Dodaj do ulubionych

zdaniem teściowej...:)))

    • agnieszkas25 Re: zdaniem teściowej...:))) 06.11.05, 12:29
      Czytając tych wszystkich super porad wziętych jakby z księżyca miałam niezły
      ubaw. Wiem że tym wszystkim (szczególnie młodym mamom)mieszkającym z teściami
      czy rodzicami z pewnością nie jest do śmiechu. Ja nie wiem czy powinnam narzekać
      czy czuć się szczęśliwa. Moja teściowa zmarła 9 lat temu. Nie było mi dane ją
      poznać,znam ją tylko z opowiadań męża.Z tego co mi opowiadał to był bardzo
      blisko z nią,była wspaniałą kobietą o czym nigdy sie już nie przekonam. Mój teść
      ma drugą żonę, która nie ma dzieci i zapewne nie ma pojęcia o wychowywaniu i
      wszystkich tych czynnościach z tym związanych. Mam więc nadzieję że skoro sama
      nie zaznała macierzyństwa to i do mnie wtrącać się nie będzie,gorzej z teściem
      bo on czasem zachowuje się jakby wszystko wiedział lepiej ale z nim też nie
      powinno być problemów. Mieszkamy z mężem sami. Jego ojciec i macocha w tym samym
      mieście ale w innej dzielnicy,teściowie bywają u nas sporadycznie i do niczego
      się nie wtrącają. Po urodzeniu pewnie niewiele się zmieni. Moi rodzice z kolei
      mieszkają 250 od Warszawy i oni to już bywają bardzo okazyjnie. Czasami czuję
      się bezradna i zdana tylko na siebie i męża, ale z drugiej strony pewnie bym nie
      zniosła ciągłego wtrącania swoich pięć groszy we wszystko.
      Pozdrawiam wszystkie mamusie,nie dajcie się zdominowac przez tesciów i przez
      rodziców. Oni mieli swoje "pięć minut",teraz kolej na was i nikt nie zna
      włąsnych dzieci lepiej niż ich rodzice a nie babcie,teściowe czy inne osoby.
    • eem Re: zdaniem teściowej...:))) 06.11.05, 13:08
      Generalne moja teśćiowa nie wtrąca się chociaz czasami się DZIWI. To, że mam
      jeść za dwoje puściłam mimo uszu (jestem w ciąży) ale ostatnio bardzo mnie
      rozśmieszyła. "Załatwiła" mi od jakiejś kuzynki spodnie ciążowe - bardzo
      obcisłe, legginsy z miejscem na brzuszek. I ok, na pewno się przydadzą po domu
      ale jak mi je dawała mówi: bedziesz miała jak ulał ... do pracy - założysz
      tylko grube skarpety i przechodzisz całą ciażę! Matko złota ja w tych leginsach
      to bym nawet śmieci nie poszła wynieść a w pracy muszę być raczej elegancka.
      Nawet mój mąż otworzył oczy ze zdziwieniem!
      Pozdrawiam serdecznie
    • agusia612 Re: zdaniem teściowej...:))) 10.11.05, 11:08
      no teraz to chyba nikt nie przebije mojej tesciowej!
      wczoraj kapie synka i trzyma go tata, a babcia mówi
      - Tylko nie zamocz mu uszka!!!!
      - Dlaczego?
      - Bo jak mu woda naleci to ogłuchnie!!!

      mój synek ma juz 7 m-cy i wydaje mi sie ze doskonale słyszy.
    • peliaska Re: zdaniem teściowej...:))) 18.11.05, 15:10
      Moja teściowa dopeiro teraz udziela rad (Basia ma już prawie 15 miesięcy). Na
      początku straszyła, że zepsujemy dziecko, ze jak nie będziemy robić tego czy
      tamtego, to będziez nią źle. I próbowała wmawiać nam, że NA PEWNO będziemy bić
      swoje dziecko, że będziemy niedobrymi rodzicami, bo przecież jeszcze niewiele
      wiemy o życiu. W ogóle na wieść o ciąży powiedziała tylko, że to za wcześnie i
      że marnujemy sobie życie. A my marzymy o wspaniałej gromadce... A dziesiejsze
      rady,,, cóż, niekoniecznie są dobre, dlatego coraz częściej słuchamy ale nie
      bierzemy sobie ich do serca.
    • ewula_76 Re: zdaniem teściowej...:))) 26.11.05, 15:43
      Moja teściowa też od początku nie mogła pojąć że karmienie piersią jest
      najlepsze dla dziecka i "krzyczała że kto to widział żeby dziecku nie podawać
      herbatek". Na początku dyskutowałam z nią, a teraz jak mi coś "radzi" to tylko
      wogóle się nie odzywam. Pediatra nam powiedziała, że jakby dziecko miało pić
      herbatki to z jednej piersi leciałoby mleko a z drugiej herbatka.
      Kiedyś teściowa wyczytała w książce kucharskiej że już od 3 miesiąca można
      dzieci dokarmiać,ciężko jej było przyjąć do wiadomości że synek będzie dostawał
      mleko z piersi do końca 6 miesiąca. teraz powoli wprowadzam nowe pokarmy i też
      słysze komentarze, ale ich nie słucham.
      • mamagonia Re: zdaniem teściowej...:))) 27.11.05, 17:16
        moja teściowa - kobieta widziana przeze mnie w samych superlatywach - nie
        powiedziała nigdy nic negatywnego (..)

        Ot, co.

        ps. to jaką kobietą jest moja teściowa uświadomiłam mojemu mężowi sama... bo on
        chyba tego nie wiedział, nie zauważał, nie doceniał smileA jest naprawdę cudowną
        osobą.
    • olcia029 Re: zdaniem teściowej...:))) 28.11.05, 13:26
      Tesciowa zawsze daje nam stare rzeczy po sobie a ona kupuje nowe,nie mówiłam
      nic bo oni mają kasę i te rzeczy są oki ( kombiwar, szybkowar, jakis robocik to
      szybko sie nie psuje, a sama sie nie znam na tym na tym) no i darowanemu
      koniowi nie zagląda się w zęby...do czasu.
      * miałam dobre, choć wysłużone już żelazko - teściowa: daj je na działkę a my
      wam na gwiazdkę kupimy nowe. Ja oki, oddałam żelazko na parę, ze spryskiwaczem
      na działkę a dostałam zwykłe bez niczego i jeszcze teść się wygadał,że wstali o
      6 rano, żeby zdąż(rz?)yć na promocję do marketu ..... moje kosztowało 200 a ich
      60 zł
      *na nastepną gwiazdkę mięliśmy dostać po nich mikrofalówkę, bo była bez grilla
      i w środku lekko zardzewiała bo farba sie łuszczyła - pomalowali własnoręcznie
      olejną w środku, nie wim czy to nie szkodliwe dla zdrowia???
      zaproponowałam ,żeby wzięli ją sobie na działkę, a my sobie kupimy też z
      grillem ihihihi )::::,
      * a że za mojego męża teść robi dosłownie wszystko to już żenada... bo niech
      chłopak sobie odpocznie, dziecko i żona tak go męczą. Nie ważne, że ja robiłam
      obiad, zajmowałam się dzieckiem, to mam jeszcze posprzatać, pozmywać, podać
      kawę, dlatego nie lubię niedzieli u teściów...a jak proszę o coś meża to teść
      się podrywa i mówi synu siedź, te baby nie dadzą odpocząć nawet w niedzielę, a
      ja nie chcę robić z teściem tylko z mężem, a mężusiowi to bardzo pasuje i musi
      co niedzielę dostawać reprymendę, na szceście teściowa jest w miare spoko i
      dużo mi pomaga.
    • magda505 Re: zdaniem teściowej...:))) 28.11.05, 13:29
      Ja to wogóle jetsem wyrodną matką:
      -nie wychodze czasami na spacer(bo sie źle czuje 34tyg.ciąży)ale to nic nie
      znaczy dla mojej matki
      -daje za zimne jogurty
      -daje picie w temp.pokojowej zamiast je podgrzać
      -złe spodnie jej ubieram jeszcze nie kupiłam takich puchatych jakby chciała
      babcia
      -że jeszcze sika w pieluchy a to z mojego lenistwa bo jej dzieci już nie robiły
      -i wiele wiele innych
      • anucha57 Re: zdaniem teściowej...:))) 28.11.05, 13:43
        moja tesciowa twiedzi ze to moja wina ze maluszek zacorowal mi na zapalenie
        oskrzeli bo ja wogole nie potrafie sie opiekowac dzieckiem.Zle go ubieram zle
        karmie zle kapie i wogole wzystko jes zle.Wiele razy mnie denerwowala ale
        gryzlam sie w jezyk ale ym razem tak mnie zabolalo ze sie poryczalam sad
    • martka51 Re: zdaniem teściowej...:))) 24.12.05, 11:57
      Ten wpis nie bedzie dotyczyl rad mojej tesciowej co do mojej ciąży,ale tego jak
      mnie zrobila na swieta.Niby jak co rok,ale doluje mnie to regularnie.Zaprosilam
      ja na pierwszy dzien swiat-beda moj maz-jej syn,moi rodzice,meza babcia-jej
      mama z kuzynem.I ona nie przyjdzie,bo bedzie babcia-z ktora jest poklocona od
      dwoch lat no i moi rodzice!!!!!!!!!!!!!!!! Ona po prostu jest za fajna zeby
      zaszczycic nas swoja gwieździsta osoba.Poza tym,ze ma wysokie mniemanie o sobie
      to ma jedna bliska kolezanke,a z rodzina nie utrzymuje zadnych kontaktow( bo za
      fajna dla wszystkich).
      I jak tu sie nie przejmowac??
      • bogna74 Re: zdaniem teściowej...:))) 26.12.05, 22:10
        dziewczyny ten watek jest rewelacyjnysmile)))az mnie brzuch ze smiechu
        rozbolalsmile)) ja dla odmiany pochwale moja tesciowa-moge? gdy urodzilam
        pierwszego synka czesto powtarzala jaka jestem dobra mama jak dbam o malego jak
        on pieknie sie rozwija jak to dobrze ze karmie piersia jak a ma piekna skore-
        jej syn byl paskudnie wysypany(niby moj maz)pomaga nam i wspiera do tej pory -
        mamy dwoch synow. o mojej mamie nie moge tego niestety napisac -ona nie czuje
        za bardzo potrzeba bycia babcia nie ma tyle milosci i cierpliwosci co moja
        tesciowa.moja mama nie miala ani razu na rekach synka -jakby sie go bala i
        czesto zaslanial sie tym ze ona boi sie wziasc takiego malucha na rece.... to
        bardzo przykre dla mnie -naszczescie moje dzieciaki maja druga
        babcie .pozdrawiam serdeczniesmile
    • inia25 Re: zdaniem teściowej...:))) 26.12.05, 22:42
      ja źle zrobiłam że nie ogoliłam olce główki na łyso, bo przeze mnie teraz jej
      źle włoski rosnąsmile))
    • emipol Re: zdaniem teściowej...:))) 04.01.06, 10:00
      Nie mogę się powstrzymać żeby nie opisać kilku tekstów jakie usłyszałam:
      - mam taki spiczasty brzuch że będzie chłopiec (mam dziewczynkę)
      - nie uprawiaj sexu miesiąc przed porodem!!!! smile
      - kłać dziecko na brzuszek dopiero po miesiącu od urodzenia
      - dziecko ma czkawkę bo jest mi zimno smile))))
      - nie trzymaj dziecka pionowo (5-miesięczne) bo wpadną jej oczka smile))) (nie
      wiem gdzie)
      - już wprowadź jej jabuszko (5 miesięcy)
      - jak zapłacze to napewno jest głodna (najlepiej co godzina, chociaż dziecko
      usystematyzowało sobie pory posiłków)
      - nie reaguj odrazu jak zapłacze bo ją rozpuszczę
      - nie noś na rękach i nie lulaj
      - za karzdym razem jak wchodzę do domu pyta czy dziecku nie jest zimno (chyba
      zacznę jej mówić, że na pewno, bo je specjalnie wychładzam)
      - dzieczynek nie można za wcześnie sadzać (a co z chłopcami to nie wiem)
      Moje zęby są już tak zaciśnięte że niedługo pękną bo nie wytrzymam tych herezji
      • janka744 Re: zdaniem teściowej...:))) 06.01.06, 10:19
        ja też kiedy nosiłam moją kilkumiesięczną córeczkę na rękach to usłyszałam zebym
        tego nie robiła bo STRACI WZROK!! najlepiej mieszkać daleko od teściowej, a na
        pewno nie w jednym mieszkaniu
      • shady27 Re: zdaniem teściowej...:))) 14.02.06, 23:44
        z tym jabluszkiem to zadna nowosc.....moj synek ma 3 miesiace i 3 tygodnie i juz jadl jabluszko tydzien temu.....ale ze sloiczka Tobie pewnie chodzi o takie surowe okragle winktak? bo jesli tak to faktycznie ciut za wczesnie
    • anaesthes Re: zdaniem teściowej...:))) 05.01.06, 00:12
      Nie ma to jak dobre rady, np.:
      1. Po Chrzcie Św. jak najdłużej nie kąpać dziecka (conajmniej 2 dnismile
      2. Jak odpadnie pępek, przykładać dziecku w tym miejscu tekturkę i bandażować-
      inaczej pępek nie będzie ładny. (jakoś jest ładnysmile
      3. Mleko z piersi na pewno jest za chude bo dziecko ssie i ssie.
      4. A najlepiej to oddać teściowej dziecko.
      Mój mąż, który angażuje się w zajmowanie się dzieckiem, ostatnio usłyszał od
      swojej matki, że co on tam wie i niech nie będzie taki mądrala.

      Na szczęście mam do tego zdrowe podejście i osobne mieszkanie. Jak tylko ktoś
      próbuje mi wyrwać z ręki ster opieki nad moim dzieckiem, nie widzi tegoż dziecka
      przez dłuższy czas. Działa jak diabli.
      A to wszystko między innymi przez Was, drogie Forumowiczki..... za co
      korzystając z okazji serdeczne dzięki!!!big_grin
      • iwpal Re: zdaniem teściowej...:))) 05.01.06, 08:16
        moja teściowa jest położna i też miała obsesję na temat ładnego pępka; był
        nawet pomysł lapisowania (brrrr) u starszej gdyby miał sie okazać brzydki
        (wystajacy, czyli piejęcy), ale wzruszyłam tylko ramionami. Młodsza ma za to
        śmieszny pępek - wklęsły,ale z daszkiem (kolczyk bedzie sie ładnie trzymał), bo
        jej w szpitalu młode stazystki źle pędzlowały, wiec on źle obsychał i zrobił
        sie tam mały stan zapalny sad( Na szczeście wszystko zostało w pore opanowane.
    • begonia4 Re: zdaniem teściowej...:))) 06.01.06, 13:52
      No to i ja sie dopiszę, ale uprzedzam nie będzie śmiesznie.
      Kiedyś moja teściowa, na pytanie jednej swojej kuzynki- czemu syni synowa tak
      rzadko ją odwiedzają ( znaczy teściową)odpowiedziała, że chyba urodziło nam sie
      UPOŚLEDZONE dziecko i sie wstydzimy jej pokazac!
      W tym czasie bylismy ostro skłóceni z nią i nie odwiedzaliśmy się faktycznie, o
      czym wiedziała w zasadzie cała rodzina. Nasza córeczka miała wtedy ok. 2
      miesięcy.
      Nigdy w życiu tego tej babie nie wybaczę. To nie był zresztą jedyny
      jej "wyskok". Do tej chwili widziała swoją "upośledzoną" wnuczkę może kilka
      razy, a mała idzie od września do szkoły. Trzymajcie się i trzymajcie toksyczne
      teściowe jak najdalej od siebie i waszych rodzin. Pozdrawiam
      • ggosiek Re: zdaniem teściowej...:))) 06.01.06, 14:28
        O kurde, ale się naczytałam. Więc muszę powiedzieć że moja teściowa to skarb.
        Pilnuje na zmianę z mężem, teściem dziecka jak jestem w pracy, a do tego pyta
        się w każdej kwesti co podać do jedzenia, jaką zupkę, soczek czy herbatkę, jak
        ubrać czy kłaśc na brzuszku itp. a do tego na koniec dnia spowiada się ile
        wypiła mleka jakie postępy zrobiła Martunia. Dodam tylko, że mieszkam z nimi 3
        lata a Martunia ma 5 miesięcy, i nie było spięć między nami. A jeśli już coś
        chce mi doradzać to chętnie jej wysłuchuję bo to jednak kobieta z pewnym
        bagażem doświadczeń i można powiedzieć, że często z jej rad korzystam (ba nie
        są tak przesadzone jak waszych)A jak mi coś nie pasuje to mówię jej to, a ona
        przyjmuje to do wiadomości.
        • ibulka Re: zdaniem teściowej...:))) 06.01.06, 15:23
          1. Julia w październiku skończyła 2 lata. Zjadła po raz pierwszy w życiu cały
          kawałek urodzinowego torciku. Bez bitej śmietany i innych takich specyfików
          był, teściowa piekła. Ale na pewno małej zaszkodzi... ;]
          2. Pozwalam Darii (w sierpniu skończyła roczek) wpatrywać się w akwarium z
          rybkami - 'oczka jej się SCENTRUJĄ, bo szkło akwarium grube...' indifferent
          3. Łukaszowi (w sierpniu również rok) pozwalam bawić się modelem samolotu -
          'jeszcze nabierze ochoty na zostanie pilotem i się rozbije gdzieś na
          Sumatrze'... indifferent
          Ogólnie teściowa jest spoko smile
    • cheyenne_s Re: zdaniem teściowej...:))) 14.01.06, 23:10
      Moja teściowa to dobra kobieta, zaglaskalaby kota na śmierć:
      - jej pierwsze słowa po przyjściu do szpitala do małego "ależ tu cugi
      straszne" (1 sierpień 32 stopnie w cieniu)
      - pokarm za chudy bo mały wisi na cycu (lekarka kazała odchudzić bo za dużo
      przybiera na wadze)
      - codziennie rano telefon ze jest zimno, pada deszcz itp bo przecież wpadnę na
      pomysł i wyjdę na dwór
      - jak mały raczkował to bez przerwy go przesadzała w kąt pokoju żeby nie
      siadł na przeciwko drzwi (bo przecież cugi)
      - ulubione słowo: chłodnawo
      - jak karmiłam małego zupką lub czymś innym nie chciała trzymać na rękach bo
      się zadławi i ona nie może na to patrzeć
      - Jest lipiec Synek kąpie się w basenie w poniedziałek o 18.00 u dziadków na
      działce, w środę oboje teściowie dostaja anginy, synek zaczyna chorować w
      piątek - ale oczywiście rozchorował się w basenie
      Teściowa moja jest bardzo dobrą kobietą, jej największym szczęściem są dzieci
      i wnuki najedzone do granic mozliwości, i choć po prawie 4 latach nadal te same
      teksty mnie drażnia to tak już musi być. Niech gada a ja i tak robię swoje,
      tlumaczyć to jak walczyć z wiatrakami. Synus ma 3,5 roku chodzi do przedszkola
      (zupełnie niepotrzebnie bo z babcią miałby lepiej) jest duży jak na swój wiek i
      świetnie zbudowany, ale panie z przesdzkola i tak kłamią wg babci że zjada bo
      ona widzi że jest glodny i na pewno nic nie jadł (babcia wciśnie mu choć suchą
      bułkę bo przynajmniej brzuszek nie będzie pusty).
    • annasumowska Re: zdaniem teściowej...:))) 25.01.06, 18:13
      moja tesciowa jest bardzo chora i nie potrafi mnie ani wesprzec ani
      skrytykowac, za to moja mama jest cudowna dla mojego synka lecz niestety zbyt
      mocno go rozpiescila
      • marchefka27 Re: zdaniem teściowej...:))) 26.01.06, 15:27
        moja mama i tesciowa są w sumie ok, ale jednak kazda na swoj sposob potrafią
        mnie rozwalic (choc przyznaję, ze moja mama bardziej mi dziala na nerwy nie
        wiem czym to jest spowodowane ale do tekstow tesciowej potrafię sie bardziej
        zdystansowac).
        tesciowa ma manię pt dopajanie i ciagle zaczyna ten sam temat, trzeba dopajac i
        trzeba dopajac, choc ostatnio temat przycichl. Nie moze wciaz zrozumiec
        dlaczego ja (i moje kolezanki) nie chcemy karmic dziecka czym innym niz piers,
        a 3 miesiace to juz wystarczajacy wiek zeby cos wprowadzic. Nie wiem czemu nie
        potrafi zrozuumiec, ze choc kiedys sie tak robilo i jej syn zyje to jednak
        swiat idzie na przod.
        Jak uslyszalam tekst ze ciemieniucha bierze sie z brudu to mną rzucilo (na
        szczescie maly nie ma wiec nie znaczy ze go nie myje wink )
        Nie wiem tez czemu usilnie probuje namowic mnie na jakakolwiek poduszke chocby
        taki plaski nalesniczek. ALE PO CO ? bo tak - na szczescie tu argument ze
        ortopeda zakazal podzialal.
        Ciagle nas naucza jak powinnismy trzymac dziecko itp, na szczescie ja
        odpuszczam, moj maz sie rzuca - ze maly ma 3 miesiace i jakos mu nic nie
        zrobilismy - wtedy tez slyszy, ze ona wie lepiej wink
        no i najbardziej denerwuje mnie pilnowanie nas czy aby wychodzimy z dzieckiem w
        poludnie, jak pozniej to jest ochrzan, ze za pozno. A juz jak pojedziemy z nim
        wieczorem do sklepu to juz ochrzan na maxa ze o tej porze dziecko ciagamy.
        Moja mama zas gdyby mogla to oddawalby mi malego tylko do karmienia. Pieluchy
        chce mu zmieniac co sikniecie (nie dociera ze to nie tetra, uwaza ze
        oszczedzamy na dziecku i co chwile przywozi nam pampersy - tu nie
        protestuję wink )
        Na poczatku wykladala mi ze spanie z dzieckiem jest niehigieniczne dla niego i
        przekladala mi malego do kolyski ...
        Najbardziej zapienila mnie jak przyjechala z opryszczką i obrazila sie ze nie
        pozwalam jej ani brac na rece ani tym bardziej przytulac i calowac - ciagle
        patrzylam jej na rece co dotyka...koszmar
        No i nawyk mycia rąk przed wzieciem dziecka na rece musialam wyrabiac - a ile
        sie naklocil np moj ojciec ze przeciez ma czyste rece...
        Ogolnie są spoko, wiem ze kochają malego na zaboj, ale czasem mnie wnerwiają na
        maxa...
    • agam80 Re: zdaniem teściowej...:))) 27.01.06, 01:59
      Teściową mam całkiem fajną, ale niestety moja mama mnie krytykuje sad
      -m*o*j*e***u*l*u*b*i*o*n*e*: pierwsze je słowa po odebraniu przeze mnie
      telefonu-"co robicie?"-pytam wtedy,czy chce wiedzieć ze szczegółami,co z mężem
      robimytongue_outtongue_outtongue_out
      - przy przenoszeniu dziecka w lipcu do samochodu:"zasłoń jej twarz pieluszką,by
      jej nie zawiało"
      - przy obiedzie, 3/4 miesiące:"dajże jej ziemniaka"(w sensie:"czemu jej żałujesz?")
      -"ja karmiąc piersią nie jadłam chleba,bo kwaśny"
      -"ale czy kobiece mleko to tak można zamrażać?"
      -(jeszcze zanim wróciłam do pracy)"a co,jeśli nie starczy odciągniętego
      mleka?"-dołującesad
      -przy zapinaniu do fotelika:"oj,jak źle dziecku,jak je ścisnęli"
      -przy KAŻDYM telefonie:"tylko ubieraj małą ciepło"
      -dostała kombinezon o 1/4 za duży:"podwiniesz rękawy i nogawki,rośnie razem z
      dzieckiem"(podwinę i będzie śpiwór,bo stopy Emi są jakoś tak w kroku,hihi)
      - standardowe:"obkładaj poduszkami","kup chodzik","nie noś,bo kręgosłup musi się
      usztywnić,dziecko musi dużo leżeć",przy telefonie:"a czemuż tak płacze?","pij
      bawarkę,żeby mieć mleko",(Emi nie ma nigdy kolek)po zjedzeniu kapusty:"a
      zobaczysz teraz!",po kąpieli rozkazującym tonem:"załóż jej czapeczkę"
      -a w ciązy to boję się wspominać...

      ...trochę mi ulżyło, dzięki, dziewczyny!
      • agam80 Re: zdaniem teściowej...:))) 27.01.06, 02:08
        I jeszcze dokładka:
        -Emi chce jeść co godzinę:"a może chciałaby possać coś gumowego?"(smoczka mała
        nienawidzi od zawsze)
        -po 6 miesiącach dawania łyżeczką witamin:"a ona chce jeść z łyżeczki?"
        -po urodzeniu w lipcu:"to tak ze 2 tygodnie werandowania i potem spacer"
        -"a może jej mokro w tym pampersie?"
        -"ee,pampersy,dostanie odparzeń"
        -"my to lubiliśmy tetrowe,przynajmniej było widać,że jest dziecko w domu"
        itd.
        A wiecie, że ja mam koszmary, że po zostawieniu kilkumiesięcznej małej z babcią
        ona daje mu coś "dorosłego" do jedzenia, żeby sobie spróbowała... Uff...
        • patka76 Re: zdaniem teściowej...:))) 12.02.06, 23:20
          Moja teściowa raczej się nie wtrąca, nawet miałam do niej trochę żalu, że nie dała mi żadnej rady jak nieraz o coś pytałam- odpowiadała, że- ona nie wie jak się teraz wychowuje dzieci, musiałaby najpierw trochę poczytać. Może i dobrze.
          Natomiast z moją mamą mam istny koszmar. Mieszka daleko więc widujemy się rzadko - co dwa-cztery tygodnie, ostatnio przyjechała po miesiącu (jak to sama nawet określiła) z paczką żywnościową dla dzieci bo im (tym razem) niczego innego nie kupiła. Córkę przez dwa lata karmiłam piersią czego ona nie mogła przeżyć bo jak można dziecku nie dać na noc flaszki(wyście tak lubiły), jak można nie dać nic do picia (ona lubi patrzeć jak dzieci same sobie butelki trzymają), jak można nie dać cumla(wyście miały i co- no np. mamy krzywe zęby). I choć teraz synka karmię butelka i zresztą je wszystko co może 7-miesięczniak dalej nie jest w pełni usatysfakcjonowana kupuje mu różne zagęszczacze do mleka (choć lekarka nie kazała bo za gruby)-bo to chłopak i musi dużo jeść a pierwsze jej słowa (po miesiącu) babcia kupiła ci herbatke bo mama nie daje ci nic do picia. Ręce mi opadły, mówie skąd wiesz jak nie było cię tu miesiąc - a bo jeszcze nie widziałam żeby coś pił i pokazuje mi jak dziecko dźwiga się na rączkach bo uważa, że to ona pierwsza zauważyła.
          (Przypomniało mi się podobne o teściowej jak to raz zdażyło się jej usypiać małą i chwaliła się, że to właśnie ona nauczyła ją przed snem modlić się Aniele Boży...nie zważając na to,że to ja odkąd umie mówić co wieczór się z nią modlę)
          Jak miał 3-4mies. -damy mu coś do jedzenia? - przecież dopiero go karmiłam- ale nie mleko tylko jakieś jabłko albo zupkę. Nie miałam od niej żadnego wsparcia jeśli chodzi o karmienie piersią, wręcz przeciwnie. Może dlatego, że sama długo nie karmiła. Do tej pory wypomna mi, że za długo karmiłam córkę piersią i NIC INNEGO NIE DAWAŁAM JEJ DO JEDZENIA -2 lata(zupki dostała już w 5-tym mies.) i dlatego teraz taka chuda jest i jej znosi makarony żeby sobie dziecko coś zjadło bo my jej nic nie dajemy do jedzenia.I cały czas tego typu teksty. To jest oczywiście kropla w morzu ale te moje "dobre rady" często się powtarzają u was.
          Rzadko się widujemy i jakoś staram się to przeboleć bo gdybyśmy się widywały na co dzień to chyba bym musiała zerwać z nią kontakty bo ileż można wysłuchiwać,że się wszystko robi źle ale to w taki sposób, że aż człowieka telepie. Na dokładkę mówi to przy dzieciach i niekiedy w sposób ośmieszający przez co podważa mój autorytet matki. Córka ma 3,5 roku i przeciez już wiele rozumie.
          Nie pomagają moje tłumaczenia na różne tematy, w ogóle nawet mnie nie słucha ale jakby się zdażyło, że coś od kogoś innego usłyszy to mi ostro tłumaczy i nie pomaga nic jak jej mówię, że wiem o tym -musi wytłumaczyć do końca- bo ja mogę wiedzieć żle.
          A do tego wszystkiego oliwy dolewa moja młodsza siostra, która często mi pomaga przy dzieciach i ze wszystkiego co się u nas dzieje zdaje mamie relację. A potem mi się dostaje. Normalnie szok.
          Ale mi ulżyło, że mogłam się wyżalić, wiedząc, że nie tylko ja mam takie problemy.
          Pozdrawiam Was wszystkie. Patrycja.
        • mamaisi Re: zdaniem teściowej...:))) 15.02.06, 17:03
          A co powiecie na wtykaniu czteromiesięcznej małej miodu na łyżeczce (na
          szczęście w porę zauważyłam), albo:
          "ugotuj jej budyniu" - dziecko miało 3 miesiące i piło z piersi.
          Ale najlepsze:
          "tata ubiera się na czarno i mama też w ciemne kolory... Ty to będziesz miała
          smutne życie..." Czy miernikiem jakości życia jest kolor ciuchów rodziców?
    • mama-nesika Re: zdaniem teściowej...:))) 21.03.06, 15:16
      Ja usłyszałam np. że nikt nie kocha tak mojej córeczki jak moja teściowa i...przestało być miłosmile
    • mama-nesika Re: zdaniem teściowej...:))) 21.03.06, 15:16
      Ja usłyszałam np. że nikt nie kocha tak mojej córeczki jak moja teściowa i...przestało być miłosmile
      • mama_zuzi6 Re: zdaniem teściowej...:))) 21.03.06, 23:55
        Swietny watek!Widze ze wiele "dobrych" rad sie powtarza.
        U mnie bylo tak:
        Tesciowa
        -to nie do pomyslenia zeby dziecko karmic przez pol roku tylko piersia,trzeba
        dopajac,herbatki z rumianku byscie jej dali,widac ze chce sie jej pic bo rusza
        jezyczkiem
        -sloiczki ze sklepu to same konserwanty,jak je mozna dawac dziecku
        -zupki trzeba solic,przeciez sol jest zdrowa,kiedys po kryjomu posolila zupke
        ale sie wydalo,ale bylam zla
        -gdy mala miala pol roczku to chciala jej dac czekolady
        -wywracanie oczow jak Zuzia dostala krosteczek i mowie ze to alergia(bo to na
        pewno potowki)
        -dziecko w wieku 9 miesiecy powinno jesc wszystko,za malo jej daje jesc,jestem
        przewrazliwiona na punkcie alergii
        -kaszy manny bys jej ugotowala a nie jakies tam kaszki z torebki
        -dziecko powinno jesc slodycze jak tylko ma ochote
        i wiele jeszcze innych..
        Na poczatku zasypywala mnie ciagle tego typu uwagami,ale potem juz mniej jak
        juz kiedys nie wytrzymalam i rozplakalam sie,bo bylo mi bardzo przykro.Teraz
        juz bardziej te rady do meza kierujesmileA on i tak trzyma moja strone.No ale
        ogolnie tesciowa nie jest zla,chce jak najlepiej,sama wychowala czworke
        dzieci,a 30-20 lat temu byly przeciez inne zasady dotyczace wychowania
        dzieci.Ale ona mysli ze wciaz sa dobre i godne polecenia.Takze troche ja
        rozumiem.
        A moja mama jest jeszcze lepszasmileAle to napisze kiedy indziej,bo juz pozno.
    • gosiula81 A mój tata... 21.03.06, 22:25
      ...jest najlepszy. Gdy tylko mała pojawiła się na swiecie zawsze miał ochoye
      jej dac wszystko co on jadł, czyli np. smazony boczek, kaszanke, makrele...
      tlumaczac sie ze tylko da polizac bo dziecko musi sie uczyc nowych smakow.
      Najbardziej jednak szlag mnie trafia teraz. Mala jest bowiem juz kapujaca - ma
      9 m-cy, a moj tata podstawia jej pod nos jakis smakolyk i mówi "masz wnusiu,
      jedz sobie" po czym gdy ona otwiera buzke on zabiera jej spod nosa i mowi: "nie
      malutka, ty jestes jeszcze za mala" Wrrrrrrrrrrrrr. Na nic tlumaczenia ze to
      jakby psu kielbase spod nosa zabral albo ze mu kiedys podstawie piwo pod nos i
      mu zabiore gdy on tylko wyciagnie reke. Tlumacze juz 9 miesiecy ze tak nie
      mozna, ale nie dociera. Tesciowa natomiast bywa u nas raz na tydzien i jest mi
      z tym bardzo dobrze. Staram sie zazwyczaj w tym czasie usypiac malasmile
      • ibulka Re: cholera... 22.03.06, 14:39
        Właśnie przed momentem wyszła ode mnie moja teściowa. Wiecie czego się
        dowiedziałam? Że jak będę dziecku po nosku takie jakby to nazwać... łaskotki big_grin
        robić, to mu nosek rozwałkuję...
        :]
    • adulinka Re: zdaniem teściowej...:))) 22.03.06, 11:52
      moi tesciowie nic mi wprost nie mowili,a to jeszcze gorzej,bo nie moglam im
      wprost odpowiedziec!Nie wiem skad im sie to wzielo,ale obojetnie co bym nie
      powiedziala na temat swojego synka to oni szukali w tym
      negatywow,np:
      -moj kilku miesieczny synek spi.Ja i moj tesc patrzymy na niego.Mowie:"jak spi
      to mu sie policzki robia takie okragle".A na to tesc:"O Boze!Co ty od niego
      chcesz?Jakie ma takie ma!"Ja zupelnie zbita z tropu mowie ze mialam na mysli ze
      sa bardzo fajne i ze mi sie podobaja.Z reszta wszystko mi sie podoba w moim
      synku.
      -jak synek zrobil cos smiesznego i patrzyl co ja na to,to ze smiechem
      mowilam:"ty skubancu maly".Akurat wchodzili tesciowie(ten sam dom niestety)to
      tesc z oburzeniem:"jak ty mowisz do
      niego?!"
      -jak synus byl malutki i glosno krzyczal przy ubieraniu po kapieli,to tesc
      przybiegl "na ratunek" bo przecierz "matka tak na ciebie krzyczy!".A ja
      staralam sie opowiadac mu cos,zeby przestal plakac.wiec mowie:"nie
      krzyczy,tylko
      przekrzykuje".
      A tak to nie bardzo interesuje sie wnukiem.Ale jeszcze jego moge zniesc.Za to
      tesciowa mi odbiera checi do
      zycia.
      -jak moj synek mial okolo 2msc-e,to przyszla BEZ PUKANIA(my bylismy w kuchni,a
      synek lezal na lozku w pokoju),otworzyla szafke,wziela pieluche,nakryla nia
      glowke malego i BEZ PYTANIA wziela malego na gore do siebie!!!Ja tego nie
      widzialam.dopiero moj maz mowi"dziecko nam kradna",a jak spojrzalam to za nia
      juz zamykaly sie drzwi.Czy to jest normalne?I mialam ogromny zal do meza ze nic
      nie
      powiedzial.
      -kiedys przyszla jak karmilam malego piersia.Zobaczyla na stole parowki i pyta
      czy to moje.Mowie ze tak.A ona ze mam isc zjesc,a ona go popilnuje.Mowie ze nie
      bo go teraz karmie,a dla mnie dziecko jest wazniejsze.Ona dalej swoje ze
      przecierz mi ostygnie.Mowie ze i tak juz sa zimne.Ona dalej swoje.Moj sprzeciw
      na nic sie nie zdal,bo wyobrazcie sobie ze...wyrwala mi go sila od cyca,a mi
      kazala isc zjesc!To byly poczatki mojego mieszkania u nich wiec poszlam,zeby
      sie nie klocic.Pamietam,ze wtedy sie modlilam,zeby maly sie rozryczal(wiem,to
      podle).
      -jak jechalismy do domu ze szpitala po urodzeniu synka(ja siedzialam z tylu
      obok mojej kruszyny-oczywiste!),to ona cala droge zrzedzila:"O Boze,ja moglam
      usiasc z tylu!".Niby jakim prawem?Mozecie sobie wyobrazic jak sie
      czulam.
      -w pierwszych dniach po porodzie zachowywala sie jakby to bylo jej dzicko.ONA
      mu bedzie obcinac paznokcie,ONA go bedzie kapac itd.Dodam ze ona wszystko
      robila przy coreczce swojej corki i myslala ze z moim dzickiem bedzie tak
      samo.NIGDY!!!
      -jak synek mial 3msc-e,to ZNOW zabrala mi go od piersi bo"on nie jest glodny"!A
      on bardzo marudzil bo mu slabo lecialo(karmilam tylko 3msce).Ale ona oczywiscie
      wie lepiej co chce moje dziecko.I nie musze dodawac ze moje prosby zeby oddala
      mi synka miala gdzies.Dopiero jak przyszedl moj maz i powiedzial ze on zobaczy
      czy Adi jest glodny(i stwierdzil ze jest glodny)to noa mu na to"a co ty
      wiesz?"OBLED!!!
      Duzo by tak pisac,ale na koniec jeszcze jedna sytuacja,ktora miala miejsce nie
      dawno:
      Adi ma skonczony rok i juz od bardzo dawna nie chce sie polozyc w kapieli do
      mycia glowy.Tak sie zdazylo ze tesciowa byla przy kapieli(cud).Wyobrazcie sobie
      ze NA SILE chciala go polozyc w wanience!Zaczelam protestowac zeby
      przestala,ale ona dalej swoje,bo przecierz"bedzie mu lecialo po oczkach".Nie
      wiem co ja przekonalo ze dala malemu spokoj.Czy to ze jej powiedzialam ze on
      juz od 3mscy za zadne skarby swiata sie nie polozy,czy to ze Adi ZACZAL
      PLAKAC!!!A on uwielbia sie kapac i nigdy nie placze.A jak mu woda po oczkach
      leci,to MOJ MALY SKUBANIEC sie
      smieje.
      DOdam tylko ze tydzien temu juz sie od niej uwolnilam.Niestety od jej syna
      tez.Pozdrawiam wszystkie mamy.To wy wiecie najlepiej jak opiekowac sie
      dzieckiem!!!
      • zapomnialamnicka Re: zdaniem teściowej...:))) 26.03.06, 08:37
        prawdziwy koszmar
        wspolczuje
      • adulinka Re: zdaniem teściowej...:))) 10.04.06, 11:11
        Przypomnialo mi sie jeszcze cos.Przez pierwsze 3msc-e uzywalam pieluch
        tetrowych.Jak tesciowa przebrala mojego synka,to sie za glowe
        zlapalam.Bluzeczke zamiast wylozyc na pieluszke,to ona wlozyla do
        pieluchy.Zwrocilam jej uwage dopiero za ktoryms razem,bo za kazdym razem mialam
        nie tylko pieluche do przebrania,ale tez bluzke!
    • sophie05 Re: zdaniem teściowej...:))) 23.03.06, 17:11
      Pierwszy raz dziś weszłam na ten wątek. Wspaniały!!! a mogłabym tu duuuużo pisać, tylko brak czasu. Więc od czasu do czaso "coś" wrzucę. Moja córka niemal od urodzenia cierpiała na atopowe zapalenie skóry. Zanim odkryliśmy na co jest uczulona minęło mnóstwo czasu. Szukalismy porad wszędzie, bylismy chyba u wszystkich sław w Trójmieście. Ile nerwów nas to kosztowało trydno opowiadać. A moja taściowa myślała że to wystarczy jakąś tableteczkę podać, jak np na przeziębienie i od razu minie. No i wygarnęła mi , że moje dziecko jest zaniedbane!!! Że nie dbam wcale o nią!!! Córka wyrosła z tego całkowicie mając 6 lat. I wiecie co niedawno usłyszałam od kochanej teściowej? Że to ona ją wyleczyła z alergii........
      • ibulka Re: sophie 23.03.06, 18:15
        Trzeba było zapytać w jaki sposób ją wyleczyła wink)
    • gazunia Re: zdaniem teściowej...:))) 25.03.06, 23:40
      Babcia mojego męża przekonywała nas, że płaczące dziecko należy przełożyć {?!}
      przez moje majtki (dokładnie przez nogawkę). Gdy marudziła o tym bez przerwy
      podczas każdej wizyty to wreszcie pokazałam jej moje majtki i spytałam się, jak
      mam to zrobić? Mój mąż usłyszał, że ma wyuzdaną żonę! Ale więcej rad już nie
      dawała
    • 2006m1 Re: zdaniem teściowej...:))) 28.03.06, 12:11
      zdanie tesciowej, dziewczyny ,miejmy poprostu gdzies!!!!!!!!!!!!!!Tesciowe
      normalne nie sa, nie byly i nie beda.Nie ma sie czym denerwowac , nie dajmy sie
      zwariowacsmile
      • aneczka_1980 Re: zdaniem teściowej...:))) 29.03.06, 02:13
        czesc
        Jak przeczytałam moze nie wszystkie posty ale wiekszosc ciesze sie ze nie
        jestem sama.
        moja tesciowa byla podobna
        -nie gilaj dziecka po stopkach bo nie bedzie chodzilo
        - nie pod chodz z dzieckiem do lustra bo sie utopi w wodzie
        -ZAKLADAJ DZIECKU CZAPKE NA GLOWKE PO KAPIELI
        -nie dawaj jej teraz mleka tylko herbatke, bo napewno nie minelo jeszcze 3
        godziny od ostatniego karmienia
        -powinnam ja uczyc siusiac do nocniczka od 9 miesiaca
        -daj dziecku 7 mieisecznemu grochowki przeciez nic mu nie bedzie
        - nic sie nie stanie jesli zje troszke ciastek z czekolada przed snaidankeim no
        przeciez wcale nie odbierze dziecku to apetytu
        -a co bedzie dziecku jesli sie przespi wozku bez daszka zima przy 0-wej temp,
        a co bedzie dziecku jesli sie przespi na dworzu w najgorszym upale tez zaznacze
        ze wozek bez daszka
        Oj i tak moglabym pisac i pisac, moaj corcia ma teraz 20 miesiecy a i nie dawno
        urodzila mi sie druga corcia, ale teraz mam troche spokoju bo moja tesciowa
        zajmuje sie swoim wnusiem a ten wnusio ma tak nie odpowiedzialnych rodzicow ze
        zajmuja sie dzieckiem tylko w nocy jak sie obudzi tak nie bo po co,a weekendy
        jedzie do drugiej babci zeby ta babcia sobie odpoczela, to toche odbija sie na
        moich corciach bo czesto sa odrzucane przez babcie np czyta najstarszej corce
        ksiazeczke to potrafi ja zrzucic z kolan bez zadnych wyjasnien (corcia
        przewaznie wtedy placze bo lubi gdy ktos jej czyta)i tesciowa lezi do wnusia bo
        mu sie tam jakies ałka robi chociaz jest z wlasnymi rodzicami. Co kolwiek wnusio
        ( a ma13 miesiecy) nabroi to corci sie obrywa bo ona strasza i to napewno ona.
        • annapk Re: zdaniem teściowej...:))) 03.04.06, 13:10
          Witam.
          No cóż, wszystkie mamy kochane i najmądrzejsze teściowe. Mój syn ma 3 lata i też
          trochę już przeszliśmy......
          Miał skazę białkową więc prowadziłam mu dietę selektywną, co bardzo
          przeszkadzało teściowej. Po kryjomu podawała mu czekoladki, serek, jogurciki a
          ja zachodziłam w głowę skąd ciemieniucha, szorstka skóra, zaparcia.... Można
          było jej jednak mówic i prosic. Niestety jedynym wyjściem było ograniczanie
          kontaktów z babcią. Mieszka niedaleko nas , ale co mnie najbardziej to jej
          wygodnictwo. Nigdy nie zapytała się w czym mi pomóc, przychodziła do nas jak
          gwiazda, na święta by inni widzieli odwalała małemu super prezent. My oczywiście
          a zwłaszcza ja robię wszystko źle, czapka po kąpieli musi byc itd
          Obowiązkowa pirzeynka z pierza dla alergika!!!!!!!
          Pokarm też miałam zły, za chudy bo mały jest chudy / jak może tyc przy
          nieleczonej dzięki niej skazie!/ itd. Dziecko przeszło dwie operacje przepukliny
          pachwinowej, ale nidgy nie przyszła przypilnowac go aby nie wstał zbyt
          wczześnie. jedyną pomoc miałam w nadopiekuńczej mojej mamie z I gr inwalidzką
          mieszkającą w innym mieście i wymagającej opieki. Ona zawsze jest na tzw.
          telefon. Teściowa mieszka 3 klatki dalej .........
          Całe szczęście oparcie i rozsądne zdanie w tej sytuacji mam w mężu, który
          przestał kontaktowac się ze swoją mamą i przestaliśmy w ogóle prosic ją o pomoc.
          Bo o czym mówimy, gdy mały dostał gorączkę rano a my gnamy do pracy !
          Wystarczyłoby pozostac z nim 2-3 godziny. Nie mogę liczyc nawet na wizytę małego
          u babci na 1 godzinę aby spokojnie posprzątac i wywietrzyc mieszkanie.


          Tyle złego mówi się o teściowych, ja chciałam zrobic z niej mamę i wiele razy
          broniłam. Ale jeśli prosi się o coś i tłumaczy dlaczego jak do człowieka, i
          zostaje to bagatelizowane albo wyśmiewane to chyba nie mamy o czym mówic.
          Szanowne teściowe wiemy, że tylko Wy najbardziej na świecie kochacie swoich
          synów i nikt Wam nie chce zabierac Waszego macierzyństwa. Nie jesteśmy tak "
          doskonałe" jak o tym marzyłyście dla swych synów, ale na litośc boską to my z
          nimi mieszkamy, a oni już zdążyli dorosnąc.
          Nie jesteśmy żadną Waszą konkurencją, dlatego szanujcie fakt, że my też jesteśmy
          matkami i mamy takie same prawa jak Wy. Szacunek do synowych to tylko tyle,
          niewiele prawda ??? i odrobina zaufania!!!
          Anna
          • oliwia.x Re: zdaniem teściowej...:))) 04.04.06, 08:39
            moja corcia od urodzenia jdalz piersi tylko 5 min zdaniem tesciowej nie
            najadala sie chociaz wazyla prawidlowo.w ogole wszystkiego jej zabraniam a moja
            dieta eliminacyjna byla pomylka bo dziecko nei ma zadnej skazy teraz gdy ma
            roczek. nie wpadla na pomysl ze moze po prostu juz wyrosla z tego i w koncu jej
            znikly krostki sozrstka skora.
            moje mleko z piersi mialo za malo wapnia dlatego dziecku nie rosly zabki ale w
            koncu jakies urosly w 11 miesiacusmile
            a teraz ostatni hit przedszkole publiczne jest lepsze niz prywatne bo w
            prywatnym wyrodne baby katuja dzieci a w publicznym to same aniolki.
            nie dociera do nie ze wszedzie moga trafic sie jakies babsztyke i trzeba to po
            prostu sparwdzic.
            • nina910 Re: zdaniem teściowej...:))) 05.04.06, 09:40
              moja teściowa, zresztą dokładnie jak 30 lat temu teściowa mojej mamy poradzila zeby "kształtować" palcami nosek Małej," bo u małego dziecka wszystko można ukształtować", a zeby lepiej spała to moge sie napić wina (karmię piersią) dodam, że tesciowa jest kobietą wykształconą
              • kubanon Re: zdaniem teściowej...:))) 06.04.06, 19:01
                cały wątek przeczytałam jednym tchem (no, prawie wink)
                Absolutnym hitem jest wyjątek z opowieści ibulinki:
                2. Pozwalam Darii (w sierpniu skończyła roczek) wpatrywać się w akwarium z
                rybkami - 'oczka jej się SCENTRUJĄ, bo szkło akwarium grube...' indifferent

                big_grin big_grin
    • begonia4 Re: zdaniem teściowej...:))) 10.04.06, 14:04
      Ja napiszę coś nie o teściowej ( już pisałam), a o babci. Babcia mojego M (
      Świętej Pamięci już niestety)- cudna kobietka, pochodzaca "zza Buga" kiedyś
      podczas odwiedzin naszych u niej z ok. półroczną córeczką uraczyła nas
      pomysłem, po którym opadły nam szczeki smile
      Otóż mała była zmęczona i dosyć marudna. Babcia patrząc na nią powiedziała, że
      takie marudne dziecko to musi być kłopot dla rodziców. Kiedyś - tzn. za jej
      młodych czasów takiego problemu nie było, bo jak dziecko marudziło to matki
      gotowały im herbatkę z makówek (!!) i dawały do picia. Po takiej herbatce, to
      dziecko i 3 godziny potrafiło spać.
      Czujecie?
      Z niemowlaka robiło sie ćpuna i to było normalne, taki zwyczaj. Babcie dziwiła
      się, czemu teraz nie robimy takich oczywistych rzeczy, żeby ułatwic sobie życie
      z maluchem w domu. Opowiadała nam też i inne historie.. Szkoda, ze już nie
      możemy sobie posłuchać. To było jak opowieści z innego świata, a przecież
      działy sie naprawdę.
      Pozdrawiam
    • malynils Re: zdaniem teściowej...:))) 14.04.06, 13:57
      Moja tesciowa to trudny zawodnik, w koncu pracowala przez trzydziesci lat jako
      pielegniarka na oddziale pediatrycznym, wiec TO OCZYWISTE ZE WIE WIECEJ ODE
      MNIE. W tym przekonaniu utwierdza ja na dodatek moj tesc i czasami, niestety,
      moj maz. Byc moze wyrodna ze mnie synowa , ale krew mnie zalewa, gdy tesciowa
      tonem nie znoszacym sprzeciwu wyglasza swoje teorie. Na przyklad:
      - nie powinnam karmic piersia dluzej niz 4 miesiace, bo moj synek nabawi sie
      przez moja glupote kompleksu Edypa
      - od 4-go miesiaca powinnam zaczac dawac malemu sok pomaranczowy, coby wzmocnic
      jego odpornosc (dodam, ze moj Nils jest uczulony na cytrusy)
      -za wiele czasu poswiecam mojemu 3-miesiecznemu szkrabowi, dziecko potrzebuje
      rodzicow tylko na czas posilkow i kapieli
      - kiedy Nils mial 12 dni i plakal w lozeczku tesciowa stwierdzila, ze w ogole
      nie powinnam sie przejmowac kiedy dziecko, nawet noworodek, placze, bo ono mnie
      najzwyczajniej w swiecie testuje. Niech poplacze sobie z pol godzinki, inaczej
      wyrosnie z niego maly terrorysta
      -dziecku, ktore sie kreci i marudzi przy zasypianiu powinno sie aplikowac
      srodki zbijajace goraczke(nawet gdy jej nie ma), bo to BARDZO USPOKAJA
      - a juz hiciorem bylo to jak dwumiesiecznemu wnuczkowi choremu na zapalenie
      oskrzeli chciala zaaplikowac masc Vick, ktorej data waznosci uplynela w grudniu
      1993 roku...(tak, prawie 13 lat). Widziala ze wlos zjezyl mi sie na glowie,
      wiec jedynie dodala <ta masc to tylko wyciag z eukaliptusa, nic by mu sie nie
      stalo>...
      Relacje synowa-tesciowa nie naleza do najlatwiejszych i trzeba sporo taktu,
      dyplomacji i cierpliwosci, by nie dochodzilo do konfliktow, ale czasami
      naprawde jest mi trudno przelknac dobre (I JEDYNIE SLUSZNE) rady matki mojego
      meza. Czasem czuje sie osamotniona w walce na argumenty z moja tesciowa, tym
      bardziej ze nierzadko moj maz i tesc trzymaja jej strone. Zdarza mi sie
      chlipnac pod nosem i wyzalic w rekaw mojej mamy...
      • amneris Re: zdaniem teściowej...:))) 14.04.06, 19:17
        Teściowa obraziła się śmiertelnie, gdy tylko okazało się(10 dni po porodzie), że
        to nie ona będzie wychowywac wnuka, tylko jego rodzice (czyli ja i mój mąż); od
        tej pory nie przychodzi (synek ma już ponad 2 lata...), a ja mam względny
        spokój; względny, bo np. teściówka puszcza po mieście plotki o niepewnym
        ojcostwie jej syna itp...Zanim jeszcze Jaro się urodził, słyszałam m.in.:
        -że odwodnię dziecko, karmiąc piersią bez dopajania (zwołała nawet-za moimi
        plecami- radę rodzinną i kazała wypowiadać się bliższym i dalszym członkom
        rodziny nt. mojej decyzji co do karmienia: tzn. mojej głupoty);
        -że żadne pampersy nie są dobre dla dziecka- tylko tetra!
        -że trzeba jak najwcześniej sadzać na nocnik (bo jej syn...itd);
        -że łóżeczko nie może stac w naszym pokoju, bo ona już kupiła pod kolor mebli w
        drugim pokoju...
        -że jak będę trzymać dziecko na rękach, to ono całe ścierpnie i nic dobrego z
        tego nie wyniknie (???);
        -że lekarze/ położne/ doradcy laktacyjni g... wiedzą o pielęgnacji i karmieniu
        dziecka...
        I parę innych kwiatków. Przy czym moja matka jest na podobnym poziomie. Wszystko
        wg niej robię źle (mówi to osoba, która oddała mnie swojej matce "na odchowanie"
        na 6 lat i uważa, że ja powinnam zrobić tak samo; o konsekwencjach jej decyzji
        nie będę pisać, bo to temat na topik "Toksyczni rodzice"); niektóre jej teksty:
        -nie całować dziecka w stópki, bo będzie miało "ciężką mowę";
        -nie dawać klapsa w rączkę, bo będzie się jąkać;
        -jak już będzie mówić, to trzeba nauczyc jak najszybciej słowa "kamień"- wtedy
        mowa będzie się już rozwijała wzorowo, bo się z niej ten kamień zdejmie...
        -jeśli ma infekcję, to przeze mnie, bo nie dbam o siebie i zarażam synka;
        -jak można nie wstawać w nocy co pół godziny i nie sprawdzać, czy się Jaro nie
        rozkopał?!;
        -co to dziecko je w ogóle? (czytaj: skoro nie latam za nim non stop z bułką/
        czekoladką/ zupą/ mięskiem...tylko pozwalam, zeby jadł, gdy zgłodnieje);
        -nie chce jeździć w spacerówce? No, to co? Ona i tak z nim pojedzie na spacer
        wózkiem (a Jaro podniósł bunt, bo rzeczywiście bardzo szybko zrezygnował z
        wózka...);
        -on tylko przy nas jest niegrzeczny; przy niej to wzór dziecka (czytaj: nie
        umiesz wychować dziecka...);
        I wiele, wiele, wiele podobnych...
        • bablara Re: zdaniem teściowej...:))) 07.07.06, 23:49
          A moj syn ma teraz 6 lat i chyba powinnam sie juz uodpornic na te "dobre rady".
          Jednak cos mnie trafia , kiedy na dworze upal ponad 30 stopni,a tesciowa
          twierdzi ,ze powinnam zakladac dzieciakowi po bluzke na krotki rekaw , koszulke
          na ramiaczka, bo jak sie spoci to pot mu w nia wsiaknie nie nic sie nie satnie
          jak go zawieje. Normalnie paranoja. Drugi hit tesciowej to kupowanie dziecku
          stale ogodniczek, niby nic takiego spodanie jak spodnie,ale moj syn ich nie
          znosi...zadne delikatne tlumaczenie nie dawalo efektow,ze szkoda kasy na
          spodnie, ktore maly zalozy gora dwa razy. W koncu wnuczek, po kolejnych
          zachwytach babci nad tym jak pieknie wyglada , odparwoal jej: ale jest mie
          niewygodnie i nie lubie takich spodni.
          Jednak najwiekszym hitem jak dla mnie okzala sie babcia mojego meza. Na dworze
          ukrop, ze normalnie wytrzymac nie mozna bylo. Maly mial ajkies 3 -4 miesiace,
          byl ubrany w body i skarpetki Jak babcia meza to zobaczyla....pobiegla po
          ogromna puchowa poduszke i zaczela malego zawijac w nia. Dzieciak darl sie tak,
          ze malo serce mi nie peklo. Jakos dlugo sie nie namyslajac, pobieglam po koldre
          i teraz ja zaczelam babcie w nia zawijac...popatrzyla na mnie jak na wariatke,
          kiedy stwierdzilam, no teraz to babci tez na pewno bedzie juz cieplo. chyab
          zrozumiala o co mi chodzi, bo juz nigdy nie twierdzila, ze dziecku jest zimno.

          Czy talam gdzies wczesniej w tym watku, ze podawano dzieciom kompot z maku. Moi
          tesciowie tez o tym wspominali. Opowiadali tez o tym, ze dzieci kiedys byly
          zawijane w becik , tak,zeby ani reka ani noga nie mogly ruszyc. Zreszta tesciowa
          opowiadala, ze u nich na wsi to dzieci w ogole wiazano np. do stolu. Jakas
          totalna paranoja.
    • igielka6 Re: zdaniem teściowej...:))) 25.04.06, 15:08
      U mnie było trochę odwrotnie. Przy pierwszym dziecku nasłuchałam się
      tysiąca "dobrych rad", szczególnie od mojej mamy (teściowa była mniej namolna).
      Aż, żeby nie ogłupieć, kupiłam sobie "Język niemowląt". Ta książka utwierdziła
      mnie w przekonaniu, że intuicyjnie dobrze postępowałam. Przy drugim dziecku
      nikomu już nie dałam dojść do słowa. Powiedziałam raz, a dobitnie, że to moje
      dziecko, nie chcę mu zrobić krzywdy i nie zamierzam z niego zrobić królika
      doświadczalnego dla ich teorii. Poskutkowałao.
      Najbardziej wkurzało mnie, gdy moja mama nawołwała "Daj mu cyca, to na pewno
      się uspokoi". Niezależnie od tego, że właśnie 20 min temu skończyłam maluszka
      karmić (jakbym była żywym smoczkiem). Lub "Pewnie masz za chude mleko", a mały
      przez pierwsze 6 msc przybierał ponad kilogram miesięcznie.
      Teraz już raczej się nie wyrywa. Kilka razy się okazało, że mimo swojej
      wielkiej mądrości i nieomylności, nie potrafiła uspokoić maluszka, czy uśpić i
      spóściła z tonu.
      A ja czytam teraz "Język dwulatka" i nic się nie wtrącam. A jak ona zdziera
      gardło i goni małego po całym placu zabaw i mały pluje jej zupą, to tylko mam
      dodatkowe potwierdzenie tego, że starszy nie zawsze musi mieć rację. Ja nie
      miewam tetgo rozaju kłopotów z synkiem,
      pozdr wszystkie mamy umęczone "dobrymi radami"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka