Dodaj do ulubionych

mąż upiera się na żłobek

21.07.11, 10:15
Moja córka ma 2 i pół roku. JEst fajnym, wesołym dzieckiem, dużo mówi i wszystko rozumie. Mąż się upiera, aby od jesieni dziecko oddac do żłobka (max na 4 godziny dziennie, gdyż jestem na urlopie wychowawczym). No i tu moje rozterki - w tym roku mała jest bardzo chorowita, od stycznia do dzisiaj miala 5 bakteryjnych infekcji, objawiających się zielonym paskudnym i długotrwałym katarem. poza tym zaszłam w ciążę i termin porodu mam na przełom lutego i marca. Boje się, że córka zacznie łapać w żłobku już wszystkie choroby jakie sie napatoczą, co skończy się i tak siedzeniem w domu i ewenualnym zarażaniem domowników. Ponadto boję się samej "separacji" coreczki od znanego jej dobrze środowiska. tzn. chętnie idzie choćby i na pół dnia do jednej czy drugiej babci, ale nigdy nie była sama pozostawiona w obcym jej miejscu z obcą osobą. Zdarza sie jej strasznie płakać nawet gdy na placu zabaw na chwile straci mnie z oczu, bo np ktoś zasłoni jej ławkę, na której siedzę... Dodam, ze ma kontakt z dziećmi na podwórku oraz w rodzinie. Przez ostatnie pół roku uczęszczałyśmy też na wspólne zajęcia dla maluszków z rodzicami, co bardzo się jej podobało. No i jestem w kropce, nie wiem co począć. Nie mam nic przeciwko dalszej opiece nad córką w domu, ale fajnie, jak by też troszkę się usamodzielniła w kontaktach z rówieśnikami, tylko czy jest sens męczyc dziecko całą stresująco z pewnością adaptacja do nowego miejsca, gdy byc może od razu zaczną się choroby? no i czy nie poczuje się odrzucona tym bardziej, gdy pojawi się drugie dziecko?
Obserwuj wątek
    • matka_karmiaca Re: mąż upiera się na żłobek 21.07.11, 10:49
      Z drugiej strony - lepiej wprowadzić jej koncepcję żłobka zanim pojawi się rodzeństwo, żeby nie było tak, że najpierw poczuje się zagrożona, bo drugie dziecko, a potem ją gdzieś odeślecie... A przecież w wieku tych 3-4 lat o jakimś żłobku/przedszkolu/klubiku trzeba by pomyśleć, dobrze, żeby sie nie zbiegło za bardzo w czasie z pojawieniem się rodzeństwa.

      A może macie w okolicy jakiś klubik, gdzie mogłabyś chodzić z nią, a potem stopniowo zostawiać na coraz dłużej? Moja siostra tak robiła ze swoją najstarszą.
    • lejla81 Re: mąż upiera się na żłobek 21.07.11, 10:50

      Chorób nie unikniesz, czasem bardzo zjadliwych. Nie wiem, czy ze względu na Twój stan bym się trochę nie wstrzymała i nie posłała jej dopiero za rok już do przedszkola.
    • rulsanka Re: mąż upiera się na żłobek 21.07.11, 11:31
      Nie wiem, czy jest sens do żłobka, bo córka ma prawie 3 lata, więc długo tam nie pobędzie, a dzieci się przywiązują do kolegów i będzie tęsknić, gdy przeniesiesz ją gdzie indziej. Może lepiej do kameralnego przedszkola z grupą maluszków?
      Katar w tym wieku ma wiele dzieci i nie oznacza to jakiejś złej odporności, o ile nie przeradza się w coś gorszego. Zeszły rok był ciężki nawet dla dorosłych jeśli chodzi o choroby. U nas na wyjątkowo paskudny zielony i śmierdzący katar pomogło przeleczenie miejscowym antybiotykiem i zaszczepienie na pneumokoki.
      O tyle warto posłać córeczkę do przedszkola, że będzie ci ciężko z niemowlakiem i starszym dzieckiem domu.
    • el_elefante Re: mąż upiera się na żłobek 21.07.11, 11:32
      Masz możliwość samodzielnej opieki, masz babcie do pomocy, klub malucha w okolicy - duże możliwości zagospodarowania opieki. Wg mnie nie ma potrzeby posyłania dziecka do żłobka na ten jeden rok tylko po to, żeby zyskało na samodzielności, bo taki argument przytaczasz. Jeśli chodzi o interakcję z innymi dziećmi, to podwórko i znajomi na razie wystarczą, dziecko w tym wieku i tak jeszcze nie bardzo chce się razem z innymi bawić (przeważnie). Natomiast argumentem przeciw jest na pewno twoja ciąża i ryzyko przywleczenia ze żłobka np. ospy wietrznej. Im prędzej ją dziecko przejdzie, tym lepiej, ale może nie koniecznie w czasie twojej ciąży? Myślę, że teraz wam wszystkim potrzeba spokoju, ciepła i radości, a nie stresów, lęków i napięć. Za rok jako 3.5 latka córka w sam raz odnajdzie się w przedszkolu, i przez pół roku zdąży się przyzwyczaić do obecności rodzeństwa. Wydaje mi się, że tak będzie po prostu łatwiej i bardziej gładko. Chyba, że mąż ma jeszcze jakieś inne racje, o których nie pisałaś.
    • surusi81 Re: mąż upiera się na żłobek 21.07.11, 12:01
      jak już napisałam, chętnie posiedziałabym z córką jeszcze ten rok w domu, chociaż oczywiście łątwiej by mi było, gdyby tych kilka godzin spędzała poza domem. Babcie obydwie pracują, więc ich pomoc to głownie weekendy i ewentualnie popołudnia. Co do męża to jemu najbardziej zależy na samodzielności dziecka, na oderwaniu jej ode mnie zwłaszcza. Ale co innego zabawa w grupce dzieci, gdy mama jest na oku,a co innego pozostawienie dziecka w zupełnie nowym środowisku zupełnie samej. Wiem, ze własnie za rok juz będzie kwalifikowała się do przedszkola i jako dziecko 3,5 letnie zrozumie znacznie więcej niz obecnie. i prawde mówiąc wolałabym sprobowac pogodzić opiekę nad dwójka dzieci w domu i posłać małą od razu do przedszkola. Mój mąż nie bardzo rozumie moje podejście do tej sprawy, jest przekonany, ze żlobek wyszedłby dziecku na dobre... Oczywiście rozwiązaniem byłby klub malucha, do którego mogłabym chodzić razem z dzieckiem do czasu, aż przywyknie, ale w moim mieście jest tylko jeden i raczej kwalifikacje prowadzących go osób mnie nie przekonują. za miesiąc ma natomiast powstać nowy prywatny żlobek i właśnie nad nim się zastanawiamy.. w sierpniu odbędą się drzwi otwarte i będzie można popytac o wszystko...moze jeśli zgodza sie na moja obecność do czasu przyzwyczajenia sie dziecka do nowego miejsca, to byśmy sprobowali... tylko te czychające tam choroby i moja ciąża, a potem noworodek...przeraża mnie wizja dwojki chorych dzieci - w tym takiego malenstwa...
      • matka_karmiaca Re: mąż upiera się na żłobek 21.07.11, 12:35
        surusi81 napisała:

        > Co do męża to jemu najbardziej zależy na samodzielności dziecka, na oderw
        > aniu jej ode mnie zwłaszcza. [...] Mój mąż nie bardzo rozumie moje podejście do tej
        > sprawy, jest
        > przekonany, ze żlobek wyszedłby dziecku na dobre...

        Żłobek dla dziecka niegotowego na to, to wielka trauma. Moja mama do dziś nie może sobie darować, że moją młodszą siostrę posłała do żłobka (miała niecałe 2 lata) i uważa, że była to jej najgorsza decyzja w sprawach dziecięcych. Samo oderwanie od matki tak małego dziecka niczego dobrego nie wnosi.
        Oczywiście nie znam Waszej sytuacji, może to i jest tak, że mała by się pointegrowała, a Ty ją trzymasz za bardzo przy sobie i mąż ma trochę racji? A może dziecko ma normalną potrzebę bliskości matki, a Twój mąż jest okrutnym zwolennikiem "zimnego chowu"? Nie da się stwierdzić przez internet.

        > tylko
        > te czychające tam choroby i moja ciąża, a potem noworodek...przeraża mnie wizj
        > a dwojki chorych dzieci - w tym takiego malenstwa...

        E, nie demonizuj. A z piaskownicy czy placu zabaw to nie może chorób naznosić?
        • rulsanka Re: mąż upiera się na żłobek 21.07.11, 14:13
          W tamtych czasach to była trauma, bo żłobki były okropne. Teraz też niektóre są złe. Ale są też i wspaniałe miejsca, gdzie dziecko się dobrze czuje i lepiej rozwija niż w będąc tylko w domu. Mój syn właśnie kończy edukację żłobkową i będziemy tęsknić.
      • el_elefante Re: mąż upiera się na żłobek 21.07.11, 12:47
        No teraz jak piszesz, to wygląda nieco inaczej. Babcie oprócz weekendów słabo dyspozycyjne, klubik kiepski a żłobek z kolei nowy, obiecujący... smile
        Może weźcie z mężem na spokojnie kartkę, przedzielcie na pół i spiszcie po kolei wszystkie za i przeciw, jakie wam tylko przyjdą do głowy - może jakaś decyzja wam z tego wyniknie. Nie znam dziecka, nie umiem ocenić czy jest gotowe do takiego eksperymentu - to wy na tej kartce też musicie ocenić. Trauma będzie, ale znam 2.5 latki, które wystartowały do przedszkola i jakoś sobie radzą.
      • 3-mamuska Re: mąż upiera się na żłobek 31.07.11, 21:11
        surusi81 napisała:

        > jak już napisałam, chętnie posiedziałabym z córką jeszcze ten rok w domu, choci
        > aż oczywiście łątwiej by mi było, gdyby tych kilka godzin spędzała poza domem.

        Oj nie wim czy bylo by latwiej,bo po ni eprzespanej nocy maluch spi ty spisz corka spi ,a musisz wstac i ja ciagnac do przedszkola.
        Do tego z noworodkiem zima,ja mysle ze lepiej poczekac,a jak bedzie mial 3.5 roku to latwiej pojdzie do przedszkola.

        Co do męża to jemu najbardziej zależy na samodzielności dziecka, na oderw
        > aniu jej ode mnie zwłaszcza
        Na samodzielnosc ma zawsze czas,zdarzy wszystkiego sie nauczyc zobaczysz,czy to bedzie 2.5-3.3.5 roku to za kilka lat i tak nie bedzie mialo zanczenia,za to znaczenie bedzie mialo jak zrazisz ja do przedszkola.
        Ja pamietam jak urodzil sie moj synek grudzien,maz nowa praca wolnego wzias nie mogl,wiec noworodka ubieralam srednio 3 razy dziennie.O 8.30 dzieci szkola,przedszkole,o 11.30 po corke,o 15 po syna .W miedzy czasie jeszcze zakupy czy wyjscie do przychodzni i tak pierwsze 3 tygodnie zycia mlodego latalam jak kot z chorym pecherzem.
        I uciekl ten poczatek jego zycia tak szybko.Okropnie wolalabym posiedziec na spokojnie w domu i sie nacieszycm maluchem.
    • esr-esr Re: mąż upiera się na żłobek 21.07.11, 13:00
      a jesteś pewna, że dasz sobie radę z trzylatką i noworodkiem? i że pojawienie się nowego dziecka w domu nie będzie traumą dla córki, która (jak piszesz) musi być z Tobą non stop? Ja rodzę w grudniu i od sierpnia będę posyłała moją prawie dwuletnią córę do maluchów. Po pierwsze jest mi coraz ciężej z ciążą i dzieckiem, a po drugie boję się właśnie tego poczucia odstawienia jak dojdzie nam nowy członek rodziny. może zacznijcie chodzić do tego klubu malucha razem (jak będziesz przy niej to kompetencje pań nie są aż tak ważne), albo zorientuj się czy w żłobku nie będzie okresu adaptacyjnego, kiedy to dziecko może przebywać z rodzicami (coraz więcej przedszkoli to wprowadza, więc żłobki pewnie też).
      albo poszukaj przedszkola dla 2,5 latki.
    • kasia_750 Re: mąż upiera się na żłobek 21.07.11, 13:33
      Synek miał 3 miesiące kiedy moja 3-latka poszła do przedszkola. Do żłobka nie chodziła.
      3 dni w przedszkolu - "mamo boli mnie gardło", potem 3-4 tygodnie chorób - córka + synek (w tym raz mały wylądował w szpitalu), czasami dodatkowo ja. W końcu grudzień-luty przerwa od przedszkola i w tym czasie udało mi się ogarnąć dom i dzieci. Jak słyszałam teksty "daj ją do przedszkola to trochę odpoczniesz" miałam ochotę zabić. Za te 3 dni "odpoczynku" musiałam potem "odpokutować" 3-tygodniowym siedzeniem w domu z dwójką wyjących chorych dzieci. Nie polecam.
      Za to od kwietnia do czerwca córka chodziła praktycznie bez przerw, trochę się uodporniła, nie chorowała. I wtedy faktycznie odpoczęłam. A córka zmieniła stosunek do przedszkola - zaczęła chętnie chodzić, skończył się płacz. Niestety pod koniec czerwca przyniosła do domu paskudnego wirusa, który po kolei rozłożył całą rodzinę. Niby tylko przeziębienie, ale cieszyłam się, że mąż też choruje i trochę pomoże, bo sama nie miałam siły. Więc teraz robimy przerwę do września. Córce powiedziałam, że w przedszkolu już są wakacjewink Mam nadzieję, że przyszły rok okaże się lepszy. Synek jakimś cudem, bez żadnych znajomości, wychowywany w pełnej rodzinie, dostał się do żłobka państwowego...
    • camel_3d Re: mąż upiera się na żłobek 21.07.11, 13:37
      Hmm...ze tego co zaobserwowalem 2,5 roku to chyba najgorszy wiek... Wiekszosc dzeici nie rozumie dlaczegonagle nie moze byc juz z mama w domu...
      Najlepszym wiekiem na zlobek jesttak kolo roku...a potem to chyba kolo 3 lat, kiedy mozna juz dziecku wiecejwytlumaczyc, teraz byloby jejchybadosc trudno zrozumiec dlaczego...tym bardziej ze moglabypomyslec, ze to z powodu ciazy... Z drugilej stronykiedy juz bedzie drugi maluch tomoze byc jeszcze gorzej... Mysle, ze powinnisc faktycznie pomyslec o zlobku..na np 2-3 godziny dziennie...
      • memphis90 Re: mąż upiera się na żłobek 31.07.11, 20:51
        Eeee, moja 2.5-latka od pierwszego dnia machała radośnia łapką na "dowidzenia" i beczala, kiedy chcialam zabrac ją do domu smile
    • mruwa9 Re: mąż upiera się na żłobek 21.07.11, 16:00
      w tym wieku to juz chyba do przedszkola?
      Po odpowiednim procesie adaptacyjnym, oczywiscie. IMHO izolacja 3-latka od rowiesnikow, trzymanie pod kloszem wylacznie w obecnosci matki, okalecza go.
    • kiniox Re: mąż upiera się na żłobek 21.07.11, 16:15
      Jako wielka fanka żłobka oraz usamodzielniania dzieci tak wcześnie, jak się da, uważam, że Twój mąż ma rację. Z tym zastrzeżeniem, że - sądząc po opisie - trochę za późno mielibyście się na to zdecydować. Z moich obserwacji wynika raczej, że większość problemów z wszelkiem usamodzielnianiem dzieci wynika nie z tego, że na coś jest za wcześnie, tylko z tego, że jest za późno. Oczywiście rodzice, którzy zawsze boją się bardziej, niż na to sytuacja zasługuje, nie przyjmują takiej wersji do wiadomości.
    • surusi81 Re: mąż upiera się na żłobek 21.07.11, 17:55
      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Razem z mężem odbędziemy burzę mózgów, by wymyslec najbardziej optymalne wyjście.
      • mamciunia_kamciunia2 Re: mąż upiera się na żłobek 21.07.11, 20:42
        prosze cie nie rub dziecku kszywdy bo ani złobek ani przeczkole nie jest odpowiednim miejscem dla niego miejsce dziecka jest przy madce
        • monka1977 Re: mąż upiera się na żłobek 21.07.11, 21:01
          mamciunia_kamciunia2 napisała:

          > prosze cie nie rub dziecku kszywdy bo ani złobek ani przeczkole nie jest odpowi
          > ednim miejscem dla niego miejsce dziecka jest przy madce

          muj Borze...
    • batutka Re: mąż upiera się na żłobek 21.07.11, 20:58
      wiesz co? 2 i pół roczniak nie musi wcale się usamodzielniać i uspołeczniać z dala od rodziców
      uważam,że to jeszcze maluch i wcale nie potrzebuje na siłę kontaktów z innymi dziećmi sam na sam, bez rodziców z boku
      mana to jeszcze czas
      niektóre trzylatki mają z tym problem, ogromne problemy a aklimatyzacją w przedszkolu, a tym bardziej młodsze dziecko
      tym bardziej,że piszesz, że nie jest jeszcze gotowe na rozłąkę
      myślę,że za rok to będzie ten odpowiedni czas i naprawdę teraz na siłę nie musicie go posyłać do przedszkola, tylko dlatego,żeby miał kontakt z rówieśnikami (na placach zabaw też ma)
    • lejla81 Re: mąż upiera się na żłobek 22.07.11, 10:26
      Zastanówcie się nad jeszcze jedną rzeczą - kto będzie zaprowadzał i odbierał córkę ze żłobka? Ty? Czy zawsze będziesz mogła wychodzić z domu z niemowlakiem?
      Jak dla mnie wiele argumentów jest na nie, z tego co wymieniły dziewczyny to:
      - w tym wieku lepiej celować już w przedszkole, a nie w żłobek. Za rok będziesz fundować małej nowy stres pod postacią zmiany placówki.
      - o wiele lepiej jest posłać do żłobka i otpępowic młodsze dziecko (tak około roczniaka), 2,5 roku to ciężki okres dla dziecka
      - czy to nie będzie dla niej za dużo? Nowy członek rodziny i żłobek - takie podwójne oddzielenie od rodziców
      - choroby - ja bym tego nie bagatelizowała. Sama byłam chyba ze trzy razy na zwolnieniu lekarskim przez wirusy przywleczone przez syna z przedszkola, czy naprawdę jest sens fundować to noworodkowi? Czy naprawdę odpoczniesz zajmując się chorą córką, chorym niemowlakiem i jeszcze sama będąc chora? Oczywiście później też tego nie unikniesz, ale z pewnością im dzieci starsze, tym te wirusy są mniej niebezpieczne. Posyłając córkę teraz do żłobka możesz być pewna, że pierwsze pół roku i tak w dużej mierze przesiedzi w domu.
    • tijgertje Re: mąż upiera się na żłobek 22.07.11, 10:54
      Osobiscie jestem typem, ktory jest w zasadzie antyzlobkowy. W twoim jednak wypadku, jesli zamierzasz wyslac corke za rok do przedszkola, to jednak wolalabym ja poslac do zlobka czy przedszkola juz teraz, na kilka godzin. Chorowac i tak bedzie a nawet, jak sama sie bedziesz w domu kisic to nie masz pewnosci,z e chocby maz czegos nie przywlecze i tylko ty zachorujesz. Takie uroki ciazy. Koncowka ciazy wcale nie musi byc latwa i na pewno duzo latwiej ci bedzie, jesli corka wyszelaje sie kilka godzin w przedszkolu czy zlobku, a sama bedziesz mogla odpoczac i po poludniu poswiecic jej wiecej uwagi. ja k poslesz ja juz teraz, nie bedziesz miec problemu za rok, bo "mama ma nowego dzidziusia a ja tylko przeszkadzam". Poszperaj na forum, bylo calkiem sporo takich spanikowanych postow, gdy 3-4-5-latek szedl do przedszkola po narodzinach mlodszego rodzenstwa , ktore traktowal jak wroga. Jedyne nad czym bym sie zastanowila, to czy nie ma mozliwosci poslac ja wczesniej do przedszkola. Nawet jakby sporo poopuszczala , to duzo latwiej bedzie jej wrocic za rok do tej samej grupy. Zastanow sie, czy separacja to na pewno problem corki a nie twojwink I licz sie z tym, ze jesli teraz jej nigdzie nie poslesz, po porodzie bedzie duuuzo trudniej i mozliwe, ze pojdzie do przedszkola / szkoly dopiero z mlodszym rodzenstwem. Jestes na to gotowa? I co z teoim mezem? Pogodzi sie z tym? Moze on sie po prostu obawia, ze przy 2 dzieci pojdzie w odstawke, boi juz w ogole nie bedziesz miec dla niego czasu i w takim wypadku nawet bym sie nie zastanawiala, tylko wyslala corke do zlobka. Niezaelznbie od ilosci dzieci nad relacjami z mezem trzeba caly czas pracowacwink
    • asiula1987 Re: mąż upiera się na żłobek 30.07.11, 22:50
      to nie zamierzasz jej nigdy do przedszkola czy szkoly wyslac??? przeciez tam dziecko tez zostaje z nowa obca osoba obcymi dziecmi bez matki
      • 3-mamuska Re: mąż upiera się na żłobek 31.07.11, 21:25
        asiula1987 napisała:

        > to nie zamierzasz jej nigdy do przedszkola czy szkoly wyslac??? przeciez tam dz
        > iecko tez zostaje z nowa obca osoba obcymi dziecmi bez matki

        Ot filozofia,od skrajnosci w skrajnosc.
        Posle spokojnie, ale nie musi to byc w wieku 2.5 roku moze to zrobic rok pozniej.

        Moje poszly jak syn mial 4 latka do przedszkola,corka 3 latka i najmlodsze w dzien 3 urodzin zaczal przedszkole,ale u mnie roznica polega na tym, ze byly to tylko 3 godzinny,na dluzej bym nie zostawila.
        I nie byly nie samodzielne,umialy sie ubrac zjesc,znaly kolory pierwsze niektore literki i cyferki,jak pytaly odpowiedzlam.
        Najmlodszy chodzi na 5 i wcale mi sie to nie podoba,niestety dla niego sa tylko takie przedszkola.
    • nihiru Re: mąż upiera się na żłobek 01.08.11, 12:27
      dziewczyny dobrze mówią - jest dużo spraw, które powiniście wziąć pod uwagę, a które się okażą ważniejsze, to zależy od dziecka.

      nie będę się powtarzała, dodam jeszcze tylko, że małe dziecko źle - zwykle - znosi pojawienie się rodzeństwa. bardzo to widze po swojej 2-letniej bratanicy, której się 2 tygodnie temu urodził braciszek. być może, jeżeli dziecko wcześniej poszłoby do żłobka, miało więcej wrażeń, to mniej by się przejmowało tym, że mama ma mniej dla niego czasu?

      Poza tym wydaje mi się, że gdyby żlobek się nie sprawdził, to zawsze można dziecko zabrać.
    • cler27 Re: mąż upiera się na żłobek 04.08.11, 09:37
      Mój synek właśnie kończy edukację żłobkową, bo niedługo idzie do przedszkola.
      Do żłobka chodził od czasu, jak skończył 5 m-cy ( musiałam wrócić do pracy ), teraz ma 2 lata i 8 m-cy. Był szczepiony, trochę chorował, ale też nabrał odporności.
      Jest samodzielny ( oczywiście, jak na takiego brzdąca wink ), lubi śpiewać, tańczyć, recytuje wierszyki, sam się bawi, uwielbia ukladanki, książeczki, klocki itp. Bardzo dużo mówi, zazwyczaj pełnymi zdaniami. Wstaje o 5:30 i sam mówi, że idzie 'do pracy' wink tak jak mama i tata smile
      Mam porównanie z dziećmi chowanymi w domu - powiem króko : przepaść.
      Za kilka miesięcy, jak urodzę drugie dziecko, synek będzie już wdrożony w przedszkole i myslę, że przyjmie nowego domownika spokojnie.
      • kanga_roo Re: mąż upiera się na żłobek 04.08.11, 10:21
        uważam, że starsze dziecko ma przechlapane niezależnie od tego, czy idzie do żłobka/przedszkola, czy nie. kiedy pojawia się młodsze, starsze nagle wydaje się rodzicom takie duże. duży chłopiec już, duża dziewczynka. oczekiwania rodziców często przytłaczają starszaka, który wcale nie chce być duży i samodzielny, tylko też chce być dzidziusiem, którego mamusia non stop przytula. to jest trudny moment, dla rodziców i dla dzieci.

        drugi trudny moment, to oddzielenie od mamy - pójście do przedszkola, żłobka. dziecko jest zupełnie samo w nowym otoczeniu, musi sobie jakoś radzić, nikt nie ma dla niego tyle czasu, co dotąd, musi dostosować się do nowych reguł, musi tolerować inne dzieci (a dzieci sa różne).

        no i wyjście "do ludzi" skutkuje bardzo często zwiększoną ilością infekcji. od lekkiego katarku po rotawirusa, ospę, szkarlatynę, mononukleozę (ubiegłoroczny zestaw z przedszkola mojego starszaka). dzieci przynoszą wirusy do domu, dorośli często przechorowują kolejne infekcje gorzej, niż dzieciaki. a matki karmiące, przypominam, nie mogą leków łykać jak chcą. więc nie dość, że będziesz obsługiwać chorą dziatwę, to jeszcze sama masz spore szanse na parę masakrycznych infekcji w sezonie (mój starszak zaraził rotawirusem mnie, babcię, dziadka i prababcię. na szczęście tylko jego trzeba było hospitalizować).

        na Twoim miejscu rozejrzałabym się za sensowną nianią na parę godzin dziennie. teraz - zdejmie Ci z głowy starsze dziecko, później przyda się i przy młodszym. a do przedszkola - za rok.
        • kiniox Re: mąż upiera się na żłobek 04.08.11, 11:14
          Dlaczego posyłając dziecko "do ludzi" nie zaszczepiłaś go na te wszystkie świństwa? Czy ja żyję w świecie alternatywnym? W naszym żłobku jak dotąd (tzn. od 19mcy) nie było żadnych malarii i pogromów, a jedyny przypadek ospy w grupie został...jedynym przypadkiem ospy w grupie.
          • kanga_roo Re: mąż upiera się na żłobek 04.08.11, 13:23
            gratuluję.
            szczerze mówiąc, chyba rzeczywiście żyjesz w świecie alternatywnym. raz, że ospa jest bardzo zaraźliwa, dwa, że szczepionka na rota jest sprawą stosunkowo nową, trzy, że i tak nie zaszczepisz na wszystko. abstrahując od faktu, że malaria jest u nas stosunkowo rzadka big_grinDD
            uwierzę, że Twoje dziecko jest wyjątkowo odporne, bo takie bywają, uwierzę, że żłobek może różnić się nieco od przedszkola (choćby ilością dzieci), ale niestety wszystkie dzieci w wieku przedszkolnym wszystkich znanych mi matek - chorują. oczywiście, nie mówię tu o e-matkach tongue_out
            • kiniox Re: mąż upiera się na żłobek 05.08.11, 20:00
              Ale ja mówię nie tylko o moim dziecku, tylko o całej grupie. Z moich obserwacji wynika, że zasadnicza grupa dzieci jest normalnie odporna, łapie ze dwa wirusy na krzyż w sezonie i okazyjnie katar. Jedno, dwoje choruje bardziej i tyle samo nie choruje niemal wcale. Moje jest wśród średniaków, a nie wybitnie odporne. Na ospę również się szczepi btw.
              Pozdrawiam.
      • 3-mamuska Re: mąż upiera się na żłobek 04.08.11, 17:18
        cler27 napisała:

        > Mój synek właśnie kończy edukację żłobkową, bo niedługo idzie do przedszkola.
        > Do żłobka chodził od czasu, jak skończył 5 m-cy ( musiałam wrócić do pracy ), t
        > eraz ma 2 lata i 8 m-cy. Był szczepiony, trochę chorował, ale też nabrał odporn
        > ości.
        > Jest samodzielny ( oczywiście, jak na takiego brzdąca wink ), lubi śpiewać, tańcz
        > yć, recytuje wierszyki, sam się bawi, uwielbia ukladanki, książeczki, klocki it
        > p. Bardzo dużo mówi, zazwyczaj pełnymi zdaniami. Wstaje o 5:30 i sam mówi, że i
        > dzie 'do pracy' wink tak jak mama i tata smile
        > Mam porównanie z dziećmi chowanymi w domu - powiem króko : przepaść.
        > Za kilka miesięcy, jak urodzę drugie dziecko, synek będzie już wdrożony w przed
        > szkole i myslę, że przyjmie nowego domownika spokojnie.

        Super ze masz wspaniele dziecko,ale problem lezy gdzie indziej.
        I tu sie zgadzam z Camelem chyba 1 raz w zyciu.
        Latwiej dziecko do roku poznac zlobek/przedszkole niz 2 latkowi.
        • cler27 Re: mąż upiera się na żłobek 05.08.11, 07:32
          Tak, łatwiej maluszkowi się dostosować, niż starszemu.
          A takiego 2,5-3 latka już lepiej wysłać do przedszkola - byle nie odwlekać tego faktu zbytnio, bo będzie problem...
    • agnieszka_z-d Re: mąż upiera się na żłobek 04.08.11, 17:51
      Powiem tak. Do tej pory byłam mocno średnim zwolennikiem tego typu opieki nad dzieckiem. Uważałam, że niania jest de beściak, a żłobek/klub malucha to opcja dla osób, które zupełnie nie mają wyjścia.
      Aż tu nagle nasza niania potrzebowała urlopu 2 tygodnie, ja na ten czas za nic nie mogłam urlopu wziąć...
      No i padło na klubik malucha.
      I... diametralnie zmieniłam zdanie!!!
      Córka świetnie się tam czuje, jest wspaniała opieka, ciepłe i miłe Panie, których jest sporo w stosunku do Dzieci. Bardzo dostosowują się do Dziecka, ot choćby przy spaniu - Dzieci mogą spać jak lubią - w łóżeczkach, na leżaczkach, a nawet mają duże materace położone na podłodze dla Dzieci, które śpią w łóżkach rodziców (jak moje). No i Dzieci nie śpią razem, tylko każde wtedy kiedy potrzebuje. Podobnie z jedzeniem.
      Super jest!
      Tak więc każdemu mogę powiedzieć - nie ma co się bać posyłać Dziecko do żłobka/klubu malucha. Jest naprawdę oksmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka