zjawa1
16.03.12, 22:06
Jestem wlasnie po zakupie butow wiosennych dla dziecka.
I naprawde nie wiem, nie wiem jakim cudem moim znajomym udaje sie wsadzic dziecko do butow z okresu jesiennego?
Ja, absolutnie nigdy jeszcze nie mialam tak, ze but z okresu jesieni pasowal na wiosne.
Nie wspomne juz o bucie pasujacym jednej zimy i kolejnej.
Co sezon musze kupowac buty.
Nie kupuje ich za malych. Zawsze tak z 1 cm wieksze. Cos w tych granicach miedzy 7mm a 10 mm wieksze od stanu aktualnego.
I teraz tak. Dziecko np. jutro nie bedzie chodzilo w zimowych butach przy 16 stopniach.
Nie moglam kupic tez sandalow od razu, bo jak spadnie tem do 9-co zapowiadaja- to zimowe i sandaly nie pasuja. Skarzyl sie juz od paru dobrych dni, ze poca mu sie nozki.
I teraz tak, minie kwiecien, maj znow bede musiala kupic mu typowo letnie buty czyli sandalki.
Jak znam nasze ,,szczescie" to we wrzesniu, pazdzierniku nie wejdzie do tych co dzis kupilam.
Czy ktos tak mial? Kiedy przestanie mu tak dziwacznie rosnac stopa?
Przeciez nie moge kupic dziecku o 2 numery wiekszy but.
Zreszta juz raz tak zrobilam w zeszlym roku sluchajac matki.
Dziecko wiosna potykalo sie w zaduzych butach, fakt we wrzesniu byly jeszcze dobre ale juz w pazdzierniku za male i cisnely.
Jak to jest u Was? Tylko ja mam taka masakre z butami? O ile wieksze kupujecie?
Z gory dzieki za info i sugestie.