Dodaj do ulubionych

Radość z wulgaryzmów

25.06.10, 13:10
dlaczego w dzisiejszym świecie większość dorosłych nie posiada się z
radości, gdy dziecko (syn/córka/wnuk/wnuczka itp) użyje wulgarnego
słowa? Nie potrafię zrozumieć, co jest zabawnego w tym, że dziecko
mówi "d..a", "k...a" itd. Czy ktoś mi może to wyjaśnić?
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: Radość z wulgaryzmów 25.06.10, 13:31
      Ja też tego nie rozumiem.
      Podobnie jak robienia zdjęć dzieciom z papierosami, butelkami piwa
      itd.
      Ale ja okażę, jak mnie coś nie śmieszy.
      Ktoś mi opowiadał, jak dziecko w podskakującym na wertepach wózku
      powiedziało do matki: Uważaj, kulwa.
      Skomentowałam, że mnie to nie śmieszy, a już na pewno nie śmiałabym
      się przy tym dziecku.
    • joshima Re: Radość z wulgaryzmów 25.06.10, 14:20
      Skąd pomysł, że to 'w dzisiejszym świecie'? Jak byłam małym brzdącem, to mój
      wujek nie mógł zrozumieć dlaczego mimo usilnych jego starań nie powtarzam
      brzydkich słów, których próbował mnie nauczyć. Sądzę, że taka radocha, to
      przypadłość stara jak świat.
      • jagabaga92 Re: Radość z wulgaryzmów 25.06.10, 14:42
        Napisałam "w dzisiejszym", bo nie wiem, jak było kieeeedyyyyś wink
        • batutka Re: Radość z wulgaryzmów 25.06.10, 15:18
          pewnie dlatego, że w ustach dziecka jak by nie patrzeć dosyć zabawnie to brzmi
          (co nie znaczy, że pochwalam smile
          moja córka (2,8) powiedziała jakiś czas temu: "muszę umyć ręce bo są brudne jak
          cholera"
          śmiać mi się chciało, bo jak już pisałam w jej ustach śmiesznie to wyglądało,
          ale zachowałam powagę
          ani ja, ani mąż nie używamy takich słów, ale pewnie gdzieś usłyszała
          ja w ogóle nie zwróciłam jej na to uwagi, bo to bez sensu (bo wówczas będzie to
          powtarzać)
          już o tym zapomniała i nie powtórzyła tej cholery, tak więc nie ma sensu się tym
          zbytnio podniecać
    • mozyna Re: Radość z wulgaryzmów 25.06.10, 17:19
      jagabaga92 napisała:
      > dlaczego w dzisiejszym świecie większość dorosłych nie posiada się z
      > radości, gdy dziecko (syn/córka/wnuk/wnuczka itp) użyje wulgarnego
      > słowa?


      Wow! Skąd takie dane???
    • joanka-r Re: Radość z wulgaryzmów 25.06.10, 21:16
      ''Nie potrafię zrozumieć, co jest zabawnego w tym, że dziecko
      mówi "d..a", "k...a" itd. Czy ktoś mi może to wyjaśnić?''

      Sama nie potrafie zrozumiec tego fenomenu, tak samo radosci,ze dziecko piszczy na widok butleki z piwem, czy gdy wklada paluchy do kieliszka z winem. Ostatnio byłam na duzej imprezie -pokazy lotnicze. Były miejsca z prasaolami tzw. piwne ogródki. Siedzaiły w nich mlode małżeństwa a dzieci obok w wózkach, to było straszne. Dziecko zapięte w wozku pasami, wyje z nudów, bo co ma robic jak rodzice 3 godziny siedza i spijają piwsko......
    • koza_w_rajtuzach Re: Radość z wulgaryzmów 25.06.10, 21:44

      > dlaczego w dzisiejszym świecie większość dorosłych nie posiada się z
      > radości,

      ???
      Chyba wśród patologii się obracasz.
      • jagabaga92 Re: Radość z wulgaryzmów 25.06.10, 22:16
        Masz rację, wszystko zaczyna być coraz bardziej patologiczne sad No i
        tkwie w tej patologii... Ciesze sie jednak, że potrafie to zauważyć.
        • joshima Re: Radość z wulgaryzmów 25.06.10, 22:42
          Nie obruszaj się. Ja tez mam wrażenie, że przesadziłaś pisząc "większość". Może
          faktycznie masz trochę dziwnych znajomych.
          • jagabaga92 Re: Radość z wulgaryzmów 26.06.10, 21:49
            Może
            > faktycznie masz trochę dziwnych znajomych.

            ...może... wink Ale to również obserwacje "obcych" ludzi.
        • koza_w_rajtuzach Re: Radość z wulgaryzmów 26.06.10, 10:40
          > Masz rację, wszystko zaczyna być coraz bardziej patologiczne sad No i
          > tkwie w tej patologii... Ciesze sie jednak, że potrafie to zauważyć.

          Tylko trzy razy spotkałam się z rodzicami, którzy śmieją się, gdy dziecko klnie.
          Pierwszy taki osobnik ma teraz 20 lat, druga osobniczka 13, a trzecia prawie 3
          lata. Dwa pierwsze przypadki to dzieci bezstresowo wychowywane, w pełni tego
          słowa znaczenia wink, a trzeci przypadek to bardzo specyficzna rodzina, która
          uważa, że jest luzacka, a w rzeczywistości to prostacy, którzy co drugie słowo
          to klną i niesamowitą radość im sprawia, gdy dziecko bierze z nich przykład. Z
          moich jednak obserwacji wynika, że zdecydowana większość rodziców nie pozwala
          dzieciom kląć, a część z nich nie pozwala też przeklinać otoczeniu bardzo to
          ganiąc. Niektórzy uważają nawet "dupa" i "cholera" za jakieś straszne przekleństwa.
          Takich ludzi o których piszesz chyba jednak nie ma tak dużo.
    • truscaveczka Re: Radość z wulgaryzmów 26.06.10, 08:57
      Zwróciłam uwagę sąsiadce, żeby mi dziecka nie edukowała, mówiąc "ty
      mendo obesrana" do swego psa. Odpowiedziała "jeszcze nie takich
      rzeczy się nauczy". No jasny gwint no uncertain
      W domu też słyszy "wyrazy" - ale zawsze podkreślam, że człowiek
      klnie, kiedy już nie może wytrzymać - i że tak się zdarza, chociaż
      to nie powinno być codzienne zachowanie. A dzięki sąsiadce dziecko
      zaczyna uważać, ze można sobie przecinkować do woli - choć jeszcze
      niedawno krytykowało takie zachowanie u innych sad No bo skoro taka
      miła pani sąsiadka w wieku wczesnobabciowym tak mówi, to czemu by
      samej nie spróbować uncertain
      Resocjalizacja trwa.
      • joshima Re: Radość z wulgaryzmów 26.06.10, 09:39
        Kiedy mój chrześniak próbował urozmaicać sobie słownictwo brzydkimi słowami (nie
        koniecznie przekleństwami) zasłyszanymi na podwórku albo w przedszkolu jego tata
        ze spokoje stoika mówił: "Olesiu. Czemu tak mówisz? Tata tak przecież nie mówi.
        Mama też." A ponieważ była to prawda to Olkowi przechodziło natychmiast.

        W związku z powyższym pilnuję zarówno siebie jak i męża, żeby do wulgaryzmów i
        innych brzydkich odzywek nie dochodziło, szczególnie kiedy w zasięgu wzroku jest
        dziecko. Trochę trudne, bo zdarzało nam się na przykład warknąć nieprzyjemnie na
        naszego wyjątkowo nadpobudliwego psa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka