Babcina nadopiekuńczość jest okropna. Wcześniej z tego sobie sprawy nie zdawałam, ale kiedy zrobiło się ciepło i dzieci zaczęły się bawić na placu zabaw. To się przeraziłam

i nigdy takiej babci nie zostawiłabym pod opiekę na co dzień swojego dziecka.
A o to przykłady:
1. Chłopczyk 14 miesięcy, chodzący. A babcia cały czas go nosi na rękach, nawet na chwile nie pozwoliła mu pochodzić. A jak się tylko wyrywał to mówiła " nie mogę Cię tu puścić bo się przewrócisz i zrobisz kuku"
2. Dziewczynka 2 latka i 3 miesiące. Zupełnie sobie nie radząca na placu zabaw, widać że by chciała sama wejść na bujaczka albo ślizgawkę ale się boi. Bo obok ma babcie która jest przerażona. I nawet na chwilę nie puszcza jej za rękę. Jak mała się chce pohuśtać to ona ją można powiedzieć delikatnie potrząsa przy tym trzymając ją za dwie ręce (huśtawka przystosowana dla maluszków)
3. Dziewczynka 3 latka i babcia chodząca za nią krok za krokiem powtarzająca "uważaj bo upadniesz, uważaj bo spadniesz"
Porażka!!!
Ja rozumiem, że to jest duża odpowiedzialność ale można pilnować i pozwolić na samodzielność. Jak te dzieci maja się nauczyć samodzielności kiedy w dzieciństwie są wychowane w strachu, że w każdej chwili może coś im się stać.
Moja mała ma prawie 2 lata i na placu zabaw sobie radzi jak 3 letnie dziecko. I to nie jest tak że jej nie pilnuje. Bo pilnuje ale nie ograniczam, nie sadzam jej sama to robi. Chyba, że mnie o to poprosi. Ze ślizgawką to samo, sama się ślizga i tylko ja jestem obok żeby w razie potknięcia mogłabym ją podtrzymać. Ma ochotę na bieganie biega ja z nią. Ma ochotę wejść do kałuży - wchodzi.
Uważam, że na tym polega dzieciństwo. Na nauce samodzielności.
Więc takiej babci nie powierzyłabym swego dziecka pod opiekę. To ogranicza rozwój psycho-fizyczny.