doamol
27.07.15, 21:45
Na początku tego wątku przyznaję,że nawaliłam i dalej nawalam. Mam dwoje dzieci,jedno ma 3 lata drugie rok i miesiąc. Starszą bardzo chciałabym zapisać do przedszkola,nie dostala się do państwowego w drodze rekrutacji,ale jest nadzieja,ze w trakcie roku szkolnego zwolni sie dla niej miejsce. I zaczyna się problem z jedzeniem. Zaczynamy od starszej,a więc ma teraz jakiś okres,ze nie chce jeść,wcześniej nigdy nie dbalam o to aby sama jadła,zawsze ja karmiłam,owszem zdarzalo się ze sama jadła nieudolnie,ale teraz to jakas masakra. Przykład dzis z rana,zjadła ledwie pól kanapki w biegu godzina 8.00 rano,potem byl plac zabaw i nic nie jadła,w końcu ok 15.00 skarmiłam ją kurczakiem. Wkurza mnie to ,bo wygląda to tak,ze biegam za nia z kawałkami jedzenia i wkladam do buzi na przemianę z młodszym dzieckiem,które tez karmie obiadem. Napiszecie pewnie abym postawiła obiad i niech je sama,a jak nie to nie,ale ja tak nie potrafię,bo gdy wiem,ze zjadła tylko Male śniadanie rano,a obiadu nie zje to jest mi z tym źle,ze dziecko chodzi głodne. Po za tym np. Mamy plan aby wyjść na plac zabaw pk poludniu i jesli corka nic nie zje od rana mam z nia wyjść bez jedzenia? Ona teraz by tylko pila i kolejny problem,choc potrafi pic ze szklanki(mozolnie,ale umie) to są awantury,bo oba chce pic tylko soczki z kartonika z rurką,a ja znowu nie potrafię jej przetrzymac,bo nie chce aby się odwodniła. To jest problem,bo gdy była chora i miała biegunkę,to nie potrafila wypic nic po za tymi soczkami. Mlodsze dziecko nielepsze, żyło by tylko mlekiem z kasza z butelki,np. Rano bylo mm plus kaszka z butli,ok 7.00,potem ok.12.00 mm plus kaszka z butli i drzemka i ok 15.00 wpychałam mu trochę kurczaka,marchewki,zjadlo niewiele,do reki dawalam,dalam miske z jedzeniem to wszystko lądowało na podłodze i koniec końców przed wyjściem na plac zabaw dałam synowibpontym nieszczęsny obiedzie butle z mm plus kasza,wypil wszystko,czyli byl glodny,a obiadu nie chcial jeść. Co robic? Jak postępować? Wychodzić z glodnymi dziecmi na dwór? Co brać ze sobą? Ja juz sama nie wiem i wkurza mnie to karmienie starszej i brak apetytu u obydwu,z tym ze mlodsze żyło by tylko mlekiem,a starsza sokami. Poradźcie,bo ja każdego dnia obiecuje sobie,ze od jutra koniec,nie zje,to niech nie je,nie będzie mleka w zamian,nic nie będzie,a potem musze wyjść i karmie,aby dzieciaki mi nie dokazywaly z głodu i abym nie musiała wracać po 15 minutach do domu.