Jestem nadal w wielkim szoku po tym, co uslyszalam wczoraj w autobusie.
Tuz obok mnie siedzialy dwie panie.
Jedna tak ,,na oko" ok. 25 lat, druga po 30.
I wymienialy sie swoimi ,,praktykami" oraz metodami postepwania.
Na poczatku nie zorientowalam sie o czym konkretnie mowia, bo az trudno mi do teraz w to uwiezyc

Jedna z tych pan mowi do tej drugiej( zaznaczam, ze usiadlam obok nich pozniej, jak juz trwala rozmowa);,, Ja otwieram okna w sali i okna w pomieszczeniu obok, drzwi nie zamykam, gwarantuje Ci frekfencja spada w ciagu 2,3 dni do 50%".
Pani nr.2 ,,Naprawde z tymi przeciagami to prawda? Slyszalam, ze to jakas fama i malo skuteczna"
Pani nr1. ,,To prawda, ale jak masz wiruska w grupie, a zawsze jakis na stowe jest, zwlaszcza o tej porze roku, to efekt niezawodny, mowie ci".
Pani nr. 2 ,,No, musze sprobowac, bo u nas 80% obecnosc i juz na glowe dostaje, nigdy tak nie mialam, juz meczy mnie ten stan. Zawsze conajmniej 60% absencji do marca, a teraz dupa..".
Pani nr.1:,, No, to zrob jak ja, wykrusza ci sie jak muszki".
Pani nr. 2 ,,Chyba tez tak zrobiwe bo jusz na glowe z nimi dostaje".
PAni nr.1 :,, Ty masz maluszki wiec latwiej ci pojdzie, u nas te najgorsze sztuki, weterani nie do wybicia przez miesiac nawet".
Pani nr 2. ,, Wystarczy, ze meliske im juz dajemy ( hehehe-ironiczny smiech), ale i tak wysiadam"...
Powiem Wam, ze byla i nadal jestem w szoku!!!
Ja rozumiem, ze w kazdym zawodzie zdarzaja sie czarne owce, ale zeby przedszkolach i jak domniemuje zlobkach dzialy sie takie rzeczy?
Przeciez te panie nie mowily o wybiciu owadow z kwiatkow...
Osobiscie bylam tak zaszokowana i wkrecilam sie w sluchanie tej rozmowy, ze choc chcialam zareagowac nie zdarzylam, bo panie zadowolone z siebie nagle wysiadly

(((
Bylam jak zawieszona i chyba troche po czesci popadam w jakas obsesje, no rozne rzeczy przychodza mi teraz do glowy, zamartwiam sie pewnie bezpodstawnie no ale skoro takie dwie ,,reprezentantki nauczycielek przedszkolnych" mialam okazje wysluchac to raczej sklania to do refleksji