manala
19.02.14, 15:31
Moja młoda zawsze zapada na jakieś choroby w święta lub ferie. W piątek musiałam ją odebrać z przedszkola bo bolało ucho (wcześniej miała lekki katar a ma tendencje do "płynu w uszach").
No ale po nurofenie ucho ładnie przechodziło i już w niedzielę nie bolało...Za to zaczęła się wysoka gorączka (ponad 39st). Poszłam z młodą do pediatry w poniedziałek (głównie po skierowanie do laryngologa bo musimy uszy po takich akcjach sprawdzać).
Młoda zbadana i wirus (w sumie jak zawsze).
Dziś 4 dzień gorączkuje (w południe znowu 39,5). Oprócz tego ma zatkany nos, kaszle, nie je i generalnie zdechlizna (normalnie wulkan energii).
Czy w takiej sytuacji poszlibyście jeszcze raz do lekarza przed weekendem czy raczej poczekalibyście na rozwój wydarzeń?
Pytam w sumie z ciekawości bo młodą zapisałam na jutrzejsze popołudnie. Nie wiem czy nie nadgorliwie ale trochę się martwię.