nightdream
21.12.17, 21:08
Córka ma 14 miesięcy. Od jakiegoś miesiąca mamy problem z wymiotami - w różnych momentach...
Zaczęło się od dwóch czy trzech przypadków wymiotowania w aucie. Diagnoza: choroba lokomocyjna (i ja i mąż mamy). Zaczęliśmy dawać lokomotiv przed podróżami, pilnować żeby nic wcześniej nie jadła, itp. Raz zadziałało, raz nie. Potem raz na kilka dni zdarzyło się, ze zwymiotowała po wypiciu wieczornej porcji mleka. We wszystkich przypadkach było to w wyniku ucisku na brzuszek - położyła się na butelce przez sen. Połączyło nam się to z wymiotami w aucie (od ucisku pasami na brzuszek). Pediatra kazał obserwować.
Potem, tydzień temu były całonocne wymioty i stan podgorączkowy - jelitówką, starszy syn i mu tez złapaliśmy. Jelitówką przeszła w infekcje z katarem i kaszlem... No i teraz od kaszlu, przez ostatni tydzień, regularnie nam się coś przytrafia. Raz na dwa dni, dzisiaj dwa razy. Kolejna wizyta u pediatry, który zlecił usg brzuszka po wyleczeniu infekcji, twierdzi ze mała ma taką nadwrażliwość i może wymiotować od kaszlu. Tyle ze dzisiaj, po wypiciu mleka wieczorem znowu był paw bez kaszlu. Nie ma reguły ze to mleko (z reszta jest na bebilonie pepti), po jajecznicy na śniadanie tez wymiotowała. Nie po każdym posiłku, apetyt ma dobry generalnie.
Jestem głupia. Generalnie dziecko dużo pije, nie odwadnia się, ma dobry humor (nawet od razu po albo przed wymiotowaniem). Po prostu raz na jakiś czas sobie wymiotuje.
Usg brzuszka mozemy robic dopiero po nowym roku, ale chodzi mi po głowie, ze coś omijamy. To chyba nie jest normalne, ze dzieciak tak zwraca często?
Co z tym fantem zrobić? Poradzicie proszę...