julenka3
20.10.10, 10:42
Wiem, że to trochę jak wróżenie z fusów, ale może potrzebuje chociaż wiedzieć, że ktoś też tak ma. Moja mała ma 20 miesięcy, zaczęło się to jak przestała ssać smoczek (sama go wyrzuciła i przestała o nim wspominać). Kładziemy ją spać ok 19.30 - 20.00 budzi się ok 3 w nocy i płacze, nie pomaga głaskanie po główce, śpiewanie itp. Zaczyna się wtedy litania "boli (dostaje paracetamol, żel na dziąsła), siku (zrobi i za 2 minuty znów), mniam mniam, mleko" itd. Przytulam, biorę do swojego łóżka (chociaż jestem przeciwniczką, ale może ona potrzebuje), pomyślałam, że zaśnie i wtedy odłożę ją do łóżeczka, w którym śpi sama od urodzenia. To niestety jest koniec snu, zaczynają się wędrówki po naszej sypialni, budzenie nas i zabawa. To trwa już z miesiąc a rano musimy wyjść do pracy i mamy serdecznie dość. Aha, w dzień przestała zupełnie spać! Ktoś ma jakiś konstruktywny pomysł o co jej chodzi, bo my już wysiadamy.