mufka51 Re: zdaniem teściowej...:))) 25.04.06, 23:39 Byłam bez serca bo dawałam nutramigen. Jak można dawać dziecku cos tak wstrętnego. Lepiej dać noralne mleko,a potem leki .Przynajmniej by nie jadł tego g.... Odpowiedz Link Zgłoś
mamakini1 Re: zdaniem teściowej...:))) 28.04.06, 11:58 Mieszkam z teściami w ejdnym domu, na pietrze, oni na dole. Mój mąż jest jedynakiem. Jak po długich bataliach teściowa przestałą się wtrącać w moje i męża sprawy to zaczęła się interesowac wszystkim, co dotyczy mojego dziecka. Np. buty kupuję zawsze nieodpowiednie, przeważnie za duże wg niej, jak huśtam w hamaku, to przecież dziecko wypadnie, jak ona huśta jest ok, karmię piersią za długo, bo ona nie mogła sie wykazać karmieniem butelką, najlepiej jakbym poszła do pracy zaraz po porodzie a ona zajęła się dzieckiem. I tysiąc podobnych rzeczy. Czasem mam dość i myśli mnie nachodzą njczarniejsze. Staram się jednak robić to, co uważam za stosowne, ale nie wiem, jak długo jeszcze wytrzymam. Aha, przy każdym moim wyjściu na dwór jest pytanie: "Nie będzie jej za zimno?" , choć na dworze słońce pali a ja się zastanawiam, czy nie będzie dziecku za gorąco. Najgorsze, że mąż woli się od tego wszystkiego odseparować i jakby nie widzi albo nie słyszy tego wszystkiego. Wszystkie sprawy z teściową musze załatwiać sama. Co robić? Chciałabym się wyprowadzić, ale nie mam gdzie. Za mało zarabiamy, żeby wynająć, albo wziąć kredyt hipoetczny. Odpowiedz Link Zgłoś
adulinka Re: zdaniem teściowej...:))) 25.05.06, 13:14 ja tez mieszkam z tesciami w jednym domu i tez marze o wyprowadzce,ale niestety nie mamy za co.Tesciowie od poczatku uprzykrzaja mam zycie-oczywiscie maz nic nie zauwazal.Ale ostatnio po moich dluuugich prosbach zaczal zwracac im uwage zeby np.nie nosili caly czas na rekach(synek ma 14,5msc-a,a chodzi od 10msc- a!).Ostatnio zwrocil uwage mamie zeby mowila do dziecka normalnie a nie CIO,ZIOBACIMI,PLOSIE czy na samochod BUMBUMEK (paranoja!).I wiecie co moi "kochani" tesciowie na to?Zrobili mezowi awanture,ze jak on moze tak zwracac im uwage,ze juz nic przy dziecku nie wolno-nawet na rece wziasc itd.Ale najlepszy tekst padl na koncu od tescia:Jak chcesz wychowac dziecko po miastowemu,to wypier...do miasta.Dodam ze ja jestem z miasta,a maz ze wsi.Nie rozumiem czemu oni tak ingeruja w nasze zycie,a przede wszystkim w wychowanie dziecka!To ze oni sa zacofanymi bambrami to nie znaczy ze moj syn tez ma taki byc!A ja i tak wychowam dziecko po swojemu.Swoim zachowaniem doprowadza tylko do tego ze ogranicze im kontakt z wnukiem do minimum.Lepiej nie miec wcale dziadkow niz takich,ktorzy nie szanuja czyjeos zdania.Bo w tym domu tak jest- jak masz inne zdanie to juz jestes najgorszy.I obrazaja sie na 2 miesiace!Tak bylo przed chrzcinami.Powiedzialam co mi sie nie podoba w ich postepowaniu przy moim synku to nie przyszli na chrzciny.Tzn.w kosciele byli(daleko od nas)ale na przyjecie nie przyszli.Mieszkanie z nimi to dla mnie gehenna.Dlatego doskonale wiem co czujesz mamakini1.Pozdrawiam i zycze wytrwalosci.Dobrze ze jest ten watek i ze mozna sie wyzalic,bo na codzien trzeba zaciskac zeby. Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: zdaniem teściowej...:))) 25.05.06, 13:42 No cóż. Gdy postawiłam się w końcu konsekwentnie mojej teściowej i ijej metodom nie odwiedza nas od 2 m-cy. I byłoby wszystko w porządku, gdyby nie fakt że moje dziecko odwiedza w przedszkolu!!!!!!!! Dowiedziałam się o tym przypadkiem od znajomej. Teściowa nie mogła wiedziec gdzie dziecko chodzi do przedszkola! Sama mieszka 3 klatki dalej. Czujecie bluesa?! dzwoni tylko do męża na komórkę gdy czegoś potrzebuję, nie pyta jak się czuję - jestem w 5 m-cu ciąży. Oto jakim można zawziętym. Najlepsze jest to że wcale się nie pokłóciłyśmy, spokojnie tylko wyjaśniłam swój punkt widzenia. W rodzinie ona jest oczywiście biedna bo ma taką synową..... Oto jak miłośc może byc chora. Teściowe leczcie się.!!!PROSZĘ! Odpowiedz Link Zgłoś
martynahpt Re: zdaniem teściowej...:))) 25.05.06, 17:00 No moja tesciowa baaardzo czesto ma beznadziejne podejscie do roznych spraw zwiazanych z wychowaniem dzieci ale njaswiezszy przypadek z zeszlego tygodnia: Synek ma 1,5 roczku nie dajemy mu jeszcze slodyczy bo jest niejadkiem i wielu rzeczy nie je wiec po co ma jesc slodycze. Bylismy u niej na obiedzie a ona ciagle masz ciasteczko masz wafelka,masz czekoladke.Synek ciagle krecil glowa i mowil nie. Wiec wkoncu jej powiedzialam ze on nie je slodyczy i zeby mu nie dawala a ona z wilekim oburzeniem boze to co on je. A ja na to no napewno nie slodycze. Tak jakby slodycze byly podtawa diety i zywienia dziecka. Jakby byly najwazniejsze no normalnie az sie we mnie gotowalo. Nie dyskutuje z nia bo jak on ami mowi takie bzdury ze dziecki kiedy ma 9 mies mam dac kielbase do gryzienia bo nie bedzie umialo gryzc to sorry. Nie bede a nia dyskutowac. Ale z tymi slodyczami to przegiela i ciagle cos jej nie pasuje ciagle do mnie mowi boze obchodzisz sie z nim jak z jajkiem. Kurcze to jest moj synek i chce o niego dbac jak najlepiej i chce jak najlepiej dla niego. Wrrrr... co za wstretna baba. Nie pisze juznic wiecej bbo mnie zlosc ogarnia jak to pisze. Odpowiedz Link Zgłoś
2razy_mama Re: zdaniem teściowej...:))) 28.05.06, 22:11 Moja Teściowa ogólnie jest O.K. Przyjeżdża zajmować się moim młodszym synkiem (też ma 1,5 roku, jest z 16.11.04) przynajmniej 1 w tygodniu (odciąża moich Rodziców). Ale kilka razy podpadła np.: dała synkowi banana choć wiedziała, że nie wolno mu jeść cytrusów, bo jest uczulony (potem się dziwiła, że ma szorstkie i czerwone poliki), jak miał z 10 m-cy nakarmiła go chrupkami paprykowymi(!), które były w domu dla starszego synka. Poza tym jest jej ciągle zimno i uznaje,że dzieciom też. Starszy synek (ma 4,5 roku) mówi, że mu gorąco i się po prostu nie daje ubrać za grubo, ale mały jest czasem cały mokry...Jestem po ślubie 5 lat i odpuściłam. Moja teściowa pewnych rzeczy nie zapamięta i nie zrozumie nigdy! Odpowiedz Link Zgłoś
rene1311 Re: zdaniem teściowej...:))) 29.05.06, 13:24 Moja teściowa też należy do osób które są największymi ekspertami w kwesti wychowania dzieci.Wspomne teraz tylko o jednym jej pomyśle, a mianowicie sikaniu na nocnik.Kiedyś powiedziała mi że jej syn, a mój mąż przestał sikać w pieluszki jak miał 2 miesiące.Nigdy nie sikał w pielusze tylko czekał jak go wysadzi i sikał na ziemie.Z poczatku myslałam że to żart, ale niestety nie.Kiedy moja córka miała 3 miesiące i zostawiłam ją z teściową na dwie godz oczywiście rozpoczęła proces nauki sikania na ziemie. Po moim powrocie oznajmiła mi że mam bardzo mądre dziecko, bo kiedy je rozebrała i wysadziła to mała sie wysikała.Tłumaczenia że to przypadek, że dziecko nie kontroluje swoich potrzeb spotkały się z tym, że nie chce mi sie jej uczyć, że jestem wygodna, a do tego gadam głupoty.Kiedy moja córka miła 7 miesięcy teściowa w tajemnicy przed nami kupiła jej nicnik i wysadzała kiedy mała była u niej.Próbowałam tłumaczyć,przedstawiać opinie lekarzy i psychologów, ale nie docierało więc powiedziałam, że nie życze sobie żeby ją wysadzała bo sama uznam kiedy zaczne ją uczyć.I tak robiła swoje aż w końcu machnęłam ręką bo mała była u niej najwyżej dwa razy w miesiącu.oczywiście od czasu do czasu temat powracał i musiała wysłuchać morałów o tym że już dawno powinna sikać tylko mama jej nie uczy.Teraz mała ma 20 miesięcy i od miesiąca uczymy sie siku na nocnik, ale bez przymusu, krzyków, tylko poprzez zachęty i pochwały jak sie uda.Jest całkiem dobrze.Z wyjątkiem dni kiedy odwiedza nas teściowa, która kazałaby najchetniej spędzać całe dnie córce na nocniku, ż do skutku, nieważne że ona mówi że sie jej nie chce siku teraz.Kiedy babcia uważa że już czas sie wysikać to trzeba to zrobić choćby na siłe.Kiedyś już nie wytrzymała i bardzo mi było żal małej gdy babcia trzymała ją przez godz i 20 min na nocniku bo sie jej wydawało że powinna sie właśnie teraz wysikać.Powiedziała jej co myśle ale oczywiście znowu gadam głupoty i tak to jej nigdy nie naucze a ona jak ja nie widze to i tak robi po swojemu. A nauka o dziwo idzie nam coraz lepiej, już w ogóle nie używamy pieluszek w domu, tylko do spania i na spacery.Wpadki sie zdarzają, ale tak musi być.Pozdrawiam!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
wiola_wd Re: zdaniem teściowej...:))) 29.05.06, 21:29 Moja córcia ma 10 tygodni. Od teściowej i od mojej mamy usłyszałam chyba większość tekstów, które tu się pojawiły, tzn, że za cienko ubieram (rączki ma czasami chłodne , nie daję herbatki ani wody z glukozą, powinnam zacząc dokarmiać butlą bo jest już duża i pewnie się nie najada (przybiera ponad 1 kg. miesięcznie), mam nie wychodzić na spacery bo jest bardzo zimno (+15 stopni). Ale ogólnie to są naprawde kochane kobiety. Natomiast wczorajszy tekst mojego taty pobił wszystko- jak Mała huśtała się w swojej huśtawce to nie kazał tak mocno bujać bo Małą zawieje (huśtawka stoi w domu ) Odpowiedz Link Zgłoś
nika_rulez Re: zdaniem teściowej...:))) 29.05.06, 22:13 Witam wszystkie mamy.Myślałam,że tylko ja mam takie problemy z teściową.no cóż najlepszym chiciorem mojej teściowej jest pomysł, gdy moja córcia miała ok.5m- cy żebym namydlała jej plecy w czasie kąpieli i tak zostawiała żeby to zaschło, bo jej się przez to kręgosłup wzmocni i szybciej będzie siadać.Czujecie baze:- ).Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać.Na szczeście moja mama jest ok i nie daje mi jakis głupich rad,mimo że latkami jest starsza od teściówki.ogólnie z teściami jestem w nie najlepszych stsounakach a dodakowo jestem skazana na nich bo z nimi mieszkamy.Dlatego moja córcia nigdy nie będzie dla nich prawdziwą wnuczka, bo jak nia moze byc skoro je matka dla nich jest krową.No troche mi ulżyło. Odpowiedz Link Zgłoś
nika_rulez Re: zdaniem teściowej...:))) 29.05.06, 22:19 a przypomniałam sobie jeszcze jedno tj. tesciowa chwaliła sie jak to jej córka a moja szwagierka, jak jej syn miał juz 3m-cy to zeby go nakarmic bo juz mial taki apetyt dawla jemu rosół z ziemniakami( szwagierka ma 34lata).Brak mi słów. Mama Weroniki(11m-cy). Odpowiedz Link Zgłoś
2003.m Re: zdaniem teściowej...:))) 30.05.06, 10:40 Witam drogie Panie!!! Chciałam tylko powiedzieć, że jestem prawie 16 lat po ślubie mam 3 dzieci(15, 11 i 3 latka) i dopiero dziś po tylu latacgh usłyszałam dobre słowa od Teściowej. Dziś wiem , że taka jest kolej rzeczy ale rada jedna i ta sama, robić to co samemu wydaje sie najlepsze, a mamie grzecznie powiedzieć"dziękuje mamo, że sie tak przejmujesz, ale zrobie po swojemu i kropka" pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
adulinka Re: zdaniem teściowej...:))) 31.05.06, 15:22 Tak byloby najlepiej.Ale sa tesciowe,ktore na prawde chca tym sposobem pomoc i sa tez takie,ktore robia to zlosliwie.Niestety moja nalezy do tych drugich.Wszystko na przekor.Jak synkowi naloze bluzke na wierzch,to ona wsadzi mu ja do srodka.Jak synek ma czapke do tylu daszkiem,to ona sciagnie i nalozy daszkiem do przodu.Jak karmie moje dziecko i mowie "am" to ona zaraz za mna mowi "chaps".Ona to wszystko robi z premedytacja!A jak kiedys podczas karmienia dalam rocznemu synkowi grzechotke (on musi trzymac cos w raczkach,a grzechotke mialam pod reka) to ona zabrala mu i powiedziala "za duzy jestes na grzechotki" i dala mu taki wielki samochod ze nie mialam go jak karmic!To jest toksyczna baba i do niej nic nie dociera.Zwlaszcza takie ugrzecznione "dziekuje za pomoc ale..." Odpowiedz Link Zgłoś
anek130 Re: zdaniem teściowej...:))) 01.06.06, 13:20 a mi się wydaje, ze NAM się wydaje, że wszystko wiemy lepiej i będziemy robić po swojemu, bo mamy taki dostęp do wiedzy o jakim nasze mamy czy babcie mogły pomarzyć. Czasopisma, książki, no i oczywiście internet, na którym, jak widze poświęcamy całkiem sporo czasu. Pomyślcie tylko, gdyby nie to, że wiedzę zdobywamy w taki sposób to skąd wiedziałbyśmy co robić, co to alergie, co dziecko powinno a czego nie powinno jeśc i w jakim wieku itd. Napewno wtedy byłybyśmy bardziej pokorne wobec "cennych rad" naszych rodziców i teściów. Sama mam dobrą teściową, bardziej się wtrąca moja mama, któa w zasadzie i tak wie, że jak ja coś postanowię to będzie po mojemu, ale byłoby mi wstyd tutaj wieszac psy na niej. pozdrawiam i życzę nie tyle cierpliowści co wyrozumiałości Ania (mama 14 miesięcznego Alka) Odpowiedz Link Zgłoś
asia_mama_alusia Re: zdaniem teściowej...:))) 27.07.06, 13:59 anek130 napisała: Pomyślcie tylko, gdyby nie to, że wiedzę > zdobywamy w taki sposób to skąd wiedziałbyśmy co robić, co to alergie, co > dziecko powinno a czego nie powinno jeśc i w jakim wieku itd. np od lekarzy lub położnych (wykształconych i na czasie z nowościami) Odpowiedz Link Zgłoś
przedszkolak2 Re: zdaniem teściowej...:))) 01.06.06, 21:49 A moja teściowa uważa, że żona nie może opróżniać kieszeni spodni mężą, chcąć je uprać, bo może tam znależć dowody zdrady,a wtedy PRZEZ NIĄ małżeństwo się rozpadnie. Odpowiedz Link Zgłoś
magabr Re: zdaniem teściowej...:))) 25.01.07, 17:09 No właśnie dzieki nie sprawdzaniu kieszeni meza, mnie sie ostatnio udalo uprac odtwarzacz mp3, ale u mnie to niestety lenistwo. Teraz sprawdzam dwa razy. Odpowiedz Link Zgłoś
zetka15 Re: zdaniem teściowej...:))) 01.06.06, 23:35 A ja się wczoraj dowiedziałam od mojego teścia, że mój synek (niecałe 14 miesięcy) mówi za mało słów w normalnym języku PRZEZE MNIE, gdyż: 1) mówię do niego za dużo (przez co synek nie może się przebić przez mój słowotok i nic powiedzieć - nieważne, że gada jak najęty po swojemu non stop); 2) mówię do niego za szybko (przez co nie jest w stanie zrozumieć i powtórzyć brzmienia poszczególnych słów - nie ważne, że rozumie wszystkie polecenia, które mu wydajemy, potrafi wskazać w książeczce np. misia, czy tygryska). I co Wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś
aniuniaszymunia Re: zdaniem teściowej...:))) 04.06.06, 22:31 Not o ja mam tylko problem z teściem. jestem w 8 miesiacu ciąży więc nei znam jego "dobrych rad" na temat wychowania dziecka, ale miał świetne na temat ciąży - nie chodź na wysokich obcasach, nie myj okien (tak jambym to robiła) i najważniejsze nie pal. O zgrozo - ja nie palę tylko ON. Na dodatek w czasie ciąży papierosy doprowadzają mnie do obłędu. Nie moge znieść ich zapachu, a on tego nie rozmie i co 5 minut odpala nowego w domu. Jak go proszę by zgasił to twierdzi, że przecież są lekkie, a dla mnie śmierdzą jak żadne inne. I w ogóle go nie lubię. A teściowa i mama są świetne (póki co). Zobaczymy za 1,5 miesiaca jak sie baby urodzi czy niezmienią swoejgo oblicza Odpowiedz Link Zgłoś
karola2314 Re: zdaniem teściowej...:))) 07.06.06, 12:44 u nas to wogóle jest tragedia,szzczególnie teraz jak są przygotowania do ślubu ciągle się teściu o coś czepia,jakby to on nam wesele robił.czasami to mam go juz dość ,całe szczęście że niemieszkamy z nim. Odpowiedz Link Zgłoś
inap Re: zdaniem teściowej...:))) 09.06.06, 14:33 No, cóż a ja zdaniem teścia i teściowej wychowam mimozę i geja bo swojego czterolatka chwalę (jak jest okazja_), przytulam, całuję i mówię że go kocham. Kolejną rzeczą, która z pewnością sprawi, ze mój syn będzie miał problemy w życiu jest to że np. na ubikację mówię ubikacja a nie kibel i załatwić się a nie zesr.....W końcu "chłopak to chłopak" Odpowiedz Link Zgłoś
amneris Re: zdaniem teściowej...:))) 09.06.06, 15:43 O, Maaatko...Geja i mimozę??? Cholera, chyba ja do swojego syna też muszę zmienić podejście??? Na pewno zbyt często go przytulam, to straszne... Czy teściowie leczą się na nóżki? Bo na główkę to już za późno... Odpowiedz Link Zgłoś
dzemma Re: zdaniem teściowej...:))) 25.06.06, 16:33 hahahahaha, no to powiem wa hiciora! prace mam taką, ze czasem pracuję w święta, lub w niedzielę (a teściowa religijna aż za nadto), ostatnio troszke sie żle czułam, byłam u lekarza i dostałam receptę na ok. 100zł, hahahahha, a moja teściowa wyskakuje z takim tekstem: no widzisz moja droga, taaaaaaaaakie drogie leki dostalas (jakby jakies były tanie? hehe), bo w wielki czwartek byłaś w pracy zamiast iść do kościółka i na procesję! Wyobrażacie sobie? i moja choroba w piątek to niby taka kara miała być! hehehe a poza tym: mówi rowerzyk a nie rowerek - doprowadza mnie to to szałuuuu, zostawia w kuchni na spodeczku torebki z parzonej herbaty i parzy ten sam woreczek kilka razy, tak, zeby sie nie marnowało, jak gotuje makaron lub kasze to zaledwie kilka min, a póżniej wyłacza gaz i to ma tak "dochodzić", wiecie, bo gazu sie nie zurzywa a i tak w wodzie napęcznieje hehehe, twierdzi, ze wszystkie niepowodzenia biorą sie z tego, ze sie nie chodzi do kościoła (norma 3 razy w tygodniu), a noi dobre było to, ze jak sie jest mężatka to juz za późno na robienie prawa jazdy, bo takie rzeczy to tylko za panienki wolno! hehehe i krótkiej spódnicy tez nie wolno, bo męzatce to nie przystoi i męzowi to trzeba wybaczac każdy wyskok - bo to facet i oni tak maja, raczej facetom wolno wszystko a kobiety to powinny byc cierpiętnice i żeby tylko taka jedna czy druga za wiele od zycia nie wymagała! Bo kto to słyszał chodzić do szkoły (studia, kursy i takie tam) w wieku 28 lat? tylko nauczycielkom wolno nooooooo i te sa prawie święte, a dla reszty to za późno bo "takie rzeczy to tylko za panienki było robic" hehehe, no troche mi lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
dzemma Re: zdaniem teściowej...:))) 25.06.06, 16:55 a i jeszce, jak małemu przed porodem tętno spadało (i miałam szybka cesarke) to powiedziała, ze to moja wina, bo w ciąży nie pracowałam ciężko fizycznie tylko leniuchowałam i synek był zamulony zamiast sobie poskakac, mówiła, ze małych dzieci to sie nie ubiera w granatowe rzeczy i był taki okres, ze jak tylko zostawała z synkiem sama to natychmiast go przebierała w białe ciuszki, ze pampersy i mokre chusteczki to jst niepotrzebny wymysł i kupuje złośliwie, zeby wydawac pieniądze ciezko zarobione przez jej syneczka, a mogłabym w tetrach trzymac dziecko bo ona troje wychowała i żyja! A no i standart, ze jak dzidzia płacze to sie nie bierze na rączki i nie uspokaja, tylko musi sie wypłakac, bo "mu sie płucka rozwijaja" i "głos sie wyrabia" Odpowiedz Link Zgłoś
jola271 Do mojej Teściowej. 07.07.06, 11:22 3 miesiace temu urodzilam synka, malego kochanego szkraba, dla ktorego zrobilabym wszystko co mozliwe. Porod, czas pobytu w szpitalu i pierwsze chwile z malenstwem w domu byly jednak dla mnie bardzo trudne i wyczerpujace fizycznie. Moj maz nie potrafil mi pomoc tak jak zrobila to tesciowa: przyjezdzala do szpitala, pomagala, radzila a po powrocie do domu pomagala we wszystkim w czym mogla. Gdyby nie ona prawdopodobnie nie mialam bym w sobie tyle sily i zaparcia i nie karmilabym piersia malego. i Pewnie gdyby nie ona zapalenie piersi skonczyloby sie nacieciem piersi. Jestem jej za to wszystko wdzieczna wbrew temu co jej sie wydaje. Ale teraz chcialabym, zeby zrozumiala ze to nasze dziecko i swiadomie nigdy nie zrobimy mu krzywdy. Zeby pozwolila mi byc gospodynia w domu i matka mojego dziecka. Zeby akceptowala decyzje ktore podejmuje z mezem. Zeby zrozumiala ze mamy wlasne zycie i wlasne pomysly na to zycie. Ze czasem po prostu chcemy pobyc sami we Troje. Teraz inaczej wychowuje sie dzieci, jest miedzy nami roznica calego pokolenia. I prawda jest ze nikt oprocz matki i ojca nie wie co dla dziecka jest najwazniejsze. I nie moze byc zadnego "ale" ze strony innych osob dopoki dzieku nie dzieje sie krzywda. A krzywda sie nie dzieje i nie bedzie sie dziala bo jestesmy dorosli, odpowiedzialni i kochamy naszego syna. Jola Odpowiedz Link Zgłoś
inap Re: Do mojej Teściowej. 26.07.06, 08:57 Jakbym czytała o sobie. Z tym, że mój syn jest już 4,5 latkiem. Niestety nasze babcie z obu stron mają bardzo podobne podejście i styl bycia (mają jedyny, słuszny i najlepszy patent na każdą sytuację dot. wnuka i nie tylko, który należy natychmiast wdrożyć w życie, nie dopuszczają żadnego sprzeciwu) ale na szczęście bardzo kochają wnuka. Co pomaga - u nas zmiejszenie częstości kontaktów albo zmiejszenie ilości przekazywanych informacji poza kurtuazyjną rozmową. Pisałam o teściach ale moja mama zachowuje się jakby musiała chronić przed nami naszego synka i chce miec wpływ na kąda decyzję jego dotycząca i sczegółowa relację z tego co powiedział lekarz na wizycie i od razu podważa zaocznie jego kompetencje bo nie wymyślił tego co ona uważa, ze powinno się zrobić i.... A mieszka w innym mieście. Sama zresztą powiedziała, że my go maltretujemy psychicznie (!) - od razu dodam, że w sytuacji, gdy po 21.00 powiedziałam, że już koniec zabawy i czas do łóżka. No bo dlaczego my mu nie ustąpimy, przeciez nic się nie stanie a on by się nie denerwował. Całe szczęście, że oboje z mężem mamy to samo zdanie w sprawie babć, bo inaczej bym nie dała rady. Kończę bo miało być wesoło, a mi już nie wychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
aea Re: zdaniem teściowej...:))) 22.07.06, 14:25 Wiecie co?Ja i tak Wam WSZYSTKIM ZAZDROSZCZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Bo takiej tesciowej jaka mam ja to................Moja to jest chyba połaczeniem Waszych wszystkich "mamusiek".Moja juz na powitanie mnie w swoich progach powiedziałam , ze "ani Ty dla mnie corka, ani ja dla Ciebie matka".Letko mnie przytkało,bo niebardzo wiedziałam co zrobic po usłyszeniu czegos takiego ale pomyslałam,ze to taki zart ,wiec hahahaha....ubaw po pachy,a potem to juz z gorki.Gdy ktos widział (np. maz,tesc,sasiadka itd,itp) to tesciowa...... sama słodycz...."anetko to,anetko tamto itd,ale gdy nikogo w zasiegu wzroku i słuchu noooooto dopiero pokazywała co potrafi...."ty ku..!,Ty dziwko jeba...,ty wiesniaro (sama z dziury zabitej dechami,ja z Białegostoku :0 ),ty szmato,Ty....!!!!,wypierda..j do tego swojego białegostoczku tu nikt płakac za Toba nie bedzie..... itp Cytowac wszystkiego nie dam rady bo czasu i ochoty brak ale mysle ze to wystrczy.Najgorsze jest to ze nikt mi tu nie wierzy.Moja rodzina daleko,a tu mnie nikt po opowiesciach tesciowej nie lubi.Bo opowiadac cuda to ona potrafi.Oj potrafi.A to ze Zulcia (moja coreczka) wieczne chora (ma 2 latka i do tej pory miała z 5 razy katar + malutki kaszelek) bo ja ja zle ubieram,bo "bez butow ja na spacer wyprowadzam" (!!!)-to na własne uszy słyszałam,ze jej pic nie daje (bo nie dopajałam cherbatkami jak była na piersi), ze zle karmie (bo za mało tyje wg niej oczywiscie bo lekarze sa innego zdania) itd. Odpowiedz Link Zgłoś
aea Re: zdaniem teściowej...:))) 22.07.06, 15:52 musiałam skonczyc na moment pisanie bo przyszedł moj maz.No własnie...maz...synus mamusi mi sie trafił,bo on zamiast byc po mojej stronie i mnie wspierac,to on....wspiera mamusie.Nawet gdy kochana,cudowna kobieta ....mnie pobiła(!!!)i w koncu wypier.... z domu to stwierdził,ze to MOJ PROBLEM,bo jemu mamusia nic złego nie zrobiła i dlatego nie moge mieszac Zulci i jego do moich swarow z tesciowa.Wiec teraz jest tak,ze on zabiera Zulcie i siebie i jada do "babuni",a ja se siedze w niedziele(tylko wtedy Wojtek nie pracuje) sama jak palec,bo przeciez "babunia" teskni do wnusi i do syneczka,ktory nota bene spedza wiecej czasu w rodzinnym domu z mamusia i z tatusiem niz z zona.Dodam jeszcze,ze gdy probowałam rozmawiac z Wojtkiem na ten temat to urywał mowiac,ze jestem uprzedzona i ze to moja wina oczywiscie,a gdy ja juz nie wytrzymywałam i mowiłam mu ze tak dłuzej nie dam rady,ze sie wyprowadzam to moj maz powiedział "wiesz gdzie sa drzwi,zostawiasz Zulcie i mozesz sie wyprowadzic".Tyle kochajacy maz.No i mam... To tylko malutki skrocik tego co sie w moim zyciu dzieje ale nie mam siły pisac wiecej zreszta to trzebaby przezyc by zrozumiec. Tak wiec moje drogie nie narzekajcie,bo mogłyscie miec gorzej... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mama.igora Re: zdaniem teściowej...:))) 24.07.06, 15:38 Moja teściowa mieszka NASZCZĘŚCIE daleko, ale jak już jest, to mnie irytuje. Co bym nie powiedziała, że mam jakiś problem, to albo mnie nie słucha i gada o sobie,na przykład mówię, że mały nie śpi po nocach, bo mu zęby wychodzą, to ona na To: oj, ja też tak źle śpię ostatnio, bo mnie w boku żga.jak się okazało, że mały chory, to też raczej znikomy problem: jesteś piękny, jesteś mądry. Oto jedyne co w kółko jak kataryna powtarza. Ogólnie ok. Do wnuka jest ok, za to jako mama swego synka masakra! Ale to pogaducha na inny temat. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
florcia732 Re: zdaniem teściowej...:))) 07.08.06, 21:27 Moje relacje z teściowa nigdy nie były wylewne,oczywiście oficjalnie bardzo mnie lubiła ale zawsze czułam że ma mnie za dziwoląga(nie pale,nie piję to jej słowa).Długo z Mężem oczekiwaliśmy dziecka i nie raz słyszałam że na szczęście ona ma już wnuka bo na Nas nie ma co liczyć.Nie liczyła się z tym że mamy problemy i każda uwaga boli Nas strasznie. Unikałam z nią kontaktów jak mogłam ale martwiłam się ze gdy będę miała dziecko nie będę mogła zabronić jej spotkań z wnukiem.Martwiłam się poniewaz widziałam jak wielokrotnie swojemu pierwszemu wnuczkowi co 15 minut dawała łyżeczkę z cukrem(bo cukier krzepi),na drugie urodziny dawała mu wino na spróbowanie(bo dzieci lubią alkohol),no i jej przekleństwa przy dziecku brr. Teraz jestem w 7 miesiącu i właśnie teściowa rozwiązała mój problem z nią,otóż zadłużyła mego Mężulka na 10 tysięcy i Mąż niechce ją widzieć. Nawet jeśli będzie chciał zobaczyć wnuka\wnuczke to tylko pod Naszym okiem. Odpowiedz Link Zgłoś
ulaa4 Re: zdaniem TEŚCIA :):):) 23.08.06, 08:45 WITAM mój tesc jest obłędny.... ja jestem w ciązy ale to jak zachowuje sie przy swoim 1,5 rocznym wnuczku - synem mojego szwagra - to mi sie niedobrze robi. cały czas sie chwali jak to przy nim ładnie zaczął chodzić, przez próg "zasuwa jak stary" (dziecko normalnie ostrożnie przechodzi - jeszcze praktycznie na sztywnych nóżkach) cały czas sie chwali co to małemu nie daje jesć (w sensie ze jego mama nic nie daje co dobre - rzadnych owoców) i wypytuje czy juz maliny jadł w tym roku itp. ja wiem ze moze jesć ale oni swojej synowej nienawidzą i jak tesc ją o coś pyta to zawsze w oskarzycielskim lub pobłażliwym tonie. cały czas sie chwali ze go kąpie bez stelarza i krytykuje synową ze ona tylko ze stelarzem. dopiero tesciowa go skarciła ze ona ma starą wanne i musi kąpac na stelarzu - to sie zamknał... cały czas sie chwali ze on sie najlepiej dzieckiem zajmuje - ze rodzice dopiero zobacza co to znaczy miec dziecko!! ze oni go zostawiają samemu sobie itd... ja tego chwlenia i gadania codziennie tego samego po prostu juz zniesc nie mogę... juz zaczyna cieszyc sie na nastepnego wnuczka (naszego). w sensie ze juz tego nie bedzie tak potrzebował jak do tej pory. ze teraz nowym beda sie zajmowac i w niego inwestowac (kasa-bo wszystko kosztuje). ze mu tamten nie bedzie potrzebny. mnie po prostu zatkało... nie boję sie ze mnie bedzie krytykował bo juz mnie zna i wie ze mam niewyparzony języczek (hihih) poza tym mój maz zawsze go sprowadza na ziemię, zawsze. i za to mu chwała. tesciowa jest dobra. nie obnosi sie ze swoją niechęcią do synowej. nie rozstrząsa kazdego jej "błędu". babcia męza zawsze nie lubiła psów, wiec jak sie dowiedziała o ciązy to mówi ze nie wolno cięzarnym wpatrywac sie w psa hihihihi (tesciowie mają goldena). pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
benita30 Re: zdaniem teściowej...:))) 23.08.06, 21:38 =jestem wyrodną matką bo -nie zrobiłam dziecku rezonansu mózgu czy coś podobnego (nie mogła sobie poradzić przez godzinę z 9 miesięcznym dzieckiem więc to wina zaburzeń pracy JEGO mózgu...) -karmiłam na żądanie a nie co 3 godziny -nie bujałam w wózku (ona tak robiła żeby przetrwać te 3 godzinowe odstępy w karmieniu) -głodziłam dziecko bo pół roku bylo tylko na piersi =jestem wyrodną żoną bo -nie jestem poddana mężowi czyli mam własne zdanie które głośno wypowiadam -robię obiady jednodaniowe a podwieczorki tylko w weekendy -ośmielam się mieć rzeczy dla swojej dyspozycji np godzinę na "Monka" w TV w niedzielę... =jestem wyrodną synową bo -mam własne zdanie czyli nie robię tego co mówi teściowa -nie chodzę na niedzielne obiadki do niej -nie wysłuchuję jej rekolekcji popołudniowych albo chociaż Radia Maryja -przerywam jej monolog -zabrałam jej syna który miał w szkole świadectwa z czerwonym paskiem (!) -w ogóle się na mnie zawiodła W związku z tym i podobnymi stram się jej unikać wszelkimi sposobami i ... idzie mi to coraz lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
ika1979 Re: zdaniem teściowej...:))) 23.08.06, 22:26 Ten sam problem miałam z moją babcią.Mojemu synkowi na pewno zawsze chce się pić mimo,że dopiero skończył mleko.Na pewno ma mokro mimo,że własnie miał zmienionego pampersa,jak zapłakał to na pewno z głodu,powyrywam mu ręce jak go podniosę,nie potrafię sie z nim bawić bo zrobię mu krzywdę i oczywiście pozwalam mu na za dużo swobody w raczkowaniu i nauce chodzenia.Ale poniewaź jestem osobą nerwową znosiłam to bardzo krótko i pewnego dnia powiedziałam,ze to jest moje dziecko,skrzywdzić go nie dam i jak tak dalej będzie mówić to po prostu przestanę ją odwiedzać.Także problem miałam tylko z babcią,mama i teściowa raczej się nie wtącają.Chociaż nie wiem jakby było gdybym mieszkała z którąkolwiek z nich. Odpowiedz Link Zgłoś
peresia Re: zdaniem teściowej...:))) 24.08.06, 00:14 U mnie standard: jestem wyrodną matką, bo odkąd Martusia skończyła dwa miesiące to powinnam jej dawać dużo czekolady i słodyczy. Według mojej teściowej czekolada i słodycze są bardzo dobre na... kości i zęby. Poza tym zębów mlecznych nie potrzeba myć, ani o nie dbać, bo i tak wypadną. Z jej wywodów zawsze nasuwa mi się wniosek: TEŚCIOWA MA SZTUCZNĄ SZCZĘKĘ! Odpowiedz Link Zgłoś
peresia Re: zdaniem teściowej...:))) 24.08.06, 09:12 Jeszcze jedno: ponieważ moja Marta dostaje słodycze w bardzo znikomych ilościach, to za nimi nie przepada i się o nie nie upomina. Ostatnio usłyszałam od teściowej, że jak Marta nie chce jeść słodyczy, to powinnam ją do tego zmusić! Odpowiedz Link Zgłoś
mamaimati Re: zdaniem teściowej...:))) 24.08.06, 21:56 współczuję, a jednocześnie stwierdzam, że mam ogromne szczęście, bo obie babcie nie ingerują za bardzo w moje działania. Najgorszą rzeczą jakiej się dopuścilam, było masowanie brzuszka, kiedy moj 3- miesięczny synek mial kolkę ( babcia męża orzekła, że zmiażdżę dziecku jelitka...) Odpowiedz Link Zgłoś
balbina33 Re: zdaniem teściowej...:))) 26.08.06, 22:33 Jestem złą synową, ponieważ: -nie dopajałam synka rumiankiem ( ona tak robiła i to nic, że ja karmiłam piersią, a ona butelką) -nie odciągam synkowi naletka przy każdej okazji -myję mu mleczne zęby to pewnie zaraz będę go uczyć czytać -nię daję synkowi, który jest silnym alergikiem, mleka, przecież nie powinnam go tak od wszystkiego izolować -nie biję go i dlatego mój syn wyrośnie na kalekę (to są dokładnie jej słowa) Odpowiedz Link Zgłoś
inconnue1980 Re: zdaniem teściowej...:))) 06.09.06, 13:22 witam! ja swojej teściowej jeszcze nie poznałam, bo mieszka 600 km od nas, ale mój małż mówi że jest taka sama jak moja mama.. a moja mama świetnie sie zna na wychowaniu dzieci bo: -ona wychowała troje i wie najlepiej; -przy 30 stopniach w cieniu mojemu synkowi ubranemu w body i skarpetki NA PEWNO jest za zimno.. -mam chude mleko; -nie mogę karmić piersią jak wrócę do domu bo mam zimne mleko i muszę poczekać az mi się ogrzeje (w zimne dni); -jak my chodzimy wszędzie z synkiem i on widzi tyle ludzi to na pewno ktoś go zauroczy; -zawiązuj dziecku czerwoną wstążeczkę bo go ktos zauroczy ( a sama będąc z małym na spacerze zobaczyła swoją znajomą to pobiegła pochwalić się wnukiem i wstążeczka jakoś nie była potrzebna); -"już ja wam dziecko wychowam tylko mi go zostawcie"; uff.. na razie tyle sobie przypomniałam.. Odpowiedz Link Zgłoś
mimimo Re: zdaniem teściowej...:))) 07.09.06, 08:11 Jak młody miał 6 miesięcy to kazali dac "coś treściwszego", np ziemniaki z ciężkim sosem, mięso i buraczki z octem, bo dzicko standardowymi potrawami dla półroczniakia się nie najada Teraz młody ma półtora roku i za bardzo nie lubi mięsa, "bo jest nie nauczony jeść mięsa" !!! A w ogóle "To go nie nauczylismy gryźć" (to jak wyplówał żarcie, które mu nie smakowało). A moja ciotka, wkrótce babcia, piowiedziała, ze ona się nie będzie wtrącac do swojego syna i synowej w kwestii wychowywania dzieci, po czym po 5 minutach od tych słów mówi do mnie "załóż muczapeczke, bo na pewno zmarznie" Odpowiedz Link Zgłoś
jola427 Re: zdaniem teściowej...:))) 07.09.06, 10:54 To jest po prostu wspaniały wątek. Strasznie się uśmiałam. Moja teściowa na szczęście nie uczy nas wychowywania dziecka, owszem mówi jakie ma zdanie na dane tematy, ale dodaje, że zrobimy jak uważamy, bo to nasze dziecko. I to mi odpowiada. Natomiast chciałam wam napisać, co się dowiedziałam o dawnym wychowywaniu dzieci. Byliśmy z moimi rodzicami w odwiedzinach u dalszej rodziny. To jest ciotka mojej mamy. Powiedziała,że teraz to te matki głupie są, bo jak się można dzieckiem ciągle zajmować. Kiedyś to się dziecko owijało ciasno,żeby nie miało możliwości ruchu, kładło do wózka, czy łóżeczka. Zamiast smoczka cókier przez pieluchę tetrową do ssania i wychodziło się na pole na cały dzień. W takim razie nic dziwnego, że jej córka nie ma żadnego swojego zęba od 44 roku życia. Po prostu brak słów. Współczuję tym ludziom, którzy byli tak wychowani. Ciekawe w jakim tempie się rozwijali? Nawet moi rodzice byli zszokowani tym co usłyszeli. Myślę, że oblizywanie smoczka przez pokolenie naszych rodziców to nic w porównaniu z cukrem w buzi przez parę godzin w pokoleniu naszych dziadków. Pamiętajcie, to my jesteśmy matkami, więc nie dajmy się. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
almasia Re: Podbijam! Może jakieś nowe wynalazki się znaj 25.01.07, 15:43 moja ostatnio stwierdziła, że synek wyrośnie na dziwoląga, bo nie je lizaków i czekolady (synek własnie skończył 20 miesięcy) Odpowiedz Link Zgłoś
balbina33 Re: Podbijam! Może jakieś nowe wynalazki się znaj 25.01.07, 19:31 Teściowa mojej koleżanki nie może zrozumieć dlaczego jej roczny syenk nie załatwia się jeszcze na nocnik, przecież jego tata jak miał pół roku załatwiał się na nocnik i to jeszcze na stojaco, bo chłopców powinno się od samego początku uczyć załatwiać na stojąco a jak mu się zachce kupkę to powinna podkładać pod pupę papier Odpowiedz Link Zgłoś
ania19771 Re: Podbijam! Może jakieś nowe wynalazki się znaj 26.01.07, 13:45 u nas babcia pojawia sie sporadycznie ale była własnie we wtorek,,,, przeżyłam szok 1.kto to widział pościel wystawiać na balkon w zimie(mam kryty balkon) 2.mały nie mogł usnąć w południe bo za bardzo wietrze jego pokoik-po co wyłanczam wtedy ogrzewanie?? No cóz -mam ja raz czy dwa razy do roku wiec ta krytykę jakos zniosłam Pozdrawiam WAS mamuski Odpowiedz Link Zgłoś
gosika78 Re: zdaniem teściowej...:))) 26.01.07, 14:20 U nas standart jak widzę -źle ubieram bo przy ubieraniu płacze, -dlaczego daję "smoczusia" tylko do usypiania - powinien być cały czas w zasięgu ręki dziecka (8 mies), -dlaczego nie daję ziemniaczka palcami przy naszym obiedzie, -przeziębię dziecko bo mam wiecznie zimne ręce (słabe krążenie) , -dlaczego nasze dziecko wiecznie leży na podłodze, Ogólnie "dlaczego" Odpowiedz Link Zgłoś
narika2 Re: zdaniem teściowej...:))) 05.04.07, 18:48 Witam Ooo! moja teściowa to mniej mówi, więcej po cichutku, po kryjomu robi. Mojego dwuletniego wtedy synka uczulonego na białko jajka (wiedziała, że jajek mu jeść nie wolno) po cichutku zawołała do kuchni, a kiedy po chwili weszłam zobaczyć po co ona się z nim tam zamknęła zobaczyłam, że wepchała mu do buzi całe jajko, chyba żeby szybciej połknął zanim my zauważymy , że aż się krztusił. Na nasze: "Co Ty robisz, przecież mu nie wolno, już jedno dziś i tak zjadł" Oburzyła się, że:"Ona tak nie może żeby w Święta Wilkanocne jajek dziecku żałować, a co to jedno jajko". Albo np. kiedy raz jedyny zgodziła się żeby został z nią tylko na noc, żeby się nie napracowała przy robieniu mu kolacji, zostawiłam jej dla niego błyskawiczną kaszkę. Rano dowiedziałam się, że zamiast zalać ją ciepłym mlekiem gotowała przez 10 minut, bo surowego dziecku nie da. A z innej beczki, choć też dotyczącej dzieci, kiedy wyszłam ze szpitala 4 dni po porodzie przybiegła niby zobaczyć wnuka, ale oczywiście niezadowolona z płci wnuczęcia, zanim je zobaczyła udzieliła mi cennej rady, że następne dziecko to musimy robić na prawym boku, żeby koniecznie była dziewczynka. Nie wiem na czyim prawym boku: moim, męża czy jej Nie dopytałam, bo mnie z butów wyrwało. Oj było parę takich perełek Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
disable Re:a zdaniem teścia??? 05.04.07, 22:30 Mój teść pobił chyba rekord, bo chciał dzwonić do MOPR-u, żeby przyszli i nas sprawdzili, bo dziecko katujemy. Bo jak to 3-miesięcznemu dziecku karmionemu tylko i wyłącznie piersią nie dać pić jakiegoś rumianku, albo herbatki. Teść zapalony internetowiec odpuścił sobie dzwonienie do MOPR-u dopiero jak mąż wysłał mu kilkanaście linków z artykułami, że dzieci do 6-ego miesiąca nie ma potrzeby dopajać. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiabn Re: zdaniem teściowej...:))) 06.04.07, 10:47 Moja teściowa, urządziła nam mieszkanie, podczas naszych wakacji, oczywiście bez naszej wiedzy, po moim pobycie u rodziny, nie mogłam nic znaleźć, poprzekładane rzeczy w szafkach, kubki w innym miejscu, pościel itp. Ciągle sugeruje, że dziecko za mało pije, za mało je, za coś tam za coś tam i tak nie ma końca. Wiele razy zwaracałam jej uwagę, ale jak to ona, twierdzi, że już taka fajna jest i się nie zmieni. Czasami mam ochotę ją ukatrupić Odpowiedz Link Zgłoś
atra1 Re: zdaniem teściowej...:))) 07.04.07, 22:12 mądrości teściowo-ciotkowo-sąsiadkowe: jak jest się porzeziębionym trzeba przestać karmić bo bakterie w mleku przechodzą no i - zimno mu... w mróz na dwór z kilkutygodniowym dzieckiem, a fe! - (było -2) Odpowiedz Link Zgłoś
on-na Re: zdaniem teściowej...:))) 10.04.07, 12:22 "mądre rady" teściowej omijają mnie od kiedy przestałam ją odwiedzać - dla dobra własnego zdrowia psychicznego. Palcem nie kiwnęła, żeby mi pomóc przy dziecku, ale przed resztą rodziny odgrywała kochającą i pełną poświęcenia babunię. Hity mojej mamy też są fajne: - najlepiej dziecko paść samymi słodyczami. Zamist jabłka czyinnego owocu na drugie śniadanie - herbatnik lub słodka bułka. Kiedy mała dostała rozstroju żołądka po takim karmieniu (babcia napasła ją bułką z rodzynkami)i msuiała być na diecie, moja mama furt usiłowała przemycić "tylko jednego herbatniczka, przezcież to PRAWIE nie ma cukru, a jej tak smakuje". Dostaję już szału, tłumacząc, że nie na tym prawdiłowa dieta polega, żeby dzieciak bez przerwy ruszał szczęą i żeby cały zas ćkał w dzió bułeczkę, czy ciasteczko... - najlepiej nosić dziecko jak długo się da, chociaż małą świetnie chodzi, a dopiero po dostaniu zadyszki odstawić i dziwić się, że dziecko napiera się o jeszcze - sadzać kilkunastomiesięcznego malca przed tv (obojętnie co leci, kryminał, info czy reklama) i cieszyć się, że "tak spokojnie siedzi"... Szlag mnie trafia, że moje prośby trafiają w przestrzeń a nie do adresata i dlatego wolę posłać dziecko do żłobka niż zostawiać na opiece babci. Tam przynajmniej dieta prawidłowa, stały rytm dnia i zero telewizji. Odpowiedz Link Zgłoś
zaba133 Re: zdaniem teściowej...:))) 11.04.07, 09:06 czytam i czytam te wypowiedzi na forum i mysle sobie, ze jesli chodzi o teściową, to moja jest zupełnie z innego świata. Zajmuje sie mała już rok ( odkad miała 5 mies) i nigdy, przenigdy nie krytykowała i nie robiła głupich uwag.... gdy ma inne zdanie to je delikatnie wyraża, sugeruje... ale nigdy nie stosuje swoich metod, np żywieniowych bez uzgodnienia ze mną.... zawsze pyta. Ja staram się jej zawsze delikatnie tłumaczyć, np. co mała może jeść a czego nie i dlaczego( ma alergię) Mala ma najlepszą opiekę na świecie, o jakiej mogę marzyć..... i tak sobie myślę, że we wzajmenych kontaktach synowa- teściowa, kazdy ma swoje racje i czasem my nie umiemy wysłuchac, chyba trzeba czasem zrozumiec ze 20 lat temu były trochę inne zalecenia zywieniowe, trochę inaczej się postepowało z maluchami ( mam taka książke z lat 60-tych o dzieciach, można po prostu boki zrywać ze śmiechu !!!!) choc mogę zrozumieć, że są też przypadki teściowych zupełnie niereformowalnych..... Odpowiedz Link Zgłoś
dixi Re: zdaniem teściowej...:))) 11.04.07, 13:14 dziecko je zdecydowanie za malo warzyw/owocow - ma sklonnosci do rzadkich kup, a wiec daje bez ograniczen tylko banany, reszte po plasterku albo wcale tych najbardziej podejrzanych; nie powinnam dawac gotowych jogurtow bo maja duzo konserwantow, trzeba robic wlasnorecznie, miksowac owoce przezornie zamrozeone z jogurtem naturalnym, inne przetwory tez oczywiscie be, jabluszka trzeba wypiekac w piekarniku z miodzikiem w srodku... Odpowiedz Link Zgłoś
dixi Re: zdaniem teściowej...:))) 11.04.07, 13:20 za wczesnie poszlo; dodam jeszcze, ze tego wszystkiego dowiedzialam sie po ostatniej wizycie w swieta, dobrze ze nasze spotkania nieczeste bo byloby o wiele wiecej; nie przekonywalam, ze zamiast popoludnia po pracy spedzac w kuchni, pieczolowicie ucierajac kolejne smakolyki dla dzeciecia, ktore bardzo prawdopodobnie zostana z impetem rozbryzgane po scianach/ubrankach/mamusi, wole wyjsc z nim na plac zabaw czy wspolnie poczytac ksiazeczki; Odpowiedz Link Zgłoś
marta_st1 Re: zdaniem teściowej...:))) 16.05.07, 12:56 Moja teściowa nie jest taka zła. Owszem. Udzielała mi na początku super (według jej) rad. Ale powiedziałam mężowi, że ja sama będę wychowywała swoje dziecko i krzywdy mu nie chcę zrobić i wiem co dla niego jest najlepsze, bo jestem jego matką i znam jego potrzeby i mąż powiedział mamie delikatnie, żeby się nie wtrącała i poskutkowało. Zresztą w kilku przypadkach miałam rację (bo się dowiadywała u koleżanek jak to powinno być np. w sparwie kupek rzadkich, które są normalne jak dziecko jest na piersi) i dała spokój i nawet mi rację przyznała i przeprosiła. Teraz też coś tam czasem wtrąci, ale ja jej nie słucham. Robię to co uważam za słuszne. Wychowała swojego syna czyli mojego męża i jest kochanym człowiekiem, ale wszystko za niego robiła i po ślubie musiałam walczyć z jego naleciałościami. Teraz jest ok, bo nawet nie raczył odnieść po sobie kubka czy talerzyka, ale powiedziałam, że służących tu nie ma i ja też mam co robić a nie sprzątać po nim. Wiem, że teściowe kochają swoje wnuki i chciałyby jak najlepiej, ale urodziły się i wychowały w innej epoce i inaczej się wtedy dzieci wychowywało i to pewnie im pozostało. Czasem zapominają, że są inne czasy. Ja jednym uchem wpuszczam, a drugim wypuszczam. Był też taki czas, że teściowa truła (jak miałam do pracy wrócić) żeby jej dziecko przywozić w poniedziałek i odwozić w piątek. Ja jej powiedziałam, że to wykluczone i nie po to wracam do pracy na 3/4 etatu (7-13) żeby dziecka cały dzień nie widzieć. Ale generalnie dobra z niej kobieta i nie czepiam się za bardzo, bo ja też idealna nie jestem. Odpowiedz Link Zgłoś