Dodaj do ulubionych

czy panujecie nad swoimi dziecmi?

17.09.10, 08:14
tak sie zastanawiam czytajac niektore posty czy sa tu mamy ktore panuja nad swoim dzieckiem i nie ulegaja ich zachcianka.mam na mysli sytuacje kiedy np dziecko nie chce siedziec w wozku a nam na tym zalezy np. na zakupach nie lata miedzy polkami albo na ulicy idzie grzecznie zamiast biegac jak na placu zabaw.
albo ja chce mu zalozyc czapke a dziecko upiera sie ze nie chce.
oczywiscie moglabym dawac mnostwo takich przykladow bezradnych mam ktore pozniej pisza na forach ze nie daja rady z roczniakiem albo ze dwulatek ich sie nie slucha.
oczywiscie nie mowie o bezkrytycznej racji rodzicas czy nie o sluchaniu co ma do powiedzenia dziecko ale o uleganiu maluchowi w sytuacjach w ktorych wymagane sa okreslone zachowania.
Obserwuj wątek
    • koza_w_rajtuzach Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 08:35
      to ja decyduję, ale dziecko też ma coś do powiedzenia, nie jestem żadnym dyktatorem i często zgadzam się na propozycje dzieci. Jeśli mamy wyjść na plac zabaw, to z reguły przed wyjściem umawiamy się, że tam idziemy.
      Ale w wózku dziecko, które umie chodzić nie musi siedzieć. Wózek to nie więzienie przecież.
      • bacha1979 Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 13:39
        Ale w wózku dziecko, które umie chodzić nie musi siedzieć. Wózek to nie więzien
        > ie przecież.
        >

        Oczywiście, moja już dużo wcześniej nie kochała wózka. I pozwalałam jej na to by go nie lubiła...;D
    • manna_poranna Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 09:12
      nie jestem królową żeby panować wink))

      staramy się negocjować,ale też za bardzo nie ograniczać. Ja decyduję i nie daję się terroryzować krzykiem i rzucaniem na podłogę, chociaz nie takie akcje Młoda robi. Ma 4 lata, czai już, że pewne rzeczy nie przejdą. Natomiast jak nie chce czapki, to nie. Przecież to ona czuje czy jej ciepło, czy nie. W ogóle temat czapek jest tak drażliwy, zauważyłam... wink Moja uwielbia beret i chce go nosić nawet przy plus 20, szybko ściąga, ale nie dlatego, ze jej każę, tylko dlatego, że jej za gorąco smile

      W ogóle, mam wrażenie, że wiekszość problemów bierze się stąd, że mamy troche nierealistyczne oczekiwania i próbujemy za mocno rządzić. A wystarczy czasem konsekwencja, rozmowa i wiecej luzu. I świadomość, ze dziecko też człowiek- może mu się nie chcieć w wózku siedzieć, tak, jak nam sie może nie chcieć biegać za nim po sklepie. wink Czasem trzeba użyć autorytetu wink czasem nawet przytrzymać w tym wózku, ale, umówmy się, rzadko jest tak, że to jest absolutnie konieczne. big_grin

      odpowiadając na pytanie- radzę sobie z moim dzieckiem i dogadujemy się. Ja jej daję więcej wolności niż zakładałam kiedyś, a ona zna granice. I umie negocjować wink
    • leneczkaz Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 09:25
      Podałaś takie przykłady, że śmiać się chce big_grin
      Co to za 'uleganie'? A TY byś chciała godzinami siedzieć w wózku (mając tyle energii co 2-latek?).
      A jak nie chce nałożyć czapki to może mu gorąco.
      Puknij się w główkę. JA nie jestem despotką, żeby na siłę wciskać czapę na łeb a dzieć się wije spocony i drze w niebogłosy. A ja PANUJĘ nad nim i wpycham na siłę. Patologia,

      Ja z synem NEGOCJUJĘ. Nie chce czpki. Super. Mój 2-latek jest normalnym inteligentnym CZŁOWIEKIEM i jak mu zimno to umie zakomunikować, że mu zimno i poprosić o czapkę.
      Jak nie chce jechać w wózku to super! Niech chodzi. Ma za to obowiązek trzymać się wózka. Chyba, że chce 'pomagać mamie' i wkłada do koszyka co mu każę.

      I o dziwo. Moje dziecko NIGDY nie miało napadu histerii z leżeniem na ziemi i waleniem kopytami. Nie wali głową w ścianę i nie wymusza krzykiem.
      A ja nie ulegam jego zachciankom. Negocjuję. On jest do tego przyzwyczajony.
      Jak chce np. żebym mu kupiła jajo lub cukierka a ja mówię stanowcze 'NIE' to pyta: "mama pupi (kupi) juto (jutro) kiekiejka (cukierka)?" Wie, że nie trzeba się awanturować jak można coś wynegocjować.

      Naprawdę nie mam dzięki temu wielu problemów.
      • justcedr84 Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 09:44
        No tak ale mój 16 miesięczny synek dopiero zaczął chodzić. I nie chce jechać w wózku, drze się, nie che chodzić tylko rączki rączki.... I co ja mam go nosić a drugą ręką pchać wózek?? Wkładam do wózka i krzyczy aż mu przejdzie, bo już mam problemy z kręgosłupem i stawami. Ważę 45 kg, a dziecko 11kg i co mam go nosić kosztem swojego zdrowia? We wszystkim trzeba mieć zdrowy rozsądek. Nie należy we wszystkim ulegać dziecku. Fakt w autobusie wyjmuje go z wózka i sadzam na kolanach, ale jak gdzieś idziemy to bez przesady.
        • leneczkaz Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 09:59
          Ale ja swojego nie noszę. Ma wybór- wózek albo nogi. Zaczął chodzić - niech idzie. A, że wolniej.. No sorki coś za coś..
        • ma_niusia Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 10:19
          W takim znaczeniu jak napisała autorka wątku to ja NIE PANUJĘ wink
          PANUJĘ w takim znaczeniu, że jeśli coś jest naprawdę konieczne (spieszę się do pracy, a Młody chce się bawić - kompromis - dostaje zabawkę do ręki, a ja go ubieram/wsadzam do wózka). Jeśli tylko siedzenie w wózku nie jest konieczne z jakichś względów (bardzo się spieszę, jedziemy autobusem itp) to Młody może chodzić ile chce - bardzo dobrze, niech ćwiczy i niech się rusza! W sklepie zazwyczaj nie wychodzi z wózka, jak bardzo bardzo chce (sam próbuje wyjść, nie robi scen i awantur) wyjmuję go, ale ma się trzymać wózka, jeśli tylko próbuje coś rozrabiać tłumaczę i wyjaśniam. Sceny histerii i awantury zdarzyły mi się może ze 3 razy w życiu i wydaje mi się, że wynikało to raczej ze zmęczenia i nadmiaru wrażeń wtedy akurat.
          Dziecko jest wolnym człowiekiem, a moim zadaniem jest pokazywać mu świat i uczyć panujących zasad i reguł, ale nie mogę dostosowywać go do moich potrzeb, bo akurat chce mieć chwilę spokoju, to go wsadzę do wózka itp.
          Ja mam do dziecka nadludzkie siły (nie wiem skąd?) i staram się pozwalać mu na wiele (oczywiście nie daję sobie wejśc na głowę i w granicach rozsądku), bo to jest czas kiedy poznaje świat i chcę żeby poznawał go jak najdokładniej. Chce chodzić po schodach w te i z powrotem przez pół godziny? Ok, niech chodzi, muszę tylko pilnować żeby nie spadł, taka moja rola, a on ćwiczy koordynację i równowagę - super! Chce się babrać w błocie? Ok, jeśli nie jest zimno, ma nieprzemakalne ubranie i błoto skłąda się z wody i ziemi a nie jakiegoś syfu - proszę bardzo,niech poznaje strukturę błotka, właściwości, że mokre, że śliskie - super! Ale jeśli na przykład jest zimno a on nie jest ubrany w kalosze i coś nieprzemakalnego to idziemy karmić kaczki albo na plac zabaw i też jest ok smile
          W ten sposób PANUJĘ nad Synkiem wink
          • leneczkaz Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 10:28
            BTW. Przypomniało mi się. Przecież dziecko może siedzieć jeszcze w wózku sklepowym. Zawsze do odmiana..
      • mamapojke Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 10:15
        "Mój 2-latek jest normalnym inteligentnym CZŁOWIEKIEM i jak mu zimno to umie zakomunikować, że mu zimno i poprosić o czapkę. "

        Mhm, to znaczy że jak mój dwu letni syn nie zakomunikuje że jest mu zimno to nie jest inteligentnym człowiekiem ??
        • leneczkaz Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 10:18
          Mhm, to znaczy że jak mój dwu letni syn nie zakomunikuje że jest mu zimno to ni
          > e jest inteligentnym człowiekiem ??

          Nie mi o tym wyrokować, ale już niemowlęta KOMUNIKUJĄ, że im zimno.
      • lullanka07 Re: leneczkaz 18.09.10, 16:10
        leneczkaz napisała:

        > Podałaś takie przykłady, że śmiać się chce big_grin
        > Co to za 'uleganie'? A TY byś chciała godzinami siedzieć w wózku (mając tyle en
        > ergii co 2-latek?).

        sa sytuacje kiedy dwulatek musi siedziec w wozku bo np musze zalatwic sprawe w urzedzie i nie bede za nim ganaic albo spiesze sie na autobus i nie mam zamairu wyciagac dwulatka z wozka wtedy kiedy on sie uprze.
        o takie przyklady mi chodzi a nie o trzymanie dwulatka na spacerze w wozku bo ja mam taki kaprys.
        radze czytac ze zrozumieniem

        > A jak nie chce nałożyć czapki to może mu gorąco.
        > Puknij się w główkę. JA nie jestem despotką, żeby na siłę wciskać czapę na łeb
        > a dzieć się wije spocony i drze w niebogłosy. A ja PANUJĘ nad nim i wpycham na
        > siłę. Patologia,
        >
        > Ja z synem NEGOCJUJĘ. Nie chce czpki. Super. Mój 2-latek jest normalnym intelig
        > entnym CZŁOWIEKIEM i jak mu zimno to umie zakomunikować, że mu zimno i poprosić
        > o czapkę.

        tylko ze forumowe mamusie maja problem z dziecmi ktore w zime chca zalozyc sandalki a przy sloncu kalosz-byl taki watek nie dawno i o takie przyklady mi chodzi a nie o wciskanie czapki dziecku gdy mu goraco

        > Jak nie chce jechać w wózku to super! Niech chodzi. Ma za to obowiązek trzymać
        > się wózka. Chyba, że chce 'pomagać mamie' i wkłada do koszyka co mu każę.

        to samo mam na mysli.sa sytuacje kiedy pewne okreslone zachowania sa wymagane np wychodzisz z wozka ale idziesz obok a nie np wychodzisz z wozka i biegniesz przed siebie.

        >
        > I o dziwo. Moje dziecko NIGDY nie miało napadu histerii z leżeniem na ziemi i w
        > aleniem kopytami. Nie wali głową w ścianę i nie wymusza krzykiem.
        > A ja nie ulegam jego zachciankom. Negocjuję. On jest do tego przyzwyczajony.
        > Jak chce np. żebym mu kupiła jajo lub cukierka a ja mówię stanowcze 'NIE' to py
        > ta: "mama pupi (kupi) juto (jutro) kiekiejka (cukierka)?" Wie, że nie trzeba si
        > ę awanturować jak można coś wynegocjować.
        >
        > Naprawdę nie mam dzięki temu wielu problemów.

        to zupelnie tak samo ja i ja
        >
        • joshima Re: leneczkaz 18.09.10, 17:29
          lullanka07 napisała:

          > sa sytuacje kiedy dwulatek musi siedziec w wozku bo np musze zalatwic sprawe w
          > urzedzie i nie bede za nim ganaic albo spiesze sie na autobus i nie mam zamairu
          > wyciagac dwulatka z wozka wtedy kiedy on sie uprze.
          > o takie przyklady mi chodzi
          To trzeba było podać takie przykłady a nie ma siedzieć w wózku w sklepie bo Ty chcesz spokojnie zakupy zrobić.


          > radze czytac ze zrozumieniem
          Radze pisać dokładnie to co się chce napisać.

          > tylko ze forumowe mamusie maja problem...
          Głupio tak rozwodzić się nad hipotetycznymi, niesprecyzowanymi sytuacjami. Po prostu bez sensu.

          Jak się któreś mama będzie skarżyła, to się będziemy rozwodzić nad konkretnym przypadkiem.
          • immunofortis Re: leneczkaz 18.09.10, 18:35
            joshima napisała:


            > To trzeba było podać takie przykłady a nie ma siedzieć w wózku w sklepie bo Ty
            > chcesz spokojnie zakupy zrobić.
            Wydaje mi się to jasne że do sklepu idzie się głównie po to żeby zrobić zakupy a nie po to żeby pobiegać sobie między półkami.
            • joshima Re: leneczkaz 18.09.10, 19:43
              Reprezentujesz typowy punkt widzenia dorosłego, który nie bierze nawet pod uwagę, że punkt widzenia dziecka może być inny i że można by było to uszanować.

              Nie wiedzę powodu dla którego dziecko miałoby nie chodzić sobie swobodnie po sklepie skoro nie uniemożliwia mi to zrobienia zakupów. Co najwyżej trwa to odrobinę dłużej.

              O krótkiej smyczy dziewczyny już pisały.
              • immunofortis Re: leneczkaz 18.09.10, 22:16
                joshima napisała:

                > Nie wiedzę powodu dla którego dziecko miałoby nie chodzić sobie swobodnie po sk
                > lepie skoro nie uniemożliwia mi to zrobienia zakupów. Co najwyżej trwa to odrob
                > inę dłużej.

                Ale ja sie z tym jak najbardziej zgadzam. Nie wiem dlaczego nie czujesz tematu skoro sama napisałaś kilka wypowiedzi niżej:

                joshima napisała:
                > Chyba wszystkie wypowiadające się mamy podkreślały, że stawiają na swoim wtedy
                > gdy to jest absolutnie konieczne.

                • joshima Re: leneczkaz 18.09.10, 23:37
                  Właśnie chodzi o to "absolutnie konieczne". Niektóre mamy uważają, że absolutnie koniecznie muszą zrobić zakupy szybko i sprawnie i absolutnie koniecznie muszą mieś święty spokój w sytuacjach w których ja nie uważam, żeby to było absolutnie konieczne i potrafię wrzucić na luz. No i co z tego, że zakupy będę robić 15 minut dłużej? No co? No i co z tego, że nie poklikam sobie na forum tylko poasekuruję córkę, która akurat uczy się wspinać na rowerek treningowy? No co? Za chwilę ona nie będzie nawet chciała słyszeć, żeby chodzić ze mną do sklepu i będzie miała swoje sprawy a ja kuupę wolnego czasu.
                  • immunofortis Re: leneczkaz 19.09.10, 00:08
                    No cóż. Moja córa jak miała niespełna 2 lata to najlepszą dla niej zabawą był rajd między półkami sklepowymi, zabawa w ganianego i chowanie się przedemną. I żadne inne atrakcje nie przekonały jej do odstąpienia od tej zabawy. Kiedy zabawa już się przedłużała uważałem za "absolutnie konieczne" włożenie jej do wózka sklepowego przy jej jednoczesnym sprzeciwie.
                  • yagnik joshima 19.09.10, 13:42
                    Twoje dziecko uczy się wspinać na rowerek treningowy, Sodoma i Gomora ;-D
                    • joshima Re: joshima 19.09.10, 14:43
                      Rowerek treningowy prawie jej się znudził. Teraz na tapecie jest oparcie kanapy. Trudniej wejść bo nie ma się czego przytrzymać.
          • batutka Re: leneczkaz 19.09.10, 22:56
            joshima napisała:

            > To trzeba było podać takie przykłady a nie ma siedzieć w wózku w sklepie bo Ty
            > chcesz spokojnie zakupy zrobić.

            a co złego jest w tym, że matka chce, potrzebuje zrobić spokojnie zakupy?
            nie przeginajmy w drugą stronę uncertain

            owszem, moje dzieci ma sporo swobody, chodzę za nimi na spacerach (one najczęściej mnie prowadzą), często chodzę za nimi jak jesteśmy w sklepie, ale jeśli potrzebuję zrobić szybko i w spokoju zakupy albo załatwić w urzędzie jakąś ważna sprawę, robię tak, żeby mi było wygodnie, żebym jak najmniej się umęczyła (a co w tym złego, że myślę również o sobie?)
            często w takich przypadkach sadzam dzieci w sklepowy wózek (czy w urzędzie w spacerówkę), daję do ręki książeczkę, naklejki, coś, żeby dziecko zająć i szybko robię swoje
            tak więc wszystko zależy od sytuacji - nie zawsze ulegam swoim dzieciom, czasem musi być tak, jak ja zdecydowałam
            raz ustępuję ja, raz one - jak w życiu wink
            • joshima Re: leneczkaz 19.09.10, 23:39
              batutka napisała:

              > a co złego jest w tym, że matka chce, potrzebuje zrobić spokojnie zakupy?
              > nie przeginajmy w drugą stronę uncertain
              To był taki synonim mamuśki, która zawsze chce mieć święty spokój i zawsze chce, by jej dziecko było spokojne i nie zawracało jej dupy.

              A poza tym uważam, że jak mama chce spokojnie zrobić zakupy to niech się wybierze bez dziecka.
              • batutka Re: leneczkaz 19.09.10, 23:41
                joshima napisała:

                > batutka napisała:
                >
                > > a co złego jest w tym, że matka chce, potrzebuje zrobić spokojnie zakupy?
                > > nie przeginajmy w drugą stronę uncertain
                > To był taki synonim mamuśki, która zawsze chce mieć święty spokój i zawsze chce
                > , by jej dziecko było spokojne i nie zawracało jej dupy.
                >
                > A poza tym uważam, że jak mama chce spokojnie zrobić zakupy to niech się wybier
                > ze bez dziecka.
                >
                >
                czasem się nie da, powiem więcej - często się nie da smile
                • joshima Re: leneczkaz 19.09.10, 23:49
                  Nie wierzę i raczej mnie nie przekonasz.
                  • batutka Re: leneczkaz 19.09.10, 23:59
                    joshima napisała:

                    > Nie wierzę i raczej mnie nie przekonasz.
                    >
                    spróbuję wink
                    mam dwie córki: 3 lata i 2 lata
                    mąż pracuje różnie: raz od 9 do 17, a raz do późna, bo jakiś dyżur i coś się dzieje, że musi zostać dłużej w pracy
                    ja muszę zrobić zakupy w ciągu dnia i po spacerze idziemy do sklepu osiedlowego
                    zakupy robię szybko, bo gdybym pozwoliła chodzić po sklepie moim córkom, to w 3 sekundy zginęłyby obie albo zdemolowałyby sklep wink
                    tak więc jeśli wiem, że mąż wróci wcześnie (albo przyjdzie teściowa), to idę sama do sklepu, a jak idę z nimi sama, to muszę nad tym jakoś zapanować
                    • batutka Re: leneczkaz 20.09.10, 00:02

                      > joshima napisała:
                      >
                      > > Nie wierzę i raczej mnie nie przekonasz.

                      dodam jeszcze jedno: zupełnie inna jest sytuacja, kiedy masz jedno dziecko i idziesz z nim do sklepu, do urzędu, a inna jak masz dwójkę
                      człowiek musi panować nad nimi, musi ustalić jakiś porządek, bo w przeciwnym razie oszalałby w 5 minut smile
                      • leneczkaz Re: leneczkaz 20.09.10, 09:24
                        No ale znowu czegoś nie rozumiem. Jeśli wiesz, że masz żywe i potrzebujące ciągłej stymulacji dzieci, to dlaczego nie dasz ich na 3-4h. do Klubu. Mój chodzi na 4h. - maluje tam, rysuje, lepi, wychodzi na podwórko, śpiewa, tańczy, ma zajęcia z teatru itd. ..
                        A ja w tym czasie robię zakupy (no ja akurat nie robię bo wolę z synem i jego wózkiem.. ale załóżmy), ogarniam dom, robię obiad itd.
                        Dzieci wrócą Ci po 12 jak już wszytko załatwisz i masz jeszcze mnóstwo czasu na wspólne zajęcia bez stresówki.
                        • batutka Re: leneczkaz 20.09.10, 23:50
                          leneczkaz napisała:

                          > No ale znowu czegoś nie rozumiem. Jeśli wiesz, że masz żywe i potrzebujące ciąg
                          > łej stymulacji dzieci, to dlaczego nie dasz ich na 3-4h. do Klubu. Mój chodzi n
                          > a 4h. - maluje tam, rysuje, lepi, wychodzi na podwórko, śpiewa, tańczy, ma zaję
                          > cia z teatru itd. ..
                          > A ja w tym czasie robię zakupy (no ja akurat nie robię bo wolę z synem i jego w
                          > ózkiem.. ale załóżmy), ogarniam dom, robię obiad itd.
                          > Dzieci wrócą Ci po 12 jak już wszytko załatwisz i masz jeszcze mnóstwo czasu na
                          > wspólne zajęcia bez stresówki.

                          Leneczkaz - faktycznie, masz rację,nie przyszło mi to wcześniej do głowy.
                          Na razie i tak muszę dać sobie spokój, bo starsza poszła do przedszkola, ale teraz choruje (angina), więc jesteśmy zmuszone siedzieć w domu, ale sytuacja się unormuje, to pomyślę o tym poważnie.
                          A powiedz mi jak to jest z maluchami noszącymi pieluchę - nie ma problemów z przewijaniem? Po prostu zostawiasz pieluchy i panie już zadbają o resztę?
                          A jak z opłatami? Płacisz za godzinę czy za miesiąc? Bo oglądałam jakąś stronę takiego klubiku i tam się płaci za miesiąc (ok 1300zl uncertain), a mnie urządzałoby zostawienie dziecka na 2, 3 godziny dziennie i płacenie za te godziny (za przedszkole starszej płacę około 1000 zł, więc płacenie jeszcze za młodszą 1300zl za 2 godziny dziennie jest, że tak powiem nierozsądne smile)
                          Wiem,że to pewnie różnie z tymi opłatami, w zależności od placówki, ale napisz proszę jak jest u Ciebie? A może mieszkasz w Warszawie i możesz coś polecić?
                          • ma_niusia Re: leneczkaz 21.09.10, 09:07
                            Ja mieszkam w Warszawie, synek chodzi do klubiku Kasiulek i tam są różne opcje, wejdź sobie na ich stronę i poczytaj. Może być na cały dzień, może być na karnet godzinowy itp.
                            Pieluchy zanoszę i panie przewijają, pilnują, jak trzeba to nawet wrzucają pod prysznic jak się ubrudzi rzadką kupką, nie ma z tym najmniejszego problemu!
                            W każdym klubiku jest ciut inaczej.
                          • leneczkaz Re: leneczkaz 21.09.10, 09:25
                            Z pieluszkami nie ma problemu, bo większość dzieci jest w pieluszkach.
                            Jestem z Białegostoku to opłaty mam małe. Do 5h. dziennie płacę 500zł + wyżywienie. Są też pakiety godzinowe. Klubu szukasz blisko domu, bo jednak to ważne, żeby 3h. nie jechać po dziecko wink
                          • joshima Re: leneczkaz 21.09.10, 14:20
                            batutka napisała:

                            > Leneczkaz - faktycznie, masz rację,nie przyszło mi to wcześniej do głowy.
                            > Na razie i tak muszę dać sobie spokój, bo starsza poszła do przedszkola, ale te
                            > raz choruje (angina), więc jesteśmy zmuszone siedzieć w domu, ale sytuacja się
                            > unormuje, to pomyślę o tym poważnie.
                            > A powiedz mi jak to jest z maluchami noszącymi pieluchę - nie ma problemów z p
                            > rzewijaniem? Po prostu zostawiasz pieluchy i panie już zadbają o resztę?
                            > A jak z opłatami? Płacisz za godzinę czy za miesiąc?

                            Ja, kiedy nie mogłam zabrać dziecka ze sobą zostawiałam je w klubie. Miałam wykupiony karnet godzinowy, choć w tym klubie można było wykupić też zwykły żłobek. Mała miała swoją skrzyneczkę w której zostawiałam pieluchy ubranka na wszelki wypadek i jedzenie oraz picie. Pełna obsługa. Gdyby wypadała akurat pora drzemki to by próbowały uśpić. Tylko ja zawsze tak sobie wszystko ustawiałam, żeby tego akurat uniknąć.

                            > A może mieszkasz w Warszawie i możesz coś polecić?
                            A interesowałaś się ofertą klubu Hopsi? Mają stronę internetową.
            • leneczkaz Re: leneczkaz 20.09.10, 09:20
              > a co złego jest w tym, że matka chce, potrzebuje zrobić spokojnie zakupy?
              > nie przeginajmy w drugą stronę uncertain
              >
              > owszem, moje dzieci ma sporo swobody, chodzę za nimi na spacerach (one najczęśc
              > iej mnie prowadzą), często chodzę za nimi jak jesteśmy w sklepie, ale jeśli pot
              > rzebuję zrobić szybko i w spokoju zakupy albo załatwić w urzędzie jakąś ważna s
              > prawę, robię tak, żeby mi było wygodnie, żebym jak najmniej się umęczyła (a co
              > w tym złego, że myślę również o sobie?)
              > często w takich przypadkach sadzam dzieci w sklepowy wózek (czy w urzędzie w sp
              > acerówkę), daję do ręki książeczkę, naklejki, coś, żeby dziecko zająć i szybko
              > robię swoje
              > tak więc wszystko zależy od sytuacji - nie zawsze ulegam swoim dzieciom, czasem
              > musi być tak, jak ja zdecydowałam
              > raz ustępuję ja, raz one - jak w życiu wink

              Wiesz.. Nie wiem co w tym złego, bo nigdy nie wpadłabym na tak głupi pomysł, żeby zmuszać moje dziecko do zachowania spokoju (?) bo ja coś tam robię..
              Świadomie podjęłam decyzję o dziecku i cieszę się czasem spędzonym z nim czy to w domu czy na zakupach.

              Miałam w pt. sytuację, że synek chciał mi pomagać robić zakupy na straganie. Ja pakowałam owoce do woreczków a on chodził do budy i nosił do kasy.. W sumie to nie wiem gdzie je nosił bo nie był tam nigdy tongue_out Ale jak się okazało 5 pań skakało nad nim "jaki to cudowny i mądry chłopiec". Zrobiłam zakupy chyba 15 odmian warzyw i owoców bezproblemowo, baaaaa nawet wygodnicko, bo tylko pakowałam a on nosił.
              Na koniec Pani spytała się ile ma synek lat. Odpowiedziałam, że za m-c 2. Na co Pani odrzekła, że się pomyliłam.., że chyba 3 a nie 2. Musiałam ją 10 min. przekonywać.

              Sytuacje mogę mnożyć bez końca, jak to mój syn płaci za zakupy, oddaje list do wysłania, wchodzi do lekarza z językiem na brodzie krzycząc 'aaaaaaa' ...

              Myślę, że mądry rodzic potrafi tak dziecko 'zagonić' do współpracy, że obydwoje będą się dobrze bawić. A jeszcze jaka duma mamusi, taki samodzielny typek smile
    • semi-dolce Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 09:52
      Oczywiście, ze w wymieniony przez ciebie sposob nie panuje. Dziecko to nie robot. Ma prawo nie chciec jechac w wózku tylko iść, ma prawo nie chciec czapki, bo tylko ono wie, czy mu cieplo czy zimno, ma prawo byc dzieckiem - biegac, skakać i rozrabiac. Szanuję te jego prawa i nie zabraniam takich rzeczy. Czesto gdy mi na czyms zalezy spokojnie tłumacze i to działa.

      Sytuacje, w których bezwzględnie mlody musi się zachowac w okreslony sposób jest bardzo bardzo niewiele i nie mam problemów z wyegzekwowaniem - poprzez wytłumaczenie dlaczego - takich zachowań.
    • aihnoa Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 10:24
      Hehe, nie panujemy smile Nie zmuszamy też do siedzenia w wózku, wciskania czapki itp itd.
      Staramy się dawać dzieciom tyle wolności ile jest to możliwe, biorąc pod uwagę bezpieczeństwo i normy społecznesmile
      Sama tak byłam wychowywana i zawsze miałam więcej samodyscypliny niż urwane z łańcucha (czyt. spod władzy rodzicielskiej) koleżanki na studiach np;P
      • aihnoa Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 10:25
        aaa... zachciankom nie ulegam (czyt. "kupi mi coś" etc.) Moje dzieci wiedzą, że jak powiem "nie" to nie, może dlatego, że słowa "nie" staram się nie nadużywać.
    • nandii Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 10:28
      w domu mój robi co chce, chyba, że przegnie. Na spacerze, jak nie chce jechac to idzie i pcha wózek. W markesie zazwyczaj siedzi w dużym wózku na zakupy no sporadycznie pozwalam pobiegac. Powiem tak jakbym chciała to bym zapanowała. W domu tłumaczę, czasami krzyknę. Na spacerze i marketach nie robie scen i zazwyczaj po cichu się dogadujemy wink hihi
    • 1ewok Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 10:44
      Chyba trochę przeginacie z tymi odpowiedziami. I chyba nie do końca o takie sytuacji chodziło autorce wątku. Oczywiście, że jak jest czas i miejsce ku temu to niech sobie idzie, biega, łazi po sklepie i siedzi bez kurtki. Ale są takie sytuacje, gdy wola rodzica jest z jakiś powodów wymagana i ta wola dziecku się nie podoba. Bo już widzę jak np. pozwalacie dziecku iść zamiast siedzieć w wózku, gdy ma 39st, pada deszcz, lekarz kończy pracę za 20 minut (a Młode na własnych nogach dojdzie tam za 30 minut) i tachacie ze sobą jeszcze starszaka, który w domu w najlepsze się bawił i wcale nie miał ochoty wyjść na deszcz. A mój Młody właśnie w takich sytuacjach najbardziej chce postawić na swoim i gorączka absolutnie mu w tym nie przeszkadza. A też nie zawsze da się wyjść z domu odpowiednio wcześnie (patrz dojazd z pracy). Albo jak zaczyna padać, dziecko ubrane w sweterku i koniecznie chce oglądać koparkę przez następne pół godziny. Sorki ale mój się wtedy też buntuje, a to że za chwilę wyjdziemy znowu raz do niego przemówi a raz nie. I nie widzę w tym nic dziwnego, że on by teraz chciał a nie za chwilę, ale w takiej sytuacji też go zabieram do domu, pomimo narastającej histerii. Więc tak jak pisałam w 90% to dziecko decyduje czy jedzie czy idzie, czy ma czapkę czy nie, ale pozostałe 10% musi się podporządkować. Takie jest życie, my też czasami musimy robić coś na co nie mamy ochoty.
      • leneczkaz Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 11:48
        Albo jak zaczyna padać, dziecko ubrane w sw
        > eterku i koniecznie chce oglądać koparkę przez następne pół godziny. Sorki ale
        > mój się wtedy też buntuje, a to że za chwilę wyjdziemy znowu raz do niego przem
        > ówi a raz nie.

        a) od kilku kropel deszczu nikt nie umarł.. baaaa od ulewy także!
        b) chyba koleżanki się zgodzą, że dzieci nauczone negocjowania SAME widzą jakieś wyjście awaryjne z sytuacji

        Podałam Ci przykład, że to mój syn wyszukuje rozwiązań tupu "kupi jutro" lub "daj tsy", "ostatnia mamoooo", wymienia zamienniki czegoś co chce, zmienia daty lub liczby.. A jest naprawdę maleńki.. jednak na potrzeby sytuacji nauczył się liczb, kolorów i oznaczeń czasu.

        Więc w sprawie ww. koparki ja zaczęłabym od zwykłego NIE, a potem zaczęła negocjowanie. Jak zaczynasz od "wrócimy z kurtką" to się wypstrykałaś na starcie..
        Kup książkę o negocjacjach biznesowych. Pomoże w domu oraz w pracy wink
      • joshima Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 12:06
        1ewok napisała:

        > Chyba trochę przeginacie z tymi odpowiedziami. I chyba nie do końca o takie syt
        > uacji chodziło autorce wątku.
        Autorka napisała dokładnie o jakie sytuacje jej chodzi.

        > Ale są takie sytuacje, gdy wola rodzica jest z jakiś powodów wymagana
        I te powody są istotne. Bo jeśli top jest tylko: bo ja tak każę, albo: bo ja chcę mieś chwilę spokoju no to bez sensu zupełnie.

        Chyba wszystkie wypowiadające się mamy podkreślały, że stawiają na swoim wtedy gdy to jest absolutnie konieczne.
      • semi-dolce Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 15:21

        > Chyba trochę przeginacie z tymi odpowiedziami.

        Nie.


        I chyba nie do końca o takie syt
        > uacji chodziło autorce wątku.

        Autorka wymieniła konkretne sytuacje.


        Bo już widzę jak np. pozwalacie dziecku iść zamiast siedzieć w wózku,
        > gdy ma 39st, pada deszcz, lekarz kończy pracę za 20 minut (a Młode na własnych
        > nogach dojdzie tam za 30 minut) i tachacie ze sobą jeszcze starszaka, który w
        > domu w najlepsze się bawił i wcale nie miał ochoty wyjść na deszcz.

        W takich sytuacjach uzywamy samochodu, do glowy by mi nie przyszło ciagnąc chorego dziecieka piechota w deszcz.


        A też nie zawsze da się wyjść z domu odpowiedn
        > io wcześnie (patrz dojazd z pracy).

        Nie chodze do pracy na konkretną godzine więc na co dzień problemu nie ma. Raz w tygodniu faktycznie musze byc punktualnie rano i wowczas po prostu wczesniej wstajemy i tez nie ma problemu. Tym bardziej, że na hasło "idziemy do żłoba" mój syn natychmiast stoi przy drzwiach i juz chce iść.


        Albo jak zaczyna padać, dziecko ubrane w sw
        > eterku i koniecznie chce oglądać koparkę przez następne pół godziny.

        A niech oglada, zmoknie tylko. Nie jest z cukru. Zreszta on by bardziej zainteresowany byl deszczem niż koparka, deszcz uwielbia, ba - uwielbia byc na dworze w ulewę tak więc jest, a ja się chowam pod daszkiem/drzewem/parasolem.


        Bunt u nas owszem, zdarza się, ale wyjatkowo rzadko. Nie daję głupich powodów do buntu - bo i po co? A sama tez rzadko robię rzeczy, na które nie mam ochoty. Takie jest zycie - to kwestia wyboru.
    • joshima Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 11:47
      Różnej maści zakazy i nakazy wprowadzam tylko w bardzo istotnych kwestiach i wtedy nie ma przebacz. Ponieważ jestem konsekwentna to dziecko szybko nauczyło się, że niewiele wskóra. Jak ma kiepski humor to próbuje czasem, ale ponieważ to są sprawy ważne (np związane z bezpieczeństwem) to nie ustępuje bo nie mogę. Tak więc jest chodzenie na ulicy za rękę, ale nie widzę powodów dlaczego dziecko miałoby koniecznie w sklepie siedzieć w wózku skoro grzecznie sobie chodzi nie niszczy nie bałagani i nie ucieka.
      • leneczkaz Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 11:53
        > są sprawy ważne (np związane z bezpieczeństwem) to nie ustępuje bo nie mogę.

        Tyle, że np. z 2-lakiem (choć i wcześniej) można z większości rzeczy zrobić zabawę wręcz przyjemność. Mój młody obecnie na etapie kolorów wie, ze jak zielone to się stoi a jak czerwone to idzie. Dramat lekki zapada jak nie ma świateł a on krzyczy "jejoooooone". Tak samo z gorącym piekarnikiem mój np. krzyczy "golace uciekaaaaaj" i zwiewa. Kable i kontakty są 'kuj kuj' bo akurat prąd go leciuteńko kopnął (mieliśmy przepięcie w zmywarce). Mój nigdy nie ucieka na ulicy, idzie trzymając się wózka i śpiewa (to już zasługa przedszkola). Latem ćwiczyliśmy bieg i zatrzymywanie się na 'stop' - ubaw po pachy.

        Także i z wielkich zasad można zrobić przyjemność.
        • joshima Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 12:10
          leneczkaz napisała:

          > Tyle, że np. z 2-lakiem (choć i wcześniej) można z większości rzeczy zrobić zab
          > awę wręcz przyjemność.
          Prawie się z Tobą zgodzę. Wszystko zależy od charakteru dziecka i jego chwilowego samopoczucia.
        • agazagie Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 13:56
          leneczkaz napisała:

          > Mój młody obecnie na etapie kolorów wie, ze jak zielone to się stoi a jak czerwone to idzie.

          Mnie uczono, że jest dokładnie na odwrót.
          • leneczkaz Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 15:11
            wink
            Za szybko myślę.
    • klubgogo Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 13:27
      Ja decyduję przede wszystkim w takich sytuacjach, gdy jest pospiech, gdy wysiadamy z autobusu, czasami na zakupach. Wtedy tłumaczę, że wysiadamy z autobusu i wypuszczę na bezpiecznym chodniku. Na spacerze robi, co chce. Ubiera czapkę, kiedy wiem, ze musi. NIe bierze na dwór pięciu zabawek, tylko jedną, bo kończy się to tym, że już na dole mama wszystkie niesie. NIe zjada ciacha, gdy jest godzina do kolacji. NIe ulegam, nie przekupuję. Tłumaczę, ale jeśli trzeba, biorę pod pachę i kończę z próbą manipulacji.
      • elan-o100 Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 13:42
        ogólnie mogę powiedzieć, ze panuję ale bywa też tak, ze dzieciak w jakims miejscu pulicznym zareaguje dosc impulsywnie zaskakujac mnie swoim zachowaniem no i wtedy klops.
        duzo daje sobie wytlumaczyc ale swoje odpaly tez ma, szczegolnie, ze jest bardzo ruchliwy i minuty nie wysiedzi na miejscu.

    • camel_3d Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 17.09.10, 16:58
      ja nie ma wogole problemow.

      ubiera sie, kiedy ma sie ubrac
      w sklepie prowadzi koszyk i robi zakupy
      nie placzy kiedy ma isc do lozka
      nie robi scen przy jedzeniu
      nie wybiega na ulice..nawet nie musze go za reke trzymac.

      moze sie jeszcze wszytsko zmieni..gwarancji nie mamsmile
      • joshima To się nie liczy 17.09.10, 17:08
        Ty stosujesz kary cielesne tongue_out
        • yagnik Re: To się nie liczy 17.09.10, 19:09
          Jak z bazuką stoi nad nim to pewnie co ma płakać czy się buntować smile
        • camel_3d Re: To się nie liczy 18.09.10, 12:23
          glwonie przypalanie zelazkiem i lekke podalanie palnikiem.

          juz dawno nie dostal klapsa..z 8 miesiecy...



          joshima napisała:

          > Ty stosujesz kary cielesne tongue_out
          >
          • joshima Re: To się nie liczy 18.09.10, 17:31
            camel_3d napisał:

            > juz dawno nie dostal klapsa..z 8 miesiecy...
            To jest akurat najmniej istotne. Ważne, że wpoiłeś mu, że może dostać wpie...jak podskoczy.
            • deela Re: To się nie liczy 18.09.10, 19:49
              i popatrz josh to DZIAŁA, czemu np camel albo ja nie produkujemy płaczliwych postów pt "nie daję sobie rady z dzieckiem?" bo do licha dajemy radę!
              • yagnik tez bijesz? 18.09.10, 21:39

                • deela Re: tez bijesz? 18.09.10, 22:26
                  katuję kablem od żelazka
                  kiedyś miałam żelazko bezprzewodowe i miałam problem indifferent
                  • yagnik pytałam poważnie 18.09.10, 22:34
                    ale widzę że robisz sobie żarty
                    • camel_3d Re: pytałam poważnie 18.09.10, 22:55
                      ja ci moge napisac...ze ja miskowi nie daje dozywotniej gwarancji, ze nei dostanie w tylek... smile))
                    • deela Re: pytałam poważnie 18.09.10, 23:51
                      bynajmniej
                      jeszcze się dziad długo nagrzewał na podstawce
                      żelazko znaczy
                      • yagnik Re: pytałam poważnie 19.09.10, 12:49
                        smile
              • joshima Re: To się nie liczy 18.09.10, 22:14
                No popatrz. A ja nie biję i też nie produkuję takich postów...
            • camel_3d Re: To się nie liczy 18.09.10, 22:54
              > To jest akurat najmniej istotne. Ważne, że wpoiłeś mu, że może dostać wpie...ja
              > k podskoczy.


              a jak myslisz..co twoje dziecko czuje, kiedy szlas z nim do lekarza i on mu dawal bolesna szczepionke..a dziecko bylo grzeczne..? i to kilka razy...
              tlumaczylas 10 miesiecznemu dziecku ze to konieczne? ..smile)))
              • joshima Re: To się nie liczy 18.09.10, 23:41
                Tak tłumaczyłam. Natomiast nie uważam, żeby bicie było konieczne. wolę, żeby dziecko zachowywało się odpowiednio dlatego, że wie iż tak należy, a nie wyłącznie z powodu strachu przede mną i ewentualnemu laniu. Wiem, że Cię nie przekonam, tak jak Ty nie przekonasz mnie. EOT.
                • camel_3d Re: To się nie liczy 19.09.10, 21:47
                  a ja mysle, ze ppowinnas sie zastanowic nad slowem "wpie...", bo zaraz pewnie napiszesz ze podniesienie glosu na dziecko to "zmeiszanie go z blotem"....
    • deela Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 18.09.10, 19:48
      oczywiście, że panuję nad mniej więcej przez 90% czasu, inaczej już bym siedziała w Tworkach
      ktoś tam napisał, że nie panuje bo nie jest królową, a JA JESTEM KRÓLOWĄ w tym perdolniku, u mnie jest 3 chłopa (licząc męża, a 4 licząc kota) na mnie jedną i ja tu panuję niepodzielnie :]
    • budzik11 Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 18.09.10, 21:36
      Nie, kurcze, nie panuję nad dziećmi, w ogóle nad nikim nie panuję, nie jestem królową wink Ale jeśli chodzi o to, czy mam problemy wychowawcze z dziećmi, że zachowują się jakoś nagannie - to nie, nie mam takich problemów. I przemocy fizycznej też nie stosuję smile
      • m_laczynska Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 19.09.10, 17:32
        budzik11 napisała:
        to nie, nie mam takich problemów. I przemocy fizycznej też nie stosuję smile
        Podpisuję się. Imo, jak ktoś bije znaczy, że sobie nie radzi...
    • yagnik Przeczytałam wszystkie wypowiedzi 18.09.10, 22:12
      I nasuwa mi się tylko 1 wniosek.
      Niektóre z Was biorą pod uwagę tylko i wyłącznie swoje racje (postanowienia)
      co zwykle nie jest spójne z tym jak to widzi dziecko.
      Mówienie że moja perspektywa jest jedyna i słuszna śmierdzi mi nieco autorytaryzmem a to zwykle idzie później w parze z zastraszeniem. Kiedy dziecko jest starsze zamordyzm zwykle prowadzi do frustracji a z frustracji rodzi się agresja. Tak no niestety taki jest mechanizm.

      Co ja myślę? Należy dać dziecku wybór.
      Ty się śpieszysz i jesteś w urzędzie i _życzysz_ sobie żeby dziecko siedziało grzecznie?
      Ale to Twoja sprawa przecież nie dziecka, czyż nie i to Twoja broszka żeby teraz siedziało grzecznie a nie jego obowiązek...
      Ono tam się po prostu znalazło i być może nawet nie ma zielonego pojęcia że to jest aż takie ważne aby było cicho.

      Daj mu wybór "możesz posiedzieć w wózku i pobawić się zabawką bo mama ma do załatwienia ważną rzecz ale jeśli chcesz możesz sobie pospacerować po korytarzu pod warunkiem że nie będziesz hałasować"
      Da się?
      Da.
      A co ma do tego dziecko że Ty masz do załatwienia ważną sprawę i absolutnie _MUSI_ w tym czasie siedzieć w wózku, to po co w ogóle brałaś to dziecko ze sobą skoro wymagasz od niego żeby teraz nie pisnęło słówkiem?
      A w sklepie? Czemu to niby nie może biegać pomiędzy regałami bo szturchnie półke na której stoją płatki kukurydziane? No i co świat się zawali z tego powodu? smile

      Nie bierzesz też pod uwagę że dzieci mają różne temperamenty, jednemu wystarczy powiedzieć "posiedź cicho" a drugiemu nie!
      Nie lubię uogólnień i generalizowania bo tak, bo żeby podyskutować należy dać konkretny przykład, konkretnej osoby a tak to jest rozmowa w stylu "jaka jutro będzie pogoda"

      Ty rozumiem jesteś mamą która radzi sobie zawsze i ze wszystkim? Chcesz, dam Ci medal big_grin
      nawet dwa.

      Padł tu też temat kar cielesnych przy okazji Camela_3d i jego wpisu. To już jakby osobna bajka ale wiąże się z tematem. Dla mnie rodzic który nie potrafi sobie poradzić z dzieckiem bez bicia go jest osobniczką/osobnikiem słabym, nie radzącym sobie z wychowaniem i należy im współczuć tej bezradności!
      Nie zapominajcie że agresja rodzi agresje, zawsze...
      • camel_3d Re: Przeczytałam wszystkie wypowiedzi 18.09.10, 23:09
        > Daj mu wybór "możesz posiedzieć w wózku i pobawić się zabawką bo mama ma do zał
        > atwienia ważną rzecz ale jeśli chcesz możesz sobie pospacerować po korytarzu po
        > d warunkiem że nie będziesz hałasować"
        > Da się?

        powiezdz takie cos poltorarocznemu dziecku...chyba przeceniasz lekko...
        ja preferuje zasade, ze dziuecko ma sie nauczyc dostoswac do roznych sytuacji. i kiedy ma byc cicho..ma byc cicho... lub ma byc spokojne.



        > A co ma do tego dziecko że Ty masz do załatwienia ważną sprawę i absolutnie _MU
        > SI_ w tym czasie siedzieć w wózku, to po co w ogóle brałaś to dziecko ze sobą s
        > koro wymagasz od niego żeby teraz nie pisnęło słówkiem?

        moze byla taka koniecznosc? np po odebranie paszportu dziecko musi byc w ambasadzie.. i musi poczekac... na lotnisku dziecko tez np musi stac ze mna w kolejce do odprawy i nie ma biegania, bo jestem sam i nie mam ochoty sie za nim uganiac..i zostawiac bazage.
        Jak napisalem wyzej. wierze w inteligencje dziecka i jego zdolnosci do nauki zachowan. nie wiem czemu..ale moj egemplarz (21 nmies) potrafi pojsc ze mna do sklepu, potrafi pojsc do urzedu (wczoraj wytrzymal na krzesle u prawnika 40 minut, bez zlazenia i paletania sie), potrafi stac w kolejce do doprawy bez uciekania... po prostu nauczyl sie, ze sa sytuacje kiedy WYVBORU NIE MA. tak musi byc i juz.

        > A w sklepie? Czemu to niby nie może biegać pomiędzy regałami bo szturchnie półk
        > e na której stoją płatki kukurydziane? No i co świat się zawali z tego powodu?

        ty chyba zartujesz? to jest naglupszy argumen jaki mozna przytoczy..debilny wrecz. dziecko nie ma prawa samo chodzc po sklepie. platki to jedno..a co jak si enapije alkoholu? albo polknie jakas kolorowa chemie? takie debilne podejsci emial ata rodzina, ktorej 2 letni synke odkrecil jakas cemie w sklepie i poparzyl sobie przelyk. BO CO SIE MOZE STAC;... NO WLASNIE: MOZE... zastano wie co piszesz...


        > Nie bierzesz też pod uwagę że dzieci mają różne temperamenty, jednemu wystarczy
        > powiedzieć "posiedź cicho" a drugiemu nie!

        nie ma znaczeni. dziecko musie si enauczyc, ze tak ma byc. a jak jest niekumate to sie zostawi dziecko w domu.. jezeli ma si etaka mozliwosc.
        moje jest zywiolowe ..male torando..ale jak musi to musi..i koniec.

        czasem mysle, ze w ramach nowoczesnej psychologii dzieciecej, ludzie robia dzieciom krzywde, uwazajac, ze dziecko ma sie wyszalec... i ma miec wybor...guzik prawda. nie zawsz ejest wybor, a dziecko da sienauczyc, ze sa sytuacje, kiedy nie ma innej mozliwosci i tyle.

        chyba bym w tworkach skonczyl, gdybym mial za kazdy<m razem na uzakupach szukac dzeicka pomiedzy polkami... a jeszcze do tego mialbym stresa czy mu sie cos nei stalo..no nie zrzucil ciezkich kilkubutelkowyxch opakowan wody na siebie...
        • joshima Re: Przeczytałam wszystkie wypowiedzi 18.09.10, 23:47
          camel_3d napisał:

          > Jak napisalem wyzej. wierze w inteligencje dziecka i jego zdolnosci do nauki za
          > chowan. nie wiem czemu..ale moj egemplarz (21 nmies) potrafi pojsc ze mna do sk
          > lepu, potrafi pojsc do urzedu
          A ja wiem dlaczego. Jak napisałeś jest inteligentny, Wie, że jak by się zaczął rzucać dostałby wpie...


          > czasem mysle, ze w ramach nowoczesnej psychologii dzieciecej, ludzie robia dzieciom krzywde, uwazajac, ze dziecko ma sie wyszalec...

          Tak. Dziecko ma się wyszaleć, a rodzic jest od tego by pilnować, by dzoecko robiło to nie stwarzając zagrożenia dla siebie i dla innych. Debilne przykłady ze sklepu które podałeś są ilustracją skrajnej nieodpowiedzialności. Nie chodzi o to by dziecko robiło co chce bez jakiejkolwiek kontroli. To druga skrajność. Chodzi o to by pozwolić dziecku na robienie niektórych rzeczy kosztem odrobiny własnej wygody. Wątpię jednak byś zrozumiał.
          • camel_3d Re: Przeczytałam wszystkie wypowiedzi 19.09.10, 21:28

            > A ja wiem dlaczego. Jak napisałeś jest inteligentny, Wie, że jak by się zaczął
            > rzucać dostałby wpie...

            myslisz sie, jakby sie zaczal rzucac, to wiecej by nie poszedl....po co mam sie denerwowac?



            > Tak. Dziecko ma się wyszaleć, a rodzic jest od tego by pilnować, by dzoecko rob
            > iło to nie stwarzając zagrożenia dla siebie i dla innych. Debilne przykłady ze
            > sklepu które podałeś są ilustracją skrajnej nieodpowiedzialności. Nie chodzi o
            > to by dziecko robiło co chce bez jakiejkolwiek kontroli.


            jak to sie mowi...wyjatek potwierdza regule.. skrajne przypadki sa tylko dowotem na to, ze ludzie nie uwazaja na dzieci. to ze zdazaja sie rzadko nie znaczy, ze nie ma innych...
            dla mnei niedopuszczalne jest zeby dziecko otwieralo np pudelka z zabawkami na polkach i zostawialo takie otwarte.. nie musi zaraz byc smiertelnego zagrozenia, zeby uznac, ze ktos zawalil sprawe.
            • joshima Re: Przeczytałam wszystkie wypowiedzi 19.09.10, 21:50
              Skrajne przykłady, które podałeś są tylko po to, żeby tacy ludzie jak Ty mogli udowodnić swoje tezy i usprawiedliwić swoje metody.

              Te skrajne przykłady są w tym wątku od czapy, bo nie o tym tu rozmawiamy. Nie zauważyłeś (pewnie nie chciałeś), że nikt tu nie napisał, że puszcza dziecko samopas i niech robi co chce zawsze kiedy tylko chce. Tak więc trafiłeś jak kulą w płot. EOT.
              • camel_3d Re: Przeczytałam wszystkie wypowiedzi 19.09.10, 22:09
                joshima napisała:

                > Skrajne przykłady, które podałeś są tylko po to, żeby tacy ludzie jak Ty mogli
                > udowodnić swoje tezy i usprawiedliwić swoje metody.

                niestey tylko skrajne przypadki doprowadzaja do tego, ze nagle ludzei zaczynaja ruszac szarymi komprkami. Choc nawet w skrajnych przypadkach zaden rodzic nie chce sie przyznac, ze zawalil sprawe.

                A dzeici biegajacych samopas po sklepach jest duzo...szczegolnie w supermarketach.

                Zreszta jak napisalem wczesniej..czego niewatpliwnie nie odnotowalas, lub nie mialas ochoty odnotowac, samopas to jedno - niedopuszczalne, samodzielne chodzenie "pod kontrola" tak.
        • yagnik Re: Przeczytałam wszystkie wypowiedzi 19.09.10, 12:45
          > powiezdz takie cos poltorarocznemu dziecku...chyba przeceniasz lekko...
          > ja preferuje zasade, ze dziuecko ma sie nauczyc dostoswac do roznych sytuacji.
          > i kiedy ma byc cicho..ma byc cicho... lub ma byc spokojne.

          Camelu_3d nie poszłabym z malutkim dzieckiem (czyt. rocznym) do urzędu załatwić pilną sprawę i nie próbowałabym trzymać go za wszelką cenę w wózku tylko dlatego że mam coś _pilnego_ do załatwienia.
          Nigdzie nie napisałam że zasada wyboru danego dziecku może być z powodzeniem zastosowana do dziecka które jeszcze mało rozumie tak więc jakbyś był uprzejmy nie wsadzać mi w usta słowa których nie napisałam byłabym wdzięczna. Więc ten Twój
          "argument" uznaję za nieważny.

          > moze byla taka koniecznosc? np po odebranie paszportu dziecko musi byc w ambasa
          > dzie.. i musi poczekac... na lotnisku dziecko tez np musi stac ze mna w kolejce
          > do odprawy i nie ma biegania, bo jestem sam i nie mam ochoty sie za nim ugania
          > c..i zostawiac bazage.
          > Jak napisalem wyzej. wierze w inteligencje dziecka i jego zdolnosci do nauki za
          > chowan. nie wiem czemu..ale moj egemplarz (21 nmies) potrafi pojsc ze mna do sk
          > lepu, potrafi pojsc do urzedu (wczoraj wytrzymal na krzesle u prawnika 40 minut
          > , bez zlazenia i paletania sie), potrafi stac w kolejce do doprawy bez uciekani
          > a... po prostu nauczyl sie, ze sa sytuacje kiedy WYVBORU NIE MA. tak musi byc i
          > juz.

          Zawsze jest jakiś wybór, jeśli uważasz że nie to wytęż umysł i pomyśl nad tym, przytocz sobie sytuacje w których wyboru nie ma. Powodzenia w szukaniu...
          Zawsze jest jakiś wybór, tak ten świat został już skonstruowany choć mam wrażenie że wolność w ogóle nie istnieje (wolność dziecka, Twoja, szefa w pracy) bo każde działanie jest zdeterminowane _czymś_

          Przytoczyłeś przykład lotniska, dziecko musi stać grzecznie w kolejce i nie może biegać, nie ma wyboru? Ma, może usiąść na podłodze i pokręcić bączkiem, może dostać od Ciebie zabawkę, może być u Ciebie na rękach, może stać... może, może, może.

          > ty chyba zartujesz? to jest naglupszy argumen jaki mozna przytoczy..debilny wre
          > cz. dziecko nie ma prawa samo chodzc po sklepie. platki to jedno..a co jak si e
          > napije alkoholu? albo polknie jakas kolorowa chemie? takie debilne podejsci emi
          > al ata rodzina, ktorej 2 letni synke odkrecil jakas cemie w sklepie i poparzyl
          > sobie przelyk. BO CO SIE MOZE STAC;... NO WLASNIE: MOZE... zastano wie co pisze
          > sz...

          Posłuchaj Camel_3d, jeśli jeszcze raz mnie obrazisz to myślę że w ogóle przestanę z Tobą dyskutować na jakikolwiek temat...
          Krótko podsumuję co napisałeś na temat sklepu, po to ja jestem rodzicem żeby DOPILNOWAĆ dziecko, jeśli już daje się małemu człowiekowi swobodę w postaci chodzenia po sklepie to nie wyobrażam sobie sytuacji w której się go puszcza przysłowiowym "samopasem"
          Jeśli nie masz czasu żeby go przypilnować to weź go do wózka ale nie mów że swobodne chodzenie dziecka jest czymś niedopuszczalnym bo to bzdura.
          Myślę że wiele osób ma następujący problem, mierzy innych swoją miarą.

          > nie ma znaczeni. dziecko musie si enauczyc, ze tak ma byc. a jak jest niekumate
          > to sie zostawi dziecko w domu.. jezeli ma si etaka mozliwosc.
          > moje jest zywiolowe ..male torando..ale jak musi to musi..i koniec.

          Dziecko żywiołowe należy uczyć skupienia się w momencie kiedy naszym zdaniem dobrze byłoby aby jednak na chwilę się zatrzymało, zgadzam się, ale daleka jestem od narzucania takiemu dziecku swojej woli, za wszelką cenę, zawsze i wszędzie.

          > czasem mysle, ze w ramach nowoczesnej psychologii dzieciecej, ludzie robia dzie
          > ciom krzywde, uwazajac, ze dziecko ma sie wyszalec... i ma miec wybor...guzik p
          > rawda. nie zawsz ejest wybor, a dziecko da sienauczyc, ze sa sytuacje, kiedy ni
          > e ma innej mozliwosci i tyle.

          Mogłabym Ci w tym momencie powiedzieć że moje poglądy (które opisałam wyżej) a które Ty nazwałeś "nowoczesną psychologią dziecięcą" pochodzą z końca z końca 18w, czy są dostatecznie stare? Mogłabym powiedzieć że jesteś ignorantem...

          > chyba bym w tworkach skonczyl, gdybym mial za kazdy<m razem na uzakupach sz
          > ukac dzeicka pomiedzy polkami... a jeszcze do tego mialbym stresa czy mu sie co
          > s nei stalo..no nie zrzucil ciezkich kilkubutelkowyxch opakowan wody na siebie.

          Bo dzieci trzeba pilnować a kluczem do tego żeby coś wspólnie z nimi robić jest radość z wykonywanej czynności u obojga (dziecka i rodzica). Jeśli faktycznie masz dostać zawału serca bo widzisz że Twoje dziecko zbliża się do półki z wodą mineralną to faktycznie lepiej posadź go w wózku, z dwojga złego lepiej na tym wyjdziesz... psychicznie.
          A tak na marginesie, z wcześniejszych postów wynika że Twój mały jest bardzo ułożonym _bardzo małym_ dzieckiem a Ty mi tu mówisz o szukaniu go w sklepie między regałami? Hm, jak to, to Twój syn nie wie że zakupy to "poważna czynność" i należy wtedy grzecznie maszerować przy nogawce Taty? Nie? Nie wierzę.
          • yagnik Aha i jeszcze. 19.09.10, 14:11
            Bo pewnie zaraz niektórzy z was zechcą jechać personalnie więc wyprzedzę.

            Nie mam problemów z wychowaniem swojego dziecka a prawie zawsze wszędzie
            ze mną bywa smile
            Np. zwykle chodzi ze mną na zakupy, niezbyt często jestem w hipermarkecie, zwykle robię zakupy w małych sklepach które z reguły mają przeszklona witrynę więc moje dziecko ma do wyboru stać ze mną w kolejce albo może siedzieć na rowerze np przed sklepem (widzę go przez szybę). Oczywiście nie dałabym _aż_ takiego wyboru 2 latkowi ale mój syn doskonale wie że może tam być pod warunkiem że nie odejdzie.

            Chodzi ze mną do banków, na pocztę i do urzędów. Może wtedy się cicho bawić, albo siedzieć na ławce i jeździć samochodem albo stać ze mną w kolejce jeśli takowa istnieje.

            Zawsze chodzimy razem do fryzjera i tu wybór ma taki sam, może patrzeć jak pani mnie obcina (pod warunkiem że nie będzie jej przeszkadzał) albo siedzieć w kąciku dla dzieci i się bawić. Gdy był młodszy to się nie decydowałam na eskapady do kosmetyczki ale teraz już tak, ma wybór jedzie do babci i czeka bo ja muszę tam iść albo idzie ze mną i siedzi w poczekalni albo bawi się w rogu gabinetu siedząc grzecznie np na podłodze.

            Moje dziecko nie ma wyboru w sytuacjach zagrażających jego zdrowi lub życiu. Nie ma wyboru jeśli mamy iść do lekarza ale może ze mną negocjować że po wizycie zrobimy to i to. Nie ma też wyboru w sytuacji jeśli może się poparzyć, skaleczyć lub wpaść pod samochód.

            Po prostu wartościuję.
          • camel_3d Re: Przeczytałam wszystkie wypowiedzi 19.09.10, 21:46
            no widzisz.. przyklad z lotniskiem byl wlasnie jednym z tych, gdzie nie ma innego wyjscia, w moim przypadku. oczywisci emasz racje piszac, ze dziecko moze sie bawic obok, moze usiasc, moze sobie stac... al emnei chodzilo o to, ze ma byc kolo mnie..a nie biegac. Bo takie sytuacje sa "Normalne".. Fajnie, jak sie ma kogos kto stoi w kolejce, a druga osoba zajmuje sie dzieckiem..wtedy jest prima. Al ejezeli sama musisz stac i patrzec na dziecko..to dobrze by byl, zeby szybko zalapalo, ze ma byc kolo ciebie i tyle. Moze si ebawic, moze sobie gadac, moze siedziec... od biedy moze si epolozycsmile byle nie zwiewalo.

            Co do sytuacji w sklepie to troche zle cie zrozumialem. odebralem to wlasnie jako puszczenie dziecka samopas, co jest kompletnei niedopuszczalne. Ok. jezeli idzie kolo mnie..lub za mna...jest ok... jezeli je cos zaciekawi..tez ok..ale

            a. ja musze zwracac uwage na to co robi dzeicko
            b. dziecko musi sie uczyc, ze nei wszytsko jest dozwolone.


            > Zawsze jest jakiś wybór, jeśli uważasz że nie to wytęż umysł i pomyśl nad tym,

            Czasem nie ma....jak napisalem..dziecko musze zabrac do ambasady i musze odstac w kolejce..
            dzeicko nie moze biegac... i tyle. Ma byc kolo mnie... moze si ebawic...moze sie rozgladac..nie moze biegac.

            Nie mam wyboru..dziecko ma byc ze mna przy odbiorze...



            > Jeśli nie masz czasu żeby go przypilnować to weź go do wózka ale nie mów że swo
            > bodne chodzenie dziecka jest czymś niedopuszczalnym bo to bzdura.
            > Myślę że wiele osób ma następujący problem, mierzy innych swoją miarą.

            jak napisalem wyrzej..swobodne chodzienei jest dopuszczalne...moej samo chodzi..ale bieganei "samopas "nie.. no ale to juz ustalilismy.. zle cie zrozumialem.


            > Dziecko żywiołowe należy uczyć skupienia się w momencie kiedy naszym zdaniem do
            > brze byłoby aby jednak na chwilę się zatrzymało, zgadzam się, ale daleka jestem
            > od narzucania takiemu dziecku swojej woli, za wszelką cenę, zawsze i wszędzie.

            czemu? przeciez jezeli bedzie w szkole..to mu narzuca wole..siedzeinei cicho... wiec chyba lepiej zeby sie juz nauczylo wczesniej, ze sa sytuacje, kiedy ma byc tak, a nie inczej. ja jestem przeciwnikiem dyskutowania z smile dwulatkiem.
            Jasne, nei za wszelka cene i nie wszedzie. Nie narzucam dzieciakowi mojej woli caly czas..wbrew temmu co sie moze wydawac moje dziecko ma wiele swobody. Ale czasm.ma byc tak jak ja tego wymagam..i tyle.



            > Mogłabym Ci w tym momencie powiedzieć że moje poglądy (które opisałam wyżej) a
            > które Ty nazwałeś "nowoczesną psychologią dziecięcą" pochodzą z końca z końca 1
            > 8w, czy są dostatecznie stare? Mogłabym powiedzieć że jesteś ignorantem...

            nie napiaslem o TWOICH pogladach..tylko ogolnie.
            Mam wrazenie, ze wiele matek teraz nie radzi sobie z dziecmi bo boja sie, ze zrobia cos nie tak, ze dziecko nie bedzie ich kochalo... A z drugiej strny nie chca sluchac rad np swoich matek, bo te maja "przestarzale" poglady.
            Robia wszytsko zeby tylko dziecko byla non stop usmiechniete i happy.. czasem na sile...


            > A tak na marginesie, z wcześniejszych postów wynika że Twój mały jest bardzo uł
            > ożonym _bardzo małym_ dzieckiem a Ty mi tu mówisz o szukaniu go w sklepie międz
            > y regałami? Hm, jak to, to Twój syn nie wie że zakupy to "poważna czynność" i n
            > ależy wtedy grzecznie maszerować przy nogawce Taty? Nie? Nie wierzę.

            To byl TRYB PRZYPUSZCZAJACY:....
            Mowie, ze GDYBY TAK BYLO. Na szczescie nie jest. Tu sa takie male koszyczki dla dzieciakow..uwielbia je pchac i wklada do nich to co mu pokazuje. potem sam wyklada na tasme.. i ma zajecie...
            • yagnik Re: Przeczytałam wszystkie wypowiedzi 19.09.10, 22:29
              > Nie mam wyboru..dziecko ma byc ze mna przy odbiorze...

              Teoretcznie zawsze jest wybór, tak myślę, możesz zostawić dziecko z kimś, możesz zająć je czymś, możesz umówić się z kimś żeby stanął za Ciebie w kolejce itd.
              Nawet jak masz depresje zawsze masz wybór, możesz się powiesić na drzewie a możesz się tez uśmiechnąć. Dzień w którym nie będzie wyborów będzie ostatnim dniem ludzkości.
              Tak mi się wydaje, nie wiem, mogę bredzić, mam z 40 stopni gorączki smile

              > Co do sytuacji w sklepie to troche zle cie zrozumialem.

              Tak ja wiem, nie rozumieliśmy się w paru kwestiach bo wkurzyłeś się że napisałam "odnośnie Camela_3d i kar cielesnych" oraz dalej że uważam że tacy ludzie są godni politowania. Wkurzyłeś się i nawet nie chciałeś mnie zrozumieć tylko stwierdziłeś że od razu "pojedziesz" po tym co piszę dalej odnośnie wyborów. Życie.
              • camel_3d Re: Przeczytałam wszystkie wypowiedzi 20.09.10, 08:31
                > Tak ja wiem, nie rozumieliśmy się w paru kwestiach bo wkurzyłeś się że napisała
                > m "odnośnie Camela_3d i kar cielesnych" oraz dalej że uważam że tacy ludzie są


                e tam..to ze maly sodtal 3-4 razy klapa w tylek nie traktuje jako strasznej kary cielesnej. nie zaprzeczam, ze dostal i wcal nie razi mnie to, ze ktos uwaza ze to cos strasznego.
                Dla mnei czyms okropnym jest np wyslanie dziecka do pokoju i zamkniecie go tam.. ale wiele osob uwaza, ze to odpowiednia kara...
                takze akurat nie to ...
                no i jeszcze jedno. odpowiadaja na post nawet nie zauwazylem, ze ty go napislas...smile
                pewnei gdybym to zauwazyl nie bral bym wszystkiego doslownie smile
                • yagnik Re: Przeczytałam wszystkie wypowiedzi 20.09.10, 11:02
                  "pewnei gdybym to zauwazyl nie bral bym wszystkiego doslownie smile "

                  Czemu? Bo zwykłam pisać niepoważnie? wink
                  • camel_3d Re: Przeczytałam wszystkie wypowiedzi 20.09.10, 16:30

                    > Czemu? Bo zwykłam pisać niepoważnie? wink


                    nie..bo wtedy bym wiedziel, ze piszac "chodzienie dziecka pomiedzy regalami" nie masz na mysli biegania samopas... no na tyle cie znam. choc internetowo
                    • yagnik Re: Przeczytałam wszystkie wypowiedzi 21.09.10, 09:09
                      hłe hłe hłe ciekawe, miałam coś Ci napisać ale nie będę meandrować i zaśmiecać wątku smile
                      • camel_3d Re: Przeczytałam wszystkie wypowiedzi 21.09.10, 15:32
                        no napisz..dokop lezacemu..no juz...
      • immunofortis Re: Przeczytałam wszystkie wypowiedzi 19.09.10, 00:17
        yagnik napisała:


        > Mówienie że moja perspektywa jest jedyna i słuszna śmierdzi mi nieco autorytary
        > zmem a to zwykle idzie później w parze z zastraszeniem. Kiedy dziecko jest star
        > sze zamordyzm zwykle prowadzi do frustracji a z frustracji rodzi się agresja. T
        > ak no niestety taki jest mechanizm.

        Z tego wniosek, że przedszkola gdzie panują określone zasady zachowania aby utrzymać porządek to fabryki agresywnych frustratów.

        > Co ja myślę? Należy dać dziecku wybór.

        Wyborażasz sobie, że przedszkolanka negocjuje z każdym dzieckiem które ma swoją wizję spędzania czasu np. na spacerze?

        • yagnik Re: Przeczytałam wszystkie wypowiedzi 19.09.10, 13:03
          > Wyborażasz sobie, że przedszkolanka negocjuje z każdym dzieckiem które ma swoją
          > wizję spędzania czasu np. na spacerze?

          Mnie się wydaje że spacery są po to (mam na myśli np spacer do parku) aby właśnie zrealizować jakąś wizję danego dziecka jeśli oczywiście z góry nie jest narzucony konkretnie rozplanowany czas, np zabawa w piłkę, zbieranie liści itd.
          Chyba że chodzi Ci o coś innego? O to że przedszkolaki idą na spacer i muszą iść za rękę i nie wybiegać na drogę? Tak o to chodzi? To jest konieczne, chodzi o bezpieczeństwo dziecka, ależ oczywiście!

          Mam wrażenie że niektórzy z Was mylnie mnie rozumieją. Ja nie twierdzę że zasady to wymysł diabła i należy je omijać szerokim łukiem a wychowanie dziecka to wolna amerykanka! Nie!
          Zasady, rozplanowany czas dnia oraz ramy względem dziecko to coś co MUSI funkcjonować zawsze.
          • m_laczynska Re: Przeczytałam wszystkie wypowiedzi 20.09.10, 01:01
            Dla mnie wybór tak, ale ograniczony. To lub to. Odkąd się urodził syn nr 2 to młody jest trochę pogubiony i mam wrażenie, że sam nie wie, co by chciał. Najpierw mówi, że chce śmo, potem, że owo i na zmianę, akurat przeciwnie do tego, co robimy. Więc się nie patyczkuję i mówię, że będzie tak i tak, po mojemu. I biorę za to odpowiedzialność. I mam wrażenie, że na tym etapie jego życia to bardzo dobrze działa i się sprawdza. Dla dziecka nadmiar "wolności" i decydowania za siebie to nic dobrego. A tak wie, że teraz jest spacer, potem zupka blablabla To daje poczucie bezpieczeństwa, bo mama wie, co jest grane.
    • minerwamcg Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 18.09.10, 23:05
      Uważam, że zasada lorda Vetinariego "quia ego sic dico" ("bo ja tak mówię") wcale nie jest tak głupia i barbarzyńska jak się wydaje. Jeden warunek: stosujący zasadę musi baaardzo dobrze wiedzieć, co i kiedy mówi. Tak, kiedy to konieczne, stawiam na swoim. Kiedy niekonieczne - odpuszczam, nie lokuję swoich ambicji w tym, żeby moje dziecko zachowywało się jak nakręcana lalka.
      Negocjacje... tę sztukę ćwiczymy od dawna i jeszcze duuużo tego przed nami smile Od "zostaw nóż, masz tu łyżeczkę" do kupienia kurtki z kapturem, bo dziecko nie znosi czapek, i założenia czapki mocno zapinanej pod brodą wtedy, kiedy jednak jest ona niezbędna.
      Przed nami jeszcze bunt dwulatka, niesubordynacja trzylatka, szaleństwa czterolatka, pyskowanie pięciolatka, upór sześciolatka, negacja siedmiolatka... każdy wiek ma swoje niepowtarzalne uroki smile Mimo to wierzę, że jakoś się z córką dogadamy. Już teraz wykazuje sporo rozsądku, hi,hi,hi...
      • camel_3d Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 18.09.10, 23:13
        minerwamcg napisała:

        > Uważam, że zasada lorda Vetinariego "quia ego sic dico" ("bo ja tak mówię") wca
        > le nie jest tak głupia i barbarzyńska jak się wydaje.

        popieram!!!!!! smile i tez jestem fanem lorda V. smile
      • yagnik Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 19.09.10, 13:07
        Tak, zgadzam się z Tobą. Kiedy to jest absolutnie konieczne dziecko powinno się podporządkować ale nie zawsze i wszędzie dlatego że "ja tak mówię i to jest moja jedyna i niepodważalna racja"
        A sztuka negocjacji jest szalenie ważna!!!
        • camel_3d Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 19.09.10, 21:49

          > A sztuka negocjacji jest szalenie ważna!!!

          wazne jest zeby wiedziec kiedy negocjowac, a kiedy uzyc metody lorda V smile
          a nie masz wrazenie, ze wiele osob, albo stara sie wylacznei negocjowac..albo wylacznie metoda V.?
        • batutka Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 19.09.10, 22:58
          yagnik napisała:

          > Tak, zgadzam się z Tobą. Kiedy to jest absolutnie konieczne dziecko powinno się
          > podporządkować ale nie zawsze i wszędzie dlatego że "ja tak mówię i to jest mo
          > ja jedyna i niepodważalna racja"
          > A sztuka negocjacji jest szalenie ważna!!!

          otóż to smile
    • kartoffeln_salat Re: czy panujecie nad swoimi dziecmi? 20.09.10, 09:03
      Tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć.
      Dziecko jest odrębnym człowiekiem i ma swoje odczucia i swoje chęci-niechęci.
      Nie jestem zwolennikiem zmuszania dziecko na siłę do czegoś tylko po to, żeby udowodnić sobie i otoczeniu że JA TU RZADZĘ.
      Mamy teraz jesień, w dzień nie palimy, więc jest średnio ciepło, a mój 1,5 roczniak stale sobie sciąga skarpetki i chce chodzić boso. Ciągle mu pokazuje że ja mam skarpetki, że zimno w nóżki, że w nosku katarek będzie. Jasne że on połowy nie rozumie, ale jednak coś to daje, bo po każdym tłumaczeniu daje sobie ubrać skarpetki i ma je na nogach przynajmniej godzinę.

      Jak dziecko jest takie malutkie, niemowlak na przykąd to nie da sie nic za bardzo wytłuamczyć i dlatego są takie problemy że dziecko ryczy a rodzić jest troche bezradny i kombinuje co go w końcu zadowoli, ale potem to już dużo rzeczy mozna pokazać i powiedzieć.

      Moje dziecię miało od zawsze awersje do pętania łóżeczkiem, wózkiem, krzesełkiem, fotelikiem, szelkami itd, jasne że sie wkurzałam bez przerwy, że czemun on nie chce, ale zawsze starałam się to jakoś inaczej rozwiązać, bo nie widzę sensu żeby dziecko mi wyło przez godzinę w wózku, bo ja mu tam każę siedzieć i kopniec kropka.

      A jak wieje wietrzysko a on ściaga czapke, to mówię, ze albo zakłada, albo wracamy do domu, no i tez gdzieś tam w końcu dociera big_grin
      I wielu rzeczy nie mogę na tym etapie wyegzekwować, na przykład pójcia wczesniej spać, bo widzę, że on ma taki a nie inny rytm i cudów sie na tym polu nie zdziała.
      Albo jak widzi noże obiadowe w szufladzie to tez mnie nie słucha, że nie wolno, i zas tłumaczenie, pokazanie itd.... czasami bezskuteczne big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka