Dodaj do ulubionych

Ktoś mi podmienił dziecko...

IP: *.* 31.03.02, 21:09
Jeszcze do niedawna miałam bardzo spokojną córeczkę. Mniej więcej tydzień temu obudziłam sie obok małego złośnika i krzykacza. ;) Teraz cokolwiek jej się nie podoba albo nie udaje, jest wrzask, histeria itd. Moje zapasy cierpliwości zostały poważnie naruszone.Hmm.. czy ktoś mi może powiedzieć, czy i kiedy to się skończy? :what:I dlaczego nikt mi nie powiedział, że wychowywanie dziecka wcale nie jest łatwym zadaniem??? Do niedawna myślałam, że jak przetrwamy okres kolek, to potem już poleci z górki.. O naiwności... :sarcastic:Słyszałam wprawdzie, że w wychowaniu dziecka najgorsze jest pierwsze trzydzieści lat, no ale mimo wszystko ta zmiana w zachowaniu Zuzi (moje Słonko ma 14 miesięcy) mnie zaskoczyła.Poza tym nie bardzo wiem, jak reagować na te ataki złości. Przeczekać, nie pozwalać (hehe), przytulać?Proszę Was o rady.Pozdrawiam :)gemma
Obserwuj wątek
    • Gość: mamula Re: Ktoś mi podmienił dziecko... IP: *.* 31.03.02, 21:44
      Po prostu przyszedl ten czas-czas niezaleznosci.Mysle,ze jest to oznaka "zdrowia" i trzeba nauczyc sie z tym zyc ;)Ja sobie radze stosownie do sytuacji. Ale zawsze jestem z dzieckiem i staram sie tlumaczyc.Wysluchuje tez o co chodzi.Jesli ma racje ( a taki maluch tez moze miec racje) to mu ustepuje, ale jesli chodzi o cos , na co nie moge sie zgodzic, to staram sie byc stanowcza. Nie ukrywam,ze czasem dla swietego spokoju (mam dosyc wycia, jestem zmeczona i boje sie ze zareaguje nieodpowiednio) pozwalam mu na cos tam. Zauwazylam, ze u nas ataki zlosci sa , gdy synek jest zmeczony i niewyspany. Wtedy sa ataki rzucania sie na podloze i darcia gębusi wnieboglosy. Nawet dzisiaj byla taka akcja. Moj maz zle to znosi, bo sie boi obciachu w miejscach publicznych. Dla mnie to nie jest obciach, bo dzieci tak robia. Staram sie tez uwazac, aby sie nie uszkodzil, bo takie pachole nie zwaza przeciez po czym sie rzuca.Tak wiec nie uwazam,ze jest objaw jakiejs wrednosci charakteru ( pracuje nad moim mezem, ktory nie rozumie, ze dzieci tak miewaja)Poza tym widze, ze synek jest grzeczny wiec sie nie niepokoje. Widze,ze czasem jest mu glupio ,ze sie tak zachowal.Witaj wiec w klubie i ciesz sie,ze dziecko zaczelo byc niezalezne. I szukaj swojej metody na poskramianie zlosnicy.pozdrawiam
      • Gość: gemma Re: Ktoś mi podmienił dziecko... IP: *.* 31.03.02, 22:44
        Dzięki za niemal natychmiastową reakcję. :)Ja też staram się zrozumieć Zuzkę, np. to, że wieża jej się przypadkiem "sama zburzyła", ;) ale czasem to naprawdę trudne. Poza tym mam zdaje się podobny problem z mężem - mój też chyba myśli, że Zuzia nam chce zrobić na złość.. Stąd czasem brakuje nam wspólnej linii obrony przed tymi atakami złości. Mąż uważa, że jeśli teraz pozwolimy Zuzi krzyczeć do woli, później nie będziemy umieli nad tym zapanować i wyrośnie nam mały histeryk.gemma
    • Gość: AnitaP Re: Ktoś mi podmienił dziecko... IP: *.* 01.04.02, 15:22
      Mój synek zaczął się złościć w wieku mniej więcej 16 miesięcy i zastanawiałam się wtedy, czy nadszedł już czas na bunt 2-latka. Ale dopiero gdy miał 22 miesiące, zobaczyłam, że bunt 2-latka to coś znacznie gorszego! Wcześniej złościł się, gdy mu coś nie wychodziło, a teraz z premedytacją sprawdza granice - mojej cierpliwości i swojej władzy nade mną! Wrzeszczy, a gdy jest bardzo zły, rzuca się na podłogę i froteruje mieszkanie. Niestety zdarza się to również na dworze i w sklepie. Próbują mu wtedy wytłumaczyć, dlaczego nie może czegoś zrobić, zająć czymś innym, a gdy to nie pomaga, zostawiam go samego. Złość po jakimś czasie przechodzi i z mokrą od łez buzią przychodzi się potulić. Po chwili jest już w dobrym humorze. Takie napady zdarzają się co 2-3 dni, więc już się przyzwyczaiłam. Poza tym Maks jest bardzo pogodny i miły. Metodą, która u nas się nie sprawdziła, jest przemoc: krzyk, przytulanie na siłę, zabieranie go w inne miejsce. Wtedy atak wściekłości jeszcze przybiera na sile.Pozdrawiam i życzę cierpliwości :) Anita.
    • Gość: M_iśka Re: Ktoś mi podmienił dziecko... IP: *.* 01.04.02, 20:20
      Zuźka poprostu odkryła swoją niezależność.Zaczyna się uczyć wyrażać własne zdanie.Niestety dzieci najpierw uczą się wyrażania złości i nieakceptacji wszystkiego,dopiero później przyjdzie czas na słuchanie i wyrażanie emocji.Teraz wiedząc,że Jej postawa wzbudza Wasze większe zainteresowanie chętnie to wykorzystuje.Ja w takich chwilach udawałam,że albo nie widzę Oleśki albo nie wiem kim jest mówiąc,że maja córeczka to grzeczna dziewczynka a ta która stoi przedemną to chyba jest podmieniona,bo taka krzykliwa.Na pocieszenie mogę dodać iż prawdopodobnie Twoja Zuzia z tego wyrośnie a ja do tej pory mam złośnika(4 lata :) )a teraz odszedł drugi intensywnie uczący się od młodszej siostry "tego co najbardziej złości mamę" i napewno z tego przedmiotu będzie miał u mnie 6+Pozdrawiam Cię Gemmi serdecznieMoni :)
    • Gość: Adzia Re: Ktoś mi podmienił dziecko... - mnie też! IP: *.* 02.04.02, 07:47
      Ja również dosłownie w ciągu tygodnia zaobserwowałam z osłupieniem, jak dr. Jekyll zmienia się w pannę Hyde...I po prostu jestem bezradna. Tym bardziej, że zmiana ta nie ma charakteru stałego - w jednej chwili moje dziecko jest słodkie, kochane, bawi się lalą i mówi do niej "Nie płacz kochana" a w następnej - żąda, żeby coś jej dać, a jak się spóźnisz pięć sekund, no to przepadło...wrzask, rzucanie przedmiotami, tupanie nóżkami. Aha, i jeszcze mówienie "nie" dla samej przyjemności powiedzenia tego.Ja reaguję tak, że nie reaguję ;-) To znaczy nie do końca, próbuję jej odwrócić uwagę, ale gdy widzę, że to wyzwala jeszcze większą złość, przestaję zwracać na nią uwagę. Po chwili złość mija.Tylko...nie potrafię sobie poradzić ze sobą i swoimi nerwami, ale to już inna historia.Trzymajcie się, mamusie buntowników :-)
      • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: Ktoś mi podmienił dziecko... - mnie też! IP: *.* 02.04.02, 07:56
        Aga!Wychodzi na to, że Gaba wcześniej stała się buntownikiem ;). Ale przykre, że mało którą z nas omija ten etap. Ech!... tak to jest z tymi dziećmi. Tymczasem złość na to, że coś się nie udaje /u Domci już dawno przez Ciebie opisywana/, zawładnęła i Gabą. Po prostu dziewczyny nam się wymieniły, ale dzięki temu możemy sobie służyć doświadczeniem :D.Magda :hello:
    • Gość: dalia Re: Ktoś mi podmienił dziecko... IP: *.* 02.04.02, 08:14
      Mój synek był już podmieniany kilka razy :). W wieku 1,5 roku 2,5 i 3,5 lat. Książkowo. Aktualnie mój 4-latek ma półroczny okres dobroci dla rodziców :).Oaza miłości i spokoju :).I jedyne co mogę poradzić to cierpliwość, megatony cierpliwości i zrozumienie, że to wszystko jest jak najbardziej normalne.Postępowanie wobec takiego kameleona nie jest łatwe. I za każdym okresem (przynajmniej u nas) trzeba było wypracować inne metody postępowania. Wobec 1,5 latka raczej na przeczekanie, spróbowanie odwrócenia uwagi. Wobec 2,5 latka raczej z filozoficznym spokojem pójść mu czasami na rękę (to w przypadku gdy awantura nieuchronnie kieruje sie w kierunku histerii), pogodzić się z jego wyskokami, a nawet czasami przyznac mu rację.Wobec 3,5 latka już trochę ostrzej, konsekwentnie nie pozwalać mu na awanturnictwo, a jednocześnie utulić i zrozumieć,przyznać mu rację jak ciężko jest utrzymać "nerwy na wodzy".No a przed nami jeszcze kilkanaście lat takich przemian (Linda i jego metamorfozy wysiadają przy naszych dzieciach :) )Pozdrawiam Dalia
      • Gość: guest Re: Ktoś mi podmienił dziecko... IP: *.* 02.04.02, 12:06
        Moja Martusia ma 26 miesiecy i rowniez przejawia objawy buntownictwa. Ale troche inaczej. I wlasnie ta odmiennosc mnie martwi. Ona po prostu moze plakac caly dzien i kazdy powod jest dobry. Trwa to juz trzy miesiace. Poza tym jest slodka, czasem zbyt "grzeczna" dziewczynka. Poradzcie, kochane mamy, co robic, jak ukoic lzy Marty, nie blokujac rownoczesnie jej emocji?
    • Gość: EwG Re: Ktoś mi podmienił dziecko... IP: *.* 02.04.02, 12:38
      Mój synek, co prawda trochę starszy (ma 2 lata 2 miesiące) zaczął ostatnio przeraźliwie krzyczeć. Widać, że mu to sprawia przyjemność. Po prostu sobie chodzi i krzyczy. Stara się to robić w miejscach, gdzie jest echo (mamy jeszcze słabo umeblowany domek). Też jest (był) spokojnym dzieckiem, a tu masz. Nie można go uciszyć. Wszycsy na około zakrywają uszy. Nie wiem jak to wytrzymują sąsiedzi.Ewa mama Michała
      • Gość: mada_w Re: Ktoś mi podmienił dziecko... IP: *.* 02.04.02, 12:47
        Mój Mikołaj - też 2lata i 2 mies. - chodzi po domu i krzyczy, oj głośno krzyczy i bardzo jest z siebie zadowolony. Poznał moc swojego głosu i my też.W ogóle ostatnio coraz większe mu rosną różki. I podobnie jak Twój Michałek był bardzo spokojny. Teraz nagła odmiana.Pozdrawiam,Magda mama Mikołajka
    • Gość: GrazynaP Re: Ktoś mi podmienił dziecko... IP: *.* 02.04.02, 13:21
      Ja sobie z Monika tez nieraz nie moge dac rady.Jej ataki histerii sa dla mnie bardzo meczace, do tego stopnia ze zaczynam sie bac wlasnego dziecka. Trudno nieraz przywrocic ja do porzadku, ma ochote walic glowa o sciane i dlatego nie moge jej samej zostawic. Czuje sie wtedy przegrana i niedobra matka.Mieszkamy z moimi rodzicami i siostra, co jescze bardziej utrudnia zapanowanie mi nad jej atakami, bo na pomoc wola babcie lub ciocie, a im wiadomo serce bardzo mieknie i zaczyna sie rozczulanie nad nia. I wlasnie o to jej chodzi. Mama jest teraz be. Bo mama jest troche rygorystyczna.Np. wczoraj Monika sciagnela pieluche i zsikala sie na poduszke. Ja jej ,,puscilam wiazanke wychowawcza,, a przyjezdna inna ciocia mowi ze przeciez nic sie nie stalo, w koncu to byl Smigus Dyngus. Brawo, po czyms takim to sie dziecko moze dyngusowac do woli. Mam nadzieje ze jak zamieszkamy sami, to bedziemy mieli nieco wiekszy posluch u dziecka. Rozmawialam na ten temat z pediatra i jego zdaniem w razie ataku nalezy starac sie odwrocic uwage, przy tym wprowadzic troche rygoru. Wszystko oczywiscie w odpowiednich granicach.Mam tez inny problem i jestem bardzo ciekawa czy wy tez ze swoimi 2-latkami.Otoz mojemu dziecku duzo rzeczy sie nie podoba.Zalozy na glowe tylko jedna czapke inne sie nie podobaja.Nie podoba jej sie bajka w telewizji, nie podoba jej sie inna kaseta, tylko Arka Noego. Sok jej nie smakuje, zupa jest niedobra.Do zlobka nie pojdzie itd. Teraz jest troche chora wiec musi brac leki. I nie ma jak jej podac, pozostaje tylko sila fizyczna.Doslownie nic jej nie pasuje, nie podoba i najlepiej by bylo zeby sie z nia obchodzic jak z jajeczkiem i stawac jej na odciski. Chyba mi ja rodzice rozpiescili.I wiecie co, martwi mnie to.
      • Gość: guest Re: Ktoś mi podmienił dziecko... IP: *.* 02.04.02, 20:13
        A mojemu synkowi nie podobają się nowe ubranka.Przyszła wiosna, więc trzeba mu było kupić nowe buty. Przez kilka dni odwiedziliśmy kilka sklepów, a w każdym z nim Maks na sam widok nowych butów krzyczał "maluuu!!!". Nawet jak przymierzyliśmy mu rozmiar 28 (nosi 24), twierdził, że są za małe. Już myślałam, że buty na futerku będzie nosił do lata, ale w końcu przy pomocy męża, cioci i góry zabawek udało nam się dobrać mu buty, a zimowe natychmiast ukryliśmy. Jeszcze przez parę dni protestował przy zakładaniu, ale w końcu się przyzwyczaił i teraz twierdzi, że buty są "duzia".Maks wyrósł również z większości spodni, ale na widok nowych nieodmiennie wrzeszczy "maluuu!!!" Trzeba go intensywnie zabawiać, żeby ubrać w coś nowego.Fajnie, co?Pozdrawiam - Anita.
        • Gość: AnitaP Nieśmiały dwulatek IP: *.* 02.04.02, 21:33
          Mój synek właśnie skończył 2 latka, jest pogodnym dzieckiem, choć miewa również ataki wściekłości, ale jest bardzo nieśmiały.Odkąd się urodził, chodzimy na spacery do parku i na plac zabaw, przychodzą do nas znajomi (również z dziećmi), my odwiedzamy razem z Maksem innych, więc nie trzymamy go z dala od ludzi, a jednak mój synek boi się obcych. Gdy ktoś w parku do niego zagada, natychmiast ucieka do mnie i chowa się, w obcych miejscach wtula się we mnie i trzyma kurczowo jak miś koala. Na placu zabaw z zaciekawieniem przygląda się innym dzieciom, ale woli bawić się sam lub ze mną. Myślę, że nie jest za mały na zabawę z innymi dziećmi, bo jego rówieśnicy bawią się ze sobą. Czy to kwestia charakteru?Jestem na urlopie wychowawczym, więc Maks na pewno nie pójdzie do żłobka, ale w wieku 3,5 lat chcę go posłać do przedszkola. Jak on sobie tam poradzi?!Z jednej strony to dobrze, że nie spoufala się z obcymi, ale z drugiej strony trochę się martwię, bo nieśmiałym ludziom ciężko żyć w dzisiejszych czasach.Czy to mu kiedyś minie?Czy ktoś też ma nieśmiałe dziecko? Jak go oswoić z ludźmi?Czekam na Wasze rady.Anita
          • Gość: EwG Re: Nieśmiały dwulatek IP: *.* 02.04.02, 21:40
            Spokojnie, powoli. Mój też tak się trzyma, ale stopniowo zaczyna wychodzić ze skorupy. Ostatnio zaczął dawać cześć. Najpierw dla znajowmych w domu, a teraz to nawet dla pani w sklepie.Ewa mama Michała (2 lata i prawie 3 miesiące)
          • Gość: mada_w Re: Nieśmiały dwulatek IP: *.* 03.04.02, 08:04
            Mój Mikołaj też jest bardzo nieśmiały. Ostatnio trochę lepiej, ale zawsze pierwsze 10 minut w nowym miejscu mój synek spędza wrzepiony w jednego z rodziców z buzią w podkówkę. Pobyt u lekarza, fryzjera to dramat. Ostatnia wizyta u okulisty to dziecko wczepione w mamę, zalewające się łzami i trzęsące ze strachu. Bilans dwulatka odpuściłam.Co zrobić i jak mu pomóc?Czy po prostu trzeba przeczekać.Z drugiej strony i ja i mąż jak byliśmy dziećmi też należeliśmy do tych zawstydzonych.Pozdrawiam,Magda mama Mikołajka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka