Zwracacie na nią uwagę? Nie mówię tu o idealnie skomponowanych
zestawach, o jakichś niewygodnych superubrankach, ale o sensownym
dobieraniu zwykłych rzeczy.
Ja np. STARAM SIĘ zgrywać rzeczy kolorystycznie, o co nietrudno w
dość monotonnej szafie moich synów. Nie mówię, że zawsze się to
udaje, ale na ogół nie zakładam koszuli w kratę do pasiastych spodni
(chyba ze fajnie współgrają), spodni od dresu do koszuli z krawatem,
itd.
To, jak ubrane sa maluchy na placu zabaw, jest mi obojętne (chociaz
jak widzę dziewuszkę w khaki bojóweczkach, ciemnej koszulce i
falbaniastym różowym kapelutku, to mi zgrzyta). Gorzej jednak, gdy
dziecko jest odstawione wyjściowo, widac, ze mama się postarała, i
mamy panieneczkę w ślicznym płaszczyku a la dzieci Kennedy'ego,
lakiereczkach i rózowej czapie z hello kitty. Albo śliczna, zwiewna
sukieneczka i grube, bawełniane, ciemne skarpetki.
No, może być jeszcze tak, że dziecko się uparło i mama nic nie mogła
poradzić

Dodam jeszcze, że owszem, mam inne problemy, ale właśnie żeby
oderwac się od nich, chcę sobie pogadać o tym błahym. Zresztą,
lubimy, żeby wokół było ładnie, chyba powinniśmy więc od początku
uczyć dzieci estetyki.