Dodaj do ulubionych

rozbrykany 2 latek-jak sobie radzicie?

26.04.13, 23:29
przeżywam ostatnio rozterki wychowawcze, synek 2-latek jest naprawdę świetnym i mądrym chłopczykiem, bardzo dużo mówi-pełnymi zdaniami, potrafi dokładnie powiedzieć co mu się podoba,a co nie- należy do tych dzieci,które ciągle mówią...nawet we śniewink
w chwil i obecnej problem mam ja, a mianowicie,mały-jak przystało na dwulatka-intensywnie eksploruje świat i otoczenie...robi tysiąc rzeczy w jednej chwili,czasem ledwo ogarniam sytuację- jest taki szybkiwink
z różnych powodów tj. dla jego bezpieczeństwa bądź tez dla zasady (niektórych sytuacji się po prostu nie akceptuje) staram się egzekwować pewne rzeczy-mały ignoruje prośby,a potem groźby...do niedawna tak było. ostatnio jednak zmieniłam taktykę, mówię raz, że nie wolno robić tego czy tamtego, bo grozi tym i tym lub proszę tego nie robić, bo zabiorę ci: łopatkę, kija czy coś tam i zaczęłam spełniać groźby/prośby...dla małego jest to koniec świata...synek rzadko płacze-jest raczej wesołkiem i śmieszkiem-bardzo dowcipnym zresztą-ale to wyprowadza go z równowagi, że mama zabiera "świetną rzecz" lub przerywa w jego mniemaniu wspaniałą zabawę...i wtedy jest czarna rozpacz.oczywiście jestem wtedy konsekwentna, ale w głębi duszy szkoda mi synka...po dzisiejszej takiej akcji zaczęłam się zastanawiać czy dobrze robię,czy może zbyt przeceniam możliwości synka w odbieraniu otoczenia i powinnam stosować raczej podstępy i odciąganie uwagi od realnych i dotkliwych w jego odczuciu konsekwencji. przejdę do sedna: czy 2 latek ma świadomość, że wybiera gorszą opcję czyli odebranie łopatki po tym jak pomimo upominania po raz kolejny sypie piasek kuzynowi na głowę i w oczy....?
pozdrawiam mamy małych urwisów

Obserwuj wątek
    • 1matka-polka Re: rozbrykany 2 latek-jak sobie radzicie? 27.04.13, 12:15
      Oczywiście, że ma taką świadomość, już roczniak ma taką świadomość. Widzi że się wahasz, dlatego urządza cyrk.
      U mnie jest tak, że są pewne rzeczy których absolutnie nie wolno robić i po których następuje konfiskata tego czym broi. Dziecko już wie czego zabraniam i po upomnieniu samo oddaje narzędzie zbrodni ewentualnie rzuca nim i ucieka. Czyli jak rzuca jedzeniem jest jedno ostrzeżenie potem zabieram talerz, plucie wodą, zabieram kubek bez ostrzeżenia, rysuje po ścianach, konfiskata bez upomnienia, sypie piaskiem na dzieci, jedno ostrzeżenie, potem zabieram z piaskownicy gdzieś indziej, itd.
      Dziecko w ogóle nie protestuje, bo wie, że w takich przypadkach to nic nie pomoże, ma 23 miesiące.
    • mamatin Re: rozbrykany 2 latek-jak sobie radzicie? 27.04.13, 12:17
      moja jako 2-latka nie potrafiła tego zakumac, ale juz jako 2,5 latka tak.
      • 1matka-polka Re: rozbrykany 2 latek-jak sobie radzicie? 27.04.13, 12:27
        Zdziwiła mnie twoja wypowiedź...
        Moje dziecko od dawna wie czego nie wolno robić i jakie są konsekwencje, mimo tego często robi te zabronione rzeczy tyle, że w ogóle nie protestuje, jak mu przerywam i szuka czegoś innego, nie wrzeszczy, nie robi awantury...
        A te zakazane rzeczy robi wciąż pewnie dlatego, że mu to sprawia przyjemność...albo chce wywołać jakąś reakcje u mnie, jak mu się nudzi.
        • mamatin Re: rozbrykany 2 latek-jak sobie radzicie? 27.04.13, 12:33
          Może byłam za mało konsekwentna?
    • malwi.2 Re: rozbrykany 2 latek-jak sobie radzicie? 27.04.13, 21:30
      ja często ulegam pod wpływem pisku i płaczu, no chyba, że "zabawa" może się skończyć zbiciem lustra tłuczkiem do kotletów

      generalnie staram się ograniczać zakazy do minimum

      nie wiem czy to dobre, nie mam pojęcia co z mojej bestii wyrośnie wink
      • malwi.2 Re: rozbrykany 2 latek-jak sobie radzicie? 28.04.13, 13:25
        u nas jest kilka zakazów związanych z bezpieczeństwem synka, np. nie może wchodzić na parapet, kiedyś przystawił krzesło i próbował wejść, powiedziałam wtedy, że nie może wchodzić sam, bo spadnie, ewentualnie może jak jest ktoś dorosły obok, musiałam być przy tym stanowcza, bo nie wchodzi, jak chce wejść podstawia krzesło i przywołuje mnie (jeśli mu nie wystarcza wyglądanie przez okno stojąc na krześle)

        wydaje mi się, że im więcej zakazów tym mniejsze prawdopodobieństwo respektowania ich

        ja mam nadzieję, ze mój syn "wyrośnie" z tego okresu buntu, w sumie on od urodzenia jest taki zbuntowany, dużo mu tłumaczę, ale i na wiele pozwalam
    • camel_3d a przyklady? 28.04.13, 19:31
      bo dla bezpeczenstwa, albo dla zasady.. to jakby malo... mam wrazenie...
      moze przesadzisz z tymi ograniczeniami dla zasady i dla bezpieczenstwa?

      moze te zasady sa bez sensu i przerastaja ez ciebie bo uganiasz sie za dzieckiem, a moglabys mu odpuscic.

      bez przykladow to ciezko powiedziec... wiadomo, sa zasdy typu ulica...ale inne? podaj przyklady bedzie latwiej.
      • migotka2604 Re: a przyklady? 01.05.13, 23:48
        nie uważam, że przesadzam.
        zakazy dla bezpieczeństwa, nie wymagają uzasadnienia ani przykładów. zdaje sobie sprawę,że jeden rodzic pozwala wchodzić na parapety-jak dziecko spadnie to się nauczy,ja jednak wolę kontrolować sytuację-jak złapie śrubokręt to pokazuje,że jest ostry i zabieram-nie czekam aż poleje się krewwinkale jak na podwórku wchodzi w trampkach do kałuży to co innego-niech poznaje zespół przyczynowo-skutkowywink
        ostatnio przy temperaturze ok. 20 stopni-jak szykowaliśmy się do fryzjera-przypomniał sobie o zimowej czapie i założył ją na głowę i tak też udaliśmy się na przycięcie włosów-nie robiłam z tego powodu afery.nie robię afery również, gdy nie chce się rozebrać z piżamy, a mi nie uda się go w porę przekonać do innej garderoby i wówczas jedzie w odwiedziny do dziadków w koszulce piżamowej,bo jest na niej wyścig i ulubiony Zyzgak Mcqueen...

        zakazy dla zasady...pewne rzeczy są nieakceptowalne.dziecko nie żyje wyalienowane gdzieś w kosmosie tylko w społeczeństwie i uważam, że pewne zasady współżycia społecznego powinno sobie przyswoić-im szybciej tym lepiej.nie jestem zwolenniczką ciągłego strofowania tym bardziej "tresury",ale jak czytam o totalnej samowolce to do mnie to nie przemawia...
        mój synek naprawdę może wiele...testuje,poznaje świat,czasem mam wrażenie, że są to tzw."cuda na kiju", ale są pewne granice, których nie może przekraczać dla swojego bezpieczeństwa lub bezpieczeństwa innych osób bądź dla "zasady".
        przykłady z życia wzięte:
        mały świetnie bawi się latarką,szuka tropów zwierząt lub poszukuje pająków po kątach po czym lekko znudzony zabawą zaczyna przykładać latarkę do oczu...
        podjadanie ciastoliny lub podjadanie jakiś śmieci z ziemi-bo jak twierdzi: jest małym żarłoczkiem...
        ogromna chęć i ciągłe podejmowanie próby umycia zębów szczotkami wszystkich domowników...
        plucie wodą zamiast picia....
        wyciąganie i rozrzucanie jedzenia z lodówki i zamrażarki...(wyciskanie ketechupu, wylewanie śmietany,jogurtu itp.)
        sikanie na dywan...
        wrzucanie różnych przedmiotów do toalety...
        wyłączanie zamrażarek w supermarketach...
        ucieczki gdzie oczy poniosą na ulicy/w sklepie/na parkingu...
        szkodnikowanie typu dziury w ścianach, skubanie tapet
        rewizja szafek w rodzinie,wśród znajomych
        rzucanie pilotami od TV lub telefonami
        przykłady można mnożyć- wyobraznia 2-latka nie zna granicsmile
    • bluemka78 Re: rozbrykany 2 latek-jak sobie radzicie? 28.04.13, 21:56
      No nie wiem, wydaje mi sie ze może trochę przesadzasz. Ja zawsze mówię tak i tak, ale wiem ze jedna córka jest bardzo wrażliwa i staram sie to jakos łagodnie zrobić.
      Przykładowo dzisiaj na komunii odpiela gdzieś szpilki z dekoracji sali. Przyszła z tym więc jej powiedziałam, ze to jest niebezpieczne, może zrobić duże ała i lepiej to tu przypniemy razem. Pokazalam jak i wpiela szpilki do dekoracji przy nas i po kłopocie, wiecej ich nie odpinala. Raczej do niej staram sie podejść sposobem, bo po co mam robić awanturę, ani dla niej, ani dla nas to nie jest przyjemne.
    • karo.8 Re: rozbrykany 2 latek-jak sobie radzicie? 28.04.13, 22:04
      nie trac energii na stawianie granic 2latkowi. to naturalny etap w rozwoju dziecka.
      ja tylko czuwalam, zeby dziecko sie zrobilo sobie krzywdy,a poza tym mogl robic wszystko, bo i dlaczego nie, przecież on odkrywa swiat.
      • kubulinka1977 Re: rozbrykany 2 latek-jak sobie radzicie? 28.04.13, 22:40
        Skoro dla Ciebie "odkywanie swiata" to sypanie kuzynowi piachem w oczy to ten swiat to niefajny troche.....
        Absolutnie przed 2 latkiem granice stawiać trzeba. Nie moze byc oczywiście tak ze non stop taki maluch ma mowione "nie nie nie", ale nie mozna się gdzic na wszystko i na wszystko przymykac oczy, bo mały "ma odkrywac swiat". Mały jest mały i nie wie co wolno a co nie i to rodzic musi go tego nauczyc i wskazac droge do tego co mozna a co nie. Odpuscić mozna jesli chodzi o pierdoły ale w kwestiach waznych trzeba byc konsekwentnym i jasno stawiac granice...I 2 latka to wcale nie jest za wczesnie.....
        Pierwszego synka wychowywalam wlasnie tak jak niektorzy z was pisza - niech robi co chce, byleby sobie krzywdy nie zrobil - i to byl błąd a konsekwencje tego ponosze do dzis ( choc juz jest o niebo lepiej bo zmienilam cale szczescie moje super metody wychowawcze). Młodzszego wychowuje inaczej i choc to tez mega łobuziaczek wie ze wszystko ma swoje granice, wie jak daleko moze sie posunąć....Juz teraz jako 3 latek wie ze jak mowi sie nie to znaczy nie wink. I mimo ze czasem probuje cos jeszcze dodac od siebie, wie ze nic nie wskura...
    • kkaska123 Re: rozbrykany 2 latek-jak sobie radzicie? 06.05.13, 22:02
      Jestem przekonana, że rozumie więc nie miej wątpliwości i nadal bądź konsekwentna. Efekty zobaczysz bardzo szybko. Jeśli chciałabyś poczytać o rozważaniach na temat macierzyństwa innej mamy zapraszam do siebie www.sposobynadzieci.pl/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka