Dodaj do ulubionych

Płytka przedsionkowa

18.05.05, 15:35
Byliśmy dziś u dentysty, ząbki co prawda jak perełki, ale "monio" swoje
zrobił i lekarz zalecił stosowanie płytki przedsionkowej i, oczywiście,
pozbycie się "monia".

Stomatolog tłumaczył,że dziecko, może to ustrojstwo, potraktować jako
zastęczego "monia". Prawda to, czy przygotować sie na bój? Jak to wyglada,
nie byłam jescze w sklepie i nie mogę znaleźć zdjęcia w necie. Wiem,że może
kosztować od 30 do 100 PLN.

Jakie macie doświadczenia?

Wiem,że trzeba będzie tą płytkę dostosować do buzi dziecka - wyciąć miejsce
na więzadełko itp.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • basiaf1 Re: Płytka przedsionkowa 18.05.05, 16:02
      Z tego co wiem, to chyba aż tak stomatologia nie ruszyła do przodu, żeby
      te "zastępczy smoczek" tak się zmienił. Moja mama jest dentystą i jeszcze nie
      tak dawno rozdawała te płytki za darmo w gabinecie więc mysle , że z ta ceną to
      przesada. Jak to wygląda? Przede wszystkim sa różne rozmiary- trzeba dopasowac
      do buzi dziecka, to taki łuk z przymocowanym doń kółeczkiem - jak w smoczkusmile
      Faktycznie część dzieci akceptuje płytkę jako smoka, ale noszenie nawet kilka
      godzin dziennie pozwala bez zadnego bulu i skomplikowanych zabiegów pozbyć się
      krzywych ząbków. Noszenie jest bezbolesne zupełnie. Pewnie pamiętasz , były
      kiedys takie "smoczki"?smile
      Pozdrawiam
      • migotka2000 Re: Płytka przedsionkowa 18.05.05, 16:12
        Tak mi się zdawało, że to taka kremowa, plastikowa, obręcz, a raczej jej
        wycinek. Widziałam coś takiego u jakiejś koleżanki ok. 20 lat temu.

        Mam nadzieję, że mój moniowy maniak polubi to "coś".

        Pozdrawiam
    • migotka2000 Re: Płytka przedsionkowa 19.05.05, 14:48
      hooop do góry!
      • aga-ka Re: Płytka przedsionkowa 19.05.05, 15:21
        Cześć
        Ja za taką plastikową płytkę z kółeczkiem zapłaciłam w Łodzi ok 5 zł. Więc nie
        tak źle smile)
        Chociaż nie wiem czy to to samo o co tobie chodzi....
        Mój syn miał 3,5 roku kiedy zaczął to nosić. Akurat wtedy zaczął się u niego
        bardzo intensywny rozwój mowy więc płytkę zakłądaliśmy na noc. Problemem był
        katar i zapchany nosek. Wtedy mu odpuszczałam.
        Krzyś nie nosił smoka więc nie było akurat tu problemu. ALe generalnie był
        niechętny. Jedno co działało to konsekwentne (spokojne) powtarzanie że tzrzeba,
        że pani dentysktka tak kazała żeby ząbki były równe (no nie mówiłam mu że ma
        krzywe hihi tylko że trochę nierówno rosną). NIe ulegałam jego prośbom żeby
        dzisiaj nie zakładać.... Opłaciło się o tyle że wiedział że i tak mnie nie
        przekona i założyc trzeba. W nocy z reguły gubił aparacik sad
        Właściwie całą zimę chorował (przedszkole) więc aparacik poszedł w kąt. Teraz
        do niego wróciliśmy i tu miłe zaskoczenie. Krzyś sam woła żeby mu dać. Ma
        skończone 4 lata.
        Wydaje mi się że są w takim przypadku 2 zasady. 1- konsekwencja 2- pokazanie że
        to nie zależy od mamy tylko od pani doktor- ona tak kazała.

        Jeśli chodzi o smoka to można dzieciaczkowi powiedzeć że pani kazała zmienić na
        taką płytkę i już. Bez tłumaczenia, proszenia i takie tam....
        Ja osobiście starałm się żeby całe działania z aparatem stały się "naturalne'
        Czyli: myjemy się, jemy kolację, ząbki, buzi tacie, kremowanie buziaka, amen
        Bozi, aparacik, siusiu do nocnika, przykryć, przytulić, zgasić światło.... Tak
        jest i już.
        Wydaje mi się że najważniejsze to nie robić problemu. Konsekwentnie, spokojnie,
        do znudzenia....- nie ma smoka, jest aparat (płytka), pani tak kazała, wiem że
        nie lubisz ale trzeba (a może polubi)do znudzenia, ciągle od nowa.
        Pozdrawiam
        Agnieszka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka