Dodaj do ulubionych

irytacja na spacerze

16.02.06, 12:08
I bynajmniej nie chodzi tu o Srajdzinkę, choć na spacerze codziennie jestem
własnie z jej powodu.

Nie wiem... może Wy macie szczęście żyć w bardziej cywilizowanym, schludnym
miejscu, ja jednak żyję pośród niezliczonej ilości... psich kup.

I to one właśnie, a raczej właściciele psów są powodem mojej ogromnej irytacji!

Pomijam już fakt, że moje poczucie estetyki zostaje porażone widokiem
trawników (obecnie są zaśnieżone) upszczonych psimi odchodami. Chodzi mi
raczej o dzieci, które w te kupy wchodzą, a chcąc się bawić śniegiem muszą
szalenie uważać (a raczej ich opiekunowie), żeby nie wziąć do ręki śniegu wraz
z psią kupą.

Mało tego - wciąż natykam się na PKP (psie kupy pieprzonewink rozkosznie
"pozostawione" na środku chodników.
Mam ochotę z cała stanowczością pogryźć wszystkich właścicieli czworonogów,a
mój pan Mąż zapowiedział już zemstę w postaci powrotu kup na właściwe im
miejsce (czyli na wycieraczkę odpowiedniego domostwa) celem przyspieszonej
edukacji obywateli.

Oczywiście nie raz, nie dwa wlazłam butem w PKP.
Oczywiście, wychodząc z małą, nie mogę spuścić wzroku z chodnika, po którym
drepce, żeby uchronić ją przed kontaktem z PKP.
Oczywiście po raz trzeci, widziałam tylko DWIE osoby, które po własnym piesku
sprzątają. Jedną z nich jest moja Mama (która a)nie mieszka na moim osiedlu
b)juz i tak nie sprząta, bo sunię trzeba było uśpić), drugą pewna Pani, która
ma jamnika i... dziecko, więc chyba rozumie powagę sytuacji.

Dziś po raz kolejny postanowiłam zwrócić komuś uwagę. Ale jak zwykle spotkałam
się z chamstwem i ignorancją. Młody człowiek z bardzo ładnym, rasowym psem
spokojnie przyglądał sie jak ów pies robi kupę na trawnik, tuż obok wejścia do
mojej klatki.
Pies się załatwił, Pan go zawołał i poszedł w swoją stronę. Kiedy zapytałam
dlaczego nie sprzątnie po swoim ulubieńcu, odburknął, "bo nie" po czym
rozwinął swoją wypowiedź "bo nikt nie sprząta".
Moje spokojne prośby, tłumaczenia i argumenty zbył kompletnym milczeniem, po
prostu odwrócił się na pięcie i doszedł. Najwyraźniej miał głęboko gdzieś moje
uwagi i fakt, że spaceruję z małym dzieckiem. Ja zaś miałam ochotę dogonić go
i delikatnie... strzaskać po twarzy.

Jestem bezradna i krew mi się w żyłach gotuje.
Oczywiście latem pojawiły się na klatkach ogłoszenia, że NALEŻY sprzątać...
srutututu... I co?
I nic.
Obserwuj wątek
    • pampeliszka Duram, 16.02.06, 12:15
      w Czechach sprzataja po psach, tak po prostu. W parku sa specjalne kosze z
      torebkami, czesc woli nosic ze soba reklamowki, zeby bylo pod reka. Czasem
      widze, jak ktos niesie w rece taka reklamowke z PKP i szuka kosza, a nie zbywa
      uwaga, ze kosza niet, to niech lezy.
      Roznica cywilizacyjna, czy co?
      Moze zamiast rozmawiac z takimi "Panami", nos ze soba reklamowke i jak pies
      zrobi PKP to zapakuj i podaj wlascicielowi, o ile sie nie brzydzisz. To by dalo
      do myslenia...
      A a`propos bezsilnosci. Wczoraj w widomosciach byla afera, bo jakis dziadek
      wylecial ze strzelba na grupe mlodziezy, ktora od kilku miesiecy sie zbierala
      pod jego oknem i zaczal strzelac. Ja mu sie nie dziwie, ilez mozna mowic...
      • duramgama Re: Duram, 16.02.06, 12:19
        A widzisz, jesteśmy 100 lat za Czechamisad

        Chyba też zacznę strzelać...wrrr.

        A na moja mamę patrzyli jak na wariatkę, kiedy chodziła z reklamówką i sprzątała
        po WŁASNYM psie. Sprzątała swoje, wchodziła w cudze...ech, społeczeństwo.

        Nie ukrywam, że sprawa PKP jest kolejną, która przechyla szalę z napisem "własny
        domek". Zmierzamy do tego domku baaaardzo powoli, ale jak sie kiedyś porządnie
        wkurzę, to przyspieszę kroku, albo nawet biegiem zacznę się przemieszczać...
    • mooh Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 12:17
      W naszym kochanym kraju, do NALEŻY zawsze trzeba dodać BO JAK NIE TO...
      Współobywateli najlepiej edukuje się przez kieszeń lub portfel. Duram,
      jesteście członkami tej wspólnoty mieszkaniowej (bo jesteście, prawda?). Złóż
      odpowiedni wniosek i postaraj się wprowadzić taki punkt do regulaminu, że za
      niesprzątanie po swoim psie właściciel musi zapłacić.
    • kangur4 Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 12:18
      A ja w związku z tym, powtórzę pytanie, które kiedyś zadałam tu i zadaję je
      wszędzie: co mówi/czuje niesprzątający kup własciciel psa, kiedy wlezie w cudzą
      psią kupę? Czy klnie na czym świat stoi i pomstuje? Zachwyca się, że taka
      piękna i podobna?

      A może razem z psem dostaje się jakieś urządzenie a la James Bond, coś w
      rodzaju wykrywacza kup, jakiś system wczesnego ostrzegania i właściciele psów
      zwyczajnie w cudze kupy nie wchodzą?

      PS. Duram, skorbnęłam coś do Ciebie na maila gazetowego. Jeśli będziesz miała
      dłuższą wolną chwilę, proszę, zajrzyj.
      • duramgama Kangurku... 16.02.06, 12:26
        zajrzałam. Pamiętam ten artykuł, bo ryczałam przy nim jak bóbr.
        Jak tylko położę Srajdzinkę (ok.14) postaram się zebrać mysli i do Ciebie napisać.
        • kangur4 Re: Kangurku... 16.02.06, 12:31
          Duram, tak jak zaznaczyłam - sprawa absolutnie nie jest pilna. Napisałam, że
          masz wiadomość, bo nie wiedziałam czy korzystasz w ogóle z maila gazetowego.

          Dziękuję.
          • duramgama Re: Kangurku... 16.02.06, 12:38
            Na co dzien nie korzystam, raczej do korespondencji z forumowymi koleżankami.
            Dlatego dobrze, że dałaś znać tutaj.

            Nie jest pilna, ale jest WAŻNA.
            Tearz to mam ochotę Cię po prostu uścisnąć. Taki spontaniczny gest.
            Ściskam Cię zatem.
    • xemm1 Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 12:21
      PKP, dobre wink)

      Trafia mnie jak widzę te zafajdane trawniczki, lecz żadne - niestety argumenty
      nie przemawiają do właścicieli czworonogów, ja w życiu jeszcze nie widziałam,
      zeby ktokolwiek sprzątnął po swoim psiaku... Walka z wiatrakami sad
      Inny problem ...Kocham psy, ale wściekam się jak biegają po trawnikach, po
      placach zabaw (!) psy bez smyczy i kagańca, nie rozumiem tej bezdennej głupoty
      właścicieli, ileż to ja już razy nazwracałam się uwagi, raz Pan tak mnie
      przeokrutnie wyzwał (niebyłam obojętna wink).. o mało nie skończyło się na
      policji...
      Argument "on nie gryzie" jakoś do mnie nie przemawia, tym barzdiej, ze pogryzł
      mnie kiedyś taki "niegryzący" pies... Dlatego teraz potęguje się mój strach o
      Malunia!!!
      Ja rozumiem pies musi się wybiegać, ale
      • xemm1 Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 12:23
        o ucięło mi...wink
        pies musi sie, wybiegać, ale przecieżsą świetne tereny lepiej nadające się do
        tego, koło nas są piękne wały nad rzeką, no ale cóż to za daleko, po co tyle
        chodzić... ech szkoda gadać
    • mooh Pies w bloku 16.02.06, 12:39
      to koszmar. Dla sąsiadów na pewno, a czy dla samego psa, to się nie wypowiadam.
      Przed chwilą hałaśliwy kundel sąsiadów wychodził na spacer i jak zwykle zaczął
      ujadać na klatce schodowej. Oczywiście obudził Zosię, ale na szczęście znowu
      zasnęła.
      I jeszcze te zasrane trawniki...
      Tutaj i tak nie jest tak źle, bo trawniki między blokami są dość duże. W
      centrum Gdyni natomiast, na ulicy przy której mieszkamy, latem jest nie do
      zniesienia. Wszystkie okoliczne czworonogi załatwiają się na chodnik lub tycie
      trawniczki przy drzewach. W upalne dni aromat unosi się na wysokość pierwszego
      piętra.
    • ewa_mama_jasia Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 13:03
      Też mnie to trafia. Niedawno widziałam (mijałam) pewną starszą panią, elegancko
      ubraną, w rękawiczkach i kapeluszu. Jej jamnik robił na środku chodnika. Zrobił
      i poszła dalej.
      Tak samo jak irytują mnie psy bez kagańców (bez smyczy mniej, może dlatego, że w
      poblizu mojego bloku faktycznie nie mają się gdzie wybiegać).
      O ile się orientuję, w Warszawie jest prawo zabraniające nie noszenia kagańców i
      nie sprzątania po psie.
      O, wyszła mi podwójna negacja. To chyba wpływ ostatniej sesji - na większości
      egzaminów były pytania w stylu: czego taki a taki nie powiedział? O czym dana
      definicja nie mówi?
      • izabelek27 Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 13:18
        ale z Was złość bije no nie mogę. Ja mam psa w bloku , który nie szczeka. Jak
        był mały to po nim sprzątałam - wyprowadzam go daleko od bloków i placów zabaw
        i puszczam go ze smyczy zeby sie mógł wybiegać. Gadanie e pies w bloku sie
        meczy to totalna ignorancja - a co z tymi psami co się meczą w schroniskach?
        Owszem są rasy które nie nadają sie do życia w bloku ale są też takie którym to
        odpowiada - moi sąsiedzi z pietra ucieszyli sie ze będziemy mieć psa - bo jak
        to stwierdzili wreszcie będzie ktoś straszył potencjalnych złodzieji - dodam ze
        mój pies to labrador i nie jest w stanie nikogo przestraszyc. A kagańca nigdy
        psu nie założę - durny przepis to niektórym ludziom powinno sie je zakładać
        żeby nie pluli tak jadem!
        • kangur4 Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 13:20
          Do widzenia.
          • mooh Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 13:21
            Pani Izabelek chyba nie ma tu czego szukać
            • wiolkak Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 13:24
              bydźcie światowe, good-bye sie mówi!
              • kangur4 Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 13:25
                Jakie tam "good".
              • mooh Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 13:26
                wiolkak napisała:

                > bydźcie światowe, good-bye sie mówi!


                To ja pojadę Waldemarem Pawlakiem: A sio!
                • kangur4 Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 13:30
                  hmmm, chciałam coś napisać, a propos posta Mooh, wydawało mi się przez moment
                  niezwykle błyskotliwe, ale chyba wszystkie pomyślałycie o tym samym.
                  Dla niezorientowanych w polityce: pomyślałam o całkiem innym polityku...
            • kangur4 Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 13:24
              To niestety są cienie sławy i bycia na "jedynce".
              • duramgama Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 13:27
                A ta Pani to skąd? I dokąd?

                Dziewczyny, baczność i kagańce włóż! wink
                • mooh Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 13:31
                  duramgama napisała:

                  > A ta Pani to skąd? I dokąd?
                  > Dziewczyny, baczność i kagańce włóż! wink


                  Napisała ziejąca nienawiścią, jadowita Duramgama smile))))))))))))))))
    • ezrapound Duram, 16.02.06, 15:42
      ktoś mi ostatnio opowiedział taką anegdotę: szedł chłopak z psem, pies zrobił
      kupę, chłopak schylił się z reklamówką, żeby posprzątać i w tym momencie
      podbiegła do niego starsza Pani krzycząc, "niech Pan tego nie rusza! To kupa!"

      A serio: problem jest ogromny. Ludzie nie widzą dalej niż koniec własnego nosa.
      Mnie też to niesłychanie irytuje.

      Ale jeszcze bardziej irytują mnie łysi faceci wyprowadzający swoje rottwailery
      (pisownia?!) bez smycz i kagańców. To jest prawdziwa plaga. A raz po raz słyszy
      się o przypadkach poważnego pogryzienia przez psy.
      • agagaby Re: Duram, 17.02.06, 16:28

    • aga21c Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 16:31
      No cóż, może dostanę od was burę ale ja też mam psa! A właściwie nie lubianego
      przez większość ludzi jamnika. Myślę, że cały widz w tej dyskusji to leży
      jednak we właścicielach psów a nie w samym psa posiadaniu. Faktycznie skandalem
      jest sranie przez psy na chodnikach i placach zabaw i to irytuje chyba każdą
      normalną osobę. A to, że jakaś pani nie posprzątała po swoim piesku to też
      świadczy tylko o niej. Ja z moją sunia staram sie chjodzić (jak większość
      sensownych moim zdaniem właścicieli) na PKP tam gdzie ani dzieci ani inne osoby
      bezpsowe nie chodzą. Ale faktycznie nie wyobrażam sobie żeby moja sunia
      załatwiła się na chodniku (bo dostałaby po d..) a tym bardziej żeby to tak
      zostawić. Naprawdę kwestia człowieka no i wychowania psa.
      • mooh Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 16:38
        Do psów nic nie mam. Nawet lubię tego kudłatego szczekacza od sąsiadów. Nie
        dziwię się, że dostaje w głowę, kiedy go zostawiają na całe dnie, a czasami i
        noce. Tak jak mówisz, problem tkwi we właścicielach, a ci czasami bywają
        niereformowalni.
      • kangur4 Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 16:49
        Nie, tutaj nikt na psy złego słowa, cały czas wałkujemy sprawę
        nieodpowiedzialnych włascicieli.
        Bo to nie pies "zapomniał" załozyć kagańca, to nie pies nie sprzątnął po sobie,
        to nie jest wina psa, że wyje, bo go właściciele zostawiaja na całe dnie.

        Owszem, ja osobiscie mam wątpliwości co do trzymania dużych psów w bloku. Nie
        znam się na psach, ale wydaje mi się, że jesli ktoś już zdecyduje się na
        posiadanie psa, mieszkając w mieście, to powinien zdecydować się na jakąś
        mniejszą rasę.

        Ja sama w tej chwili mam ogromna zagwozdkę. Mam kota, na wiosnę przeprowadzimy
        się do nowego mieszkania, które jest na parterze. Nie będzie siły, żeby kota
        zatrzymać w mieszkaniu. Na pewno będzie wyłaził, mimo, że jest kastrowany. A na
        naszym terenie na pewno będzie piaskownica. Jesli kot tam nasra - sąsiedzi urwą
        mi łeb. I będa mieli świetą rację. Sama bym urwała.
        Zastanawiam się, czy jeśli wystawię kuwetę na balkon, to czy przekona go to do
        niesrania do piaskownicy i okolic? Koty nie lubią załatwiać się "publicznie",
        wolą ustronne miejsca, a nasz ma kuwetę z budką. Miałam koty które z dworu
        biegiem wracały do domu, żeby sie załatwić. I wychodziły z powrotem.

        Cholera, będę miała przeprawę z sąsiadami. Bo nawet jak kot nic złego nie
        zrobi, to i tak będzie na celowniku. I czuję się na straconej pozycji, bo w
        głębi duszy przyznaję sąsiadom hipotetyczną rację...
    • aga21c Jeszcze bardziej irytujące 16.02.06, 16:58
      A jeszce bardziej niż srające psy i koty jest dla mnie nakładanie sobie bułek w
      hipermarkecie bez uprzedniego założenia rękawicy czy woreczka na rękę. Tak więc
      stoją sobie ludzie, grzbią w tych bułach a mnie odechciewa się jeść. Kiedyś zwr
      óciłam takiej pani uwagę, że przecież można założyć woreczek to mnie tak
      zjechała że nie wiedziałam którendy wychodzić. Ale to chyba nie ja powinnam się
      wstydzić . Jak myślicie?
      Oleńka 24.09.2005
      <a href="Oleńkabobasy.pl/?u=olenkas&s=ba825f214131d0ffa0a33b6161ad3d43
      • xemm1 Re: Jeszcze bardziej irytujące 16.02.06, 17:00
        Aga nie mogę też patrzeć w hipermarkecie na ludzi wyżerających bakalie i
        winogron ... a fuj! wink
      • cordata1 Re: Jeszcze bardziej irytujące 16.02.06, 23:55
        uff no wkurzylam sie !!! bo kotow tez nie moge karmic! a wiecie dlaczego bo
        koty nie zjadaj calej karmy i im brudno!!!!! no ja juz nie wiem!!!
        koty sa piwniczne, trzeba je troche dokarmic, za to nie mamy szczurow, w klatce
        obok tak sie zawzieli na kociska ze wytepili, teraz walcza ze szczurami hehehe
        powodzenia im zycze hehehe.
        acha i mojej slepej suce kaganca nie zakladam, zawsze jest na smyczy z
        wiadomych wzgledow ( poleci gadzies gdzie nogi poniosa..) zreszta jest tak
        lagodna.. wiem kazdy tak tlumaczy.
        dla mnie wiekszym problem jest aby kazdy jej nie glaskal na ulicy, bo owszem
        nie ma kaganca ZAWSZE na smyczy ale NIKT sie nie zapayta CZY MOGE POGLASKAC
        tylko od razu z lapami.
        a ona slepunek biedny przy glaskani traci orientacje no bo kto to mnie glaska
        i czemu mnie dotyka???? tyle ze ona nie gryzie tylko siada i nie chce juz wtedy
        nigdzie isc..
        no to sie wygadalam!!!
        • cordata1 Re: Jeszcze bardziej irytujące 16.02.06, 23:56
          ojj a to mialo byc do tego co ukazalo sie pozniej... tzn dalsza czesc tylko
          zle wskoczylo!
    • pampeliszka Tylko Zuzy nie szkaluj 16.02.06, 17:57
      tutaj. To jest bardzo dobrze wychowany jamnik i opiekunka Olenki, Agnieszka.
      Powinnas pokazac te zdjecia, gdzie sobie razem z Twoja cora spi.
      • aga21c Re: Tylko Zuzy nie szkaluj 16.02.06, 19:06
        To przecież ja nic złego na mają sunię nie mówie. Nie mówie, bo nie sra po
        chodnikach. A faktycznie w kagańcu nie chodzi, bo na co mam jej go założyć? Na
        ten pysk wielkości 2 palców. Moja Zuzu waży teraz 4 kg i jest jak połowa mojej
        córci. Z resztą to faktycznie jest pies do bloku. Cały dzień śpi, na spacer nie
        chce wychodzić i chociaż raz dziennie muszę ją wyprowadzić z wielkim bólem (dla
        psa naturalnie). A jak ktoś ją zobaczy to sie odrazu zachwyca, że taka śliczna
        i malutka, więc Zuzu zwiewa przed ludźmi szybciej niż kometa. Polecam wszystkim
        takiego psa. Głównie sąsiadom którzy sie dziwią, że u nas jest pies bo nie
        szczeka i spokoju nie burzy.
        • kubona Re: Tylko Zuzy nie szkaluj 16.02.06, 20:30
          apropos hipermarketów. ja przed ciążą pracowałam w sklepie piekarniczym gdzie
          podawanie pieczywa przez folię było tak oczywiste jak to, że latem świeci
          słońcesmile no i pojechałam sobie kiedyś do szkoły do wojewódzkiego miasta:0 i w
          sklepie osiedlowym obok szkoły chciałam kupic bułeczkę. pani podała mi gołą
          ręką więc zapytałam czy się sanepidu nie boi bo przecież są odpowiednie
          rozporządzenia co do higieny w sklepie i tak dalej. wiecie co mi pani
          odpowiedziała? ŻĘ DO NICH TE NORMY JESZCZE NIE WESZŁY.......pominę milczeniem
          fakt, żę u nas w sklepie te normy obowiązywały od zawsze......
        • mmala6 Re: Tylko Zuzy nie szkaluj 16.02.06, 20:33
          Aga, mialam jamniczke 16lat! umarla niestety, stad moj apel do Ciebie: zakldaj
          Zuzu kubraczek w zimie!!!!!!!!o ile tego nie robisz.My nie zakladalismy, bo
          "glupio wygladala" itp i teraz czasem zalujemy.Czasem, bo jak umarala, to
          szukalismy przyczyn i wyjasnien: a moze powinnismy czesciej chodzic do lekarza,
          a moze powinnismy ja czesciej wnosic/znosic, a moze powinnismy zakladac jej
          kubraczek...Niestety jamniki sa cieplubne i ten ich wrazliwy kregoslup tak
          blisko ziemi musi byc ogrzany.Nie bede sie wdawac w szczegoly, bo to smutna
          historia.
          W kazdym razie Norka pod koniec zycia juz nie trzymala moczu i zwieracze tez juz
          byly "zespute".Ile razy zdarzylo sie ze sie zalatwila w windzie czy na
          schodach.Ile raze bralismy kupe do reki, zeby wyrzucic, bo akuart nie mielismy
          chusteczki czy woreczka.I szmata wycieralismy schody badz winde.Kolo moich
          rodzicow sa wyznaczone trawniki gdzie mozna chodzic z psem a gdzie nie (zwykle
          tabliczki z rysunkami).Oczywiscie tam gdzie nie mozna to okolice placu
          zabaw.Niestety to osiedle jest ogromne i jest masa psow, rowniez wolno
          biegajcych, ktore nie znaja sie na tabliczkach.
          Teraz na naszym nowym osiedlu tez sa takie tabliczki ale musze sie jutro
          przyzjec jak to wyglada.Mysle,ze warto zglosic na najblizszym spotkaniu wspolnoty.
          • aga21c Re: Tylko Zuzy nie szkaluj 16.02.06, 21:03
            Zuza ma ubranie. Takie z polaru. Wygląda w nim śmiesznie ale zakładam bo ona
            jest bardzo delikatna, wiesz taka pchełka malutka i wiotka. Faktycznie jak
            ktośją zobaczy to zachwyca się i pyta czy to szczeniaczek. A ona ma 3 lata i
            jest bardzo nieufna i nie podchodzi do nikogo (może właśnie dlatego, że wszyscy
            ją wołają i cmokają). Oleńke uwielbia i wicewersa. A faktycznie jest dosyć
            mądrym pieskiem, bo staraliśmy się z Darkiem tak ją układać (o ile to z
            jamnikami wogóle jest możliwe). Z resztą co będę mówić można ją zobaczyć jak
            śpi z Olą na www.olenkas.bobasy.pl. Ten mój psiak to temat rzeka i pupil
            wszystkich sąsiadów mimo że nie daje się głaskać.
            • pampeliszka Re: Tylko Zuzy nie szkaluj 16.02.06, 21:36
              Ja lubie Zuze, bo Zuza lubi mnie i Michala i Malgosie tez. Dlatego uwazam, ze ma
              nosa do ludzi i w ogole jest najmadrzejszym psem na swiecie.
              • aga21c Re: Tylko Zuzy nie szkaluj 16.02.06, 21:42
                Tak i tej wersji będziemy się trzymać! wink))
    • cordata1 Re: irytacja na spacerze 16.02.06, 23:49
      pewnie mi powiecie tez a sio itp..ale:
      mama suke golden retrivera, ma 8 miesiecy, jest slepa od urodzenia, nie wiedzi
      nic, ( chcieli uspic wiec wzielam, radzi sobie doskonale ale nie o tym)
      wiec mieszkam w bloku 4 pietrowym na paterze, wyprowadzajac ja zawsze biore
      rekalmoweczke aby nie zasrala chodnika i trawki bo:
      1) za moment bedzie calkiem zasrane.
      2) brzydko
      3) wnosi do domu bo wdeptuje
      4) nie lubie widoku kup
      ok, sprzatam po niej, fakt ze NIE WOLNO wyrzucac gowein do zwyklych koszy a
      oczywiscie takich specjlnych nie ma, a przepraszam na co ida pieniadze
      wpalacane jako podatek na psy>?? bo nie uwierze ze na schronisko.
      wiec ja sprzatam te gwona a sasiedzi sie ze mnie smieja!!!!!
      na be zprzesady ba, nie dosc ze sie smieja to jescze wala pety z okna i
      smieci na ten cholerny trawnik ktory ja tak spatrztam!!!!
      latem pajace patrzyli jak gosc kosil wszystkie moje kawiatki a siezo posiana
      trawe wyoral do zywej ziemi...
      po takich petach i smieciach uwiezcie ze nie chce sie sparztac ZADNYCH smieci
      a nie tylko gowien!!!
      w wiekszosci jest to wina miasta w jakik chwilowo mieszkamy, bardzo biedne to i
      trudno oczekwiac ze ludzie beda lotni, jak nawet puszek po piwie z lawki nie
      sparztaja!!!
      gowna sprzatam i bede sparztac ( łamiac prawo wrzucajac je do konetenrow) ale
      uwierzcie odechciewa sie kiedy ktos sie smieje!!!! i zarz obok pusci peta pod
      drzwi!!
      • izabelek27 Re: irytacja na spacerze 17.02.06, 14:10
        popieram! i jestem pod wrazeniem Twojego altruizmu - dzieki Tobie pies zyje i
        jest kopchany a nie został uspiony....i co na to Ci wszyscy którzy krzyczą ze
        nie powinno się trzymać dużych psów w bloku? Oni pewno by sie nie zastanawiali
        i uspili takiego psa a juz na pewno przeszli obojętnie obok niego. Trzymaj sie
        ciepło Ty i Twoja suczkasmile
        • mmala6 Re: irytacja na spacerze 17.02.06, 14:19
          Izabelka, wyluzuj i nie przesadzaj.Przynajmniej polowa mam na tym forum ma psa
          albo kota, wiec nie mow "na pewno" jak nie masz pojecia o czym mowisz.
          • z1mka Re: irytacja na spacerze 17.02.06, 14:33
            ja na przykład mam przygarniętego kota, załatwia się należycie do kuwetki...

            a gdybym miała psa, to bym po nim sprzątała i zakładała kaganiec, choćby nie
            wiem jak była łagobny! Nigdy nic nie wiadomo, wiesz Izabelek?
            To może być tylko w Polsce: PRZEPISY Są PO TO, żEBY JE łAMAć!
            • z1mka Re: irytacja na spacerze 17.02.06, 14:34
              "jak był łagodny" miało być
            • cordata1 Re: irytacja na spacerze 17.02.06, 17:00
              moj pies- ten slepy jest na spacerze ZAWSZE na smyczy z wiadomych wzgledow!
              i nie podchodzi do NIKOGO bo poprostu nie widzi innych chiodzi za naszym
              zapachem, za stukotem wozka, ewentuualnie biega na smyczy.
              puszczana jest w satjni na ogodzonym terenie.
              PO co wiec mi kaganiec??
              a jak mam wytlumaczyc ze kazdy kto kolo niej przechodzi mowi: " o jaki fajny ,
              moge poglaskac??" nawet nie zdazam odpwoeiedziec NIE!!!! i juz z lapskami!!!! a
              ona stoi zagubiona, nie boi sie, lecz sie gubi w nowym zapachu!!!
              mwiec po co mi kaganiec?? jak mowie ze prosze nie glaskac bo jest slepa i nie
              wie co sie dzieje to odpowiedz " o jaka biedna " i dalej z lapskami!!!!
              to tak jak sie idzie maenkim dzieckime i kazdy chce go poglaskac po raczce a
              najlepiej zlapac za policzek!!!
              i co z takimi ludzmi robic???
              ja tez sie irytuje na spacerze, nie dosc ze ide w jednej rece z wozkiem w
              drugiej z psem to musze unikac glaskania, bo fajnie sie glaska takiego bialego
              pieska...
              wiec??
              a gowna sprzatam , mam w wozku zawsze reklamowke
              • ezrapound cordata 17.02.06, 18:36
                Ale to nie był wątek o nienawiści do psów - chodziło w nim o to, że wielu
                posiadaczy psów nie widzi dalej niż koniuszek własnego nosa i mają gdzieś
                bezpieczeństwo i komfort innych ludzi. Chodziło o to, że dziecko nie może bawić
                się śniegiem bo zaraz będzie miało w rączce psią kupę. I tyle. Wiele dziewczyn
                tutaj ma psy i lubi je. To, co napisałaś - o ludziach, którzy śmieją się z
                Ciebie kiedy sprzątasz po swoim psie - to tylko dodatkowy dowód na to, jak
                poważny jest to problem. Kupy to jedna sprawa, druga - to bezpieczeństwo. Ja
                sobie nie życzę, żeby na podwórku, na którym bawi się moja córeczka
                przechadzały się duże, potencjalnie agresywne psy bez smyczy i kagańca. Ja
                sobie tego nie życzę, poza tym jest to sprzeczne z prawem.
                Rozumiem, że nie chcesz, żeby ktokolwiek poklepywał Twojego psa. I masz prawo
                tego nie chcieć i powiedzieć tym wszystkim ludziom - łapy precz.
                Chodzi po prostu o to, że jeśli ma się psa, trzeba w odpowiedzialny sposób go
                pilnować. Ponieważ ludzie wokół także mają jakieś prawa. I psy też mają prawa,
                jako żywe istoty. To tyle.
                • pampeliszka na marginesie 17.02.06, 18:43
                  Kiedys jesienia, wieczorem poszłam z mała do parku. W wejsciu stało 2
                  policjantow i sprawdzali, czy kazdy pies ma kaganiec i przywieszkę z datą
                  szczepienia. W szoku byłam, ze ktos sie tym przejmuje. Moze dlatego człowiek sie
                  potem nie boi isc z dzieckiem do parku...
                  • ja-kasiek Re: na marginesie 08.03.06, 15:00
                    Ja też przyłączam sie do walki o sprzątanie kupek!!!! Dlaczego prawa mają tylko psy (właściwie ich właściciele?!)A gdzie prawa dzieci do zabawy w warunkach nie urągających podstawom higieny?!Czy gdyby dziecko właściciela psa "ubawiło" się w kupie to by zareagował?!Na szczęście już mieszkam we własnym domku - ale jak było inaczej, to szlag mnie trafiał. Popieram - kary pienieżne za niesprzątanie i silniejsze ustawodawstwo w tym kierunku. Bo np. kogo wezwać aby wlepił mandat takiemu "kupiarzowi"?? Ja tego nie wiem - a sądzę, że powinnyśmy wiedzieć i mieć prawo oraz możliwość z tego skorzystać. pa
                    • matylda301 Re: na marginesie 08.03.06, 21:34

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka