Dodaj do ulubionych

co się stało??

09.09.05, 13:35
dziewczyny,
przybita jestem dziś strasznie.
W krótkim czasie, niezależnie od siebie, dowiedziałam się od przyjaciółek i
bliskich koleżanek, że je zaniedbuje, nie poświęcam im uwagi, że wszytsko
dostosowuje do dziecka, że jestem skoncentrowana na sobie i małym. Houk.
Jest mi okropnie przykro sad(
Ledwo żyję, od 8 miesięcy nie sypiam dobrze, hehehe, sama zajmuję się
Antosiem, a tu takie pretensje.
Na pewno jestem teraz mnie dyspozycyjna, wielu rzeczy nie chce mi się robić
(np: siedzieć w knajpach wieczorami), Antek jest najważniejszy, ale kurcze,
tak się starałam, to połączyć - zapraszałam je do siebie, wyciągałam na różne
wspólne atrakcje, czasem wychodziłam bez synka.
a tu guzik - najlepiej, żeby było jak kiedyś + śliczny bobas na ręku. A tak
się nie da, życie, to nie reklama. buuu..., smutno mi.
Obserwuj wątek
    • schaapje buuuu..... 09.09.05, 13:44
      nie napisze nic odkrywczego - jak sama zauwazylas, tych dwoch rzeczy pogodzic
      sie nie da. kropka. jak pojawia sie dziecko, zycie sie zmienia. kropka. i
      niestety nie wszyscy to rozumieja sad. czy ktoras z tych kolezanek tez ma juz
      dziecko? pewnie nie, wiec nie wiedza, jak to jest...

      nie wiem, co Ci poradzic, bo rozumiem, ze kolezanki tez sa w zyciu potrzebne,
      pewnie nawet teraz bardziej, niz kiedys. moze sprobuj sie bardziej
      zainteresowac ich zyciem (wiem po sobie, ze ja umiem juz tylko o Glizdeczce
      rozmawiac), ich problemami? ale przypadkiem nie zmieniaj swoich priorytetow, bo
      kolezanki raz sa, raz ich nie ma, a dziecko duzo bardziej Cie potrzebuje smile
    • mmala6 Re: co się stało?? 09.09.05, 13:48
      a kolezanki pewnie bezdzietne?wink
      Wiesz, ja tez od czasu do czasu tak sobie mysle ze "fajnie by bylo...".Co prawda
      zadna z moich bliskich kolezanek nie powiedziala mi ani nawet nie dala do
      zrozumienia, ze je zaniedbuje.I to nie bynajmniej dlatego, ze tak nie jestwink Bo
      i forma i czestotliwosc spotkan juz nie ta co rok temu.
      Zapraszam je do siebie, chodzimy na spacery, plotkujemy przez gg albo tel,
      CZASEM uda mi sie wyjsc na piwko albo kawe samej.Ale tak naprawde one rozumieja
      (i chyba troszke zazdroszcza-te bezdzietne), ze Matus jest NAJ.
      Wg mnie nie da sie polaczyc bujnego zycia towarzyskiego i wychowania
      niemowlaka.Nie da sie i juz, zawsze jedna strona bedzie bardziej poszkodowana a
      zdecydowanie wole, aby ta strona nie byl Matus.

      Poza tym ja naprawde lubie z nim byc, i to nie dlatego ze to jest moj obowiazek
      ale dlatego, ze sprawia mi straszna frajde obserwowanie mojego lobuziakawink))

      A u Ciebie...coz, jezeli Ty sie dobrze czujesz w takiej sytuacji jak teraz, to
      powiedz to kolezankom wprost.Z tego co piszesz to nie jest tak, ze zaniedbujesz
      je totalnie a chyba nie moga wymagac od mamy niemowlaka, zeby co sobote chodzila
      z nimi na imprezy do rana!wink)A to ze jestes skoncentrowana na dziecku to bardzo
      dobrze, dziwne gdyby tak nie bylosmile)

      Glowa do gory, jestes dla Antka najlepsza mama na swiecie i to jest najwazniejszesmile
      • joa8 Re: co się stało?? 09.09.05, 14:29
        no bezdzietne wink
        tak mi jakoś przykro, właśnie tym bardziej, że starałam się ich nie
        zaniedbywać. Cały czas podkreślam, jak są dla mnie ważne i jak je sobie cenię.
        A o Antku nie gadam, jak z nimi jestem, bo przecież pamiętam, jakie to było
        niewyobrażalnie nudne dla mnie.
        Myślę, że je boli właśnie zmiana priorytetów w moim życiu - tak byłam
        zawsze "dostępna", chetna do pomocy, gadki i wypitki, a teraz, jak mam np: dwie
        godziny, to po tych dwóch godzinach wstaję i idę do domu. Bo CHCĘ wracać do
        synka smile
        te smutne uczucia pewnie miną, wszytsko się unormuje, część koleżanek się
        wykruszy, najlepsze, jak zwykle zostaną i już. Ale, cholera, wielkie zmiany są
        jednak trudne.
        dzięki za wsparcie smile)
        • enja11 Re: co się stało?? 09.09.05, 16:09
          Ja nawet nie za bardzo mam ochotę gdzieś się wyrywać. Od urodzenia Jacha nie
          byłam nigdzie bez niego i to nie dlatego, że mąż nie może się nim zająć. Tylko
          jak sobie pomyślę, że jak nadejdzie weekend i będziemy mogli być razem we
          trójkę, to ja gdzieś pójdę sama... Jakoś mi się wtedy odechciewa eskapad. Ale
          będę się wkońcu musiała gdzieś wyrwać, bo teraz nawet nie do końca wiem jak
          miałabym to zorganizować - Jachu jest wyłącznie na piersi i je o której mu się
          zamarzy. Także nawet nie wiem kiedy mogę ściągnąć trochę pokarmu na zapas, bo
          może się okazać, że on właśnie znowu zapragnął jeść i nie będę miała dla niego.
          Strasznie mi się to wydaje trudne, więc póki nie ma przymusu to nie mogę się
          zebrać.
          A koleżanki... Cóż została jedna - taka co też planuje niedługo zostać mamą.
          Pozostałe albo się znudziły mną, albo ja nie mam ochoty ich widzieć i słuchać,
          bo im się zdaje, że ze mną już o niczym się nie da pogadać tylko o dziecku. I
          na każde moje pytanie jest: Co ja ci będę opowiadać, teraz masz inne problemy.
          Nie to nie. Ja się z Jachem dobrze czuję, z mężem też jak najlepiej - poradzę
          sobie. A one wrócą za jakiś czas jak się rozmnożą.
          Rozpisałam się, może trochę nieskładnie, ale ten problem też mnie trochę męczy
    • pampeliszka Re: co się stało?? 09.09.05, 19:18
      Moja przyjaciolka najpierw mi powiedziala, ze czuje sie juz niepotrzebna, jak
      zdmuchnieta swieczka, a potem postanowila cos z tym zrobic, widzac, ze czasu za
      duzo nie mam.Wieczorem szybko padam i chce spac,wiec jesli nawet zostanie u nas
      na noc, to ma mnie dla siebie gora do 22. Jak stwierdzila- jedyna szansa, zeby
      ze mna pogadac, jest isc na spacer. A ze mala spi ostatnio po 2-3 godz w wozku,
      to mozna sie nagadac.Tylko potrzeba checi z obu stron...A ze mialysmy juz dwa
      kryzysy przyjazni i wygralysmy, to i teraz dzieci nam nie przeszkodza, mam nadzieje.
      • sylwiawm Re: co się stało?? 09.09.05, 23:58
        Nie smuć się. Jak one będą miały dzieci to ty im powiesz, ze Ciebie zaniedbują
    • kangur4 Re: co się stało?? 10.09.05, 12:51
      Ja to jednak mam fajnie... W ciągu ostatniego roku wśród moich znajomych
      urodziło sie 10 (słownie: dzięsiecioro dzieci). I ze dwie kolezanki są jeszcze
      w ciąży. I to jest naprawdę sympatyczne, bo i życia nocnego nie żal (nawet,
      gdybysmy chcieli to i tak nie mamy z kim) i wszyscy rozumiejacy, że jak do
      knajpy, to tylko z ogródkiem, że jak umawiać się, to w określonych godzinach
      (bo dzieci śpią/jedzą/sra..., ups, zapędziłam się). Rozwiązuje to nam mnóstwo
      problemów, a i ciuszki/zabawki/akcesoria kursują od jednego do drugiego.

      Tylko moja najbliższa przyjaciółka nie ma jeszcze dzieci, a mimo wszystko jest
      autentycznie najbardziej ulubioną ciocią. Kiedy M. ją widzi to prawie robi w
      portki ze szczęścia. Rzadziej się spotykamy, to fakt, ale wychodzę z założenia,
      że porządna przyjaźń nie rdzewieje, a jesli już, to to znaczy, ze to porządna
      przyjaźn nie była.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka