Moja corcia wlasnie skonczyla 5 lat i mowi bardzo ladnie.Ma bogate slownictwo i niezle sobie radzi zwlaszcza jak na dziecko z 2-jezycznej rodziny. Na nasze pytania odpowiada prosto i jasno. Jednak sek w tym,ze np przy obcych stara sie chyba przybrac ton `oficjalny` i ubarwia swoje odpowiedzi wplatajac rozne madre slowka zaslyszane tu i owdzie ,ktorych znaczenie nie zawsze zna. I tak na jakies pytanie potrafi odpowiedziec czasami tasiemcem zaczynajacym sie od `Well,I should think..........i tu nastepuje kaskada przeroznych slowek a posrod nic ta wlasciwa odpowiedz.Efekt czasem jest przesmieszny ale najczesciej niezrozumialy.

Powiedzcie co o tym myslicie. A moze znacie to z wlasnego doswiadczenia. Ja rozumiem,ze dziecko, tak jak kazdy zaczyna dostrzegac roznice miedzy jezykiem naturalnym stosowanym np w relacji z bliskimi osobami a tonem oficjalnym w obecnosci obcych.Reagowac na to czy nie? Dodam,ze rozmawiajac z dziecmi nie stosuje tej `metody`. Tu chodzi raczej o osoby dorosle. Czasem gdy sie bawia i nasladuje np tatusia rozmawiajacego przez telefon to tez wplata takie kwiatki.Pamietam,ze pare lat temu, gdy sie jeszcze poslugiwala wlasnym jezykiem,tez wyglaszala czasem takie `elaboraty` w tym swoim jezyku oczywiscie. No i co ja mam zrobic.

?