Dodaj do ulubionych

CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ???

29.03.04, 22:25
To o metodzie Glenna Domana. Po przeczytaniu zrobiłam wieeeelkie oczy
i ....zaczynam tworzyć plansze.
Zachęcam Was do przeczytania!!!

www.nauka.2p.pl/czytanie/



Obserwuj wątek
    • donatta Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 29.03.04, 22:43
      Fajnie. Tylko po kiego licha niemowlakowi potrzebna jest umiejętnosć czytania??
      Pewnie, że 6-7 lat to trochę późno na to, żeby dziecku PO RAZ PIERWSZY dać do
      ręki książkę, ale zaręczam, że dzieciak wychowany wśród książek nie
      stanowiących wyłącznie podpórki pod chwiejący się stół, nauczy się czytać sam
      bezboleśnie i bezproblemowo wtedy, kiedy sam do tego dojrzeje. Jeden w wieku 4
      lat, inny 6 - tak samo, jak jedno dziecko zaczyna chodzić mając 10, a inne 15
      miesięcy. Pozdrawiam
      • umargos Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 00:02
        Jeden gada do dziecka bez przerwy, macha grzechotkami, potem kupuje zabawki
        edukacyjne, puszcza muzykę, czyta książęczki...a ktoś inny może nie mieć na to
        czasu lub ochoty. Jak ktoś ma chęć zaproponować dziecku twórczą, ale jednak,
        zabawę czyli tę "naukę czytania" to co to szkodzi?? Czy stanie się dziecku
        jakakolwiek krzywda jeżeli w wieku dajmy na to 3 lata bedzie umiało czytać???
        No nie spodziewam się...Zwłaszcza, że żeby taka "nauka" odniosła skutek uczący
        musi poświęcić na to duuuużo czasu i to właśnie w konwencji zabawy...
        Pozdrawiam
        Ula
        • edytkus Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 08:44
          Nie zgodze sie z Toba Ula. Dziecko rozwija sie etapami koncentrujac sie zazwyczaj na jednym
          elemencie na raz. Niemowle ma do opanowania wiele wazniejszych umiejetnosci niz czytanie. Poza
          tym po co dziecku, ktore nie mowi (lub mowi bardzo malo) i ma maly zakres rozumienia slow
          umiejetnosc bezmyslnego czytania? Moja mala (19 m-cy) bezblednie "przeczyta" (czyli wyrozni w
          teskcie lub na obrazku i glosno wymowi) literke "a" ale nie jest w stanie zrozumiec relacji pomiedzy
          sama literka a calym wyrazem od tej litery zaczynajacym sie. Wiec tak naprawde nie czyta a pokazuje
          obrazek, a przeciez celem czytania nie jest podziwianie ksztaltu liter, a np. zdobywanie wiedzy, relaks
          itp.
          Moim zdaniem uczenie niemowlecia czytania jest bez sensu, ale jak ktos ma wielkie ambicje i nadmiar
          czasu to wolna wola.
          • edytek1 Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 09:23
            Edytkus zgadzam się z Tobą w 100%. Moje dziecko też zna literki a, e u, i o na
            które mówi zero... A i jeszcze potrafi " przeczytać" wyrazy Era, ideam, plus
            gsm ( miłośniczka telefonów) Fakt ( czytuje dziadek, ) gazeta i wiele innych
            tyle tylko, zę niewiele z tego rozumie a ta umiejętnośc służy jedynie do
            popisywania się marym dzieckiemwink. Zamiast tworzenia planszy zróbcie plakat z
            rysunkami zwierzątek ije podpiszcie. O wiele większy pozytek dla niemowlaka...
            I móżg wytrenowany we właściwą stronę.
          • mamasita Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 12:28
            Nie widze w tym nic zlego, jesli dziecko samo sie do tego pali.MOj nie sadze
            zeby sie do tego nadawal, za to majc 13 miesiecy wyglada na 2 i ruchowo sie
            rozwija jak szalony, bieg, kopie pilke, wspina sie na wszystko, balansuje i
            chodzi po parapecie (niskim) sam otiwra wszsytkie szuflady, odkreca korki,
            pokrywki i potrafi sie sam umyc mydlem i umyc zeby. Staje na glowie i wpelznie
            pod wszystko, wchodzi bez trzymania po schodach an drugie pietro i schodzi za
            raczke. Czyta sam na glos we wlasnym jezyku i mowi rozne smieszne wyrazy kiedy
            zechce. pije z kubka bez wiekszego rzolewania i lzyzeczka bez chlapania, buduje
            wieze z klockow i jezdzi trokolowcem, ale nie skoncentrowalby sie na u
        • judytak Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 11:55
          umargos napisała:

          Jak ktoś ma chęć zaproponować dziecku twórczą, ale jednak,
          > zabawę czyli tę "naukę czytania" to co to szkodzi?? Czy stanie się dziecku
          > jakakolwiek krzywda jeżeli w wieku dajmy na to 3 lata bedzie umiało czytać???

          stanie się, jeśli "nauka czytania", wymagająca dużo czasu, odbywa się kosztem
          czynności naturalnych i rozwijających w tym wieku,
          czyli kosztem poznawania świata, kosztem ruchu, kosztem świeżego powietrza,
          kosztem kontaktów społecznych, kosztem zagłębiania się w swobodnej zabawie,
          kosztem zadawania pytań "a dlaczego?", kosztem bajek, wierszy i piosenek, i
          piasku, i wody, i gniecenia ciasta i prowadzenia przedszkola dla mrówek itp.
          itd.

          stanie się, jeśli dziecko nabierze przekonania, że "a mama, to nic, tylko
          ciągle te literki..."

          pozdrawiam
          Judyta

          P.S.
          ja osobiście umiałam czytać w wieku 3 lat
          była to moja inicjatywa, ochoczo podchwycona przez moja mamę, która była ze mną
          w domu
          koszty: stosunkowo mała sprawność ruchowa i trudności w kontaktach społecznych
          J.
          • mama_lukaszka Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 22:24
            Popieram. Ja czytałam w wieku 4 lat - męczyłam wszystkich żeby mi czytali i
            żebym dała spokój mama nauczyła mnie czytać. Poszło mi bardzo szybko ale
            podobnie jak Ty miałam kiepskie kontakty z rówieśnikami i nie lubiłam ćwiczeń
            ruchowych, nie lubiłam nawet chodzić na spacery.
            Ale może to nie ten związek przyczynowo-skutkowy? Może nauczyłybyśmy się czytać
            szybko tak czy inaczej i miałybyśmy słaby kontakt z rówieśnikami bo
            rozwijałyśmy się trochę szybciej? (T%akie mutanty z nas).
            Nie będę na siłę uczyć mojego dziecka czytać, choć z ochotą czytam synkowi
            książeczki i on to bardzo lubi.
            Pozdrawiam
          • dagbe Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 11:21
            No bez przesady...
            Nauka czytania metodą kart zabiera 30 sekund (SEKUND !!!) dziennie smile I to
            tylko 5 dni w tygodniu. Zaręczam, że na inne czynności zostanie jeszcze sporo
            czasu.

            Pozdrowienia,
            Dagmara
            (dagbe@op.pl)
          • dagbe Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 11:22
            judytak napisała:

            > stanie się, jeśli dziecko nabierze przekonania, że "a mama, to nic, tylko
            > ciągle te literki..."

            Widać, że nie znasz metody, o której tu mowa. Nie uczy się dziecka literek
            (przynajmniej na początku).

            Pozdrowienia,
            Dagmara
    • p_swiat Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 09:07
      Mysle, że najpierw niech maluszek nauczy sie mówić, a potem czytać - ja
      rozwijałam się prawidłowo i bez żadnych nowoczesnych metod przyspieszających
      nauczyłam sie czytać w wieku 5 lat może dajmy dzieciom rozwijać się etapowo bo
      potem z kąd pewność ,że w czymś to nie zaszkodzi??
    • umargos Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 12:28
      Nikt nie mówi o tym, że ma sie to odbywać kosztem naturalnych potrzeb
      (tradycyjnych zabaw, spacerów itp.)...to nie może być zamiast, a tylko
      dodatkowo, zwłaszcza, że zabawę trzeba powtarzać kilkakrotnie w ciągu dnia, a
      sama "lekcja" z założenia musi być bardzo krótka. A i ta nauka nie ma
      absolutnie nic wspólnego z uczeniem literek i alfabetu, ale z może i
      bezmyślnym, ale ja tak nisko umiejętności dzieci nie oceniam, zapamiętywaniem
      całych wyrazów, oczywiście łącznie z obrazkowym/fotograficznym przedstawieniem
      tychże. No i gwoli ścisłości materiały do nauki to właśnie podpisane obrazki -
      przedmiotów, zwierząt, kwiatków..no czego bądź, dokładnie tak samo jak w
      książeczkach dla dzieci, za to mogą być bardziej różnorodne, w końcu trzeba je
      zrobić samodzielnie...same słowa (tzn. czytanie samych słów) są w dużo
      późniejszym etapie nauki. I bynajmniej nie polega to na uczeniu alfabetu. Jest
      raczej wieloetapową, długotrwałą zabawą edukacyjną. W której oprócz obrazków
      jest "opowiadanie" treści obrazków, analogicznie jak robimy to również bez
      obrazków a pokazując dziecku w naturze przy okazji spacerków kwiatki, mrówki,
      samochody itp. Sugeruję najpierw poczytać sobie o metodzie a potem wypowiadać
      się jednoznacznie krytycznie. Tym bardziej, że koniec końców celem samym w
      sobie nie jest bynajmniej umiejętność czytania w wieku niemowlęcym, ani
      poniemowlęcym również, bo do tej umiejętności dziecko samo dorośnie i tak, choć
      dzięki uczeniu może dorosnąć szybciej, może też mieć w przyszłości lepiej
      wyćwiczoną pamięć i lepsze rozumienie tekstu, właśnie dlatego że nie uczy się
      czytać zaczynając od alfabetu, a raczej na nim kończąc. Co do rozumienia słów,
      małe dziecko rozumie znacznie więcej niz się wydaje. Moja córka ma 13 miesięcy -
      rozumie bardzo dużo, choć mówi jeszcze niewiele i w większości po swojemu. Ale
      od ponad miesiąca (czyli niepełnego roku) potrafi mi zakomunikować chęć wyjścia
      na spacer, kąpieli, jedzenia ze wskazaniem co chciałaby zjeść, wie co znaczy
      słowo pralka, gdzie stoi i że brudne rzeczy wyrzuca się do kosza i jeżeli tylko
      powiem nieopatrznie żeby nie owijała się tą ścierką kuchenną, bo ona jest
      brudna to zanosi ją z całkowicie własnej inicjatywy do prania, wyrzuca do kosza
      to co mama zakwilifikuje jako brzydkie i nie do jedzenia, przynosi mi telefon
      kiedy dzwoni, przypomina, że przed spacerem trzeba posmarowac buzię jeżeli
      akurat zapomnę, podaje jeżeli coś mi upadnie jeżeli sama nie zauwazyła a ją
      poproszę, informuje, że zrobiła kupkę i trzeba umyć i przebrać....no jest tego
      więcej...mało???
      Gwoli ścisłości nie uczę swojego dziecka "czytac", bo nie miałam i nie mam
      czasu żeby przygotowac materiały, ale żałuję, bo uważam, ze zabawę i
      przyjemność miałaby z tego dużą.
      Pozdrawiam
      Ula
      • judytak Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 13:48
        umargos napisała:

        > Nikt nie mówi o tym, że ma sie to odbywać kosztem naturalnych potrzeb
        > (tradycyjnych zabaw, spacerów itp.)...

        nie wiem, jak u was z czasem, ja nie mam kiedy wyjść do łazienki... (oczywiście
        w domu, na forum piszę z pracy...)

        > No i gwoli ścisłości materiały do nauki to właśnie podpisane obrazki -
        > przedmiotów, zwierząt, kwiatków

        jak pisałam "poznawanie", miałam na myśli prawdziwe kwiatki, nie obrazki...

        > oprócz obrazków
        > jest "opowiadanie" treści obrazków, analogicznie jak robimy to również bez
        > obrazków a pokazując dziecku w naturze przy okazji spacerków kwiatki, mrówki,
        > samochody itp.

        tak, ale kwiatki pachną, mrówki się ruszają, a co dopiero samochody...

        Sugeruję najpierw poczytać sobie o metodzie a potem wypowiadać
        > się jednoznacznie krytycznie.

        należałoby przeczytać, to prawda
        ale aż na tyle nie jestem zainteresowana
        poza tym nie wypowiadałam się jednoznacznie, tylko zwróciłam uwagę na pewne
        zagrożenia

        pozdrawiam
        Judyta
        • umargos Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 14:15
          Zagrożenia jakie masz na myśli, moga pojawić się niezaleznie od sposobu w jaki
          spędza się czas z dzieckiem. Osobiście dostaje wysypki kiedy ktoś robi ze
          swojego dziecka "małpę w zoo" i przy byle okazji wymusza na dziecku popisy
          umiejętności.
          Pokazywanie prawdziwych kwiatków, zwierząt czy przedmiotów wcale nie
          przeszkadza pokazywaniu ich na obrazkach...w gruncie rzeczy przecież robi się
          to codziennie, przy róznych okazjach. Problemem nie jest przecież czyjaś
          chęć "uczenia" dziecka a motywacja i stosowane metody. Widzę je w sytuacji gdy
          dziecko jest zmuszane do nauki lub motywacją jest np. chęć własnego
          błyszczenia "och jakie moje dziecko jest genialne, takie małe a już umie
          czytać".
          Dzieci mają ogromne możliwości poznawcze, szczególnie przez pierwszych 5 lat
          życia kiedy przyswajają ogromną wiedzę w sposób naturalny i nie można zrobić
          krzywdy jeżeli daje się więcej i to w sposób uporządkowany...po prostu połączeń
          w mózgu wytworzy się więcej.
          A tak na marginesie, wspomniana metoda nie jest metodą uczenia niemwlaków
          czytania, została przemyślana dla osób z uszkodzeniami mózgu (np powypadkowymi)
          bądź upośledzonych - dzieci i dorosłych, aby wspomóc rozwój intelektualny. A
          jej stosowanie u dzieci zdrowych jest wyborem rodzica, który ma i czas i
          chęć...ale nie musi oznaczać żadnej patologii, no i nie jest obowiazkowe ;o)))))
          Pozdrawiam
          Ula
          • edytkus Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 19:36
            umargos napisała:
            Problemem nie jest przecież czyjaś
            > chęć "uczenia" dziecka a motywacja i stosowane metody. Widzę je w sytuacji gdy
            > dziecko jest zmuszane do nauki lub motywacją jest np. chęć własnego
            > błyszczenia "och jakie moje dziecko jest genialne, takie małe a już umie
            > czytać".

            No wlasnie, po co malemu dziecku umiejetnosc czytania jak nie po to aby mogli sie tym chwalic jego
            rodzice? Jakos nie widze aby kilkulatek, ktory uczac sie od niemowlectwa, czytal powiesci? No bo w
            koncu co on by z takowej wyniosl?
            • umargos Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 20:02
              Wyniesie tyle ile zrozumie. Od dziecka to w końcu zależy. Nauczyłam się czytać
              sama jakoś w czwartym roku życia i to nie znając alfabetu, mając 5 czytałam
              powieści dla dzieci, a w wieku 6 lat np. "Bogowie, groby i uczeni" Cerama i
              dziś wiem, że nie rozpaczałabym gdyby nawet ktoś uczył mnie czytać, żeby moment
              opanowania tej umiejętności trochę przyspieszyć. Uwielbiam i zawsze uwielbiałam
              czytać, a jako dziecko miałam znacznie więcej czasu :o))) I po to właśnie można
              dać lub próbowac dać to swojemu dziecku. A ono i tak dokona wyboru.
              Z geniuszami jako takimi oczywiście nie mam i nie miałam nigdy nic
              wspólnego :o)))) ale pochlebiam sobie, że z rozumieniem treści pisanych nigdy
              nie było u mnie źle, również w początkach czytelniczej kariery. Nad doborem
              lektur czuwali rodzice i postarali się żebym za szybko nie dostała do rąk
              rzeczy za trudnych bądź nieodpowiednich. I dlatego bez problemu widzę
              kilkulatka czytającego powieść.
              A tak naprawdę Edytkus nie doceniasz dzieci...są madrzejsze niż nam się wydaje,
              a to tylko dlatego, że nasze własne "początki" giną w mrokach niepamięci ;o)))))
              Pozdrawiam
              Ula
              • edytkus Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 31.03.04, 05:04
                umargos napisała:

                > Wyniesie tyle ile zrozumie. Od dziecka to w końcu zależy. Nauczyłam się czytać
                > sama jakoś w czwartym roku życia i to nie znając alfabetu, mając 5 czytałam
                > powieści dla dzieci, a w wieku 6 lat np. "Bogowie, groby i uczeni" Cerama i
                > dziś wiem, że nie rozpaczałabym gdyby nawet ktoś uczył mnie czytać, żeby moment
                >
                > opanowania tej umiejętności trochę przyspieszyć.

                Widzisz, co innego nauczyc sie samej, a co innego byc do tego zmuszanym. Zreszta 4 lata a 1+/- to
                jednak spora roznica. Ja nauczylam sie czytac z innymi dziecmi w pierwszej klasie, ale tak sie zlozylo
                ze bardzo mi sie spodobalo i w pol roku czytalam na poziomie o wiele starszego dziecka i wcale nie
                zaluje ze tak sie nie stalo wczesniej. Powiedz mi Ula w jakim stopniu zozumialas wtedy ksiazke
                Cerama? Czy przyjelas ja w taki sam sposob jak osoba dorosla do ktorej jest kierowana?

                Uwielbiam i zawsze uwielbiałam
                >
                > czytać, a jako dziecko miałam znacznie więcej czasu :o))) I po to właśnie można
                >
                > dać lub próbowac dać to swojemu dziecku. A ono i tak dokona wyboru.

                Wychowalam sie wsrod setek ksiazek, kazdy w domu czytal i ja tez, gdy przyszla pora bez
                nawiedzonego zmuszania i naprowadzania. I to jest to co nazywam wyborem a nie nawiedzona
                mamusia z plansza z tekstem nad 10 m-cznym niemowleciem.

                > Z geniuszami jako takimi oczywiście nie mam i nie miałam nigdy nic
                > wspólnego :o)))) ale pochlebiam sobie, że z rozumieniem treści pisanych nigdy
                > nie było u mnie źle, również w początkach czytelniczej kariery.

                Smiem watpic (w to rozumienie), no chyba ze chodzi o tekst typu "ala ma kota" ale to nie powiesc smile) -
                oczywiscie jesli mowisz o sobie w dziecinsstwie.

                Nad doborem
                > lektur czuwali rodzice i postarali się żebym za szybko nie dostała do rąk
                > rzeczy za trudnych bądź nieodpowiednich.

                I wg Ciebie ksiazka o ktorej wspominasz to byla odpowiednia lektura dla malego dziecka? Wyglada na
                to ze moja mala powinna ze zrozumieniem przeczytac "Pana Tadeusza?"

                I dlatego bez problemu widzę
                > kilkulatka czytającego powieść.

                A i owszem ale bez dokladnego zrozumienia czytanego tekstu (biorac pod uwage ze nie mowimy o
                kswiazeczkach "poczytaj mi mamo")


                > A tak naprawdę Edytkus nie doceniasz dzieci...są madrzejsze niż nam się wydaje,

                Bynajmniej, moje dziecko nawet bralo udzial w badaniach potwierdzajacych ze niemowleta rozumieja
                wiecej niz sie uwaza. Ja po prostu nie przeceniam dzieciecych mozliwosci!
                • umargos Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 31.03.04, 12:06
                  edytkus napisała:

                  > Widzisz, co innego nauczyc sie samej, a co innego byc do tego zmuszanym.

                  Stymulacja to nie zmuszanie. Zwłaszcza, że z każdej celowej edukacji dziecka
                  musi być wykluczony element przymusu. Nieważne co to bedzie...czy "czytanie"
                  czy edukacja np nocnikowa

                  > Powiedz mi Ula w jakim stopniu zozumiala
                  > s wtedy ksiazke Cerama? Czy przyjelas ja w taki sam sposob jak osoba dorosla
                  do ktorej jest kierowana?

                  To nie jest książka o nieznanych i niezrozumiałych dla dziecka problemach
                  dorosłych, nie ma tam dorosłych emocji, są fakty, podane w nie bardziej
                  skomplikowany sposób niż informacje w bardzo popularnych kolorowych
                  encyklopediach dla dzieci, tyle, że obrazków jest mniej i czytania więcej, ale
                  to jest JEDYNA różnica. A zrozumiałam wystarczająco, żeby w wieku 6 lat
                  zafiksowac się na tym, że będę archeologiem, co w dorosłym życiu zrealizowałam.

                  > Wychowalam sie wsrod setek ksiazek, kazdy w domu czytal i ja tez, gdy
                  przyszla pora bez
                  > nawiedzonego zmuszania i naprowadzania. I to jest to co nazywam wyborem a nie
                  nawiedzona mamusia z plansza z tekstem nad 10 m-cznym niemowleciem.

                  Wiesz, zgodze się z Tobą w kwestii, że matka z planszą z tekstem nad 10-
                  miesięcznym niemowlakiem może być nawiedzona...może co nie znaczy, że jest. A
                  osobiście mam zupełnie inną wizję takiej edukacji :o)))

                  > Smiem watpic (w to rozumienie), no chyba ze chodzi o tekst typu "ala ma kota"
                  ale to nie powiesc smile) - oczywiscie jesli mowisz o sobie w dziecinstwie.

                  Nie watp ;o))))) Nie uczyłam sie czytać na elementarzu, więc teksty typu Ala ma
                  kota mnie zwyczajnie ominęły, kurs zerówki przerabiałam mając 5 lat i książka
                  do tego przeznaczona była dla mnie nudna, bo nie było tam prawie nic do
                  czytania, za to nauczyłam sie wtedy pisać. A co do rozumienia, cóż jest masa
                  pieknych książek przeznaczonych dla dzieci i dla nich zrozumiałych, o
                  gabarytach znacznie przekraczających rozmiary książeczek z serii Poczytaj mi
                  mamo. Dzieci z Bullerbyn chociażby, które chyba były pierwsze, Muminki niedługo
                  potem, W pustyni i w puszczy itp.
                  >
                  > I wg Ciebie ksiazka o ktorej wspominasz to byla odpowiednia lektura dla
                  malego dziecka?
                  6 lat to już nie jest takie małe dziecko, a w Ceramie nie ma treści
                  nieodpowiednich dla dzieci. Są dość trudne dlatego, że są nowe, ale w tym wieku
                  prawie wszystko jest nowe.

                  > Wyglada na
                  > to ze moja mala powinna ze zrozumieniem przeczytac "Pana Tadeusza?"

                  Cóż Pan Tadeusz jest akurat dla dzieci za trudny, tak z uwagi na formę jak i
                  treść, a Ceram takich ograniczeń wiekowych nie ma.
                  >
                  > Bynajmniej, moje dziecko nawet bralo udzial w badaniach potwierdzajacych ze
                  nie mowleta rozumieja
                  > wiecej niz sie uwaza. Ja po prostu nie przeceniam dzieciecych mozliwosci!

                  Ja też nie przeceniam. Po prostu jestem pewna, że intelektualnie dla
                  przeciętnego dziecka taka nauka leży w zasięgu możliwości.

                  A jak już napisałam w innym poście, to nie jest obligatoryjne, nikt nikogo do
                  niczego nie zmusza, każdy ma prawo sam podejmowac tego rodzaju decyzje odnośnie
                  własnego dziecka....a protestuję tylko dlatego, że nie zgadzam się z tezą, że
                  można w ten sposób dziecko skrzywdzić, przy założeniu oczywiście, że edukacja
                  prowadzona jest w sposób właściwy.

                  Pozdrawiam
                  Ula
                  • edytkus Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 19:43
                    umargos napisała:

                    > edytkus napisała:
                    >
                    > > Widzisz, co innego nauczyc sie samej, a co innego byc do tego zmuszanym.
                    >
                    > Stymulacja to nie zmuszanie. Zwłaszcza, że z każdej celowej edukacji dziecka
                    > musi być wykluczony element przymusu. Nieważne co to bedzie...czy "czytanie"
                    > czy edukacja np nocnikowa
                    >
                    Ha, znowu czuly temat wink z nawiedzonymi mamusiami ktore kilkumiesieczne niemowlaki sadzaja na
                    nocniku smile Moje dziecko z nocnika zacznie korzystac gdy do tego dojrzeje, nocnik mamy, podobnie jak
                    ksiazki ale bez zmuszania i prob tafienia na "ten" moment wink Na wszystko przyjdzie pora, tak samo na
                    kupy w nocniku jak rozumne rozpoznawanie drukowanych wyrazow.

                    > > Powiedz mi Ula w jakim stopniu zozumiala
                    > > s wtedy ksiazke Cerama? Czy przyjelas ja w taki sam sposob jak osoba doro
                    > sla
                    > do ktorej jest kierowana?
                    >
                    > To nie jest książka o nieznanych i niezrozumiałych dla dziecka problemach
                    > dorosłych, nie ma tam dorosłych emocji, są fakty, podane w nie bardziej
                    > skomplikowany sposób niż informacje w bardzo popularnych kolorowych
                    > encyklopediach dla dzieci, tyle, że obrazków jest mniej i czytania więcej, ale
                    > to jest JEDYNA różnica. A zrozumiałam wystarczająco, żeby w wieku 6 lat
                    > zafiksowac się na tym, że będę archeologiem, co w dorosłym życiu zrealizowałam.

                    Hola hola, 6 lat? Wydawalo mi sie ze wczesniej pisalas o pieciu, zreszta niewaze. 6 lat w porownaniu do
                    4- to baardzo duzy przedzial wiekowy i rozwojowy. Ja tez odkad nauczylam sie czytac nic innego nie
                    robilam, ale nie bylam niemowleciem (tak samo jak ty) wiec sposob przyswajania informacji i robienia z
                    niego uzytku byl zupelnie inny.
                    >
                    > > Wychowalam sie wsrod setek ksiazek, kazdy w domu czytal i ja tez, gdy
                    > przyszla pora bez
                    > > nawiedzonego zmuszania i naprowadzania. I to jest to co nazywam wyborem a
                    > nie
                    > nawiedzona mamusia z plansza z tekstem nad 10 m-cznym niemowleciem.
                    >


                    A co do rozumienia, cóż jest masa
                    > pieknych książek przeznaczonych dla dzieci i dla nich zrozumiałych, o
                    > gabarytach znacznie przekraczających rozmiary książeczek z serii Poczytaj mi
                    > mamo. Dzieci z Bullerbyn chociażby, które chyba były pierwsze, Muminki niedługo
                    >
                    > potem, W pustyni i w puszczy itp.

                    Przytaczasz swietne tytuly ale to nie sa ksiazki dla niemowlat, nawet czterolatek mialby problemy ze
                    zrozumieniem Sienkiewicza czy Lingren.
                    • umargos Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 20:21
                      edytkus napisała:

                      > Ha, znowu czuly temat wink z nawiedzonymi mamusiami ktore kilkumiesieczne
                      > niemowlaki sadzaja na nocniku smile Moje dziecko z nocnika zacznie korzystac
                      > gdy do tego dojrzeje, nocnik mamy, podobnie jak ksiazki ale bez zmuszania i
                      > prob tafienia na "ten" moment wink Na wszystko przyjdzie pora, tak samo na
                      > kupy w nocniku jak rozumne rozpoznawanie drukowanych wyrazow.

                      Hmm...kiedy brak argumentów rzeczowych można się poczepiać co?? I to najlepiej
                      bez sensu. Nigdzie nie napisałam, że JUŻ uczę moje dziecko czytać, również nie
                      napisałam, że uczę korzystać z nocnika. Bo nie robię ani jednego ani drugiego.
                      Co do czytania jeżeli będę miała za pół roku więcej czasu żeby przygotować
                      materiały to kto wie...a owszem nocnik mamy, ale skoro mała lubi na nim
                      siedzieć tylko w ubraniu i to z własnej inicjatywy to do niczego innego nie
                      próbuję jej przekonywać. Więc zanim zaczniesz wyciągać zbyt daleko idące
                      wnioski z tego co ktoś napisał się zastanów, w przeciwnym wypadku sugerowałabym
                      przeanalizowanie, czy aby na pewno z rozumieniem tekstu pisanego jest u Ciebie
                      tak dobrze, jak sama przypuszczasz. Na sprawdzenie tego są dobre testy ;o))))

                      > Hola hola, 6 lat? Wydawalo mi sie ze wczesniej pisalas o pieciu, zreszta
                      > niewaze. 6 lat w porownaniu do 4- to baardzo duzy przedzial wiekowy i
                      > rozwojowy.

                      cytacik "Nauczyłam się czytać sama jakoś w czwartym roku życia i to nie znając
                      alfabetu, mając 5 czytałam powieści dla dzieci, a w wieku 6 lat np. "Bogowie,
                      groby i uczeni" Cerama".

                      > Przytaczasz swietne tytuly ale to nie sa ksiazki dla niemowlat, nawet
                      > czterolatek mialby problemy ze zrozumieniem Sienkiewicza czy Lingren.

                      Nie są dla niemowląt, ale czy napisałam w którymkolwiek miejscu, że są???
                      Co do rozumienia ich przez dzieci starsze pozwolę sobie mieć odmienne zdanie,
                      oczywiście bez generalizowania, bo nie twierdzę, że każde dziecko zrozumie, ale
                      sporo.
                      Pozdrawiam
                      Ula
                      • edytkus Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 21:59
                        umargos napisała:

                        >
                        > Hmm...kiedy brak argumentów rzeczowych można się poczepiać co?? I to najlepiej
                        > bez sensu. Nigdzie nie napisałam, że JUŻ uczę moje dziecko czytać, również nie
                        > napisałam, że uczę korzystać z nocnika. Bo nie robię ani jednego ani drugiego.
                        > Co do czytania jeżeli będę miała za pół roku więcej czasu żeby przygotować
                        > materiały to kto wie...a owszem nocnik mamy, ale skoro mała lubi na nim
                        > siedzieć tylko w ubraniu i to z własnej inicjatywy to do niczego innego nie
                        > próbuję jej przekonywać. Więc zanim zaczniesz wyciągać zbyt daleko idące
                        > wnioski z tego co ktoś napisał się zastanów, w przeciwnym wypadku sugerowałabym
                        >
                        > przeanalizowanie, czy aby na pewno z rozumieniem tekstu pisanego jest u Ciebie
                        > tak dobrze, jak sama przypuszczasz. Na sprawdzenie tego są dobre testy ;o))))

                        No i po co ten ton? To raczej Ty powinnas zrobic sobie testy o ktorych wspominasz - piszac o edukacji
                        nocniczkowej pisalam ogolnie, tak samo jak Ty.

                        Zaczyna sie pyskowka wiec odpuszczam juz sobie ten watek.
                        E.T.
                        • umargos Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 22:05
                          Edytkus to nie ja używam określeń typu "nawiedzona mamuśka". I bynajmniej nie
                          ma tu znaczenia fakt czy używa się tego ogólnie czy personalnie, bo nie o
                          nawiedzonych rodzicach była rozmowa. A przez używanie takich epitetów dyskusja
                          nie robiła się ani bardziej rzeczowa ani milsza.
                          Przepraszam jeżeli Cię uraziłam, trochę się zagalopowałam.
                          Pozdrawiam
                          Ula
          • judytak Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 09:25
            umargos napisała:

            > Problemem nie jest przecież czyjaś
            > chęć "uczenia" dziecka a motywacja i stosowane metody.

            dla mnie właśnie to jest problemem

            bo tyle jest rzeczy, które i tak muszę dziecku nauczyć (ubierać się, siusiać na
            nocnik, jeść łyżką, a nawet widelcem, robić baby z piasku, plus te wszystkie
            zasady panujące w domu i w społeczeństwie i w przyrodzie...)
            że generalnie w kontaktach z dzieckiem odczuwam raczej brak takiego
            zwykłego "bycia razem", nieobciążonego żadnym "a teraz zgodnie z programem
            musimy..."
            i z własnej nieprzymuszonej woli staram się nie dokładać nowych obciążeń

            pozdrawiam
            Judyta

    • aniask_mama Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 12:33
      Pozwólcie, że wtrącę swoje trzy grosze.

      Dla mnie podstawowym "problemem" tej metody jest fakt, iż w języku polskim
      odmienia się wszystko, co się da, nawet więc jeśli dziecko nauczy się "czytać"
      słowo "nogi" to nie przeczyta słowa "nóg" bo ono zupełnie inaczej wygląda wink.
      Druga rzecz: czym innym jest znajomość liter a czym innym czytanie - to trzeba
      sobie uświadomić przy każdej nauce liter czy czytania.
      Po trzecie: O ile "nauka" czytania jest TYLKO zabawą, a dziecko CHCE to OK,
      natomiast nalezy szczególnie uważać, żeby CHCENIE dziecka nie zamieniło się
      TYLKO w CHCENIE RODZICA.

      Dla zainteresowanych polecam zapoznanie się z metodą Rocławskiego
      (glottodydaktyka) oraz I.Majchrzak
      • dewcia Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 21:13
        aniask_mama napisała:

        > Pozwólcie, że wtrącę swoje trzy grosze.
        >
        > Dla mnie podstawowym "problemem" tej metody jest fakt, iż w języku polskim
        > odmienia się wszystko, co się da, nawet więc jeśli dziecko nauczy
        się "czytać"
        > słowo "nogi" to nie przeczyta słowa "nóg" bo ono zupełnie inaczej wygląda wink.
        > Druga rzecz: czym innym jest znajomość liter a czym innym czytanie - to
        trzeba
        > sobie uświadomić przy każdej nauce liter czy czytania.
        > Po trzecie: O ile "nauka" czytania jest TYLKO zabawą, a dziecko CHCE to OK,
        > natomiast nalezy szczególnie uważać, żeby CHCENIE dziecka nie zamieniło się
        > TYLKO w CHCENIE RODZICA.
        >
        > Dla zainteresowanych polecam zapoznanie się z metodą Rocławskiego
        > (glottodydaktyka) oraz I.Majchrzak
        No właśnie! W języku angielskim taka wczesna nauka czytania miałby jeszcze
        sens, bo język angielski pisany nie jest językiem alfabetycznym, nie ma tu
        związku między głoską a jej znakiem graficznym, poza tym jest językiem
        niefleksyjnym. Tak więc metoda Domana w krajach anglojęzycznych sprawdza się
        znakomicie, w języku polskim nie ma najmniejszego sensu, głównie przez jego
        fleksyjność.
        A pan Rocławski to bardzo mądry gość (wymyślił glottodydaktykę, która jest dla
        polskich dzieci idealną metodą nauki czytania i pisania).
        Pozdrawiam
        • umargos Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 22:32
          dewcia napisała:
          > Tak więc metoda Domana w krajach anglojęzycznych sprawdza się
          > znakomicie, w języku polskim nie ma najmniejszego sensu, głównie przez jego
          > fleksyjność.
          Nie do końca. Fakt istnienia związku między głoską a jej graficznym znakiem w
          języku polskim wcale nie wyklucza zastosowania tej metody. Szczególnie w
          początkowych etapach nauki czytania, później straci to sens, bo całkiem
          naturalne jest, że niejako przy okazji dziecko zauważy fakt istnienia głosek,
          powtarzalność sylab...na gramatykę też przyjdzie czas.

          > A pan Rocławski to bardzo mądry gość (wymyślił glottodydaktykę, która jest
          > dla polskich dzieci idealną metodą nauki czytania i pisania).
          Jasne, ze tak. Tylko że jedno z drugim jak dla mnie się wcale nie musi
          wykluczać.

          Pozdrawiam
          Ula
    • pyza15 Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 12:47
      Kubuś już niemowlaczkiem nie jest, ma 2,5 roczku, ale bardzo zainteresowany
      jest własnie literkami. Ostatnio to jego ulubiona zabawa, mimo iż ja nie
      motywuję, nie zachęcam synka do nauki czytania. Kubuś sam mówi, że chciałby juz
      umieć czytać, gdy rysujemy, to bardzo chce rysować własnie literki. Bawi się
      też w przedszkolankę, i oczywiście czyta dzieciom (czyli pluszakom). Moze to
      chwilowe, ale gdy zobaczył w sklepie puzzle z literkami, to bardzo chciał je
      mieć. I co tu robić, bawić się w "literki"?
      Pozdrawiam
      • ma.pi Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 20:10
        pyza15 napisała:

        > Kubuś już niemowlaczkiem nie jest, ma 2,5 roczku, ale bardzo zainteresowany
        > jest własnie literkami. Ostatnio to jego ulubiona zabawa, mimo iż ja nie
        > motywuję, nie zachęcam synka do nauki czytania. Kubuś sam mówi, że chciałby
        juz
        >
        > umieć czytać, gdy rysujemy, to bardzo chce rysować własnie literki. Bawi się
        > też w przedszkolankę, i oczywiście czyta dzieciom (czyli pluszakom). Moze to
        > chwilowe, ale gdy zobaczył w sklepie puzzle z literkami, to bardzo chciał je
        > mieć. I co tu robić, bawić się w "literki"?
        > Pozdrawiam

        Z takim dzieckiem, jezeli wyraza zainteresowanie to bym sie bawila. Pewnie i
        tak za jakis czas sie znudzi. Ja mam trzylatka w domu. I on zna cyfry od 1 do
        10. Umie je rozroznic i nazwac, ale po kolei to jeszcze nie policzy. Zna tez
        kolory. A nauczyl sie tego ogladajac bajke "Thomas the tank engine". Tam kazda
        ciuchcia ma swoj numer i kolor. Zna tez pare literek, bo jak sie pyta to mu
        odpowiadamy. Ale nie probujemy go uczyc z wlasnej inicjatywy.

        Pozdr.
    • fancia Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 13:54
      Zgadzam się z Umargos.
      Tak naprawdę ideą metody nie jest, by "wytworzyć" geniuszy z najmłodszych
      dzieci, lecz jedynie, poprzez zabawę wspomóc późniejszą naukę czytania ZE
      ZROZUMIENIEM. A wierzcie mi, baaardzo duzo dzieci i dorosłych ma z tym ogromne
      problemy.
      Nauka tą metodą jest tylko "przy okazji", na pare chwil, i na pewno nie zastąpi
      naszego czytania z dzieckiem ksiązeczek, czy innych zabaw...działa, myślę, na
      podświadomość i nie sądzę, zeby była szkodliwa i "zakłócała" naturalny rozwój
      dziecka.
    • nowa1 Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 15:11
      metoda nauki czytania Glenna Domana jest stworzona dla dzieci z uszkodzeniem mózgu. Świetnie sprawdza się w nauce czytania dzieci po porażeniu mózgowym , zespołu Downa. Tradycyjna metoda analityczno-syntetyczna poprostu jest dla nich zbyt trudna a uczą się czytać mając już o wiele wiele więcej doświadczeń zyciowych niż niemowlaki. Myślę, że bardzo fajnie jest wykorzystywać tę metodę a w zasadzie jej elementy u dzieci zdrowych wspierając nia nauke czytania ale tylko wtedy kiedy dziecko jest do tego gotowe. Nie dajmy się zwariować. Ja tam wolę się cieszyć z dzieciństwa i naturalnego rozwoju moich dzieci bo i tak za szybko ono mija. pozdrawiam /anka
    • id.a Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 17:42
      Witam wszystkie emamy.Kiedy pierwszy raz w jakies gazecie wpadł mi w ręce
      artykuł o nauce czytania dla niemowląt to prasknęłam śmiechem.Ale dokładnie
      kilka lat temu pewnie zareagowałabym na naukę języka obcego dla niemowląt czy
      naukę pływania bo kiedyś tego nie było i na każdą nowość reagujemy robiąc
      wielkie oczy.Interesuję się takimi artykułami i zawsze stwierdzam pewną
      prawidłowość.Otóz w tym wszystkim nie chodzi o jakieś chore ambicje
      rodziców,rywalizację na zasadzie moje dziecko umie tyle i tyle.W tym wszystkim
      chodzi o więz dziecka z rodzicem.Bo w końcu większość matek które decydują się
      na takiego rodzaju kursy dla swoich maluchów poświęcają im niesamowicie wiele
      czasu i w tym wszystkim to mi się bardzo podoba.A może się myle,może wszystkimi
      nowinkami zza oceanu zachwycamy się i pewnie niedługo dla fasolki w brzuszku
      będziemy szukać najlepszego przedszkola,ktory zapewni doskonały start w
      życiu?????
      • aka10 Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 19:35
        Dodam i swoje dwa slowa.
        Mam kolezanke,ktora ma 5,5-roczne dziecko.Spotykamy sie sporadycznie (ze
        wzgledu na odleglosc); od kilku ladnych lat wbija malemu do glowy
        litery,cyfry,dodawanie,odejmowanie i przy kazdym spotkaniu chwali sie wyczynami
        malego.Zna teraz kilka liter i potrafi ulozyc kilka krotkich wyrazow z liter-
        magnesow,ktore ma na lodowce.Zadna rewelacja,pomimo,ze "edukacje" zaczela
        bardzo wczesnie i jest bardzo konsekwentna (nauczycielka z zawodu).Teraz druga
        strona medalu: dziecko jest egoista,empatii zero,EQ na poziomie dziecka
        rocznego.Zachowanie sie przy stole fatalne,je rekami,a w najlepszym wypadku
        lyzeczka,wrzeszczy i wyklada sie na podlodze,jak cos chce,ALE zna literki...
        Osobiscie uwazam,ze dla niego by bylo duzo lepiej(dla rodzicow rowniez),gdyby
        umial sie zachowywac,jak dziecko w jego wieku powinno(6 lat za 3 miesiace...)i
        nie znal ani jednej litery (zerowka i szkola przed nim).Pozdrawiam.
      • edytkus Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 19:46
        id.a napisała:

        > .A może się myle,może wszystkimi
        >
        > nowinkami zza oceanu zachwycamy się i pewnie niedługo dla fasolki w brzuszku
        > będziemy szukać najlepszego przedszkola,ktory zapewni doskonały start w
        > życiu?????

        Hi hi, z tym przedszkolem to akurat prawda, W USA do najlepszych (wcale nie najdrozszych) czesto
        trzeba sie zapisywac nawet na kilka lat przed planowanym pojsciem dziecka do przedszkola. Moja mala
        pojdzie dopiero za rok, a aplikacje juz mam przed nosem wink
        Wracajac do tematu, nie wiem skad wywyodzi sie ww metoda ale w USA jest ogolnie nie znana. Nawet w
        przeroznych zrodlach przestrzegaja przed tego typu "zajeciami," za to jest tu mnostwo kursow
        plastycznych, myzycznych, tanecznych, czytelniczych, gimnastycznych, "plywackich" itp. gdzie ZAWSZE
        wystepuje element ruchowy a dziecko nie musi sie koncentrowac na jednej rzeczy.
    • umargos Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 30.03.04, 20:12
      Polecam link:
      www.dzieci.bci.pl/strony/blask/doman.htm
      • edytkus Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 31.03.04, 05:17
        Ta metoda jest stara, od tego czasu wiele w swiecie psychologii i medycyny sie zmienilo, podejscie do
        ekploatacji dzieci na uzytek rodzicow tez. Poza tym co innego uczenie np. autystycznego
        dziesieciolatka, ktory najparwdopodbniej NIGDY nie osiagnie poziomu zdrowego rownolatka a
        zdrowego niemowlaka, ktory nie potrzebuje tego typu stymulacji bo JEST w stanie SAM dojsc do
        pewnych umiejetnosci w odpowiednim czasie.
        Jeszcze raz podkreslam ze ta metoda, chociaz wynaleziona lata temu w USA, obecnie jest w tymze kraju
        wrecz zabraniana rodzicom (np. w ksiazce Murkoff). M.in. wlasnie dlatego ze dziecko ma do
        osiagniecia wazniejsze umiejetnosci niz czytanie.
        Moje dziecko "umie" liczyc do trzech, a jej rowiesniczka z forum nawet do 10, czy to znaczy ze
        dziewczynkom powinno sie zaserwowac zajecia matematyczne i pokazywac plansze z twierdzeniem
        Pitagorasa?! Przeciez one nie maja bladego pojecia jaka jest roznica miedzy 5+5 a 12-2!! I oto mi
        chodzi gdy pisze o rozumnym czytaniu." smile
        • umargos Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 31.03.04, 14:00
          edytkus napisała:

          > Ta metoda jest stara, od tego czasu wiele w swiecie psychologii i medycyny
          sie zmienilo, podejscie do ekploatacji dzieci na uzytek rodzicow tez.

          Ta metoda nie zaklada eksploatacji dzieci na uzytek rodziców. Jezeli tak
          uwazasz to wskaz prosze co o tym swiadczy..

          > Jeszcze raz podkreslam ze ta metoda, chociaz wynaleziona lata temu w USA,
          > obecnie jest w tymze kraju wrecz zabraniana rodzicom (np. w ksiazce
          > Murkoff). M.in. wlasnie dlatego ze dziecko ma do osiagniecia wazniejsze
          umiejetnosci niz czytanie.

          Tego sie nie da zabronic. Autor konkrentnej ksiazki prezentuje swoje zdanie i
          swoje poglady i moze nie zalecac takiego czy innego postepowania. Zabronic
          mozliwosci nie ma.

          > Moje dziecko "umie" liczyc do trzech, a jej rowiesniczka z forum nawet do 10,
          > czy to znaczy ze dziewczynkom powinno sie zaserwowac zajecia matematyczne i
          > pokazywac plansze z twierdzeniem Pitagorasa?!

          To jest argument z gatunku absurdalnych...

          > Przeciez one nie maja bladego pojecia jaka jest roznica miedzy 5+5
          > a 12-2!! I oto mi chodzi gdy pisze o rozumnym czytaniu." smile

          Nie nie rozumieją, bo liczba jako taka jest pojęciem abstrakcyjnym i nie
          rozpoczyna się matematycznej edukacji dzieci od abstrakcyjnych liczb. Ale już
          pojęcia więcej-mniej, 2 cukierki + drugie 2 cukierki to są 4 cukierki juz lezy
          w granicach możliwości poznawczych. Z czytaniem rozumnym, jezeli jednoczesnie
          rozszerza sie swiat "znanych rzeczy", słow, zjawisk jest podobnie.

          Pozdrawiam
          Ula
          • edytkus Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 20:04
            umargos napisała:

            > edytkus napisała:
            >
            > > Ta metoda jest stara, od tego czasu wiele w swiecie psychologii i medycyny
            >
            > sie zmienilo, podejscie do ekploatacji dzieci na uzytek rodzicow tez.
            >
            > Ta metoda nie zaklada eksploatacji dzieci na uzytek rodziców. Jezeli tak
            > uwazasz to wskaz prosze co o tym swiadczy..

            Naprawde trudno mi uwierzyc zeby matka uczaca niemowle czytania nie robila tego na wlasny uzytek,
            aby pochwalic sie jakie ma madre dziecko. Moim zdaniem to eksploatacja, tym bardziej ze wczesne
            czytanie wcale nie gwarantuje pozniejszych sukcesow. Nawet jesli matka uczy dziecko czytania we
            wczesnym wieku w nadzieji ze dziecko poradzi sobie lepiej w przyszlosci, to czy nie swiadczy to o jej
            ambicjach i planach wobec dziecka, ktore probuje na sile zrealizowac? Taki maluch juz od malego nie
            ma ZADNEGO wyboru! Dyskusji na temat czytania i met. Domana bylo juz na forum wiele, w ktorejs
            wypowiedziala sie osoba ktorej wyboru nie dano uczac od malego czytania, pisania, serwujac kursy
            jezykowe itp.. Ta dziewczyna miala zal do rodzicow za zamrnowane dziecinstwo, geniuszem nie byla,
            ot wiedziala wiecej niz inni przez co nudzila sie w szkole i nie mogla znalezc przyjaciol na
            odpowiednim poziomie.
            >
            > > Jeszcze raz podkresj wyboowrecz zabraniana rodzicom (np. w ksiazce
            > > Murkoff). M.in. wlasnie dlatego ze dziecko ma do osiagniecia wazniejsze
            > umiejetnosci niz czytanie.
            >
            > Tego sie nie da zabronic. Autor konkrentnej ksiazki prezentuje swoje zdanie i
            > swoje poglady i moze nie zalecac takiego czy innego postepowania. Zabronic
            > mozliwosci nie ma.

            Masz racje (czesto pisze nad ranem i brakuje mi polskiego slownictwa) ze zabronic sie nie da, ale "nie
            polecac" juz mozna wink

            > > Moje dziecko "umie" liczyc do trzech, a jej rowiesniczka z forum nawet do
            > 10,
            > > czy to znaczy ze dziewczynkom powinno sie zaserwowac zajecia matematyczne
            > i
            > > pokazywac plansze z twierdzeniem Pitagorasa?!
            >
            > To jest argument z gatunku absurdalnych...

            Czym sie rozni plansza z wyrazem od planszy z numerkami? Sama przytaczasz edukacje nocniczkowa
            wink

            >
            > > Przeciez one nie maja bladego pojecia jaka jest roznica miedzy 5+5
            > > a 12-2!! I oto mi chodzi gdy pisze o rozumnym czytaniu." smile
            >
            > Nie nie rozumieją, bo liczba jako taka jest pojęciem abstrakcyjnym i nie
            > rozpoczyna się matematycznej edukacji dzieci od abstrakcyjnych liczb. Ale już
            > pojęcia więcej-mniej, 2 cukierki + drugie 2 cukierki to są 4 cukierki juz lezy
            > w granicach możliwości poznawczych. Z czytaniem rozumnym, jezeli jednoczesnie
            > rozszerza sie swiat "znanych rzeczy", słow, zjawisk jest podobnie.

            Jaka roznice sprawi niemowlakowi spogladanie na plansze z rysunkiem kota i podpisem "kot" a
            patrzeniem na plansze na ktorej sa 24 koty i tekst "24 koty"?

            Ty uwazasz ze czytanie w niemowlectwie nie wyrzadza dziecku krzywdy o ile nie jest wymuszane
            (popraw jesli sie myle), natomiast ja we wczesnym niewymuszonym czytaniu nie widze zadnych
            znaczacych korzysci.
            • umargos Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 21:10
              edytkus napisała:

              > Naprawde trudno mi uwierzyc zeby matka uczaca niemowle czytania nie robila
              > tego na wlasny uzytek, aby pochwalic sie jakie ma madre dziecko. Moim
              > zdaniem to eksploatacja, tym bardziej ze wczesne
              > czytanie wcale nie gwarantuje pozniejszych sukcesow.

              Ja nie mam trudności żeby uwierzyć, że uczenie dziecka czegokolwiek nie jest
              lub raczej nie musi być na własny użytek. Każdy stara się dać to co jego
              zdaniem jest najlepsze - tak jak różne umiejętności, system wartości, mniej lub
              bardziej elementarną wiedzę...i niezależnie co to będzie, można robic to w
              sposób niewłaściwy, dlaczego akurat nauka czytania miałaby być ekspolatacją nie
              mogę zrozumieć...

              > Nawet jesli matka uczy
              > dziecko czytania we wczesnym wieku w nadzieji ze dziecko poradzi sobie lepiej
              > w przyszlosci, to czy nie swiadczy to o jej ambicjach i planach wobec
              > dziecka, ktore probuje na sile zrealizowac?

              Co do ambicji czy planów każdy jakieś ma względem swojego dziecka. Realizuje je
              w miarę swoich możliwości. Dlatego jeżeli go stać kupuje mu piekne zabawki,
              ksiązki, wysyła do dobrego przedszkola, potem szkoły itp. czy jest coś w tym
              złego?? Moim zdaniem jest właśnie danie większego wyboru. Na takiej samej
              zasadzie, jak nauka np gry na instumentach. Dobre rezulataty przynosi wczesna
              edukacja, zwykle na początku dziecko podchodzi z zapałem i entuzjazmem,
              niezależnie od tego czy posiada talent czy nie, ale właściwe dla wieku jest
              szybkie znudzenie się (dotyczy to i tych zdolnych i tych mniej), i jeżeli
              rodzic uważa, że celowe jest żeby dziecko nadal ćwiczyło i się uczyło, to jego
              rolą jest zachęcać i motywywać w taki sposób by nie skrzywdzić i nie zniechęcić.

              > Taki maluch juz od malego nie ma ZADNEGO wyboru!

              Tak czy inaczej będzie wychowywany i uczony. Nie zdarza Ci się organizowac
              dziecku rozywek?? A skąd wiesz, że nie zmuszasz dziecka do tego czy tamtego,
              które jeszcze samo nie mówi i nie moze wyrazić woli ani chęci?? Nie wiesz.
              Dziecku się podoba w trakcie i stąd wniosek, że to był dobry pomysł. Z nauką
              czytania, która jest wspólną ZABAWĄ jest przecież identycznie...gwarantuję, że
              jeżeli realizowane jest to w sposób właściwy dziecko będzie wspólną zabawą
              zachwycone.

              > w ktorejs wypowiedziala sie osoba ktorej wyboru nie dano uczac od malego
              > czytania, pisani a, serwujac kursy jezykowe itp.. Ta dziewczyna miala zal do
              > rodzicow za zamrnowane dziecinstwo, geniuszem nie byla,
              > ot wiedziala wiecej niz inni przez co nudzila sie w szkole i nie mogla
              > znalezc przyjaciol na odpowiednim poziomie.

              Nie widzę związku. Dziecku można zmarnować życie na wiele różnych sposobów. Nie
              przekonuje mnie to jednak, że ucząc w sposób właściwy, można zrobić krzywdę.

              > Masz racje (czesto pisze nad ranem i brakuje mi polskiego slownictwa) ze
              > zabronic sie nie da, ale "nie polecac" juz mozna wink

              Jasne można nie polecać. Można też znaleźć w charakterze kontrargumentów opinie
              takich, którzy polecą ;o))))

              > Czym sie rozni plansza z wyrazem od planszy z numerkami?

              Jakiej planszy z numerkami?????

              > Jaka roznice sprawi niemowlakowi spogladanie na plansze z rysunkiem kota i
              > podpisem "kot" a patrzeniem na plansze na ktorej sa 24 koty i tekst "24 koty"?

              A co obrazek przedstawiający 24 koty i opatrzony napisem 24 koty ma wspólnego z
              nauką matematyki?? Bo moim zdaniem nic. I bynajmniej nie w taki sposób należy
              dziecko uczyć.

              > Ty uwazasz ze czytanie w niemowlectwie nie wyrzadza dziecku krzywdy o ile nie
              > jest wymuszane (popraw jesli sie myle), natomiast ja we wczesnym
              > niewymuszonym czytaniu nie widze zadnych znaczacych korzysci.

              Nie rozmawiamy o korzyściach, a o krzywdzie i szkodach jakie to może przynieść.
              I ciągle nie wiem, w jaki sposób miałoby to dziecku zaszkodzić????

              Pozdrawiam
              Ula
    • dewcia Re: Pytanie do mam, które wcześnie czytały... 31.03.04, 14:11

      • dewcia Re: Pytanie do mam, które wcześnie czytały... 31.03.04, 14:24
        Sorry, za wcześnie wcisnęłam enter i wysłało pusty post. No właśnie, mam
        pytanie do mam, które napisały, że w wieku 5 - 6 lat czytały dziecięce
        powieści, czy ma to jakiś wymierny skutek w ich dorosłym życiu, czy czują się
        bardziej inteligentne, coś szczególnego osiągnęły? To nie jest absolutnie żadna
        krytyka. Naprawdę jestem ciekawa. Ja mając 5-6 lat taplałam się w błotku i
        bawiłam lalkami, czytanie i pisanie nie interesowało mnie w ogóle, w szkole
        radziłam sobie nieźle choć bez polotu. Czytać nauczyłam się w 1 klasie szybko i
        bezboleśnie i szybko polubiłam czytanie(ale nie żałuję tego taplania w błotku i
        nie uważam, żeby to były lata zmarnowane wink). Z matematyką radziłam sobie
        znacznie gorzej (teraz już wiem dlaczego, ale pojeć matematycznych też nie
        kształtuje się poprzez pokazywanie maluchowi plansz z podpisami, tylko przez
        zabawy, które z pozoru wydają się banalne i są pomijane). Przebrnęłam przez
        wszystkie szczeble edukacji i jedyne, czego mi brakowało to ambicja i motywacja
        do nauki.
        Podsumowując, chciałabym wiedzieć jaki wymierny skutek dla przyszłego życia ma
        tak wczesne rozpoczęcie nauki czytania. Bo, że stymulacja dziecka jest
        niezbędna to nie mam najmniejszej wątpliwości, ale stymuluje również wspomniana
        przeze mnie zabawa w błocie i inne tego typu.
        • triss_merigold6 Re: Pytanie do mam, które wcześnie czytały... 31.03.04, 14:40
          Dopiero oczekuję dziecka ale mogę opowiedzieć o swoim przykładzie. Nauczyłam
          się czytać w wieku ok. 5 i pół roku, w I klasie czytałam książeczki dla dzieci
          typu bajki, opowiadania, ilustrowane "Ballady" Mickiewicza,
          pisma "Świerszczyk", "Płomyk"; w III czytałam powieści Musierowicz, L.M.
          Montgomery, czy Siesickiej + klasykę dla dzieci typu "W pustyni i w Puszczy".
          Poziom lektur szkolnych raczej mnie nudził. Mając 5-7 lat byłam dzieckiem
          niezbyt zgrabnym i mało sprawnym fizycznie w porównaniu z rówieśnikami, potem z
          tego wyrosłam.
          Została mi pasja i nawyk czytania, dość obszerne słownictwo, nawyk posługiwania
          się literacką polszczyzną, łatwość formułowania myśli w mowie i na piśmie. Nie
          robiłam błędów ortograficznych (poza I-II klasą podstawówki), od początku
          czytałam w myślach, bez powtarzania słów, łatwo opanowywałam materiał na
          pamięć - od wierszy po literaturę fachową na studiach.
          Ogromny plus: kochając czytać nie nudziłam się, książki zabierałam wszędzie (na
          każde kolonie, obóz). W dorosłym wieku zaprocentowało to sporą wiedzą ogólną.
          Osobiście czuję się bardziej inteligentna i mam większą wiedzę (i ogólną i
          specjalistyczną) niż znakomita większość moich rówieśników ze studiów. Skutek
          długofalowy: zostałam na uczelni.
          Ps. nie zamierzam uczyć czytać dziecka w wieku 3-4 lat, nie mówiąc o młodszym.
          Na wszystko jest czas.
        • umargos Re: Pytanie do mam, które wcześnie czytały... 31.03.04, 15:16
          W moim przypadku wczesne czytanie zupełnie nie przeszkadzało taplaniu się
          błotku. Mieszkałam na wsi, na dworze spędzałam sporą część dnia, ale przecież
          nie cały. I nie wyobrażam sobie stymulowania rozwoju dziecka tylko poprzez
          zabawy edukacyjne. Zajęcia i zabawy ruchowe są niezbędne. Ale wcale nie trzeba
          się do tego ograniczać, szczególnie jeśli dziecko wcale nie chce się do tego
          ograniczać. A dzięki wczesnemu czytaniu? Zyskałam ciekawość świata już w
          dzieciństwie, dość sporą wiedzę w różnych nieoczekiwanych dziedzinach, bardzo
          dobrą choć czasem wybiórczą pamięć, łatwość przyswajania wiedzy, przyjemność z
          uczenia się i zdobywania wiedzy, szkoda tylko że szkoła podstawowa do której
          chodziłam i czasy w jakich to miało miejsce nie sprzyjały rozwojowi tych,
          którym ten program nie wystarczał. A w każdej klasie mojej podstawówki bez
          problemu znalazłoby się 3-4 dzieci, którym należałoby program rozszerzyć, żeby
          się w szkole nie nudziły. Bo niestety mi wystarczało to co wyniosłam z lekcji
          żeby być przygotowaną na lekcję następną + oczywiście namiętne czytanie w domu,
          prace domowe odrabiałam w większości jeszcze w szkole na przerwach zaraz po
          lekcji...nie przepracowywałam się jednym słowem. Co generalnie mi zaszkodziło,
          bo w liceum miewałam trudności z wyrobieniem się z czasem, choć generalnie
          radziłam sobie dobrze. Nauczyłam sie systematyczności dopiero na studiach, i
          zaczęłam sobie bardzo dobrze z nimi radzić. Też zostałam na uczelni, kończę
          doktorat. Ale czy uważam się za inteligentniejszą od innych?? Nie. W ogóle sie
          nie porównuję w ten sposób, zresztą krąg bliższych znajomych to sami piszący
          prace lub planujący dalsze kształcenie. Tutaj każdy ma swoje pasje, swoje
          koniki i nie sposób tak wartościować. A osiągnięcia...cóż...mam marzenia i
          plany...o osiągnięciach moge porozmawiać za 20 lat.
          Pozdrawiam
          Ula
          • dewcia Re: Pytanie do mam, które wcześnie czytały... 31.03.04, 16:44
            Hej dziewczyny. W zasadzie moje pytanie ma niewiele wspólnego z tematem. Tak mi
            się jakoś nasunęło. Są dzieci 4 - 5 letnie, które bez wcześniejszych
            przygotowań (w takim dosłownym znaczeniu) szybko załapują o co chodzi z tym
            czytaniem i same się do tego garną. To jest zupełnie inny temat niż uczenie
            niemowlaka poprzez pokazywanie plansz i etykiet. 5 latek, który z własnej
            inicjatywy nauczył się czytać pewnie będzie bardziej inteligentny od swoich
            rówieśników przez całe swoje życie.
            A wracając do tematu - czyli uczenia niemowląt czytania to moje zdanie jest
            takie, że jeżeli nie zastępuje ono innych form zabaw, ani nad nimi nie
            dominuje, to z pewnością dziecku nie zaszkodzi. Ale, tak jak już wcześniej
            wspomniałam, nie widzę najmniejszej zasadności stosowania tej metody w języku
            polskim, gdzie najpierw powinno sie odbywać czytanie z wykorzystaniem syntezy
            głosek (liter), a potem czytanie całościowe (na zasadzie skojarzeń). Moim
            zdaniem metoda pracochłonna i myślę, że z późniejszym czytaniem ma niewiele
            wspólnego ot i co.
            Pozdrawiam
            Ewa, pedagog i logopeda, wielki zwolennik wykorzystania metody glottodydaktyki
            w nauce czytania i pisania


            • umargos Re: Pytanie do mam, które wcześnie czytały... 31.03.04, 17:47
              dewcia napisała:

              > Ale, tak jak już wcześniej
              > wspomniałam, nie widzę najmniejszej zasadności stosowania tej metody w języku
              > polskim, gdzie najpierw powinno sie odbywać czytanie z wykorzystaniem syntezy
              > głosek (liter), a potem czytanie całościowe (na zasadzie skojarzeń). Moim
              > zdaniem metoda pracochłonna i myślę, że z późniejszym czytaniem ma niewiele
              > wspólnego ot i co.
              Ja nie jestem dydaktykiem ani logopedą, o dydaktykę się otarłam, bo przez jakiś
              czas studiowałam pedagogikę specjalną, ale tego czy nie ma to nic wspólnego z
              późniejszym czytaniem akurat nie jestem pewna. Bo ja nigdy nie czytałam przez
              sylabizowanie, rozpoznawałam najpierw słowa jako całość zanim poznałam
              poszczególne litery alfabetu, głoski itp. Tzn. tego nie pamiętam, wiem to z
              opowieści mamy. W analogiczny sposób, a to pamiętam, uczył się czytać, również
              samodzielnie i również wcześnie, zarówno mój młodszy brat, jak i sporo młodsza
              siostra.

              Pozdrawiam
              Ula
          • fionna Re: Pytanie do mam, które wcześnie czytały... 31.03.04, 16:45
            Witam,
            Ja też nauczyłam się dość wcześnie czytać (miałam 4 lata). Moja mama twierdzi,
            że nauczyłam się sama - rodzice się uczyli i żeby mnie "zbyć" dawali mi
            książki. Gdy miała 6 lat czytałam głównie tzw. powieści dla dzieci (Dzieci z
            Bulerbyn, Doktora Dolittle itp.), w 3 klasie podstawówki odkryłam książki
            Szklarskiegi i Fiedlera. Co mi dało wczesne czytanie - nigdy nie miałam
            problemów z nauką, błędów ortograficznych też nie robiłam, uwielbiałam (i nadal
            lubię) matematykę, łatwo uczę się jezyków obcych. Podobnie jak Triss - wszędzie
            zabierałam ze sobą książki i ciągle uwielbiam czytanie. Niestety - też byłam
            mniej sprawna fizycznie (wolałam czytać niż bawić się z dzieciakami, ale to
            była moja decyzja), do dziś np. nie cierpie biegania (przypomina mi się horror
            lekcji w-f z podstawówki). I przez to, że nauka nie sprawiała mi problemów
            strasznie źle znoszę porażki, wręcz nie umiem przegrywać, jestem podobno
            zarozumiała itd.
            Mojego młodego (13 miesięcy) nie będę na siłe uczyć literek. Mam nadzieję, że
            sam do tego w odpowiednim czasie dojrzeje. I że będzie uwielbiał książki. A jak
            będzie wolał piłkę od czytania, to też będzie fajnie.
            Pozdrawiam
            Fionna
        • maugerka Re: Pytanie do mam, które wcześnie czytały... 01.04.04, 09:33
          Ja potrafiłam podobno czytać i pisać (choć niezgrabnie) w wieku lat 5. Fakt, że
          w szkole miałam trochę lżej, niż inne dzieciaki, czasami się też nieźle
          nudziłam. Ale w wieku dojrzałym nie ma to już znaczenia. Nie uważam się za
          osobę wybitnie utalentowaną, a jestem zwykłą przeciętną dziewczyną.
        • p_swiat Re: Pytanie do mam, które wcześnie czytały... 02.04.04, 07:48
          Ja zaczełam czytać w wieku 6 lat krótkie bajeczki i potrafiłam troche pisać,
          lae nie miało to żadnego skutku w życiu dorosłym. Moje wczesne czytanie
          wynikało z wielkiej chęci robienia wszystkiego co mój starszy brat, a dzieli
          nas różnica 6 lat on chodził do szkoły, a ja chciałam robić to samo co on i już
          mając 4-5 lat chciałam poznawać literki pisać i tak sie zaczeło. Moja mama jest
          pedagogiem i powoli w formie zabawy przekazywała mi wiedzęsmile
          Z dzieciństwa zostało mi umiłowanie do czyania.
        • klimiuczek Re: Pytanie do mam, które wcześnie czytały... 11.04.04, 17:49
          Ewo,
          ja nauczylam się czytac jak mialam niecałe trzy lata, pisać rok pózniej.
          Chciałam sama czytać bo nigdy nie wiedziałam jaka bedzie dobranocka. Generalnie
          szkoła podstawowa nie pomogla mi w zaden sposób rozwinąc zdolności. Dla
          nauczycielek dziecko czytające w pierwszej klasie pod ławka W pustyni i w
          puszczy było tylko kłopotem. Jako dziecko byłam bardzo aktywna fizycznie i nie
          miałam problemów z nawiązywaniem kontaktów (do dziś nie mam hi, hi). Zrobiłam
          dwa fakultety, jakies podyplomówki. Teraz mam dwójkę dzieci (dalej ucze sie,
          pracuję i zdaje jakies egzaminy). Czy załuję ze sie wczesniej nauczyłam czytać-
          nie! - nie ograniczyło mnie to raczej pomogło i ręcze ze jeżeli moi synowie
          będa chcieli tak bardzo jak ja uczyć się czytać (prawde mówiąc starszy ma trzy
          lata i zna może kilka literek - woli uczyć się na pamięć wierszyków, piosenek i
          poznawać maszyny dziadka) to dołoże wszelkich starań aby im pomóc. Co do
          taplania w błocie to też to robiłam i chodziłam po drzewach i mam blizny po
          drucie kolczastym bo chciałam zobaczyć jak wygląda byk z bliska a był cholernie
          szybki smile. Moim zdaniem wczesna nauka czytania nie szkodzi a pomaga. Wszystko
          zależy od cech indywidualnych dziecka (predyspozycje, niekoniecznie IQ - sa
          przecież dzieci z nizszym IQ ale uparte) Ooczywiście zgadzam sie z Tobą ze nic
          na siłę.

          Blanka










          Blanka
      • edytkus Re: Pytanie do mam, które wcześnie czytały... 01.04.04, 20:19
        Znamienne ze nie wypowiada sie tu zaden ex -czytajacy niemowlak smile a osoby ktore uczyly sie czytac w
        wieku zerowkowym, w ktorym poznawanie literek jest raczej normalne.
        Dziewczyny nie popadajmy w skrajnosci. Ja, tak jak wiekszosc osob, uczylam sie czytac i pisac w
        pierwszej klasie podstawowki. Tak sie zlozylo ze czytanie polubilam, nie sprawialo mi zadnych
        trudnosci (chociaz niektorzy mieli problemy jeszcze przez pare lat), wuefu nie cierpialam, lektury mnie
        nudzily (wolalam czytac ksiazki fantastyczno-naukowe i parapsychologiczne, lub zglebiac zagadki
        centurii Nostradamusa smile)) Ale kogo nie nudza lektury? Znam osoby oczytane mniej i bardziej i w obu
        grupach sa milosnicy i zwolennicy czynnego uprawiania sportow. O ile oczytanie wynika z inteligencji
        to inteligencja nie zalezy od oczytania (mozna czytac komiksy wink), jak wszystkie przyznajecie uczylyscie
        sie same, takie byly wasze mozliwosci, to wy dokonalyscie wyboru a nie wasi rodzice! Bycie ciepla
        klucha lub molem ksiazkowym tez wcale nie ma podloza we wczesnej nauce czytania, raczej w
        charakterze wink
    • edytka73 Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 31.03.04, 23:20
      Wiecie co to są 'okresy krytyczne'? Bo nic na ten temat jeszcze nie padło,
      przynajmniej nie wprost. A chodzi po prostu o to, że każdą umiejętność jesteśmy
      w stanie nabyć szybko i bezbolesnie w okresie życia na tą umiejętność
      nastawionym.
      Przykłady:
      siedzieć dziecko zaczyna mając ok. pół roku
      chodzić - około roku
      mówić - pomiędzy 1 a 3 rokiem
      bawić się w zabawy tematyczne (dom, pocztę, sklep) ok. 2-4 roku życia
      czytac i pisać - ok. 5-7 roku życia
      interesuje się płcią przeciwną ok.12-14 roku (tu jeszzce wchodzi w grę
      posiadana płeć, jak wiadomo chłopcy wpadaja póxniej na to, że dziewczyny są
      nieco bardziej interesujące niż autka...)
      itd.
      Jasne, że w każdym pzrypadku jest jeszcze około roczna dopuszczalna granica w
      jedną i druga stronę, ale spróbujcie uczyć chodzić (na umiejętnościach
      motorycznych widac to najlepiej) dziecko, które ma 4 miesiące. Przy dużym
      uporze pewno by się dało, ale szkody byłyby niewyobrażalne. Z drugiej strony,
      gdyby ktos wpadł na pomysł unieruchomienia dziecka do 3 roku życia i potem
      kazał mu chodzić to ta nauka wydłużyłaby się bardzo. Bo to nie ten moment
      rozwojowy!

      I jeszcze jedno: jak 2-latek chce czytać to jasne, ze nie mozna mu tego
      zabronić i mówić, ze to be i przyjdzie na to czas później, ale należałoby
      zwrócić baczną uwagę na pozostałe sfery jego rozwoju - motoryczny, emocjonlany,
      społeczeny, moralny i własnie je rozwijać. Bo dobrze rozwinięte dziecko to
      dziecko rozwiniete harmonijnie, możliwie równo pod każdym względem.

      Pozdrawiam i nie dajcie sie zwariowac różnym metodom.
      Ed.
      • anakama Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 09:59
        Jak czytam te wasze dywagacje na powyzszy temat to mi się niedobrze robi. Jedna
        madrzejsza od drugiej, choc pewnie nic na temat tej metody nie wiecie i z
        pewnością nie próbowałyscie jej. A ja tak i to z powodzeniem. W tej chwili mje
        dziewczynki maja po 9 lat. Metoda która ja stosowałam nie polega na tym żeby
        uczyc dzieci literek tylko ogarniac wzrokiem całe słowa a później wyrazy i
        zdania, niestety w szkołach stosuja zupełnie inną metodę i w większości
        przypadków efekt jest mierny przez długi czas. Wcale metoda nie jest
        czasochłonna , można wykonywac jedynie 3-5 sesje dziennie na początku po kilka
        wyrazów. Jedna plansze pokazuje się dziecku tylko przez ułamek sekundy.
        wierzcie mi lub nie ale dzieci chcą się w to bawic - bo jest to dla nich
        świetna rozrywka. Nic w tym przypadku nie robi się na siłę i wcale nie chodzi o
        to żeby zrobić z dziecka geniusza. Jeszcze raz powtarzam dzieci traktują to
        jako wspaniała rozrywkę, która w dodatku procentuje w przyszłości. Nie ma
        większego błędu niż uczenie kilkulatków poszczególnych literek . Zanim
        zaczniecie się wymądrzac i krytykować coś co wymyslili ludzie dużo od was
        mądrzejsi to najpierw spróbujcie zapoznac się z ta metodą. Jak ja ja stosowałam
        to znajomi zachowywali się tak jak wy, a teraz sami robią te Cwiczenia swoim
        pociechom, bo widzą namacalny efekt u moich dzieci.

        pozdrawiam
        • judytak Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 12:44
          czy mogłabyś opisać, jakie są te namacalne efekty?

          pozdrawiam
          Judyta
          • pooh_01 Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 13:21
            Po 1 - niemowlak to dziecko do 12 miesiąca życia a jakoś nie wyobrażam sobie
            czytającego 12 miesięczniaka
            Po 2 - że tak brzydko powiem : Po cholerę?
            To naprawdę mu w niczym nie pomoże w póżniejszej edukacji.
            Dziewczyny, dajcie dziecku przeżyć dziecinstwo!Naprawde zdazy jeszcze nauczyc
            sie czytac.
            Idzie wiosna naprawdę dajcie mu więcej radości gdy pojedziecie z nim do ZOO.
            Wiecie co, czy nie uwazacie ze troche w tych bzdurach jest ambicji i nie
            spelnienia matek?
            Pati
            • umargos Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 14:24
              Widzę, że nie przeczytałaś dokładnie dyskusji. I nie wiesz też na czym polega
              ta metoda. I co umiejętność czytania ma do przeżywania dzieciństwa??? I w jaki
              sposób ewentualne uczenie miałoby przeszkodzić spędzaniu kilku godzin z
              dzieckiem na świeżym powietrzu, wizytom w Zoo czy gdziekolwiek indziej?? Ja nie
              ucze swojego dziecka "czytać", bo nie mam czasu, ale jak dla mnie nie jest to
              powód (czyli mój brak czasu czy jakiekolwiek inne przyczyny) do krytykowania
              czyichś wyborów, negowania celowości, bądź wykazywania bezcelowości takich
              działań jeżeli nie mam takich doświadczeń. Co więcej, żadna lub prawie żadna z
              osób się wypowiadających też takich doświadczeń nie ma, ale większość gorąco
              krytykuje...
              Pozdrawiam
              Ula
        • edytkus Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 19:25
          anakama napisała:

          > Jak czytam te wasze dywagacje na powyzszy temat to mi się niedobrze robi. Jedna
          >
          > madrzejsza od drugiej, choc pewnie nic na temat tej metody nie wiecie i z
          > pewnością nie próbowałyscie jej. Zanim
          > zaczniecie się wymądrzac i krytykować coś co wymyslili ludzie dużo od was
          > mądrzejsi to najpierw spróbujcie zapoznac się z ta metodą.

          Przyganial kociol garnkowi, wg ciebie to idiota wpadl na pomysl aby dzieci zaczely sie uczyc w wieku 6
          -7 lat? Z tego co czytam "duzo madrzejsi ode mnie" nie zalecaja tego typu metod.
          • anakama Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 21:19
            jasne, jasne - wkurza mnie poprostu wypowiadanie się osób które nie mają pojęcia
            o tej metodzie ale za to bardzo ją krytykują. Myślę że Ciebie to dotyczy
            również. Ta metoda tak naprawdę nie ma nic wspólnego drogie koleżanki z
            tradycyjnym uczeniem się dzieci wzrokowo zapamietują poszczególne wyrazy - nie
            poświęca sie na to godzin tylko około 4 minut dziennie w sumie - tak wiele???
            Nie sądzę. I jeszcze raz powtarzam nie wolno tago czasu nawet przekroczyć a
            wierzcie mi lub nie moje dzieci chciały w pokazywanie wyrazów bawić się dłużej i
            tak to traktowały - JAK ZABAWĘ a nie naukę. Ja spróbowałam choć wydawało mi się
            wtedy że to niemozliwe, a jednak kiedy moje dziewczynki zaczęły mówić bezbłednie
            czytały z kart i sprawiało im to ogromna radość. można powiedzaieć że czytanie
            przyszło im w bardzo naturalny sposób. Nigdy nie uczyłam ich poszczególnych
            literek ani sylabizowania. Dlaczego nie potraktujecie tego poprostu jako świetną
            zabawę. Spróbujcie zanim zaczniecie krytykować. Chciałabym tylko dodać że to sa
            doskonałe ćwiczenia pamięciowe dzięki którym moje dzieci szybko zapamiętuja
            materiał w szkole, błyskawicznie ucza się wierszy...jestem przekonana ze te 4
            minuty dziennie zaowocowały i bynajmniej nie był to stracony czas.
            • edytkus Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 21:55
              anakama napisała:

              > jasne, jasne - wkurza mnie poprostu wypowiadanie się osób które nie mają pojęci
              > a
              > o tej metodzie ale za to bardzo ją krytykują. Myślę że Ciebie to dotyczy
              > również.

              Nie krytykuje samej metody a jedynie jej cel.

              I jeszcze raz powtarzam nie wolno tago czasu nawet przekroczyć a
              > wierzcie mi lub nie moje dzieci chciały w pokazywanie wyrazów bawić się dłużej
              > i
              > tak to traktowały - JAK ZABAWĘ a nie naukę.

              My tez sie tak bawimy, przy okazji zabawy klockami z nadrukowanymi literkami czy przegladania
              ksiazek z podpisanymi obrazkami - po co zaraz robic sesje z planszami?

              Skad wiesz ze twoje dzieci nie mialyby dobrej pamieci i bez stosowania tego typu metod?
              • jargla1 Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 22:35
                To może jeszcze ja. Przeczytałam ostatnio książkę "Naucz małe dziecko myśleć,
                czuć". Niezła. Autorka pisze tam o uczeniu małych dzieci czytania. No i
                spróbowałam, bo lubię robić ciągle coś nowego z moimi dziećmi. Córka (3,5 roku)
                jest zachwycona, bardzo szybko zapamietuje wyrazy i lubi tę zabawę. Syn (prawie
                2 latka) wybrał sobie trzy plansze z ulubionymi słowami (koło, auto, pociąg) i
                resztą nie jest zainteresowany. I wcale go do tego nie namawiam. A córce chyba
                nie wyrządzam żadnej krzywdy, bo oprócz tego pieczemy razem ciasteczka, bawimy
                się w domek, chodzimy na długie spacery, tańczymy, słuchamy bajek grajek,
                rysujemy itd. itp. Więc myślę, że każdy niech robi to, co uważa za słuszne i
                pożyteczne dla swoich dzieci. Moja córka bardzo lubi wiedzieć różne rzeczy -
                interesuje ja rozpoznawanie drzew, pory roku itp., a ja chyba nie kieruje sie
                nadmiernymi ambicjami zaspokajając jej ciekawość. Pozdrawiam
            • dominikams Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 01.04.04, 22:28
              tak, tak, ja też słyszałam - od mojego brata, wiecznego studenta, który otarł
              się o to i owo, że dzieci nie powinno uczyć się poszczególnych literek, tylko
              właśnie ogarniania całościowego - wyrazu, potem tekstu. Według jakichśtam
              specjalistów (nie wiem jakich, powtarzam tylko, co zapamiętałam z wywodu mojego
              brata) w szkołach powinno się wprowadzić taką właśnie metodę, bo efekty byłyby
              dużo lepsze - jednym z plusów takiej nauki jest baaardzo szybkie czytanie ze
              zrozumieniem, oczywiście. A wiadomo, jak ma się do przeczytania sterty książek,
              to przydałoby się to szybkie czytanie...
              Co do nauki niemowlaków, nie wypowiadam się, bo nie mam pojęcia
              Dominika
              • africa2 Re: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ??? 13.04.04, 12:35
                a w mojej miejscowości jest mama, która swoim chłopcom bliźniakom robiła te
                plansze i książeczki. nie wiem w jakim wieku zaczęła, ale teraz chodzą do
                szkoły i uczą się wspaniale. w wieku przedszkolnym czytali bajki dzieciom w
                grupie. ja sama przeczytałam tę książkę i musze powiedzieć że bardzo mnie to
                zafascynowało, ale nie miałam tyle zapału żeby "bawić"się w takie rzeczy a
                szkoda, może akurat? tak z drugiej strony to mój chrześniak nauczył się sam
                czytać - program TV i tak juz mu poszło (ma teraz 6 lat). Po prostu każde
                dziecko ma swoje zainteresowania i w swoim czasie poradzi sobie.
                A.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka