywilizowane miejsce do zalatwienia potrzeby

            Publiczna toaleta dla mnie nie jest cywilizowanym miejscem tylko siedliskiem
            zarazków i bakterii. Obrzydliwe. Wolę krzaczek.



            Ciekawi mnie rzecz jedna. Czy jakbyś musiała swojemu 3-latkowie zmieniać TETRĘ,
            przez którą także mogłoby przeciekać, kupa kisiłaby mu się w spodniach i
            odparzała pupę, rozmazywała, bo tetra cudownie nie trzyma odchodów w jednym
            miejscu. Smród byłby nieziemski. Czy nadal byłabyś pewna, że to CYWILIZOWANY
            sposób? Dla mnie to poniżające i obrzydliwe. Szczególnie w przypadku dziecka
            które przy odpowiedniej pomocy mogłoby właśnie.. W SPOSÓB CYWILIZOWANY
            wypróżniać się na nocnik lub toaletę.
            • hanalui Re: super link 11.05.10, 11:10
              Cytat leneczkaz napisała:
              > Ciekawi mnie rzecz jedna. Czy jakbyś musiała swojemu 3-latkowie
              zmieniać TETRĘ,


              Ale nie musze!!!...mam dostep do jednorazowych pieluch, majtek
              treningowych itd, stac mnie i nie szkoda mi ich kupowac i
              wywalac tongue_out. Nie zyjemy w sredniowieczu, jesli ty zyjesz...twoja
              sprawa

              Cytat
              > przez którą także mogłoby przeciekać, kupa kisiłaby mu się w
              spodniach i
              > odparzała pupę, rozmazywała, bo tetra cudownie nie trzyma odchodów
              w jednym
              > miejscu. Smród byłby nieziemski. Czy nadal byłabyś pewna, że to
              CYWILIZOWANY
              > sposób? Dla mnie to poniżające i obrzydliwe. Szczególnie w
              przypadku dziecka
              > które przy odpowiedniej pomocy mogłoby właśnie.. W SPOSÓB
              CYWILIZOWANY
              > wypróżniać się na nocnik lub toaletę.


              Wiem, ze masz obsesje na temat kupy - te obrazowo-zapachowe opisy na
              mnie nie dzialaja - ja nie mam obsesji, schizy juz ci mowilam nalezy
              leczyc tongue_out.

              Przykro mi ze do ciebie nie dociera ze cywilizowany sposob to do
              pieluchy, nocnika, toalety - w przypadku dziecka. Jesli nie
              rozumiesz ze pod krzaczek czy trawniczek to nie cywilizacja tylko
              zwierzece zachowanie, sredniowiecze to twoj problem, traktuj swoje
              dziecko jak ci sie podoba, przekonuj i zmuszaj je do robienia jak
              zwierzatka, wmawiaj sobie i dziecku ze to w odosobnieniu, na uboczu,
              ze to intymne, ze glupie i male to nie rozumie, nie moj biznes, nie
              moje dziecko, nie mojego dziecka intymnosc, nie mojego dziecka 4
              litery swiecace, nie moje trawniki w koncu tongue_out

              Ja nie robie pod krzaczkami na uboczu, nie robie na trawnikach, nie
              ucze tego swojego dziecka, a co ty uczysz to naprawde nie moja
              broszka - jak mowilam wiele wody uplynie nim coponiektorzy pojma,
              widocznie w twoim wypadku jeszcze sporo tongue_out
              • leneczkaz Re: super link 11.05.10, 11:21
                Ale co ja mam pojmować? Twoją głupotę? Może i Nil mi uchem przepłynąć a jej nie
                pojmę big_grin
          • franczii Re: super link 11.05.10, 13:55
            No ale jak wysikasz dzieciaka w podrozy kiedy do kibelka trzeba czekac
            kilkanascie minut a on ryczy ze mu sie chce juz i pomimo zalozonej awaryjnej
            pieluchy za nic do niej nie chce zrobic. To jest dopiero znecanie sie,
            upokarzanie i brak szacunku.
            • hanalui Re: super link 11.05.10, 14:26
              Cytat franczii napisała:

              > No ale jak wysikasz dzieciaka w podrozy kiedy do kibelka trzeba
              czekac
              > kilkanascie minut a on ryczy ze mu sie chce juz i pomimo zalozonej
              awaryjnej
              > pieluchy za nic do niej nie chce zrobic. To jest dopiero znecanie
              sie,
              > upokarzanie i brak szacunku.


              No wlasnie? co robisz? Jestescie w pociagu, autobusie, toalety brak,
              trawki brak. Co robisz? tongue_out
              • franczii Re: super link 11.05.10, 14:43
                W pociagu toaleta jest. Autobusem w trasy dluzsze nie jezdze ale gdyby sie
                zdarzylo to pewnie bym poprosila kierowce o przystaniecie przy jakichs zaroslach
                a nie na golej trawce bo wbrew temu co myslisz my tez dbamy o intymnosc i chcemy
                zapewnic maksymalny komfort na jaki mozna sobie pozwolic w danych
                okolicznosciach. A ty co bys zrobila w autobusie?
                Samochodem 2 razy sie zatrzymywalismy gdzie byly drzewa i krzaczki. W sumie 2
                razy to bardzo malo jak na osoby ktore nie sa zacieklymi przeciwnikami sikania
                pod krzak jak przypili i nie ma innej mozliwosci.
                • hanalui Re: super link 11.05.10, 15:22
                  Cytat franczii napisała:

                  > W pociagu toaleta jest.


                  U mnie nie ma, kolejka miejska, moja trasa to pol godziny, ale sa i
                  takie trasy co zajmuja 1.5 godziny. I co wtedy? Zatrzymasz?

                  Cytat
                  Autobusem w trasy dluzsze nie jezdze ale gdyby sie
                  > zdarzylo to pewnie bym poprosila kierowce o przystaniecie przy
                  jakichs zaroslac
                  > h


                  I serio wierzysz ze kierowca nie ma nic innego do roboty tylko
                  zatrzymywanie sie, bo jakis dzieciak, raz ten, raz tamten chce
                  sikac? To nie wycieczka szkolna, tylko autobus kursowy, nie wszedzie
                  mozna sie zatrzymac w koncu, jak jedzie przez miasto, autostrada to
                  juz w ogole? Poza tym kierowce tez obowiazuja jakies przepisy,
                  rozklady jazdy i nie sadze by byl czas na zatrzymywanie sie na
                  sikanie jakis dzieciakow.
                  A w samolocie? Przez prawie pol godziny czasem dluzej nie mozesz
                  opuszczac fotela, co wtedy? Tez poprosisz by sie zatrzymali?

                  Cytat A ty co bys zrobila w autobusie?

                  Nie jezdze akurat, teraz wiem ze moje dziecko conajmniej 2-3 godziny
                  po wysikaniu wytrzyma, od zawolania spokojnie mam 15min - pol
                  godziny na znalezienie mu toalety. Kiedy nie mialo takich mozliwosci
                  nosilo pieluche. Ani mnie, ani mojemu dziecku dziwnym trafem to nie
                  przeszkadzalo. 2 tyg temu skonczyl 3 lata.
                  Jesli zajdzie potrzeba na samolot to zaloze pieluche, zmiana cisnien
                  nawet doroslym moze splatac figla, nie bede miala ani ja ani moje
                  dziecko traumy z tego powodu, ze ma pieluche, nigdy mu nie trulam o
                  wyzszosci kibelka nad pielucha, wiec nie wie ze to zle tongue_out. Pana
                  pilota nie bede smiala poprosic o zatrzymanie tongue_out
                  • franczii Re: super link 11.05.10, 18:54
                    To ja takich pociagow nie znam. Moj syn odkad skonczyl mniej wiecej 3 lata tez
                    jest w stanie dlugo utrzymac. Takim testem byl lot samolotem, mial zalozona
                    pieluche, co dowodzi, ze ja tez nie jestem przeciwna pieluchom, na wypadek gdyby
                    mu sie zachcialo przy ladowaniu. I mu sie rzeczywiscie zachcialo. Wytrzymal
                    wtedy jeszcze okolo pol godziny.
                    Nie mam praktyki w srodkach komunikacji wiec teoretyzuje z tym autobusem.
                    Wielokrotnie kiedy w Pl jezdzilam autobusem to kierowca sie na te 2 minuty
                    zatrzymal kiedy ktos poprosil, i nie tylko dla dziecka. Chyba sie nie zdarzylo,
                    zeby jakis odmowil.
                    Natomiast kilka razy zatrzymywalam sie wysikac dziecko w krzaczkach kiedy
                    jechalismy samochodem, raz nawet na autostradzie w zatoczce. Niby byl wysikany i
                    tez zwykle wytrzymuje ale czasem sie zdarza sikac 2 razy w ciagu godziny i nie
                    ma w tym nic nienormalnego. Wtedy tez mial pieluche zalozona bo ja zreszta
                    dziecko odpieluchowalam na jesieni wiec na wzystkie wyjscia z domu mial zakladna
                    pieluche ale w pewnym momencie po prostu nie mogl juz w te pieluche sikac nawet
                    kiedy zachecalismy.

                    • kaja-a Re: super link 11.05.10, 19:22
                      Wszystko zależy w przypadku autobusów od kierowcy gdyż jeden się zatrzyma drugi
                      nie. W przypadku gdy zachodziła sytuacja długiej podroży autobusem zakładałam
                      synowi pieluchomajtki pomimo tego, że wołał i wiedziałam jak długo potrafi
                      wstrzymać (niestety do tej pory na krótko) jednak nie wiedziałam czy kierowca w
                      razie czego zgodzi się zatrzymać.
    • daga_j Re: Na spacerze bez pieluchy 10.05.10, 22:21
      Postanowiłam się wypowiedzieć, bo widzę, że koleżanka najma78 ma dość odmienne
      zdanie, do którego autorka być może się przychyla, a ja dam Ci inną nieco
      odpowiedź, w końcu mając więcej zdań na ten temat wybierzesz metodę
      odpieluchowania jaką uznasz za najlepszą.
      Po pierwsze uważam, że oczywiście dziecko musi dorosnąć do umiejętności
      powstrzymywania sikania, i naukowo mówi się, żę dziecko dojrzewa pomiędzy 18-24
      miesiącem. To najlepszy okres do rozpoczęcia nauki. Niektóre dzieci w tym wieku
      bardzo słabo mówią, nie ma z nimi normalnej konwersacji, więc oczekiwanie, że
      któregoś razu taki maluch przyjdzie i sam z siebie powie "mamo chcę siku" jest
      co najmniej nierealne. Dziwię się podejściu najmy, która wygląda jakby właśnie
      na to u swojego dziecka czekała. Bo przecież jak zapyta dziecko wcześniej o
      sikanie to się jeszcze maluch zestresuje i to już byłaby tresura... Nie obrażaj
      się najma, nie cytuję Cię, bo nie chodzi o konkretne słowa, tylko o to jak ja je
      zrozumiałam. Ja uważam, że rodzic zna swoje dziecko i czuje kiedy czego go
      nauczyć. To rodzic decyduje o odstawieniu od piersi, zabraniu dziecku butelki,
      smoczka, można oczywiście czekać aż dziecko samo się odstawi, jedno faktycznie
      pewnego dnia obrazi się na pierś i koniec karmienia, inne będzie chciało ssać w
      wieku 4 lat podczas wizyty w restauracji. Jedno dziecko zgubi smoczek i nie
      będzie o niego wołało, a inne dziecko urządzi taki alarm, że matka w nocy będzie
      latać po aptekach szukać nowego smoczka. Rozumiecie. I teraz do pieluch. W
      pewnym momencie my rodzice myślimy sobie: może by tak nauczyć dziecko sikać na
      nocnik. I podejmujemy próby jakiegoś rodzaju by zobaczyć czy dziecko na te próby
      reaguje, czy jest gotowe. Ja uważam, że wówczas pytanie i zachęcanie dziecka by
      zrobiło łaskawie siusiu na nocnik, lub też sadzanie dziecka jest mało skuteczne,
      bo dziecko może nawet nie zdawać sobie sprawy co to jest właściwie sikanie i
      skąd się bierze. Ja podeszłam do tematu w najprostszy (lecz zarazem trudny)
      sposób - zdjęłam dziecku pieluchę i powiedziałam, że od tej pory jak będzie
      chciało siusiu to ma mnie zawołać i usiądzie sobie na nocnik i tam zrobi.
      Oczywiście wiedziałam, że mnie nie zrozumie, ale pieluchę zdjęłam. Dziecko
      sikało pod siebie, i w ten sposób przekonywało się co to jest siusiu i skąd się
      bierze, a ja mówiłam dziecku, że może następnym razem zrobi do nocniczka. Nie
      było stresu gdyż na dziecko nie krzyczałam, nie było kar ani robienia dziecku
      wstydu. Ot, przebierałam, wycierałam, czasem jak już dziecko sikało to zdążyłam
      posadzić je na nocnik, trochę siku wpadło i byłą ogólna radość, która mówiła
      dziecku wprost o co chodzi, czego się oczekuje, co jest dobre. W zależności od
      dziecka po kilku dniach/tygodniach dziecko zaczyna robić na nocnik, wołać, że
      chce siku. Nie jest zestresowane, bo rodzic podchodzi do tego spokojnie, rodzic
      nie sadza co chwila na nocnik, tylko wtedy gdy dziecko sika. Aha, ważna rzecz,
      jak stwierdzić czy dziecko jest już gotowe, skoro sika pod siebie? Chodzi o to,
      że trzeba dać sobie kilka dni i po tym okresie poczynić obserwacje - czy dziecko
      sika rzadziej a więcej (tak? to dobrze), czy gdy sika zaczyna to zauważać i stoi
      zdziwione w kałuży sików (jeśli tak do dobrze) - to świadczy o postępie i dobrze
      rokuje na kolejne dni nauki.
      Też miałam problem z wyjściami. Zakładałam pieluchę dziecku i bywało, że
      pozostała sucha, a czasem mokra. Mimo to nie namieszałam chyba dziecku w głowie,
      bo w ciągu miesiąca się odpieluchowała - ok to nie jest 3 dni jak u niektórych,
      ale nie był to miesiąc stresu i męki, tylko miesiąc częstszego wycierania podłóg
      i przepierania majtek. Miesiąc nie stracony, dziecko się nauczyło w wieku 2 lat.
      Być może gdybym poczekała np. pół roku to by się nauczyła w 3 dni, ale to
      znaczy, że byłaby odpieluchowana w wieku 2,5 lat, a przecież uzyskałam to w
      wieku 2 lat, czyli lepiej. (wygodniej jest bez pieluch!)
      Sikanie pod krzaczek. Nie jest oznaką niedojrzałości do odpieluchowania, tylko
      faktem małej pojemności pęcherza a przyjmowania płynów przy zazwyczaj ładnej
      wówczas pogodzie. Dziecku chce się siku. Dorosły w tej sytuacji poszedłby do
      domu, ale nie chcemy kończyć dziecku zabawy wcześniej, a czasem do domu daleko,
      więc trzeba załatwić to na miejscu. Szukamy odosobnionego miejsca, gdzie inne
      dzieci się nie bawią i sikamy na trawkę. Nie jest to jakieś wielkie
      zanieczyszczenie środowiska. Nie jest wstydliwe dla dziecka, bo zwykle dziecko
      ma wtedy 2-3 lata. Jeśli taki maluch wstydzi się nagości to mnie się to wydaje
      dziwne.
      Pewnie najma tak broni się przed wysadzaniem na dworzu bo zaraz myśli, że jej
      córka jak podrośnie też by chciała latać w krzaczki. Otóż pocieszę koleżankę,
      starsze dzieci w naturalny sposób "dorośleją" i już nie lubią wystawiać gołej
      pupy, gdy ktoś może ich zobaczyć, i nagle potrafią wytrzymać kilka godzin bez
      sikania nie skręcając się przy tym. Etap sikania na trawkę dotyczy dziecka maks.
      do 4 lat, z tego co pamiętam. I to nie codziennie, bo przecież też staramy się
      wysikać dziecko przed wyjściem z domu, ale raz mu się zachce za godzinę, innym
      razem nie.
      W starszym wieku wręcz należy uczyć dziecko by zachowywało intymność,
      przedszkolakowi mówię już, że nie powinien zdejmować majteczek gdy inni mogą
      patrzeć itp. ale 2-3 latek ma to gdzieś.
      Mam dwoje dzieci, odpieluchowałam je w wieku 2 lat (synka 2 mies. później),
      córka już dawno nie sika na dworzu (no wyjątkowo jeśli jesteśmy gdzieś na cały
      dzień ale to poza miastem; to i mi się zdarza raz na rok).
      • najma78 Re: Na spacerze bez pieluchy 10.05.10, 22:57
        Kolezanko (a moze towarzyszko) przebrnelam, przez twoj wywod -
        eksperta, nie obrazilam sie, ale tez nie dowiedzilam nieczego
        nowego, ot zwykle stanowisko typowe dla wiekszoszosci
        reprezentowanych na tym forum i oczywiscie masz do niego prawo, masz
        jak najbardziej prawo miec wlasny poglad, a ja mam prawo do
        wlasnego. Tez jestem mama dwojki starsza ma juz 7 lat i wiem kiedy
        dzieci zaczynaja wstydzic sie nagosci, wiem tez i inne przydatne
        rzeczy, co wcale nie znaczy, ze musi mi sie podobac zalatwianie
        potrzeb gdzie popadnie, obnazanie dzieci w miejscach publicznych i
        skoro ty pozwolilas sobie pouczac mnie to ja pozwole sobie na to
        samo, nie kazde dziecko 2-3 letnie to zwierzatko, ktoremu wszystko
        jedno gdzie mama sciagnie mu majty, wielu sposrod nich ma zaupelnie
        inne zachowania, wstydzi sie, wstrzymuje choc w domu przed mama i
        tata biega z gola pupa - nawet srednio bystry rodzic nie spedzajacy
        z wlasnym dzieckiem calych dni zauwazy.
        Nauka i dojrzalosc to dwie rozne rzeczy choc jedna nie wyklucza
        drugiej,powinno sie laczyc, ale jak sama stwierdzilas kazdy rodzic
        sam decyduje i pozwolmy sobie sami na ten leksus, bez wyscigu, bez
        limitow wiekowych i stresu tak dla rodzicow jak i dzieci, oczywiscie
        to wspaniale, ze ani ty ani twoje dzieci sie nie zestresowaly, ale u
        wiekszosci to wyglada znacznie odmiennie.
        Choc nadal w mniejszosci to jednak w swoich pogladach nie jestem
        odosobniona, ale chyba ciebie to martwi, bo twoje typowe podejscie
        do tematu i jedynie sluszne ma lekka ryse.
        • leneczkaz Re: Na spacerze bez pieluchy 11.05.10, 10:46
          Tez jestem mama dwojki starsza ma juz 7 lat i wiem kiedy
          > dzieci zaczynaja wstydzic sie nagosci, wiem tez i inne przydatne
          > rzeczy, co wcale nie znaczy, ze musi mi sie podobac zalatwianie
          > potrzeb gdzie popadnie, obnazanie dzieci w miejscach publicznych i
          > skoro ty pozwolilas sobie pouczac mnie to ja pozwole sobie na to
          > samo, nie kazde dziecko 2-3 letnie to zwierzatko, ktoremu wszystko
          > jedno gdzie mama sciagnie mu majty, wielu sposrod nich ma zaupelnie
          > inne zachowania, wstydzi sie, wstrzymuje choc w domu przed mama i
          > tata biega z gola pupa - nawet srednio bystry rodzic nie spedzajacy
          > z wlasnym dzieckiem calych dni zauwazy.

          Najmo, każdy psycholog Ci powie, że dziecko 2-3 letnie które się wstydzi ma już
          sprzedane przez rodziców pewne zaburzenia.. Pewnie się obruszysz, ale niestety
          tak jest. TY go uczysz sie wstydzić. Mój bratanej w poprzednie wakacje latał na
          golasa po plaży mimo usilnych próśb swej matki, twierdząc, że mu mokro na pupie
          nie nieprzyjemnie. Miiał 4,5 roku. 0 wstydu bo rodzice nie nauczyli go się
          wstydzić..
          • hanalui Re: Na spacerze bez pieluchy 11.05.10, 11:27
            Cytat leneczkaz napisała:
            Mój bratanej w poprzednie wakacje latał na
            > golasa po plaży mimo usilnych próśb swej matki, twierdząc, że mu
            mokro na pupie
            > nie nieprzyjemnie. Miiał 4,5 roku. 0 wstydu bo rodzice nie
            nauczyli go się
            > wstydzić..


            Pewnie z tych dzieci co to w wieku 1-2 lata zaczynal przygode z
            krzaczkami tongue_out, latanie golcem po plazy tongue_out, z oszczednosci rodzicow
            na pieluchy, na pieluchy kapielowe, na stroj, na nastepny suchy
            stroj, to co sie teraz dziwic tongue_out
            To tylko swiadczy o rodzicach.
            • leneczkaz Re: Na spacerze bez pieluchy 11.05.10, 11:31
              Czy byłaś w dzieciństwie molestowana lub publicznie obnażona? Bo Twoje
              zacietrzewienie mogłoby być przez psychologów głębiej analizowane.
              • hanalui Re: Na spacerze bez pieluchy 11.05.10, 12:08
                Cytat leneczkaz napisała:

                > Czy byłaś w dzieciństwie molestowana lub publicznie obnażona? Bo
                Twoje
                > zacietrzewienie mogłoby być przez psychologów głębiej analizowane.


                Wiele wody w Nilu uplynie a ty nijak nie pojmiesz czemu dzieci na
                plazy golcem nie powinno sie posylac, ani czemu pod krzakiem robic
                nie powinny, wiec tak sobie kulawo to tlumacz ze to cos z rodzicami
                takimi jak ja cos nie tak i niech ci to tlumaczenie wydumane
                wystarczy tongue_out
                • leneczkaz Re: Na spacerze bez pieluchy 11.05.10, 12:53
                  Taaa. Bo Ty tak "szanujesz" swoje dziecko, że jak płacze, że nie chce w mokrych
                  majtach latać to Ty na siłę go zmuszasz, bo wstyd będzie. Albo przebierasz co 15
                  min. po każdym wejściu do wody big_grin

                  Ja wolę mieć więź z dzieckiem a nie z (durną) TEORIĄ.
          • najma78 Re: Na spacerze bez pieluchy 11.05.10, 14:24
            Porozmawiaj najpierw z psychologiem, dzieciom 2-3 letnim trudno ''sprzedac'' wstydliwosc bo tego nie ''kupuja'', nie ma zapotrzebowania, 2-3 latek biega nago po plazy czy w domu ale juz ten sam 2-3 latek posadzony na srodku pokoju dziennego gdzie toczy sie zycie rodzinne, moze czuc zazenowanie i dyskomfort podczas intymnej czynnosci jaka jest wyproznianie sie, jakze czesto mozna zauwazyc dzieci w pieluchach chowajace sie i w ukryciu np. za fotelem robiace to i owo. Sa rodzice, ktorzy sadzaja dzieci z kanapka na nocniku przed TV i tez nie widza w tym nic zdroznego, a dziecko nawet z pielucha robi sobie przerwe w posilku gdy mu sie zachce.
            Co do odpieluchowania, jak wspomnialam corka ''zalapala'' w wieku 2 lat, bez wpadek tak w dzien jak w nocy. Syn ma 2i10m-cy i jest w trakcie uczenia sie i dojrzewania, potrafi isc do toalety i usiasc na nocnik i zrobic, a potrafi sie zapomniec, kiedys zdarzylo mu sie tak zapomniec kilka razy pod rzad w czasie zabawy w ogrodzie, niekrzycze, nie daje klapsow ani nie patrze z dezaprobata, zmieniam ubranie i wycieram podlogi, chcac po raz kolejny zalozyc mu suche majtki z ulubionym thomasem powiedzial, ze juz ich nie chce, chce pieluche - dla mnie byl to sygnal, ze sam jest juz zmeczony tym ze nie panuje, upewnilam sie czy na pewno chce pieluche i zalozylam ja. Coz 2-3 latek czuje, mysli i wyciaga wnioski, wie wiecej niz nam sie wydaje. Warto sluchac dzieci a nie scigac sie z innymi rodzicami, ktore wczesniej to czy tamto, ja w tym nie uczestnicze, zreszta znajome mamy nie pytaja mnie czy juz wola, ja nie czuje presji otoczenia, nikt nie mysli o mnie jak o leniwej lub nieudacznej matce, ktorej prawie 3-latek jeszcze w pelni nie jest odpieluchowany, nie wstydze sie tez wlasnego dziecka i nie stresuje z obawy, ze jakas ''nawiedzona'' (bez urazy - do nikogo konkretnie tego nie kieruje)okresli moje dziecko jako opozniona niezgole. Mam przecietne dziecko, a nie geniusza, nie potrzeba mu psuchola, bo jest w normie pod kazdym wzgledem. Pozdrawiam
            • leneczkaz Re: Na spacerze bez pieluchy 11.05.10, 14:35
              No widzisz, to się dogadałyśmy przynajmniej w jednej kwestii "Warto sluchac
              dzieci". Mój syn dla odmiany pieluchy nosić nie chce. Chce nosić majteczki. Sam
              sobie wybiera..
              Woła przez cały dzień. Wczoraj bez wpadek i 1,5h. na placu zabaw. Ale i wpadka
              się zdarzy. Tyle, że ja nigdy go nie naciskałam, więc dla niego wpadka to 0
              stresu choć neiprzyjemne uczucie.

              nie scigac sie z innymi
              > rodzicami, ktore wczesniej to czy tamto, ja w tym nie uczestnicze, zreszta znaj
              > ome mamy nie pytaja mnie czy juz wola, ja nie czuje presji otoczenia, nikt nie
              > mysli o mnie jak o leniwej lub nieudacznej matce, ktorej prawie 3-latek jeszcze
              > w pelni nie jest odpieluchowany, nie wstydze sie tez wlasnego dziecka i nie st
              > resuje z obawy, ze jakas ''nawiedzona'' (bez urazy - do nikogo konkretnie tego
              > nie kieruje)okresli moje dziecko jako opozniona niezgole.

              Tu nie chodzi o wyścig własnie scigac sie z innymi
              > rodzicami, ktore wczesniej to czy tamto, ja w tym nie uczestnicze, zreszta znaj
              > ome mamy nie pytaja mnie czy juz wola, ja nie czuje presji otoczenia, nikt nie
              > mysli o mnie jak o leniwej lub nieudacznej matce, ktorej prawie 3-latek jeszcze
              > w pelni nie jest odpieluchowany, nie wstydze sie tez wlasnego dziecka i nie st
              > resuje z obawy, ze jakas ''nawiedzona'' (bez urazy - do nikogo konkretnie tego
              > nie kieruje)okresli moje dziecko jako opozniona niezgole.

              No dokładnie. Ja nie mam parcia zw. na kogoś bo mało kto teraz wcześniej
              odpieluchowuje. Ludzie podejmują próby późno i rzadko się udaje odpieluszyć po
              2-2,5 r.ż. w "2 dni" mimo powszechnej forumowej opinii.
              • hanalui Re: Na spacerze bez pieluchy 11.05.10, 14:53
                Cytat leneczkaz napisała:
                Mój syn dla odmiany pieluchy nosić nie chce. Chce nosić majteczki.
                Sam
                > sobie wybiera..
                > No dokładnie. Ja nie mam parcia zw. na kogoś ...


                hahahahaha....nawiedzona o bezpieluchowym wychowaniu bredzaca, a nie
                ma parcia big_grin big_grin, co ty bredzisz, ty robaczku juz mialas parcie
                wczesniej na odpieluchowanie tylko porazke ponioslas sromotna tongue_out,
                ktos przytaczal w innym watku twoje nawiedzone posty...I bylabym w
                szoku gdyby nie chcial, z takim parciem jakie ty masz twoje dziecko
                nie ma prawa nie chciecnosic majteczek, przecie pieluchy mu
                nie dasz tongue_out
                • leneczkaz Re: Na spacerze bez pieluchy 12.05.10, 08:22
                  Taa. Ja już wszystko pojęłam. Pojechałaś bidulo za chlebem w wielki świat z
                  małej wioski i zachłysnęłaś się ideami "smoczka do 4 lat i peluszki i le
                  wlezie." ahhaahah .. No no, takie pastuszki jak TY, molestowane w dzieciństwie
                  ze wsi pod Pierdziszewem Wielkim zawsze chłoną co głupszą ideę big_grinbig_grinbig_grin błehehehe
                  • hanalui Re: Na spacerze bez pieluchy 12.05.10, 09:13
                    Cytat leneczkaz napisała:

                    > Taa. Ja już wszystko pojęłam. Pojechałaś bidulo za chlebem w
                    wielki świat z
                    > małej wioski i zachłysnęłaś się ideami "smoczka do 4 lat i
                    peluszki i le
                    > wlezie." ahhaahah .. No no, takie pastuszki jak TY, molestowane w
                    dzieciństwie
                    > ze wsi pod Pierdziszewem Wielkim zawsze chłoną co głupszą
                    ideę big_grinbig_grinbig_grin błehehehe


                    Tak to sobie robaczku tlumacz big_grin
                    • leneczkaz Re: Na spacerze bez pieluchy 12.05.10, 09:29
                      Będę glizdeczko :]
            • blaszany_dzwoneczek Re: Na spacerze bez pieluchy 11.05.10, 21:45
              > Porozmawiaj najpierw z psychologiem, dzieciom 2-3 letnim trudno ''sprzedac'' ws
              > tydliwosc bo tego nie ''kupuja'', nie ma zapotrzebowania, 2-3 latek biega nago
              > po plazy czy w domu ale juz ten sam 2-3 latek posadzony na srodku pokoju dzienn
              > ego gdzie toczy sie zycie rodzinne, moze czuc zazenowanie i dyskomfort podczas
              > intymnej czynnosci jaka jest wyproznianie sie, jakze czesto mozna zauwazyc dzi
              > eci w pieluchach chowajace sie i w ukryciu np.


              No cóż, a moja córka ostatnio ma taką fazę, ze jak chce zrobić siusiu czy kupę,
              to bierze nocnik z łazienki, stawia go tam, gdzie jestem, nieważne kuchnia,
              pokój... Potrzebuje najwyraźniej towarzystwa. I co, mam z nią walczyć,
              zabraniać, bo bezwstydnica jedna? I żeby nie było, nocnik stal zawsze w łazience
              i tam była uczona biegać na siku, ewentualnie na sedes w toalecie. Więc jak
              widzisz różnie to bywa.
              • najma78 Re: Na spacerze bez pieluchy 11.05.10, 21:54
                Dlatego napisalam ''moze czuc zazenowanie i dyskomfort'' a nie musi
                i napewno bedzie kazde dziecko.
        • daga_j Re: Na spacerze bez pieluchy 11.05.10, 15:17
          Wiem, że się rozpisałam, ale jakoś tak mi wychodzi, gdy chcę wszystko przekazać.
          Być może moje stanowisko jest typowe dla większości forumowych mam, ale ujęłam
          je całościowo, więc może się autorce wątku przyda.
          Też nadal uważam, że wstyd nagości jako taki powinien być obcym uczuciem dla 2
          latka. Nie sądzę, że wysadzanie dziecka pod krzaczkiem jest traktowaniem go jak
          zwierzątka, przecież on się nie wyrywa, a ja zawsze wybieram miejsca, gdzie
          raczej nikt nas nie widzi, a na pewno nie tak dokładnie. Byłoby o wiele więcej
          zamętu z powrotem do domu by dziecko się wysikało, tylko o to chodzi. Jest to
          etap przejściowy, gdy dziecko już woła, umie wytrzymać minutkę, dwie by mama
          zdjęła ubranie i posadziła na nocnik, ale nie umie jeszcze wytrzymać
          godzinę/dwie, by wybawić się na placu i dopiero iść do domu sikać. Zwykle ten
          etap trwa jeden ciepły sezon wiosenno-letni. Potem zdarza się chyba w każdym
          wieku gdy człowiek jest na wycieczce w odludnym miejscu, ale to sporadycznie.
          Chyba nie pisałam, że mam jedynie słuszne podejście? Napisałam, że ja uważam to
          za dobry pomysł, bo nie czeka się aż dziecko samo do czegoś dojdzie, a rodzic
          nakierunkowuje malucha i gdy jest pozytywna odpowiedź to dzięki temu dziecko
          wcześniej opanowuje jakąś umiejętność niż gdyby czekać aż samo się nauczy.
          • najma78 Re: Na spacerze bez pieluchy 11.05.10, 19:03
            Daga_j nie chodzi tu o wstyd nagosci, ale o wyproznianie sie w
            miejscu publicznym mniej czy bardziej odslonietym ale jednak,
            jakkolwiek to proces fizjologiczny to jednak moze i czesto powoduje
            dyskomfort psychiczny, moze kryc sie za tym np. wstyd choc tak male
            dziecko nie rozumie tego pojecia to odczuwa emocje z tym zwiazane,
            natomiast bieganie nago po plazy to co innego. Nudysci tez chodza po
            plazy nago ale wyprozniaja sie w toaletach. Inna sprawa, moze nie
            tak istostna ale jednak to tego rodzaju scenki (mamy wcale sie z tym
            tak nie kryja) chocby jako przyklad dla starszych dzieci, takie
            zielone swiatlo ze mozna. Ja tez nigdzie nie stwierdzilam, ze nalezy
            czekac az dziecko samo sie nauczy, tyle ze ten proces nie jest tak
            latwy jak nauka mycia raczek czy zebow, sa dzieci, z ktorymi to trwa
            krotko a sa takie, ktore potrzebuja duzo wiecej czasu, zwrocilam
            uwage, ze nie jest to kwestia tylko treningu, ale i dojrzalosci, a
            bycie ''straza pozarna'' jest stresujace takze dla dziecka a moze
            przede wszystkim, dla tego moja zasada to nawet jesli dluzej to bez
            stresu. Ja tez chcialabym aby to byla kwestia kilku dni, ale czasem
            trzeba poczekac az dziecko samo do tego dojdzie, podobnie jak
            chodzeniem itp. u zdrowego dziecka czeste prowadzanie za raczki
            wcale nie przyspieszy samodzielnych krokow - a to tez czesty
            stereotyp. Podam ci przyklad znajomej, ma corke mlodsza od mojego
            syna o 6 m-cy, zaczela ja odpieluchowywac gdy mala miala ok. roku,
            bo byla przekonana, ze to przyspieszy proces, zamet, domownicy
            zaangazowani w wysadzanie na nocnik co 15-20 min, zycie toczy sie
            wokol nocnika, brawa itd. kiedy cos tam wpadlo przypadkiem,
            wygladalo mi to na tresure i co i trenuje ja dalej juz 1,5 roku,
            mala ma 2 lata i 4 m-ce i nadal nie zalapala, czyli wczesniej wcale
            nie znaczy szybciej.
            • sarabanda2 Re: Na spacerze bez pieluchy 11.05.10, 22:11
              a
              > bycie ''straza pozarna'' jest stresujace takze dla dziecka a moze
              > przede wszystkim

              Prosze nie łapać mnie za słówka i w dodatku z przeinaczeniem sensu!
              Strażą pożarną jestem ja - w kazdej chwili musze byc gotowa. Moje
              dziecko przychodzi do mnie z pełną radością obwieszczając "siusiu
              jest". Rytuał spuszczania wody uwielbia i bardzo pilnuje, zebym ja
              nie spusciła. No i od czasu założenia tego wątku nie miał w domu
              żadnej wpadki siusiowej (miał z kupą), również po nocy ma suchą
              pieluchę. Już po tych kilku dniach wiem, ze nie musze tak pędzić,
              jeśli synek wie, że wstałam, ze juz idziemy do łazienki, że nie jest
              zignorowany.
              Ja nie mam wątpliwości, ze z punktu widzenia mojego dziecka
              korzystne byłoby sikanie pod krzaczkiem. Jedyne obiekcje, jakie
              miałam, dotyczyły raczej ewentualnej widowni (nie zawsze uda się
              ukryć całkowicie, niekiedy potrzebna dyskrecja otoczenia)
              • najma78 Re: Na spacerze bez pieluchy 11.05.10, 22:49
                Nie lapalam cie za slowka, uzylam sformuowania jako wlasnego, piszac
                to nawet nie pamietalam ze go uzylas w innym sensie tak wiec go nie
                przeinaczylam, uwazam ze to wynika z tresci mojej wypowiedzi,
                zreszta ta konkretna nie byla odpowiedzia na zaden z twoich postow.
                Wlasnie czytalam sobie forum angielsko jeczyczne o tematyce metod
                treningu korzystania z toalety - zupelnie inne podejscie, bez
                nerwowki, spokojnie, mamy sobie radza, acha wiekszosc zaczyna troche
                pozniej a przy nie powodzeniach, daja dzieciom czas, wracaja na
                troche do pieluch a po 2-3 m-ch od nowa, zauwazylam, ze u starszych
                dzieci drugie podejscie zazwyczaj konczy sie sukcesem.
                • blaszany_dzwoneczek Re: Na spacerze bez pieluchy 11.05.10, 23:12
                  A dlaczego to zupełnie inne podejście? Wiele mam takie stosuje i w Polsce. Ja
                  również. Wydaje mi się, że to dość oczywiste podejście do tematu. U nas sukcesem
                  skończyło się trzecie podejście. Pierwsze było za wcześnie, tak też
                  przeczuwałam, ale było lato, więc sprobowałam. Nic to nie dało, po tygodniu
                  wróciłam do pieluch. Drugie podejście jesienią coś dało, ale gdy światełko w
                  tunelu się już pojawiło, dziecko nagle się wycofało i zbuntowało, więc wróciłam
                  do pieluch. Trzecie podejście - teraz wiosną - sukces w 3 dni. Wszystko na
                  spokojnie, bez nerwów.
                  • najma78 Re: Na spacerze bez pieluchy 11.05.10, 23:38
                    Wszystko na
                    > spokojnie, bez nerwów.

                    Wiadomo.
            • daga_j Re: Na spacerze bez pieluchy 12.05.10, 13:21
              Zgadzam się z Tobą. No mam tylko nadzieję, że starsze dzieci jednak nie biorą
              przykładu z młodszych w sprawie sikania pod krzaki, ale pominę to bo nie mam
              takich doświadczeń to nie wiem co powiedzieć. Będę wierzyć, że dzieje się to w
              minimalnym stopniu i będę pilnować siebie a nie innych, żeby wysadzać nie tak
              bezpośrednio na widoku. Prawdę mówiąc może uniknę tego przy synku, bo on
              odpieluchowany zimą, teraz już nie popuszcza, wytrzymuje spacery, raczej nie
              zapomina go zapytać w domu czy by się nie wysikał zanim wyjdziemy. Choć mi nie
              przeszkadza sikanie w krzaki przez malutkie dzieci to mam przyjemniejsze wyjście
              gdy nie muszę z dzieckiem tam iść za potrzebą.
              Masz rację co do niemądrego przyspieszania rozwoju. Też pisałam, że teorie mówią
              o wieku od 18 miesięcy, ale nie wszystkie 18 mies. będą gotowe na naukę
              nocniczka co nie, a jak ktoś ambitnie zaczyna wysadzać ledwo siedzące dziecko
              czy roczne to jego problem ale też tego nie pochwalam. I nie pochwalam
              prowadzenia za rączki. Oj widzę teraz takie dziecko 9 miesięczne, które owszem
              zdolne i silne bo stoi ładnie i lubi być prowadzane za rączki, pod paszki i tak
              się do tego przyzwyczaił, że nie próbuje nawet pełzać, raczkować, od razu uderza
              w wyższy ton, matka zaraz leci i go bierze, niech sobie "pochodzi", bo jakoś mu
              to raczkowanie nie wychodzi... Jak ma wychodzić co nie? A zostawić go na 10
              minut na jakiejś macie się nie da, bo musi być non stop prowadzony,
              podtrzymywany, więc ma też chodzik, czego też nie pochwalam. Ciężko nim się
              zajmować, bo nie usiedzi na miejscu. Moje dzieci były modelem "podłogowym",
              pełzały, raczkowały bo to była ich jedyna możliwość by dosięgnąć jakąś zabawkę,
              jak uczyły się chodzić to nie za rączki rodzica tylko wzdłuż mebli których się
              trzymały i odważały puszczać, ja tylko byłam obok by złapać "w locie". No ale to
              już zbacza z tematu smile Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka