I sama nie wiem czemu. Wszystko Ok i nie mam konkretnych powodow do zmartwien.
A jednak mnie dopada, a ostatnio jakby coraz czesciej. I sama nie wiem, czemu?
Za praca (na razie) nie tesknie, moge robic co chce, maz w domu pomoze,
dzieckiem sie zajmie itp. Nie musze specjalnie oszczedzac, Maly fajny i
niezbyt klopotliwy w obsludze. A jednak.. nie wiem czemu smutno mi strasznie.
Moze to hormony?
Ale czy mozna zwalac wszystko na hormony? A moze mi po prostu jest za dobrze i
w glowie mi sie zaczyna przewracac?

No, musze sie pozbierac bo z lezaka
patrzy na mnie wielkimi oczami Mala Masz i nie rozumie, czemu mama taka
smutna. Zebym ja to chociaz rozumiala