estrella1975
25.04.16, 19:35
U mojej córki (3 lata 6 miesięcy) od początku marca zaczęła pojawiać się dziwna wysypka.
Rano, przy ubieraniu (tylko dwa razy się zdarzyło że w ciągu dnia) widzę u niej na tułowiu (tylko z przodu, dwa razy miała na plecach, na samym początku) "pryszczyki". Wyglądają jak świeże ugryzienie komara (kolor, wielkość, wysokość...). Pod wieczór ten "pryszczyk" jest już zaschnięty, czasami nawet widać ususzony czubek, taki odstający wicherek ze skóry, kolor zdecydowanie jaśniejszy, całość mniejsza.
Przez kilka następnych dni to jaśnieje, wygładza się, potem pozostaje lekko ciemniejsza skóra w tym miejscu. Nie swędzą (tzn córka nie drapie, ale i nie zgłasza że swędzą).
Początkowo myślałam że to ospa - dwóch pediatrów zaprzeczyło, sami są zaintrygowani i nie wiedzą co to może być.
Pryszcze pojawiają się z różną częstotliwością, czasami przez kilka dni-tydzień nic, potem np 4 w ciągu doby.
Miała też 4 na twarzy (policzek, broda, dwa blisko ust).
Przez ten czas niestety dwie infekcje (raz dostała augmentin, raz duracef)
Nie zmieniłam jej kosmetyków, proszku do prania, płynu itp.
Generalnie nie jest na nic uczulona: nie lubi za bardzo cytrusów, nawet soku, kiedyś jak zjadała 3-4 mandarynki dostawała "kaszki" na plecach; teraz nic takiego nie jadła.
Moje pytanie brzmi:
CO TO MOŻE BYĆ?
Jakie ew badania zrobić żeby to rozszyfrować?
Badało ją dwóch rozsądnych drobiazgowych lekarzy - nie mają pojęcia co to jest.
Sama się zastanawiam co to, nie potrafię powiązać pojawiania się tych wyprysków z niczym (leki, jedzenie, woda, kosmetyki itp.).
Może macie jakieś pomysł, jak dojść co to jest?
Gdyby były potrzebne dodatkowe szczegóły to pytajcie.
Nie miała tego w ogóle na nogach, na jednym ręku miała 2 sztuki.