atena12345 Re: wojna na metki - paranoja 05.06.10, 14:26 moja córka ma 7 lat. Ubrana jest zwykle ładnie (według mnie oczywiście) ciuchy ma z sieciówek typu h&m albo z lumpeksu. W życiu nie słyszałam żadnych tekstów między dziećmi na temat marek. Nawet rodzice nigdy o tym nie mówią, co najwyżej przypomną o jakiejś wyprzedaży. Dla dzieci z moich obserwacji ważne są elementy z bajek, jakieś błyskotki, no i żeby różowe było Odpowiedz Link Zgłoś
atucapijo Re: wojna na metki - paranoja 05.06.10, 15:40 co do anrzucania dzieciom mody, to ja se zorientowalam, ze chcialam wszystko z Kubusiem Puchatkiem, a Mlodemu to akurat ten misiek wisi. on woli Uszatka!!! a wez i znajdz bluze z Misiem Uszatkiem!!! ja mieszkam akuratw kraju metek i modnisiow ( Wlochy) , ale fakt, ze i tu wielkie napisy D&G nosza tylko Albanczycy i inne towarzystwo z "import"., wsrod wlochow to tylko nastolatki...co do maluichow, to sa ubierane po prostu zle, niestosownie do pogody, typu rajstopki kabaretki i mini w mroz, a mamusia w puchowym plaszczu.albo body , bluzki i sweterki teraz, w czerwcu, i obowiazkowe czapki i kryte buty. co do metek, to ja sie malo znam, bo akurat mnie jest wsio ryba jak ciuch, oby byl z bawelny i latwy do prania. na spacerzach widze, ze mamusie ubieraja w Benettonie( dla mnie szajs na maksa, rzeczy dla doroslych po 1 praniu traca fason i kolor, dresiki dostaniete dla Mlodego opuscily kolor i sie niczym nie dalo wywabic, nie zartuje!) , Original Marines, Iana , Chicco ( pajacyki dla niemowlakow po 33 euro srednio ... ). Kto wiecej kasiasty idzie do Agatha Ruiz de la Prada, ale tam akurat metki baaaardzo dyskretne,niewidac, ze sie wywalilo 150 euro na kurteczke dla roczniaka H& M jest wspominany jako "wyzszy standard", bo akurat nie ma go w moim miescie i t rzeba jechac pod wenecje do mega shopingow.ceny nizsze niz w Posle, tak misiei rzynajmniej wydaje ( nota bene, najtanszy HaM jaki znalazlam byl w Salzburgu...) mi sie nei chce jechac , po pracy , z dzieckiem, albo tracic sobote na zakupy szmaciane... kupuje w supermarketach, w OVS, patrze na jakosc a nie an metke. na razie MLodemu wszysto jedno ( 18 mcy) , ma tylk o ukochane buty , ktore by zakladal codziennie( zimowe, a jest 25 stopni!)co do butow, to tez kupuje skorzane i dobrze zrobione, a nie adidasy czy nike, sa mega plasticzane, jakby byly lepszej jaksoci, to moze bym kupila. generalnie to chce dziecku przekazac inne wartosci niz szmaty i metki, ale boje sie ze przyjdxzie taki moment, ze naprawde presja srodowiska mnie zmusi do kupowania pewnych marek. Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: wojna na metki - paranoja 05.06.10, 19:17 Bzdura wyssana z palca. Mam córkę, drugi rok chodzi do przedszkola i nie ma pojęcia o firmach, ubranie to ubranie, najważniejsze, żeby to była spódniczka lub sukienka, koniecznie "kręcąca się" - reszta jej absolutnie nie interesuje. Czytać nie umie a ja jej o markach nie opowiadam, zresztą sama też mam je w nosie, nawet sobie nie kupuję firmówek. Odpowiedz Link Zgłoś
mariken hehe 05.06.10, 22:00 ciekawe spostrzeżenie, doprawdy. moje dziecko chodzi do przedszkola państwowego w warszawie, ponoć całkiem dobrego, z tradycjami, renomą, kandydaci walą drzwiami i oknami. dzieciaki są różne - z domów bardzo bogatych (ach, te lancery i volvo ;P), i z zupełnie przeciętnych. i szczerze mówiąc, przez ten rok _nigdy_ nie słyszałam słów krytyki czy wyśmiewania się z ubrań innego dziecka, w ogóle temat nie istnieje! dzieciakom jest ganz egal czy na metce jest adidas czy tam inne nike. ważne, że bluzka jest z misiem a spodnie są zielone. zresztą widzę, że spora grupa dzieci lubi ubierać się sama . poza tym żadne ubranie mojego dziecka nie ma metki - obcinam od razu po zakupie, bo ją drapią ;PPPP. Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: hehe 06.06.10, 00:40 Moja córka chodziła 4 lata do przedszkola( z zerówką) i nigdy nie spotkałam się z zainteresowaniem metkami. Jedynie czasem chodziło o konkretną rzecz, tzn prosiła o założenie spódniczki zamiast spodni. I tyle. Teraz 2 rok chodzi w to samo miejsce syn i też ani słowa o metkach. W szatni nie widzę rewii mody. Kupuję ciuchy w "markowych" sklepach i na ciuchach.Jest u nas bazar gdzie można ubrać się od stóp do głów w markowe, używane ciuchy i dzieci też Nie mam skrupułów przed łączeniem pumy z rzeczami markowymi z bazaru. Teraz córka chodzi do I klasy i u niej jest tak, że nigdy, NIGDY choćby się przyszło w sukience z BabyGap czy BabyDior nikt ale to NIKT z klasy nie zwróci uwagi Na początku mnie to trochę dziwiło ale teraz widzę, że zupełnie nie zwracają uwagi na rzeczy kolegów. Ważny jest tylko sposób ubierania( inni mają t-shirty i na to bluzę-ja też tak chcę)-ani słowa o metce. Także można obwiesić się kolorowo jak papuga a i tak będą z tobą rozmawiać bez zająknięcia o stroju. Mieszkamy w Warszawie. Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: hehe 06.06.10, 00:51 mariken napisała: poza tym żadne ubranie mojego dziecka nie ma metki - obcinam od razu po zakupie > , > bo ją drapią ;PPPP. > dokładnie jak u nas Odpowiedz Link Zgłoś
phantomka Re: hehe 06.06.10, 09:32 Uwierz mi, ze to sie jednak ksztaltuje w domu. Jezeli rodzice sa metkowcami, to i 4 latek taki bedzie. U corki w przedszkolu widzialam kilka razy takie sytuacje, kiedy dziewczynka miala na sobie ewidentnie znoszona, sprana koszulke, ale na niej: barbie/motylek z cekinami/inny badziew i cala reszta dziewczynek wytrzeszczala na to oczy. Takze wazne sa dla nich zupelnie inne rzeczy niz sukienka z nowej kolekcji sklepu X Natomiast chodzilam z corka na zajecia z baletu. Przyjezdzaly tam w 98 % dzieciaki z bogatych domow. I tam niestety kult metki istnial. Pierwszy raz sie wtedy z czyms takim spotkalam i bylam w szoku, ze tak male dzieci moga miec juz taka swiadomosc. I to mi sie bardzo nie podobalo. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: hehe 06.06.10, 23:19 Przyjezdzaly tam w > 98 % dzieciaki z bogatych domow. I tam niestety kult metki istnial. A dla mnie to zastanawiające... Bo przecież jak ktoś rzeczywiście makasę, to nie robi wielkiego halo, że ciuch ma taką czy inną metkę. Butami Venezia czy Clarks to ja się mogę ekscytować- bo mnie na nie zwyczajnie nie stać; ale jakbym miała kasę, to przecież nie widziałabym niczego nadzwyczajnego w kupowaniu obuwia za 500zł na przykład (o droższych nawet nie mówię, bo to abstrakcja dla mnie). IMO naprawdę bogata osoba to ktoś, kto w restauracji wybiera pozycję z menu nie patrząc w ogóle na cenę- nieważne, kawior czy pierogi, je to, co chce; ktoś, kto za krezusa chce uchodzić, będzie brał najdroższe i tym się chwalił, a przesmradzał na tańsze. Odpowiedz Link Zgłoś
phantomka Re: hehe 08.06.10, 20:16 Sa dwa typy bogatych ludzi. Ci, o ktorych piszesz, po ktorych kasa plynie na pierwszy rzut oka i oni nie staraja sie zwracac jakos szczegolnie uwagi na siebie. I drugi typ tzw. nowobogackiego, ktory musi sie upewnic, czy aby na pewno kazdy widzial, z jakiej fury wysiada, ze nosi bizuterie/ciuchy/dodatki znanych projektantow (czyt. wywala te metki gdzie sie tylko da) Odpowiedz Link Zgłoś
asiazuber Re: wojna na metki - paranoja 08.06.10, 12:36 dzieki za wszystkie odpowiedzi, chyba rzeczywiscie jest tak, ze to rodzice nakrecaja dzieci macie racje, trzeba dzieciom mowic, ze ladnie wyglądaja ale tak samo, ze sa madre i jestesmy z nich dumne a te metki to moze i zjawisko marginalne, ale kilka odpowiedzi potwierdzilo, ze jednak istnieje wszystko zalezy jednak od punktu widzenia i siedzenia pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
carinica011 Re: wojna na metki - paranoja 08.06.10, 20:33 a nie jest przypadkiem tak, że ciebie i twoje kolezanki te "metki" kolą w oczy? ja kupuje swojemu potworowi markowe ciuchy (no i nie mam na myśli hama czy smyka) ale robię to wyłącznie dlatego, że te ciuchy mi sie podobają. gdyby nie było mnie stać, kupowałabym inne i też nie miałabym z tym problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
asiazuber Re: wojna na metki - paranoja 09.06.10, 20:38 nie , nie kolą mnie te metki w oczy mój post nie dotyczył kwestii czy mnie stać na coś czy nie, ale skoro pytasz to stać - tylko czasem szkoda mi kasy na takie rzeczy jak szorciki za 89 zl, wolę kupić dziecku Lego albo książeczkę w każdym razie post dotyczył - zresztą może przeczytaj jeszcze raz bo nie chce mi się powtarzać pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: wojna na metki - paranoja 16.06.10, 17:01 Cytattylko czasem szkoda mi kasy na takie rzeczy jak szorciki za 89 zl, wolę kupić dziecku Lego albo książeczkę No. A niektórzy ludzie kupują I szorciki za 93zł, I Lego i książeczkę Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: wojna na metki - paranoja 09.06.10, 21:08 asiazuber napisała: > ale czy nie sądzicie, że robimy swoim dzieciom krzywdę ? > że od samego początku mają poczucie, że ładnie wyglądają ? hahahahahhahaha, no to faktycznie strrrrraszne uczucie > już w przeszkolach dzieci rywalizują ze sobą na metki W przedszkolu mojej córki nic podobnego się nie dzieje. Najwyżej usłyszy jakiś komplement, że to czy tamto ma ładne, ale pewnie sama też komplementuje - na metki nikt nie patrzy (chyba, że wychowawczynie). Odpowiedz Link Zgłoś
sonia-3 Re: wojna na metki - paranoja 10.06.10, 06:47 Metki nie interesują dzieci w przedszkolu mojej córki, ale obrazek Hannah Montana, to już prawdziwy hit. Odpowiedz Link Zgłoś
zona757 Re: wojna na metki - paranoja 11.06.10, 17:18 Myslalam ze dzieciece jazdy w sprawie ciuchow sa zasluga rodzicow...dopoki moj dzieciak nie skonczyl 3 lat. Wszystko ma byc z ZIG ZAKIEM Mc Quinem.I co ja na to poradze...poszlam buty kupic wiosenne,dobre,firmowe a ten zobaczyl z dermy ale z mc quinem i nie chce zadnych innych.Oczywiscie byly 3,4 razy tansze...wzielam bo co...kupilabym tamte skorzane i tak by w nich nie chodzil. I wcale go nie nakrecam. A z firm zna tylko NIKE i ALL STAR.Bo mowilo mu sie ubierz (buty)nike a mi podaj all stary.Gdy kiedys dostal od cioci t-shirt mowi"ooo!NIkE moja ulubiona..."(tak sie zlozylo bo od babci wczesniej dostal dresik z tej firmy-jego potem ukochany) Dla nich metka firma nie jest wazna...ale Zestaw bajkowy,tematyczny....no coz... Na to nic nie poradzisz...a jak sie rodzina dowie(bo to w sumie smieszne i kochane jest wiec opowiadasz o hobby swojego dzieciaka)tak kupuja potem wszystko w temacie. Obecnie nawet poscieli z ZIG-ZAKIEM do prania bez walki nie moge sciagnac... hehehe A na siebie karze wolac zyg-zak a ja juz nie mama jestem a SALLY. Nie ubolewam,przejdzie samo... Odpowiedz Link Zgłoś
zona757 Re: wojna na metki - paranoja 11.06.10, 17:21 aha powoli wkrada sie w nasze zycie SAMSAM.Wszedzie chodzi...biegnie z rekoma do przodu w czerwonej pelerynce zrobionej z mojego paero... Odpowiedz Link Zgłoś
ollele Re: wojna na metki - paranoja 15.06.10, 10:42 jeśli dziecko od najmłodszyhc lat spędza z rodzicami każdą wspólną chwilę/każdy weekend w sklepie to ubiór staje się priorytetowym elementm w jego życiu. dodatkowo jeśli rodzice zwracają uwagę na metki i rozmawiają o firmach, często negatywnie wyrażając się o ubraniach niefirmowych dziecko bardzo szybko przejmie ich myślenie. a że rodzice są dla dziecka autorytetem ono nieświadomie staje się niewolnikiem marek. i niestety przenoszą zachowania do swoich środowisk, dlatego ważnym zadaniem dla rodziców dzieci "niemarkowych" jest budwoanie poczucia własnej wartosci gdzie wartosci materialne nie są sprawą pierwszorzędną. Odpowiedz Link Zgłoś
kinga_owca Re: wojna na metki - paranoja 15.06.10, 12:49 co innego szpan metkami a co innego ładnie ubrane dziecko tak, jak któraś dziewczyna wspomniała, można ubrac dziecko (i siebie też) drogo ale bez gustu i po prostu brzydko, a można ubrac ładnie - dobierając kolory na przykład mój synek faktycznie ma w większości markowe ciuchy, ale kupuję i nowe i używane - kupując kieruję się wyglądem a nie marką - nie zależy mi na najnowszych kolekcjach tylko np na bluzce z papugą ostatnio szukalam dziecku różowych trampek (syn uwielbia różowy kolor) i kupiłam mu za... 7.50 zeta z Collargo różową bluzkę z buldogiem nabyłam za 2,50 na allegro z jakiejś poprzedniej kolekcji NEXTa dziecię uwielbia zwierzaki i szukam rzeczy ze zwierzakami synek lubi sobie dobrac np gacie w małpki i bluzkę z małpkami i to moim zdaniem jest dobry gust a jeśli niektóre posiadaczki córek sądzą, że chłopcom wygląd zwisa, to baaardzo się mylą, oni mają jedynie inne podejście do wyglądu Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: wojna na metki - paranoja 15.06.10, 20:41 Nie mam pojęcia ubranka jakich marek noszą koleżanki mojej córki. Nie zwracam na to uwagi. Moje dziecię też się tym nie interesuje. Metki zawsze odcinam, ponieważ "gryzą". Dziecku możesz kupić majtki za 1000 zł i dopóki ty nie zwrócisz mu uwagi, jaki to świetny, "markowy", drogi ciuch mu założyłaś, ono się tym nie zainteresuje. Kilkulatek co najwyżej zwróci uwagę, czy owe majtki są w kolorze jaki lubi. Marka nie będzie dla niego istotna. Odpowiedz Link Zgłoś
didi_did Re: wojna na metki - paranoja 15.06.10, 21:16 Rany. To staszne. Metki! Nie idźdzcie tą drogą! Odpowiedz Link Zgłoś