kasik-wroc
08.04.15, 22:54
Synek 3 latka do października zeszłego roku był okazem zdrowia mimo, że do żłobka chodzi odkąd skończył 1,5 roku. Kryzys rozpoczął się w październiku odkąd synek ma bliższy kontakt z babcią bo przeprowadziliśmy się bliżej niej. Od października mały był 7 razy przeziębiony, a że uszy ma jakie ma - każde przeziębienie to nowe zapalenie ucha. Na szczęście przy pracy włożonej w inhalacje, skoki itp udaje się je zwalczyć bez antybiotyku.
Schemat jest zawsze ten sam. Odwiedza nas babcia i u synka w ciągu kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu godzin pojawia się katar, potem kaszel, a po kolejnym dniu gorączka która wieści że właśnie katar zaatakował uszy. Za każdym razem byliśmy u lekarza i za każdym razem to 'infekcja górnych dróg oddechowych'. 2 razy miał dodatkowo zaczerwienione gardło. Mija po ok 10 dniach i synek zdrowy dopóki nie pojawi się babcia. Jak babci 2 razy nie było przez 1,5 miesiąca to przez ten czas mały był zdrowy. Na święta znów babcia nas odwiedziła i znów synek chory. Od października nie zdarzyło się, żeby po wizycie babci był zdrowy. Nie zdarzyło się też żeby był chory bez tej wizyty.
Już sama nie wiem co o tym myśleć. Babcia też jest zdruzgotana. Zrobiła wymazy z gardła i nosa i wszystko jest ok. Pilnuje też żeby przychodzić w świeżo upranych ubraniach i dokładnie myć ręce zaraz po wejściu, ale to nic nie daje. Babcia jest z synkiem podczas takiej wizyty w domu, pod moim okiem więc nie o to chodzi, że go np wychładza.
Myślałam, że to przypadek ale chyba 7 razy to trudno o przypadek. O co więc może chodzić? Co sprawdzić? Szkoda mi synka i babci, bo lubią razem przebywać więc nie chcę ograniczać tych kontaktów. No ale nie mogę malucha każdorazowo świadomie narażać na kolejną chorobę.