Mój 3,5 latek od niedawna (2 miesiące) chodzi do przedszkola. Przyznam że nie jest do końca samodzielny (chodzi np o ubieranie się ) ale panie zapewniały że w młodszej grupie nie ma problemu, pomagają itp.
Ostatnio gdy babcia odbierała go z p-kola Pani zakomunikowała niby radośnie że syn dziś sam się ubrał po czym okazało się że syn ma źle założone buty tzn lewy na prawą nogę, prawy na lewą. Czyli wychodzi na to że chodził tak kilka godzin od powrotu z dworu
Przyznam że trochę dziwnie mi się zrobiło jak usłyszałam. Z jednej strony rozumiem że dzieciaki muszą się tej samodzielności uczyć. Z drugiej mogłaby jednak zwrócić mu uwagę i pomóc te buty zamienić (skoro znajduje też "chwilkę" żeby poprawiać dziewczynkom fryzury).
Zwrócić następnym razem uwagę grzecznie lub mniej (sugerując żeby pani sobie sama buty zamieniła i tak chodziła)? Poza tym na razie większych incydentów nie było, ze 2 razy syn wrócił przebrany bo zaliczył wpadkę, raz wrócił po prostu z kupą w majtkach (niedokładnie się wytarł? panie nie zauważyły chociaż smrodek był)