Dodaj do ulubionych

Co bedziecie dzis robic?

15.02.06, 08:57
Bo my zupełnie nic.Pewnie pojdziemy na spacer i na jakies zakupy pieczywowe,
moze troche posprzatamy, a poza tym bedziemy siedziec na forum i pic kawke,
cos sobie poczytamy. Malgosia na pewno przymierzy całą reklamowke ubran z
okresu niemowlectwa wczesnego.I pobawimy sie w chowanego i w gonionego na
czworakach. I nie wiem, co jeszcze...
Obserwuj wątek
    • mmala6 Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 09:04
      dzien dobry!smile
      my zaraz idziemy na spacer, tak pieknie slonce swiecie ze trzeba to
      wykorzystac.I zrobie male zakupy.Potem jak Mlodziez bedzie spac to posprzatam bo
      po poludniu mam gosci: kolega i kolezanka z pracy.Z ex pracy.Tzn jestem tam na
      stanie ale juz tam nie wroce.No wiec przyjda i sobie pogadamy i sie
      posmiejejmysmilei moze dokoczymy winko walentynkowe, bo nam scielo po jedenj
      porcji wczorajwink mamy zaleglosci filmowe ale nie mamy kiedy obejrzec.
      Pam, jaka u Ciebie pogoda?
      Musze przyzna ze wczoraj wieczorem jak stawialam sanki do ogrodka, to taki byl
      wiosenny zapach powietrza.Idzie wiosna jak zloto!!smile
    • mooh Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 09:09
      My podobnie. Mam nadzieję, że jeszcze dośpimy godzinkę lub dwie, a potem
      spacer, zakupy. Na Zosiny obiad mamy brokułki z żółtkiem. To jej ierwsze żółtko
      i jestem ciekawa, czy je zaakceptuje. Poza tym forum, herbatka, biszkopcik ...
      • pampeliszka Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 09:11
        Słonce masz, Mmala? U nas pochmurno, ale moze sie potem cos przebije-to jak Ty
        wrocisz, to moze u nas zaswieci.
        Mooh, Malgos uwielbia brokuły z zołtkiem. Niestety ostatnio po nich jest od razu
        głodna i musi zjesc drugi obiad, hehe.
        Swoja droga to sie zastanawiam, czy aby nie powinnam juz dawac Malgosi obiadu z
        2 dan.
        Wiecie, fajne sa takie dni z naszymi dziecmi, nie? Bez pospiechu, miło i
        sympatycznie, mozna sie podelektowac taką ...zwyczajnoscią.
        • mooh Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 09:17
          Tak mozna się podelektować, pod warunkiem, że młodzież ma dobry lub chociaż
          normalny dzień i kwęka non stop, jak Klucha ostatnio.
        • mmala6 Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 09:20
          tia mozna.Zwlaszcza jak moje dziecko niczym pies Pawlowa jak widzi komp to musi
          miec wlaczone Fimble, wiec pisze na forum na zmiane z puszczaniem Fimblowwink

          Pam, literatura wszelaka pisze ,ze dzieci w tym wieku juz powinny jesc dwa dania
          obiadowe.U nas sie nie sprawdzilo jak Matek byl mlodszy, dla niego zupa musi byc
          taka ze lyzka stoi a nie woda.Wiec mamy jedno porzadne danie obiadowe czyl zupa
          i drugie w jednym.Byc moze teraz by juz przeszlo ale ja rzadko gotuje zupe wiec
          wole takie 2 w 1.
          A dzis nie wiem co zrobie....moze ziemniaczki na parze z maselkiem, do tego
          gotowany kurczak i jablko?to jest tak dobre, ze czasem dziecku podjadamwink
        • duramgama Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 09:27
          Witajcie,

          u nas tez pochmurno i wilgoć wisi w powietrzu jakby zaraz miała nadejść
          wiekopomna powódź... Małą mam ochotę na spacer, ale chociaż pół godzinki się
          potem przewietrzymy...

          Właściwie dopiero zwlekłysmy się z łóżka. Pan Mąż już o 6 wybył z domu, a my
          spałyśmy prawie do 8.45. Ech... miałam ciężką noc. Srajdzinka kręciła się i
          męczyły ją gazy, mnie za to męczyły nieprzyjemne myśli o znajomej, która wczoraj
          dowiedziała się na USG, że jej niespełna 3-miesięczna ciąża obumarła...
          Maluszkowi niestety nie biło już serduszko. Dzis leży w szpitalu i właśnie czeka
          na zabieg...

          A jeszcze tak nie dawno pisałam Wam, jak bardzo poczułam się wzruszona faktem,
          że dziewczyna naszego przyjaciela właśnie spodziewa się dziecka... A on był taki
          dumny i od pierwszego dnia, kiedy się dowiedział, nosił ze sobą maleńkie body z
          napisem "I love Daddy".
          Przepraszam, że tak smutno zaczynam dzień, ale strasznie mi ta sprawa ciąży na
          sercu.

          Pamiętam jak pisałam reportaż o poronieniach i rozmawiałam z dziewczynami, które
          straciły swoje maleństwa. Potwornie to wszystko przeżywałam, tym bardziej, że
          właśnie staraliśmy się o dziecko. A kilka dni po napisaniu tekstu, okazało się,
          że jestem juz w ciąży. A później, pech chciał, że materiał ukazał się, kiedy
          leżałam na oodziale patologii ciąży (w 34 tygodniu ciąży, zagrozona porodem
          przedwczesnym), a ze mną na sali dwie dziewczyny, które poroniły i czekały na
          zabieg... Wszystkie wspomnienia wróciły teraz do mnie ze zdwojoną siłą.
          • z1mka Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 09:45
            Duram, to jakieś fatalne najście na siebie złych wydarzeń... Jak czytam, że
            najpierw ten reportaż, a zaraz później Ty miałaś taką dramatyczną sytuację... A
            teraz jeszcze to...
            Pamiętam, że gdy się staraliśmy o dziecko, siostra żony brata mojego męża (Boziu
            jak to brzmi), w każdym razie koleżanka właśnie leżała w szpitalu i niestety
            dziecko straciła... okropnie mi było wtedy przykro i podwójnie bałam się o swoje
            maleństwo. Dziewczyna strasznie chciała mieć dziecko... czekala z
            niecierpliwością na moment, kiedy znów będą mogli się starać i choć tę drugą
            ciążę też miała zagrożoną, to teraz cieszy się swoim wspaniałym synkiem...
            Jestem pewna, że to nie był jakś sposób na zabicie żalu - koniecznie dziecko -
            Ta dziewczyna na pewno nosi w srercu pierwsze dzieciątko, ale cieszę się, że
            teraz są szczęśliwi ze swoim mężem - on też bardzo czekał na to maleństwo...
            Ale niestety dotknęła ich inna trzgedia - zmarła jej mama w zeszłym tygodniu
            chorowała na raka i myślę, że umarła szczęśliwa bo doczekała się wnuka...

            Jak tak sobie o tym myślę, to świat mi za oknem szarzeje coraz bardziej i łzy
            się cisną, chociaż to prawie obcy ludzie... i gdy czytam co piszesz, Duram, to
            mnie okropnie w gardle ściska... dzieci nie powinny umierać! Świat jest
            niesprawiedliwy!
            • z1mka Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 09:53
              A jeszcze jedna myśl mi się nasuwa...
              Nie chcę żyć w świecie, w którym dla jednych kobiet problemem (medycznym) jest
              zajście w ciążę, utrzymnanie jej walką a strata osobistym nieopisanym dramatem...
              a dla innych usunięcie ciąży to zabieg kosmetyczny!
              Koszmar!
            • duramgama Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 10:02
              Och, ściska, Zimka, ściska okropnie...
              "Moje" bohaterki, które poroniły, również doczekały się w końcu cudownych
              dzieci. Są szczęśliwe, ale z taką stratą podobno nigdy kobieta nie godzi się do
              końca. Zawsze pamięta.
              Oczywiście zawsze można się pocieszać, mówiąc, że skoro płód obumarł - był
              słaby, a natura sama zadecydowała, że dziecko ma się nie urodzić. Może gdyby się
              urodziło, byłoby chore, upośledzone... To tylko gdybanie, ale podobno takie
              racjonalne podejście do sprawy, bardzo pomaga wziąć się w garść. No i oczywiście
              dochodzi jeszcze jeden aspekt - lepiej, że stało się to teraz, kiedy maleństwo
              miało zaledwie ponad centymetr, a nie w zaawansowanej ciąży, albo co gorsze w
              trakcie porodu...

              Leżąc na patologii ciąży, byłam świadkiem tragedii, kiedy kobieta dostała
              krwotoku i straciła dziecko w 24 tygodniu ciąży. nic nie dało się zrobić. A ona
              po prostu wyła. Nie było na oddziale ciężarnej, która by nie płakała razem z nią...
              • mooh Duram, Kura 15.02.06, 12:34
                Dopiero po urodzeniu Zosi wskoczyłam na wyższy poziom świadomości. Wcześniej
                nie dociarało do mnie, z jak wielką stratą wiąże się poronienie. W ciąży miałam
                trochę problemów, ale nie docierało do mnie, że coś może się stać. Nie czułam
                też więzi emocjonalnej z dzieckiem. Pierwszy raz nogi mi się ugięły, gdy
                poszłam na rutynowe KTG i usłyszałam, jak zanika jej tętno. Ciśnienie mi
                skoczyło do nigdy wcześniej nie osiągniętych wartości i po raz pierwszy
                zadrżałam o życie mojej córki. Następnego dnia była już po TEJ stronie brzucha
                i zaczął się powolny proces powstawania więzi. Teraz dałabym się pokroić za
                moje dziecko i już rozumiem...
                • kura17 Re: Duram, Kura 15.02.06, 12:56
                  Mooh, wiem, co czulas przy spadajacym tetnie... mialam to samo - juz na stole
                  przed cc nagle zaczelo jechac w dol bardzo gwaltownie, a polozna krzyczala do
                  lekarzy, zeby sie pospieszyli... wczesniej byly klopoty, ale niewielkie...
                  ... a ciaze mialam idealna i oprocz zlych wspomnien z poprzedniej, zadnych
                  powodow do obaw...

                  ``````````````````
                  kurczak: 03.03.05
                  • aga21c Re: Duram, Kura 15.02.06, 13:14
                    U nas tętno też spadało i na chwile znikło. Położna narobiła alarmu bo nie
                    byłam przewidywana do cesarki. Na całe szczeście tętno powróciło a jak sie
                    później okazało Ola w tym czasie owinęła sie pępowinom. Dalsza cześć porodu
                    spędziłam na leżąco pod KTG i cały czas słuchalam tylko serduszka, czy bije. A
                    Ola i tak urodziła sie naturalnie. Wychodziła z jedną rączka a na drugiej miała
                    zaczepioną szelke z pępowiny. I przyznam szczerze że poznała sie na tym tylko
                    położna ... nie lekarze. Gdyby nie ta kobieta to niunia ususiłaby sie w kanale
                    rodnym. Dlatego stwierdziłam że następną ciąże będę chciała zakończyć cesarką.
                    Mam nadzieję, że macie po nich lepsze wspomnienia. Niestety przy normalnym
                    porodzie oprócz tego, że Ola miała złamany obojczyk to ja mimo nacięć popękałam
                    strasznie i miałam złamaną kość ogonową tak że do siebie przychodziłam prawie 3
                    miesiące.
          • kura17 Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 10:49
            Duram, mnie sie przytrafilo to samo sad tez stracilam pierwsza ciaze w 12
            tygodniu, serduszko nie bilo sad panicznie sie balam w drugiej, ze to sie
            powtorzy... na szczescie kurczak urodzil sie zdrowy i caly smile
            ale na zawsze bede pamietac nasza malenka anie, ktorej sie nie udalo...

            ``````````````````
            kurczak: 03.03.05
            • duramgama Kura 15.02.06, 10:52
              Bardzo współczuję.
              Wiesz, potwornie jestem rozbita tą nieprzyjemną wiadomością.
              Wiem, że nic nie mogę dla tej dziewczyny zrobić, poza wsparciem przez telefon,
              rozmowa, odwiedzinami. I wiem też, że skutecznie pomoże tylko upływ czasu,
              nieprawdaż?
              • kura17 Re: Kura 15.02.06, 12:51
                tak, czas pomaga. alepotrzeba na to... czasu...
                a teraz (z mojego doswiadczenia!) potrzebny jest kontakt z ludzmi. ona musi (tzn
                ja tak mialam) miec mozliwosc wzgadania sie, wyplakania, ZALOBY za utraconym
                dzieckiem. niektorzy jakby ujmuja prawa do zolaby - bo dziecko takie jeszcze
                malenkie bylo... wlasciwie nie dziecko, a plod... moze ktos sadzi, ze to pomaga.
                a guzik! to, co we mnie umarlo, nie bylo PLODEM, bylo moim DZIECKIEM i nikt mi
                nie powie inaczej. tuz przed tym, jak szukalysmy z ginka akcji serca, widzialam
                na usg moja coreczke, glowke, raczki, nozki - to bylo dziecko. tak bardzo sie
                cieszylam, jak slicznie wyglada (super sie ustawila "do zdjecia"), aby po chwili
                dowiedziec sie, ze nie zyje sad cierpialam bardzo.
                pomagaly mi rozmowy z mama oraz, paradoksalnie, upicie sie z siostra i
                przyjaciolka (margeritami wink i wyrzucenie z siebie wszystkiego - zalu, strachu,
                ze juz nie zajde w ciaze, strachu, ze znow sie to powtorzy... gadalam i plakalam...
                Duram, jesli chcesz pomoc, mysle, ze mozesz zaproponowac rozmowe, spotkanie. i
                to nie kiedys, ale niedlugo, jak znajoma wyjdzie ze szpitala i poczuje sie
                odrobine lepiej (na poczatku czlowiek czuje sie rowniez rozbity fizycznie). nie
                nalegaj, ale ne zniechecaj sie jednym nie - musisz wyczuc, czy ewentualna odmowa
                jest podyktowana prawdziwa niechecia, czy tez "grzecznoscia". ja naprawde
                potrzebowalam sie wygadac. moze ona tez.

                jak bylam w szpitalu na zabiegu, to przyszla tez dziewczyna rejestrowac sie na
                aborcje (to bylo w niemczech). mialam ochote ja zabic sad((
                ``````````````````
                kurczak: 03.03.05
      • mamapauli1 Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 09:35
        A ja idę sie zapisać na siłownię próżniową bo już dawno nie byłam. Muszę spalić
        jeszcze 14 kilo żeby jako tako wyglądać.
    • mooh do Pampeliszki i innych 15.02.06, 09:15
      miłośniczek serialu "Desperate housewifes". Czy możecie mnie wprowadzić w
      meandry intrygi i naprowadzić na trop starych odcinków? Tyle się rozpisujecie o
      tym serialu, że zaczyna mnie korcić, żeby pooglądać.
      • mmala6 Re: do Pampeliszki i innych 15.02.06, 09:22
        Mooh, ale to sie nie da tak napisac.Tam sie za duzo dzieje.Dogadaj sie z Pam,
        ona ma wszystko na plycie, moze Ci przegra i wyslewink
      • pampeliszka Re: do Pampeliszki i innych 15.02.06, 09:29
        abc.go.com/primetime/desperate/recaps/ep1.html
        www.filmweb.pl/FilmDescriptions?id=140235#123673
        Osnowa jest prosta- sa 4 przyjaciołki, gospodynie domowe, ktore prowadza
        normalne, zwyczajne zycie (jak my).Fabuła sie posuwa w zastraszajacym tempie,
        ciągle są jakies niespodziewane zwroty akcji i nowe trupy, hehe, wiec bardzo
        ciezko opowiedizec cala I serie...

        Małgosia 25.03.2005
        Małgoś
        • mooh Re: do Pampeliszki i innych 15.02.06, 10:34
          No dobra. Może mam mooh-mooh, ale nie mogę znaleźć starych odcinków, a czytanie
          streszczeń jakoś nie wciąga.
          • mooh Pam!!!!! 15.02.06, 10:42
            Nie mogę znaleźć tych starych odcinków sad((((
            • pampeliszka Re: Pam!!!!! 15.02.06, 10:44
              abc.go.com/primetime/desperate/recaps/ep1.html
              no tu sa, od poczatku
              • mooh Re: Pam!!!!! 15.02.06, 10:56
                Ale to są tylko streszczenia, a ja chcę ZOBACZYĆ.
                • pampeliszka Re: Pam!!!!! 15.02.06, 11:01
                  hehe, to musisz wejsc na emule i posciagac...
    • aga21c Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 09:34
      Witam! Widze,że wy też już na nogach. Moja mała obudziła mnie o 7.30 robiąć
      głośą k... więc o dalszym spaniu nie było mowy, a teraz poprostu sobie zasnęła.
      Więc mama do komputerka, bo spać już raczej nie będę. My też planujemy spacer i
      zakupki a ponieważ w Krakowie piękne słońce to do Olomouca trochę wysyłamy.
      Miłego dnia!
      • pampeliszka Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 10:00
        Dzieki. To czekamy na to słonce...
        Wlasnie skonczylysmy robic porzadki na mojej polce z bielizna- Malgosie zajelo
        na dobre 15 min...
        • wiolkak Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 10:06
          matka wyzyskiwaczka! biedna Małgosia!!!!
          Kaśka odpukać, śpi, a jak wstanie to ugotujemy 2 w 1 i lecimy na spacerek
    • aga21c Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 10:24
      Wiecie dziewczyny jak czytam te straszne histore o poronieniach to wraca mi
      cała moja ciąża i moja koleżanka, która zaszła w ciążę 8 tygodni po mnie. Ona
      roniła wcześniej kilka razy i wreszcie ta ciąża była zdrowa. Aż w 20 tygodniu
      okazało sie że ma za mało wód płodowych i nie mogą jej ich przetoczyć. W 24
      tygodniu urodziła martwego dzidziusia. Ja dowiedziałam sie o tym jak byłam w 33
      tygodniu ciąży. Wyłam przez 2 dni. Do tej pory na samo wspomnienie łzy mi sie
      cisną do oczu. Nie umiem znaleść na to wytłumaczenia...
      • pampeliszka Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 10:27
        Nie czytaj...A przy okazji, biedna Dorota.
        Wiolka, dlaczego wyzyskiwaczka?
        • wiolkak Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 10:29
          dziecku kazać sprzątać u matki! wstydź sie, ona jest jeszcze malutka!
          • pampeliszka Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 10:30
            Malutka, malutka, a wiesz, ile ja sie po niej nasprzatam?
            • wiolkak Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 10:32
              wiem, chociaż wolałabym nie wiedziećwink
              • pampeliszka Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 10:40
                no widzisz, wiec czasem ona musi mi pomoc.
        • duramgama Pam... 15.02.06, 10:35
          pampeliszka napisała:

          > Nie czytaj..

          Skąd w Twoim głosie takie lekceważnie..?
          • pampeliszka Re: Pam... 15.02.06, 10:39
            To nie lekcewazenie, to dobra rada dla Agnieszki. Serio.
            • pampeliszka Re: Pam... 15.02.06, 10:40
              Zbyt ją lubie, zeby lekcewazyc.
              • duramgama Re: Pam... 15.02.06, 10:47
                Chyba źle mnie zrozumiałaś. Nie chodzi mi o lekceważenie Agnieszki, ale tego co
                napisałam.
                Podzieliłam się z Wami swoimi odczuciami, które dziś - pech chciał - nie są
                powodem do radosnego opijania.
                Rozumiem, że nie musicie podzielać mojego smutku czy poczucia straty, wszak nie
                piszę tego na forum z premedytacją, żeby komuć zatruć dzisiejszy (gdzieniegdzie
                wiosenny juz ) dzień. Piszę, bo tak dziś czuję.

                Nie musisz nawet odpowiadać na mój post, Pam, ale wiesz... jakoś mnie ścisnęło w
                dołku kiedy napisałaś Agnieszce, żeby po prostu nie czytała tego, co napisałam...

                • pampeliszka Duram, 15.02.06, 10:53
                  Ja Cie STRASZNIE przepraszam, bo w ogole nie czytalam Twojego postu i to co
                  napisalam, odnosilo sie do czytania calego forum o nieszczesciach i
                  poronieniach. I mialam na mysli tylko, ze jesli Aga zacznie dzien od takiej
                  lektury tragedii, to juz nic nie bedzie mile. I ze sie nie da caly czas
                  zamartwiac, jak po tragedii katowickiej, utonieciu statku itp.
                  Jeszcze raz przepraszam, faktycznie wyszło idiotycznie i nawet nie wiesz, jak mi
                  głupio. Najchetniej bym sie schowala do szafy. Wybaczysz mi, Duram?
                  • pampeliszka Re: Duram, 15.02.06, 10:55
                    Bo teraz juz przeczytałam, to, co było wyzej.
                    • z1mka Pam 15.02.06, 10:59
                      ale "nieczytaniem" nie uchronimy się od przykrych wspomnień... tak czy
                      inaczej... one są niezależnie, czy się czyta, czy nie, niezależnie, czy się chce
                      dzień zacząć optymistycznie czy smutno...
                      • pampeliszka Re: Pam 15.02.06, 11:09
                        ja wiem, Zimka, byla podobna dyskusja niedawno na emamie, z tym, ze o smierci,
                        ktora jest codziennie i dookoła nas. I dopoki nie dotyczy nas, znajomych,
                        przyjacioł, to po prostu sie nie da cierpiec ze wszystkimi, bo nie byłoby
                        miejsca na radosc, bo zbyt duzo jest smutku. Dla kazdego jego porcja.
                        Kidy miesiac przed urodzeniem Malgosi umarl moj tata, nie chcialam wspolczucia
                        nikogo, rozmawialam o tym tylko z moim mezem i rodzina. Bo nikt inny nie byl w
                        stanie zrozumiec, jak mnie to boli, bo dla nikogo innego moj tata nie byl taki
                        wazny. I tak jest z tymi tragediami na necie- nie jestem w stanie cierpiec z
                        nimi, bo to nie moja strata i moj bol.Co nie znaczy, ze mnie to nie obchodzi.
                        • z1mka Re: Pam 15.02.06, 11:44
                          Doskonale Cię rozumiem, bo mam podobną cechę charakteru. Moje dramaty - mój ból
                          a całemu światu się nie zwierzam, nie cierpię się zwierzać, słowo zwierzać się
                          jest najzimniejszym słowem wśród pojęć mojej wrażliwości...
                          Ale tu chodzi o nasze koleżanki w sumie, o znajomą Duram, o znajomą Agi no i ja
                          się niejako o to otarłam, po prostu rodzą się osobiste wspomnienia... nie chodzi
                          tylko o współczucie... bo ja też nie czytam cudzych dramatów, to jak kradzież
                          cudzych uczuć, przecież i tak nie jesteśmy w stanie tym osobom zwrócić tego co
                          straciły, a niekiedy różne forumowe wypowiedzi stają się gwoździem do trumny a
                          nie balsamem na ranę... uroki netu sad
                          To tylko takie moje przemyślenia, bo też mnie ostatnio różne tragedie w moim
                          otoczeniu przygnębiają, co nie znaczy, że cierpię za cały świat...

                          Słońce jest tam, gdzie pada deszcz, tylko jakiż ten deszcz uciążliwy...
                        • pampeliszka i jeszcze jedno 15.02.06, 11:49
                          Jeszcze nie do konca jest to precyzyjne,co napisalam, skoro rozmawiamy dzis
                          powaznie.Kiedy czytam albo słysze o smierci kogos obcego, to z reguły mysle, ze
                          to okropne i musi bolec, mowie, ze wspolczuje... i wracam do swoich spraw. Nie
                          wierze, ze Wy nie.
                          Ale zdarzaja sie tragedie, ktore w jakis sposob docieraja do mnie głebiej i
                          mocniej, kiedy uderza mnie mysl, ze to mogło sie zdarzyc mnie. Tak, jak niedawno
                          pisalam o tym wypadku, gdzie zginal syn i ojciec.
                          A a`propos poronien- moja pani gin zakazala mi chwalic sie ciaza do konca 3 m-ca
                          i powiedziala, zebym cieszyc sie tak naprawde zaczela dopiero od II trymestru,
                          ze w I to jeszcze natura sama ingeruje, a pani gin jest przeciwko podtrzymywaniu
                          i ratowaniu wtedy.
                    • aga21c Re: Duram, 15.02.06, 11:06
                      Pam dzięki za troskę! Niestety jest tak, że w życiu spotykają nas różne
                      sytuacje te fajne i te mniej fajne a w ręcz przykre. Mimo wszystko, musimy
                      dalej normalnie funkcjonować dla siebie i dla innych. Miło, że w trudnych
                      chwilach są przy nas wtedy tak fajne osoby jak Pan i Duram. Robicie kawał
                      dobrej roboty, każda na swój sposób. Dzięki!
                      Oleńka 24.09.2005
                      <a href="Oleńkabobasy.pl/?u=olenkas&s=ba825f214131d0ffa0a33b6161ad3d43
                  • duramgama Re: Duram, 15.02.06, 10:58
                    Jasne, Pam. Szczerze liczyłam na to, że to wszystko wyszło przypadkowo, przez
                    nieuwagę lub niedoczytanie...

                    Mam nadzieję, że nie uraziłam Cię swoją uwagą. Wybacz, mam dziś serducho i
                    wszystkie nerwy na wierzchu...
                    Chyba więc nie specjalnie nadaję się dziś na forum..sad
                    • pampeliszka Re: Duram, 15.02.06, 11:00
                      Uff, kamien z serca. Bardzo bym nie chciala, zebys sie na mnie gniewala albo
                      posadzala o to, ze chce Ci tak z rana zrobic na złosc... Strasznie głupio wyszlo.
                      • duramgama Re: Duram, 15.02.06, 11:04
                        Pam,kochana, ja nie mam 12 lat, żeby się na Ciebie gniewać. Naprawdę.
                        Mogłam się ewentualnie poczuć lekko urażona bądź zlekceważona o czym od razu
                        doniosłam, bo nie lubię niejasnych sytuacji i zawsze od razu staram się wyjaśnić
                        wszystko co leży mi na sercu. Ale nie czuję się ani urazona ani zlekceważona, bo
                        wyjasniłaś mi, że nie doczytałaś...

                        Ide się przewietrzyć.
                        trzymajcie się, dziewczynki...
        • enja11 Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 10:38
          Ja dzisiaj otworzyłam okna na oścież i wdycham to nasłonecznione powietrze.
          Udało mi się doprowadzić do tego, że Jachu zasnął sam we własnym łóżeczku (bez
          histerii jak wczorajwink i mam świetny humor. Idę mu przygotować obiadek
          (spróbuję zrobić pulpeciki cielęcinkowo-szpinakowe) i deserek (płatki owsiane z
          jogurtem i jabłuszkiem). Wczoraj pluł wszystkim, więc może dzisiaj będzie miał
          większy apetyt. No, i nie mogę doczekać się spaceru!
          • wiolkak Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 10:53
            Enja jakby Jachu wzgardził to ja chetnie dojem po nimwink
            Kaśka ostatnio też niezbyt chętna do jedzenia, może jakieś przesilenie mają?smile
            a z tym zaśnięciem to normalnie przegłaś na maxa!!!
            • mmala6 Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 11:22
              Enja, jak robisz platki? moczysz je jakos wczesniej zeby byly miekkie?

              Co do poronien....musze Wam powiedziec, ze dopoki nie zaszlam w ciaze nie czulam
              w pelni wagi tego nieszczescia.Rozumialam to na swoj "nieciezarny" umysl i w
              zasadzie nie zatrzymywalam sie przy tym na dluzej.Byc moze dlatego, ze nikt z
              mojego otoczenia nie przezyl poronienia a moze nie chcialam o tym myslec po
              prostu.Nie musze pisac, ze w ciazy wszystko przewrocilo sie do gory nogami i na
              sama mysl o stracie dziecka ryczalam.
              Pamietam jak chodzilismy do szkoloy rodzenia to byla tam dziewczyna, ktora
              wczesniej poronila.Opowiadala jak lezala w szpitalu na patologii ciazy z niezwym
              dzieckiem w brzuszku....jak lekarze zwlekali z wyjeciem tego dziecka....jak
              robili jej i innym ciezarnym ktg i tylko u niej byl ciemny i cichy
              monitor....Plakala jak to opowiadala a my razem z nia.Ta dziewczyna byla taka
              drobna i krucha (wazyla 45kg w 7 m-cu ciazy), czulam taka podskorna obawe wsrod
              nas uczestniczek szkoly rodzenia i poloznych o jej dziecko.Nie myslalam o sobie,
              myslalam tylko o tym, zeby jej sie udalo donosic ciaze, zeby dziecko bylo
              zdrowe.I z tego co wiem, to wszystko poszlo ok.
              Jak sobie pomysle o tym cichym ktg to mnie sciska i lzy staja w oczach....

              To jest trudne na pewno.Choc nie wiem co czula Kura (Kurko, wspolczuje) bo nie
              przezylam tego, rozumiem bol, cierpienie i strach.Ale nie wiem jak sie czuje
              kobieta, ktora traci dziecko.I nie wiem co w takiej chwili powiedziec...

              Duram, bardzo wspolczuje Twojej znajomej.Racjonalne tlumaczenie pomaga zrozumiec
              (bez)sens smierci malenstwa.Bo zeby moc dalej zyc, trzeba sobie jakos
              wytlumaczyc to co niewytlumaczalne.Tak jest latwiej i niewazne czy to jest
              prawda czy nie.Jedyne co Ci moge niesmialo doradzic, to nie zabierac narazie
              Srajdzinki na spotkanie z ta znajoma.Chyba ze sama bedzie tego chciala (znajoma,
              nie Srajdzinka).
              Lzy i czas pomagaja.
              Chyba.
            • enja11 Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 11:44
              cholera, wzgardził deserkiemsad(((((( mam nadzieję, że te pulpety zje, bo się z
              nimi męczę niemiłosiernie. a płatki najpierw ugotowałam w małej ilości wody, a
              potem dodałam utarte jabło i jogurt. jak na mój gust pycha, ale jachu nie
              chce...
              • mmala6 Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 12:02
                Enja, to ja wezme dla Matkasmile
                • enja11 Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 12:07
                  juz prawie zeżarłam całe, niestetysad(
                  • mmala6 Re: Co bedziecie dzis robic? 15.02.06, 12:23
                    ale jestes matka! a moze Jachu zjadlby sobie pozniej?
          • anetka75 Duram... 15.02.06, 11:17
            Kobiety zapominają o poronieniu. Ja zapomniałam dzięki Wiktorii. Gdzieś
            czytałam, że lekarstwem na zranioną duszę jest wtedy kolejna ciąża i zdrowe
            dziecko, które później się rodzi i u mnie się sprawdziło. Oczywiście mam
            świadomość tego, że coś takiego mi się przydarzyło, ale nie jest to już dla
            mnie bolesne... wtedy to była okropna rzecz i jak zaszłam w ciążę z Wiktorią,
            to każda wizyta w łazience była dla mnie straszną rzeczą, bo bałam się, że
            zobaczę krew...

            ALE TERAZ JEST WIKI I TYLKO TEN FAKT SIĘ LICZY!!! TO JEST MOJE SŁOŃCE I
            NAJPIĘKNIEJSZA WIOSNA!!!
            A czuć tę wiosnę po kościach. Dziś Wiki spała przepięknie. Rano wisiała mi co
            prawda na rękach, ale jakoś to przeżyję, przecież do matury nie będzie mi
            wisieć na tych rękach. Za oknem świeci przepięknie słońce i chyba pójdziemy na
            spacer. Jak Wiki poszła teraz spać wywietrzyłam domek. Powietrze jest super!!
            Myślicie, że po trzydniówce (a dzisiaj dopiero wyszła jej wysypka po kilku
            dniach gorączkowania) można iść na spacer?
            • kubona Re: Duram... 15.02.06, 12:00
              strasznie cięzko czytać takie rzeczy. ostatnio dowiedziałam się że moja
              koleżanka przez 7 tygodni nosiła w sobie martwą ciążę, w 12 tygodniu, gdy się
              dowiedziała że nosi w sobie martwe dziecko, niemal juz było za późno dla niej -
              gdyby trafiła do szpitala godzinę później osierociłaby strasza córeczkę. mnie
              zatrzęsło podwójnie, bo zdecydowała się na ciążę gdy zobaczyła Kubusia, i ten
              włąsnie lekarz który "prowadził" jej ciąże i zafałszował kartę ciąży asystował
              przy moim cc...........a dziś rodzi moja siostra -też będzie miała cc juz
              trzeciesmileza kilka godzin po raz kolejny zostanę ciociąsmile
            • kura17 Re: Duram... 15.02.06, 12:57
              niektore zapominaja, niektore nie... oczywiscie, dziecko pomaga, ale nie
              zawsze... i czasem kobiety boja sie kolejnej ciazy - aby sytuacja sie nie
              powtorzyla...
              ``````````````````
              kurczak: 03.03.05

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka